Tag Archives: Dragon Age

10 lat za nami

Kilka dni temu minęło 10 lat odkąd założyłem konto na wordpressie. To jakaś abstrakcja jak ten czas szybko zleciał. Jeszcze bardziej dziwi mnie to, że mimo upływu lat ciągle znajdują się osoby, które czytają moje wpisy :). Gdy przypominam sobie co się działo przez te 10 lat to naprawdę chwyta mnie nostalgia. Skończyłem studia, kilka razy zmieniałem pracę, zrobiłem prawo jazdy i kupiłem samochód. Najlepsze jest to, że niejako za pośrednictwem bloga (który doprowadził mnie do korzystania z social mediów) poznałem sporo fajnych osób, z którymi mam kontakt aż do dziś. Nawet udaje się nam czasem spotkać pod pretekstem wyjazdu na konwent czy z jakiejś innej okazji!

Clipboard03

Nie udało mi się opublikować notki z popkulturowym podsumowaniem listopada i grudnia, ale na to spuszczę zasłonę milczenia. 2018 rok to dla mnie rok sporych zmian przez co jesienna chandra i zmienne nastroje przedłużyły się aż do teraz. Na tapecie mam też przeprowadzkę w przyszłym roku i akurat różne formalności kumulują mi się na te ostatnie miesiące, zahaczając jeszcze o styczeń. Dlatego przejdźmy lepiej do sedna czyli urodzinowego przeglądu najciekawszych rzeczy ze skonsumowanej przeze mnie popkultury w roku 2018. Wpis przeplatany jest subiektywnym wyborem moich najbardziej oświeconych tweetów z tego roku.

Continue reading →

Reklamy

„Mam drużynę RPGową …

… wszystkie cztery sloty. Kogo kocham, kogo lubię, wezmę go na walkę z bossem. Tej nie kocham, tej nie lubię, tego nie pocałuję (…)”

Dziś luźny felieton lekko inspirowany dwoma względnie świeżymi filmami z youtube. Rzadko zdarza mi się znaleźć autentycznie fajny i jednocześnie popularny film na youtube, a jeszcze rzadziej go polecić. Ten pierwszy film ma plusik za wspominanie o serii Breath of Fire. We wpisie poniżej mogą być drobne spoilery z serii Dragon Age.

Continue reading →

„Bard ssie” – krótko o muzyce i muzykach w grach

Nie jest żadną tajemnicą, że mam ogromną słabość do serii Neverwinter Nights i gram w nią po dziś dzień gdy tylko wpadnie mi do głowy pomysł na jakąś specyficzną postać. Darujmy sobie ambitne plany przechodzenia po raz czwarty trylogii Mass Effect (tym razem jako Shepard-Renegat). Darujmy sobie przechodzenie Dragon Age 2 i Inkwizycji, (tym razem z wykorzystanie alternatywnego world-state z Origins, który przygotowany jest już od dawna). Darujmy sobie w końcu granie w nowe gry – najważniejsze, że ciągle można grać w NWN. Kombinowałem ostatnio z pomysłem na postać mnicha lub paladyna i zastanawiałem się czy może z tej okazji nie poszukać znowu jakiś modów z klasami prestiżowymi. Przy tej okazji wpadłem na ślad wychwalanego pod niebiosa modułu Aielund Saga. Moduł jest względnie nowy, zebrał same pozytywne komentarze i zaciekawił mnie, stwierdziłem też, że może przydałaby się jakaś odmiana po przechodzeniu w kółko Oryginalnej kampanii NWN i Hord Podmroku. Darowałem sobie kombinowanie z paladynem i postanowiłem, że w nową historię zagram ulubioną moją klasą postaci czyli bardem.

O samej Sadze Aielund może wspomnę bardziej szczegółowo innym razem, ale dziś wykorzystam ją jako punkt wyjścia do luźnej notki o postaci barda – wędrownego artysty, człowieka, który zna się po trochu na wszystkim, a swoją muzyką wywołuje magiczne efekty. Mam zresztą wyraźną słabość do muzyki jako motywu fabularnego w fikcji (stąd pewnie moja miłość do anime z serii Macross), ale w kontekście gier lubię też jeśli muzyka i postacie wpadające w ten archetyp mają wyróżnioną funkcję mechaniczną.

Continue reading →

Geek out – lipiec 2017

Lipiec upłynął mi w znacznej mierze pod znakiem spotkań towarzyskich i seansów filmowych (seanse miałem akurat samotne, ale i tak fajne). Rozpisywanie się o każdym jednym filmie, który nadrobiłem albo obejrzałem ponownie zajęłoby zbyt wiele miejsca dlatego w notce wspomnę tytuły wybiórczo i skupię się głównie na nowszych pozycjach. W tym miesiącu zrobiłem też kolejny mały kroczek w kierunku zostania rasowym oglądaczem seriali bo obejrzałem Netflixowe Glow (tak jakby w oczekiwaniu na nowe Stranger Things i Voltrona) – serial jest kiczowaty, ale ma ten niepowtarzalny urok lat 80′.

Continue reading →