Tag Archives: zapychacz przestrzeni

Zapychacz przestrzeni

Buszując ostatnio w internecie znalazłem wyjątkowe zestawienie znaków zodiaku z bohaterami serialu My Little Pony: Friendship is Magic. Pewnie ten obrazek krąży w sieci już od dłuższego czasy, a wszyscy wiedzą, że do horoskopów najlepiej podchodzić z dystansem i pewną dozą humoru, ale mnie i tak dostarczył on sporo frajdy.

Jako Waga jestem reprezentowany przez Fluttershy (jedyną słuszną reakcją na taką wspaniałą wieść jest Yay!). Jeśli więc wierzyć temu horoskopowi to jestem: charming, easygoing, diplomatic, gentle, indecisive. O ile zgodzę się co do ostatniej cechy to nie powinienem sam wypowiadać się na temat pierwszych czterech :D. A Wy, kochani? Jakim kucykiem jesteście?

By nie ograniczać się do kucyków wspomnę o jeszcze jednej kwestii. Można dziś zaobserwować znaczne zmiany w wyglądzie wielu stron internetowych. Niezorientowanych poinformuję, że problem jest kojarzonym z nazwami „Stop Online Piracy Act” tudzież „Protect IP Act” i ma związek z amerykańskim kongresem. Dokumenty te mają znacznie przyczynić się do walki z piractwem, w internecie dominuje jednak pogląd, że stwarzają one szerokie pole do nadużyć, a w skrajnym przypadku może być to nawet przyczynkiem do wprowadzenia cenzury. Wielu ludzi i organizacji działających w sieci stanowczo sprzeciwia się wprowadzeniu tego rozwiązania, a dziś mamy do czynienia ze zorganizowaną akcją, w której udział bierze też wiele popularnych serwisów (m. in. google i wikipedia, a także nasz kochany wordpress, który wygląda dziś wyjątkowo pięknie). Amerykanie ślą listy do kongresmanów namawiając ich do głosowania przeciwko uchwale, a reszta świata wydaje się dzielnie im kibicować. O ile nas w Polsce cała sprawa nie dotyka bezpośrednio (choć korzystamy z wielu amerykańskich serwisów) to warto zastanowić się nad tym jak daleko można się posunąć by walczyć o własność intelektualną. Jeśli macie chwilkę to poszperajcie w sieci i poszukajcie informacji na ten temat, nie będzie to czas zmarnowany, a warto sobie wyrobić własne zdanie w tej kwestii.

Reklamy

Zapychacz przestrzeni

Wspomniałem kiedyś, że stałem się wielkim fanem kreskówki My Little Pony: Friendship is Magic. Po obejrzeniu kilkunastu odcinków podtrzymuję zdanie, że jest ona lepsza od wielu anime jakie w ostatnim czasie oglądałem i nie dziwię się, że kucyki stały się tak wielkim internetowym fenomenem. Wiadomo wszakże, że Twilight Sparkle i jej przyjaciółki są tak urocze, że mało kto ma siły się im oprzeć :D. Poza tym, miło zobaczyć nową odsłonę kreskówki, na której się wyrosło – aż się łezka w oku kręci. Na potwierdzenie tej tezy krótki, wycięty w kontekstu (jakim jest odcinek 16) filmik z udziałem Fluttershy i Rainbowdash.

I co? Bardziej moe niż wszystkie Haruhi, Kieszonkowe Tygrysy, magical girls i inne ognistookie tsundere razem wzięte. W dodatku każdy odcinek zawiera niezbyt nachalny morał i mnóstwo humoru, który odpowiada nie tylko najmłodszym :D. A jednak na zachodzie ciągle potrafią robić świetne animacje.

Zapychacz przestrzeni

Doszedłem do wniosku, że w tym sezonie chyba nawet największy malkontent znalazłby w japońskiej TV jakieś anime dla siebie. Sam jestem zaskoczony ilością dobrych tytułów i miałem nie lada kłopot z selekcjonowanie ich na dwie główne kategorie: „oglądać na bieżąco” i „obejrzeć w niedalekiej przyszłości”. Chyba zbliża się koniec świata, albo powoli kończy się zła passa dla nowych anime… bądźmy przecież szczerzy: w ostatnim czasie by znaleźć coś dobrego w stercie średniaków trzeba się było trochę natrudzić. A tu proszę: Denpa Onna to Seishun Otoko – absurdalna komedia od SHAFT’a, która mieści się w mojej granicy tolerancji, do tego nadspodziewanie zabawna i wciągająca telenowela Hanasaku Iroha, drugi sezon Kami Nomi zo Shiru Sekai fajnie się rozkręca, a Ao no Exorcist jest wyjątkowo zjadliwe jak na wtórnego shounena :D. Dochodzą do tego jeszcze ze 3 serie, na które nie rzuciłem okiem, ale o których krążą w sieci dobre opinie.

Spoglądają jednak na sprawę z innej strony… może to po prostu ja miałem jakiś okres zmniejszonego współczynnika tolerancji dla japońskiej animacji. W sumie to mnie to jednak nie dziwi; każde hobby ma przecież lepsze i gorsze okresy – jest to chyba normalne. Regularnie miewam tak z grami komputerowymi i RPG, jedynie czytanie książek pozostaje z grubsza na tym samym poziomie. Teraz chyba nastał ponownie dobry okres na anime w moim życiu; objawia się to tym, że wybrałem sobie sporo (jak na mnie) serii do śledzenia na bieżąco, ale też w tym, że od kilku dni „chodzi” za mną Macross Frontier. Spoglądając wstecz musze stwierdzić, że jest to seria, którą na pewno umieściłbym na swojej liście Top 10 Anime (może kiedyś pokuszę się o stworzenie takowej :D). Jeśli mi nie przejdzie to będę musiał wygospodarować trochę czasu i zrobić sobie serię spotkań po latach z 25 odcinkami Macrossa :D. Na szczęście moja faza nie osiągnęła jeszcze tak krytycznego poziomu by ponownie zaczęły mnie nawiedzać sny z Ranką Lee w roli głównej, ale wrzuciłem sobie do odtwarzacza mp3 kilka jej piosenek. Jednym z najbardziej charakterystycznych motywów związanych z Ranką jest jej „Nyan nyan nyan nyan ni hao nyan” (co ciekawe nie ma to związku z popularnym ostatnio NyanCat’em) – na youtube znalazłem fajną fanowską przeróbkę tego kawałka.

Znalezione na youtube

Jestem szczęśliwy! Nie ważne, że moja praca dyplomowa ostatnimi czasy nie chce się rozwijać, a nowy semestr na uczelni to ciągle jakaś abstrakcja (pomimo tego, że trwa już 2 tygodnie). Ważne, że Andrzej Pilipiuk odwiedzi tegoroczny Grojkon ^^. Pozostaje mieć nadzieję, że spotkanie autorskie z „największym piewcą wsi polskiej od czasów Reymonta” odbędzie się 10 marca bo akurat wtedy planuję zrobić sobie wycieczkę na Grojkon. Przydałoby się jeszcze wysupłać trochę grosza i kupić jakąś książkę by podsunąć ją autorowi do podpisania… waham się pomiędzy nowym Wampirem z m3, a czymś nieco bardziej klasycznym – którymś tomem przygód Jakuba Wędrowycza lub choćby Rzeźnikiem Drzew. Na całą serię „kuzynek” niestety brakuje kasy… znaczy… kasa może by i była, ale chciałbym wpierw skompletować nowe wydanie sagi o Czarnej Kompanii Cook’a… Ech, czasem mam wrażenie, że gdyby tylko wpuścić mnie do księgarni to wyniósłbym stamtąd całą walizkę książek, nie pytajcie mnie jednak kto miałby za nie zapłacić.

A teraz temat na dziś! Lubicie naleśniki? Ja jakoś nie szaleję na ich punkcie, ale wiele zależy od tego jakie ma się do nich dodatki – taki na przykład serek waniliowy potrafi zmienić postać rzeczy :D. A co powiecie na naleśniki zrobione w całkowicie ekstremalnym (w dodatku szwedzkim) wydaniu? Chłopaki na poniższym filmiku wcinają aż im się uszy trzęsą :D.

Szwedzcy kucharze (skojarzenia z Muppet Show anyone?) w wydaniu ekstremalnym są dość popularni na youtube i mają całą kolekcję niezłych przepisów na całkiem apetyczne potrawy. Co ciekawe, nawet sposób przyrządzania dania jakoś nie psuje mi apetytu. Muszę koniecznie obejrzeć więcej :D.

Zapychacz przestrzeni

Kyuuu! Rozpłynąć się można! Zdecydowanie najsłodszy filmik z youtube jaki miałem przyjemność w ostatnim czasie oglądać (chwilowo przebił nawet Maru – najsłynniejszego kota w internecie). Jak znalazł na jesienną deprechę, o którą w tym czasie nie trudno (nie wiem jak wy, ale ja najbardziej w jesieni i zimie nie lubię wiatru… brrrr…)

Znalezione na YouTube

Co stanie się jeśli sam młodszy brat Lorda Vadera odwiedzi dwa olbrzymie konwenty? Na pewno otrzymamy dzięki temu świetnego gospodarza, który oprowadzi nas po imprezach :D.

Swoją drogą to pamiętam, że będąc w liceum oglądałem internetowy serial o perypetiach kierownika zmiany Chada Vadera. Niedawno odkryłem, że zrobili już 3 sezony tego zabawnego serialu… Trzeba będzie kiedyś przysiąść i nadrobić zaległości.

Continue reading →

Zapychacz przestrzeni…

Nie oglądam i nie mam zamiaru oglądać drugiego sezonu K-ON! Nie zaliczam się też do fanów Star Trek. Nie mam pojęcia co Azu-nyan ma wspólnego ze Spockiem. Wiem tylko, że najmłodsza członkini pewnego popularnego zespołu wygląda epicko.

Źródło kadru: http://randomc.net/

Życie nigdy nie przestanie mnie zaskakiwać…

Zapychacz przestrzeni… (z cyklu: “znalezione na youtube”)

Nowej notki nie było już od przeszło tygodnia, a to już troszkę za długo. W planach jest notka „z tych nieco ambitniejszych” związana z literaturą i naszymi rodzimymi pisarzami, ale na razie nie zdradzę nic więcej. Podczas długiego (a raczej „długiego”) weekendu rzeczona notka na pewno się jednak nie pojawi gdyż mam już dość konkretne plany jeśli chodzi o początek maja, a stukanie w klawisze na wordpressie nie zostało w nich uwzględnione. Tyle jeśli chodzi o aktualności; przechodzę do właściwej (jakże bogatej) treści dzisiejszego wpisu.

Nie oglądam filmików w serwisie youtube zbyt często. Rzucam co jakiś czas okiem na teledyski, kanał koreańskiej ligi e-sportu i oczywiście na mój ulubiony kanał najsławniejszego kota w internecie (swoją drogą to tym też muszę się kiedyś podzielić). Jakiś czas temu mój brat wpadł jednak na dość ciekawie zrealizowaną kolekcję filmików reklamowych reprezentującą specyficzne poczucie humoru, które bardzo przypadło mi do gustu.

Zapychacz przestrzeni… (z cyklu: „znalezione na youtube”)

Wszyscy obywatele naszego pięknego kraju mający nie więcej niż dwadzieścia-kilka lat oglądali pokemony na polsacie (no, może prawie wszyscy) i nie ma sensu się teraz tego wypierać. Pokemonowe szaleństwo na szczęście dawno mnie opuściło (już nawet na gry wideo z tego cyklu patrzę z dystansem), ale dziś uświadomiłem sobie, że jakimś cudem  nigdy nie przyszło mi do głowy, że pod serialowe stworki głos podkładali aktorzy. Po obejrzeniu przypadkowo znalezionego na youtube filmiku stwierdzam, że charakterystyczne piszczenie  robi o wiele większe wrażenie gdy słyszy się je z ust seiyuu, a nie pewnego popularnego, żółtego pokemona.