Tag Archives: Dungeons & Dragons

Geek out – maj 2018

Na wstępie proponuję by każdy zrobił dziś jakiś prezent temu wewnętrznemu dziecku, które w nim siedzi – na przykład kupił sobie duże lody z posypką. Ja już zjadłem dużą porcję lodów (co prawda bez posypki), a na potem mam chipsy, piwo i nowy odcinek 3D Kanojo (czyli prezenty dla pełnoletnich i dojrzałych chłopców).

Chciałem trochę zwentylować ten medialny szum związany z RODO. Brat rzucił kilkoma fajnymi tekstami i jakoś tak od słowa do słowo wymyśliliśmy by zrobić coś na kształt crack-subów do filmiku z Warlords of Dreanor i niedawno wrzuciliśmy to w internet. Nam się podoba, nikomu innemu nie musi (ale nieskromnie uważamy, że wyszedł humor na przyzwoitym poziomie).

Oprócz tego maj był dla mnie miesiącem składającym się przede wszystkim z oglądania filmów i seriali.

Continue reading →

Reklamy

Dziwne sesje RPG w jakie grałem

Od wielu lat na blogu nie poruszam już tematyki RPG. Stało się tak z różnych powodów, najważniejszy jest taki, że moje RPGowe życie bardzo dobrze się układa offline. Mam świetną stałą grupę do grania i nie brakuje nam pomysłów przez co raczej nie czuję potrzeby by realizować się w tym hobby za pomocą aktywności w internecie. Inna sprawa jest taka (uwaga, skrajnie subiektywna opinia), że w necie nie bardzo jest co poczytać i z kim podyskutować na temat takiego hobby jakim jest RPG. Fora z różnych powodów się wyludniły i wszelkie hobbystyczne dyskusje przeniosły się do social media – ludzie najwidoczniej porozłazili się po różnych grupach i kółeczkach wzajemnej adoracji na facebooku. Na przeróżnych fanpejdżach można czasem zobaczyć humorystyczne screenshoty z „mądrości” jakie się po tych grupach wypisuje – to akurat lubię sobie czasem dla śmiechu poczytać, ale czasem jest mi trochę smutno, że ludzie podchodzą do hobby bez odrobiny dystansu.

Clipboard01

Ukradzione z „Eksperci RPG”

Continue reading →

„Bard ssie” – krótko o muzyce i muzykach w grach

Nie jest żadną tajemnicą, że mam ogromną słabość do serii Neverwinter Nights i gram w nią po dziś dzień gdy tylko wpadnie mi do głowy pomysł na jakąś specyficzną postać. Darujmy sobie ambitne plany przechodzenia po raz czwarty trylogii Mass Effect (tym razem jako Shepard-Renegat). Darujmy sobie przechodzenie Dragon Age 2 i Inkwizycji, (tym razem z wykorzystanie alternatywnego world-state z Origins, który przygotowany jest już od dawna). Darujmy sobie w końcu granie w nowe gry – najważniejsze, że ciągle można grać w NWN. Kombinowałem ostatnio z pomysłem na postać mnicha lub paladyna i zastanawiałem się czy może z tej okazji nie poszukać znowu jakiś modów z klasami prestiżowymi. Przy tej okazji wpadłem na ślad wychwalanego pod niebiosa modułu Aielund Saga. Moduł jest względnie nowy, zebrał same pozytywne komentarze i zaciekawił mnie, stwierdziłem też, że może przydałaby się jakaś odmiana po przechodzeniu w kółko Oryginalnej kampanii NWN i Hord Podmroku. Darowałem sobie kombinowanie z paladynem i postanowiłem, że w nową historię zagram ulubioną moją klasą postaci czyli bardem.

O samej Sadze Aielund może wspomnę bardziej szczegółowo innym razem, ale dziś wykorzystam ją jako punkt wyjścia do luźnej notki o postaci barda – wędrownego artysty, człowieka, który zna się po trochu na wszystkim, a swoją muzyką wywołuje magiczne efekty. Mam zresztą wyraźną słabość do muzyki jako motywu fabularnego w fikcji (stąd pewnie moja miłość do anime z serii Macross), ale w kontekście gier lubię też jeśli muzyka i postacie wpadające w ten archetyp mają wyróżnioną funkcję mechaniczną.

Continue reading →

Geek out – marzec 2017

Wiosna wiosna. Cieszę się bo za zimą jakoś szczególnie nie przepadam, ale zmiany pogody czasami wywołują u mnie bóle głowy i ogólne zmęczenie, a w minionym tygodniu zdążyłem się już przeziębić. Mam jednak nadzieję, że ten zły okres przejściowy już minął i teraz będzie tylko lepiej, a pogoda się ustabilizuje bo chciałbym też w końcu porządnie umyć samochód. Zostawmy jednak ‚real-life’ i ‚outside’ bo to na dłuższą metę nudne i zobaczmy jakie to fajne rzeczy się działy w ostatnim miesiącu.

Anime

Continue reading →

Szermierz w cRPGowej praktyce

Jest taki utarty w (pop)kulturze typ bohatera, który pokonuje swoich przeciwników nie dzięki sile mięśni, a dzięki sprytowi, refleksowi i precyzji w posługiwaniu się bronią białą. Mamy postacie z książek Dumasa, mamy tajemniczego Zorro, Indigo Montoyę z Narzeczonej dla Księcia i wielu innych. Żaden z nich nie był mięśniakiem, ale potrafili oni dokonywać niezłych wyczynów akrobatycznych, błysnąć dowcipem i flirtować z damami dworu, a w szermierce nie mieli sobie równych. Przekładając to na mechanikę wielu gier komputerowych czy papierowych RPG – musieli oni mieć wysoką zręczność, intelekt i charyzmę, sporo rang w umiejętnościach takich jak akrobatyka, dyplomacja i blefowanie, ale raczej nie inwestowali za wiele w siłę choć jakimś sposobem potrafili szybko pozbywać się swoich przeciwników czyli musieli wykręcać niezły DPS.

indigo montoya

„My name is Inigo Montoya. You killed my father. Prepare to die. „

Continue reading →

Katany są overpowered

Oglądając anime trzeba wziąć pod uwagę, że to produkcje pochodzące z dość specyficznego kraju i najczęściej adresowane do tej rodzimej, dość specyficznej widowni. Mam tu na myśli głównie poczucie humoru, które dla widza zachodniego bywa ciężkostrawne (mnie samego humor wielu popularnych serii wręcz odpychał), ale chodzi także o japońską manierę przedstawiania swojego kraju i swojej własnej kultury w jak najlepszym świetle.

katana-kurtka

Continue reading →

Z Mirasowej filmoteki – Lochy i Smoki

Dziś krótka notka o jednym z filmów fantasy, który miałem (nie)wątpliwą przyjemność oglądać w początkach mojej fascynacji grami RPG i fantastyką ogólnie. Było to jeszcze zanim na ekrany kin zawędrowała Drużyna Pierścienia, a świat przekonał się, że film o elfach i krasnoludach może zarobić olbrzymie pieniądze i podbić serca różnorodnej publiki, a nie tylko garstki pasjonatów. Lochy i Smoki, o których dziś piszę, powstały jeszcze w okresie, w którym próby propagowania fantastyki spod znaku magii i miecza wśród szerokiej publiczności były w większości przypadków skazane na porażkę.

Continue reading →

W świecie Zapomnianych Krain

Zebrało mi się ostatnio na zrobienie małego przeglądu zawartości szaf i półek w moim pokoju. Przy okazji miałem okazję przejrzeć małą kolekcję książek fantasy jakie udało mi się zgromadzić oraz przypomnieć jakie to wspaniałe (ale też całkiem przeciętne) dzieła miałem niewątpliwą przyjemność czytać przez te wszystkie lata interesowania się fantastyką. Znaczącym etapem rozwoju mojego hobby, oprócz fascynacji twórczością Tolkiena i Sapkowskiego, było upodobanie do książek firmowanych znakiem Forgotten Realms.

Continue reading →