Tag Archives: znalezione w sieci

Powspominajmy (znowu) stare kreskówki

Dawno nie robiłem z siebie starego dinozaura, czas to zmienić.

Pamiętacie lata 90′? Czas Gumy Turbo, Pegasusa, wspaniałych kreskówek i genialnej muzyki? Jeśli tak jak ja mieliście okazję dorastać w tych wspaniałych czasach to według mądrości płynącej z internetu powinniśmy się uważać za pokolenie wybrańców. Nie zapominajmy też o tym, że młodość spędzona w tym wspaniałym okresie daje nam prawo do spoglądania z politowaniem na młodszych kolegów, którzy urodzili się po roku 1990 i nie pamiętają Power Rangers w niedzielny poranek, Just 5 znają tylko ze średniej jakości nagrań na youtube i nie wiedzą co wspólnego mają kaseta magnetofonowa i ołówek. Anime też były wtedy lepsze – każdy szanujący się recenzent wie, że anime wyprodukowane w tym okresie z założenia są pod każdym względem biją na głowę te produkowane współcześnie… A tak całkiem na poważnie – proszę przestańcie wrzucać do internetu obrazki o latach 90′ bo sprawiają one, że czuję się staro XD. Hmm… mam wrażenie, że już coś takiego pisałem… ah tak, ponad 2 lata temu.

Zdaję sobie sprawę, że wiele składników mojego dzieciństwa sobie idealizuję; słodycze wcale nie były gorsze w smaku od obecnych, a muzyka popularna wcale nie była aż tak fajna. Jednak z niezmiennym rozrzewnieniem wspominam stare kreskówki. Daleki jestem od stwierdzenia, że po roku 2000 młodzież nie miała czego oglądać bo wyraźnie pamiętam, że podczas studiów uwielbiałem X-Men Ewolucję, do dziś lubię zerknąć na Fineasza i Ferba, a Avatara pochłonąłem bardzo szybko. Uwielbiam jednak udawać się na wycieczki po youtube w poszukiwaniu odcinków starych kreskówek choć internetowi mądrale nie zostawiają na nich suchej nitki. Rzućcie proszę okiem na kilka przykładów, na pewno sami pamiętacie część tytułów.

Continue reading →

Reklamy

Zapychacz przestrzeni

Wspomniałem kiedyś, że stałem się wielkim fanem kreskówki My Little Pony: Friendship is Magic. Po obejrzeniu kilkunastu odcinków podtrzymuję zdanie, że jest ona lepsza od wielu anime jakie w ostatnim czasie oglądałem i nie dziwię się, że kucyki stały się tak wielkim internetowym fenomenem. Wiadomo wszakże, że Twilight Sparkle i jej przyjaciółki są tak urocze, że mało kto ma siły się im oprzeć :D. Poza tym, miło zobaczyć nową odsłonę kreskówki, na której się wyrosło – aż się łezka w oku kręci. Na potwierdzenie tej tezy krótki, wycięty w kontekstu (jakim jest odcinek 16) filmik z udziałem Fluttershy i Rainbowdash.

I co? Bardziej moe niż wszystkie Haruhi, Kieszonkowe Tygrysy, magical girls i inne ognistookie tsundere razem wzięte. W dodatku każdy odcinek zawiera niezbyt nachalny morał i mnóstwo humoru, który odpowiada nie tylko najmłodszym :D. A jednak na zachodzie ciągle potrafią robić świetne animacje.

Kartka z pamiętnika

Tak sobie pomyślałem, że skoro już spamuję bloga swoimi osobistymi przeżyciami to mogę równie dobrze zrobić na takie wpisy osobną kategorię. W najbliższym czasie przejrzę archiwum i zdecyduję, które starsze wpisy można pod nią podciągnąć, ale jak na razie niniejszy wpis jest pierwszym w zaszczytnej kategorii „Kartka z Pamiętnika”!

Teraz zamieszczę fajny filmik z youtube (z dedykacją dla wszystkich miłośników tego boskiego napoju jakim jest kawa). Osoby, które nie są zainteresowane moim ględzeniem mogą obejrzeć filmik i odpuścić sobie dalsze czytanie gdyż (uczciwie ostrzegam) może ono wydać się nudne. Na marginesie dodam, że bardzo lubię smak kawy, ale pijam tylko cienką rozpuszczalną i to góra 3 dni w tygodniu :D.

Continue reading →

Zapychacz przestrzeni

Doszedłem do wniosku, że w tym sezonie chyba nawet największy malkontent znalazłby w japońskiej TV jakieś anime dla siebie. Sam jestem zaskoczony ilością dobrych tytułów i miałem nie lada kłopot z selekcjonowanie ich na dwie główne kategorie: „oglądać na bieżąco” i „obejrzeć w niedalekiej przyszłości”. Chyba zbliża się koniec świata, albo powoli kończy się zła passa dla nowych anime… bądźmy przecież szczerzy: w ostatnim czasie by znaleźć coś dobrego w stercie średniaków trzeba się było trochę natrudzić. A tu proszę: Denpa Onna to Seishun Otoko – absurdalna komedia od SHAFT’a, która mieści się w mojej granicy tolerancji, do tego nadspodziewanie zabawna i wciągająca telenowela Hanasaku Iroha, drugi sezon Kami Nomi zo Shiru Sekai fajnie się rozkręca, a Ao no Exorcist jest wyjątkowo zjadliwe jak na wtórnego shounena :D. Dochodzą do tego jeszcze ze 3 serie, na które nie rzuciłem okiem, ale o których krążą w sieci dobre opinie.

Spoglądają jednak na sprawę z innej strony… może to po prostu ja miałem jakiś okres zmniejszonego współczynnika tolerancji dla japońskiej animacji. W sumie to mnie to jednak nie dziwi; każde hobby ma przecież lepsze i gorsze okresy – jest to chyba normalne. Regularnie miewam tak z grami komputerowymi i RPG, jedynie czytanie książek pozostaje z grubsza na tym samym poziomie. Teraz chyba nastał ponownie dobry okres na anime w moim życiu; objawia się to tym, że wybrałem sobie sporo (jak na mnie) serii do śledzenia na bieżąco, ale też w tym, że od kilku dni „chodzi” za mną Macross Frontier. Spoglądając wstecz musze stwierdzić, że jest to seria, którą na pewno umieściłbym na swojej liście Top 10 Anime (może kiedyś pokuszę się o stworzenie takowej :D). Jeśli mi nie przejdzie to będę musiał wygospodarować trochę czasu i zrobić sobie serię spotkań po latach z 25 odcinkami Macrossa :D. Na szczęście moja faza nie osiągnęła jeszcze tak krytycznego poziomu by ponownie zaczęły mnie nawiedzać sny z Ranką Lee w roli głównej, ale wrzuciłem sobie do odtwarzacza mp3 kilka jej piosenek. Jednym z najbardziej charakterystycznych motywów związanych z Ranką jest jej „Nyan nyan nyan nyan ni hao nyan” (co ciekawe nie ma to związku z popularnym ostatnio NyanCat’em) – na youtube znalazłem fajną fanowską przeróbkę tego kawałka.

Znalezione na youtube

Jestem szczęśliwy! Nie ważne, że moja praca dyplomowa ostatnimi czasy nie chce się rozwijać, a nowy semestr na uczelni to ciągle jakaś abstrakcja (pomimo tego, że trwa już 2 tygodnie). Ważne, że Andrzej Pilipiuk odwiedzi tegoroczny Grojkon ^^. Pozostaje mieć nadzieję, że spotkanie autorskie z „największym piewcą wsi polskiej od czasów Reymonta” odbędzie się 10 marca bo akurat wtedy planuję zrobić sobie wycieczkę na Grojkon. Przydałoby się jeszcze wysupłać trochę grosza i kupić jakąś książkę by podsunąć ją autorowi do podpisania… waham się pomiędzy nowym Wampirem z m3, a czymś nieco bardziej klasycznym – którymś tomem przygód Jakuba Wędrowycza lub choćby Rzeźnikiem Drzew. Na całą serię „kuzynek” niestety brakuje kasy… znaczy… kasa może by i była, ale chciałbym wpierw skompletować nowe wydanie sagi o Czarnej Kompanii Cook’a… Ech, czasem mam wrażenie, że gdyby tylko wpuścić mnie do księgarni to wyniósłbym stamtąd całą walizkę książek, nie pytajcie mnie jednak kto miałby za nie zapłacić.

A teraz temat na dziś! Lubicie naleśniki? Ja jakoś nie szaleję na ich punkcie, ale wiele zależy od tego jakie ma się do nich dodatki – taki na przykład serek waniliowy potrafi zmienić postać rzeczy :D. A co powiecie na naleśniki zrobione w całkowicie ekstremalnym (w dodatku szwedzkim) wydaniu? Chłopaki na poniższym filmiku wcinają aż im się uszy trzęsą :D.

Szwedzcy kucharze (skojarzenia z Muppet Show anyone?) w wydaniu ekstremalnym są dość popularni na youtube i mają całą kolekcję niezłych przepisów na całkiem apetyczne potrawy. Co ciekawe, nawet sposób przyrządzania dania jakoś nie psuje mi apetytu. Muszę koniecznie obejrzeć więcej :D.

Wirtualnych fenomenów ciąg dalszy

Niedawno pisałem troszkę o marketingu, portalach społecznościowych i fikcyjnych postaciach, które za sprawą tych dwóch poprzednich stają się coraz bardziej realne. Jakiś czas później rzuciłem okiem na stronę sankakucomplex.com, na której czasem można przeczytać nawet fajne ciekawostki (częściej jednak strona opływa w straszne głupoty), a tam ktoś zamieścił materiał z naszego polskiego podwórka, który prezentuję poniżej.

News podobno jest drugiej świeżości gdyż koncert, o którym mowa odbył się już jakiś czas temu. Pewnie zaprezentowano go w charakterze „przyrodniczej ciekawostki” i wątpię by nagle ogólnopolskie rozumienie określeń „vocaloid” czy „Miku Hatsune” miało wzrosnąć, ale takie drobiazgi powinny cieszyć osoby lubujące się w japońskiej popkulturze. Mimo wszystko materiał dobrze ilustruje to o czym pisałem ostatnio – coraz trudniej rozgraniczyć świat wirtualny i realny, szczególnie w zakresie popkultury.

Mnie osobiście cała sprawa szczególnie nie rusza gdyż fenomen Miku i vocaloida jest dla mnie trudny do zrozumienia i nie mam pojęcia czym się tu można zachwycać. Nie będę się rozpisywał o moich muzycznych upodobaniach, ale dość powiedzieć, że co sławniejsze utwory Miku mnie nie kręcą…

Zapychacz przestrzeni

Kyuuu! Rozpłynąć się można! Zdecydowanie najsłodszy filmik z youtube jaki miałem przyjemność w ostatnim czasie oglądać (chwilowo przebił nawet Maru – najsłynniejszego kota w internecie). Jak znalazł na jesienną deprechę, o którą w tym czasie nie trudno (nie wiem jak wy, ale ja najbardziej w jesieni i zimie nie lubię wiatru… brrrr…)

Kirino Kousaka – specjalista ds. marketingu

Ore no Imouto ga Konnani Kawaii Wake ga Nai to świetne anime, powiedziałbym nawet, że to najlepszy tytuł ze wszystkich jesiennych propozycji; jest śmiesznie, uroczo, a jakość produkcji jest bardzo wysoka. Bohaterowie także są niczego sobie, a przodująca im bez wątpienia Kirino pewnie zajmie w niedalekiej przyszłości wysoką pozycję w rankingach popularności animowanych bohaterek (wątpię jednak, że przebije te moe-bloby z K-ON!… a szkoda). Nie chcę jednak rozwodzić się nad zaletami anime ani nad wdziękami Kirino (choć niewątpliwie jest nad czym się rozwodzić). Szukając ostatnio na youtube pełnej wersji openingu do tej serii trafiłem na pewną ciekawostkę, a mianowicie na użytkownika KirinoKousaka.

Uwielbiam tą zwariowaną bandę... Kirino <3

Continue reading →

Znalezione na YouTube

Co stanie się jeśli sam młodszy brat Lorda Vadera odwiedzi dwa olbrzymie konwenty? Na pewno otrzymamy dzięki temu świetnego gospodarza, który oprowadzi nas po imprezach :D.

Swoją drogą to pamiętam, że będąc w liceum oglądałem internetowy serial o perypetiach kierownika zmiany Chada Vadera. Niedawno odkryłem, że zrobili już 3 sezony tego zabawnego serialu… Trzeba będzie kiedyś przysiąść i nadrobić zaległości.

Continue reading →

Zapychacz przestrzeni… (z cyklu: “znalezione na youtube”)

Nowej notki nie było już od przeszło tygodnia, a to już troszkę za długo. W planach jest notka „z tych nieco ambitniejszych” związana z literaturą i naszymi rodzimymi pisarzami, ale na razie nie zdradzę nic więcej. Podczas długiego (a raczej „długiego”) weekendu rzeczona notka na pewno się jednak nie pojawi gdyż mam już dość konkretne plany jeśli chodzi o początek maja, a stukanie w klawisze na wordpressie nie zostało w nich uwzględnione. Tyle jeśli chodzi o aktualności; przechodzę do właściwej (jakże bogatej) treści dzisiejszego wpisu.

Nie oglądam filmików w serwisie youtube zbyt często. Rzucam co jakiś czas okiem na teledyski, kanał koreańskiej ligi e-sportu i oczywiście na mój ulubiony kanał najsławniejszego kota w internecie (swoją drogą to tym też muszę się kiedyś podzielić). Jakiś czas temu mój brat wpadł jednak na dość ciekawie zrealizowaną kolekcję filmików reklamowych reprezentującą specyficzne poczucie humoru, które bardzo przypadło mi do gustu.