Tag Archives: Amerykańscy Bogowie

Geek out – czerwiec 2017

Notka podsumowująca miesiąc tym razem nieco spóźniona, ale nie patrzcie na to – patrzcie na serce pełne entuzjazmu. Popatrzcie też na panel boczny bo zrobiłem gruntowne porządki w dziale Blogroll i teraz znajdują się tam tylko odnośniki do aktywnych blogów, których odwiedzenie gorąco polecam.

Anime

tsuki ga kirei ep 12

Plusik za (chyba) realistyczne odwzorowanie młodzieży. Selfie, chaty, te sprawy.

Continue reading →

Reklamy

Jakie ekranizacje fantasy chętnie obejrzę

Nie wiem jak was, ale połączenie sezonu urlopowego z taką pogodową karuzelą jaką mamy ostatnio mnie totalnie dobija. W tym tygodniu moim ulubionym zajęciem jest spanie i marnowanie czasu bo na jakikolwiek wysiłek umysłowy (oglądanie czegoś z fabułą lub czytanie) zwykle nie starcza mi sił. Na notki na bloga też brakło sił przez ostatni miesiąc. Zaczął się nowy sezon z anime, ale szczerze mówiąc to olałem większość nowości zadowalając się Charlotte i obiecując sobie, że nadrobię trochę starszych tytułów (co też idzie mi nietęgo). Cóż… przynajmniej obejrzałem wszystkie części Szybkich i Wściekłych oraz Zbuntowaną. Jeśli już o Zbuntowanej mowa to już niedługo w kinach Kosogłos część druga, a i potem ekranizacji nie zabraknie – zdziwiłem się na przykład, że nakręcili drugą cześć Więźnia Labiryntu bo pierwszy film był raczej słaby.

Dziś właśnie kilka słów o ekranizacjach, trochę narzekania i życzeniowego myślenia. Bo zamiast chodzić na każdy jeden taśmowo produkowany film Marvela i ekranizacje bestsellerów, o których w życiu nie słyszałem wybrałbym się na trochę inne filmy.

Neil Gaiman – Amerykańscy Bogowie

Podobają mi się nowe wydania książek Gainmana. Gdy zorganizuje sobie nową biblioteczkę to na pewno się zaopatrzę.

Podobają mi się nowe wydania książek Gaimana. Gdy zorganizuje sobie nową biblioteczkę to na pewno się zaopatrzę.

Continue reading →

Zekranizują „Amerykańskich Bogów” Gainmana

Jakoś nigdy nie wkręciłem się w oglądanie żadnego popularnego serialu. Począwszy od Zagubionych przez Chirurgów i nowsze wynalazki w stylu Dextera, Dr House’a i inne Teorie Wielkiego Podrywu (choć to ostatnie uważam za zabawne). Kiedy znajomi pochłaniali kolejne sezony tych super fajnych dzieł i prowadzili zażarte dyskusje ja tylko grzecznie potakiwałem :D. Nie ma żadnych racjonalnych powodów, dla których miałbym mieć jakiś wstręt do seriali – wprost przeciwnie – skoro są tak popularne to na pewno mają świetny scenariusz i są dobrze zagrane, po prostu nigdy żaden mnie nie wciągnął. Seriale SF to już zupełnie inna sprawa – nie chcę się wkręcać w coś co ma 20 sezonów :D.

Moje nastawienie zaczęło się zmieniać za sprawą ekranizacji cyklu Miecz Prawdy Goodkina. Jednak po obejrzeniu pięciu odcinków serialu stwierdziłem, że: „fajne to to, ale od dłuższego czasu planuję zabrać się za książkę więc nie będę sobie spoilerował”. Sytuacja wygląda podobnie w przypadku popularnej obecnie Gry o Tron na bazie dzieł Martina – nie ruszę serialu (choć bardzo mnie kusi) dopóki nie przeczytam książki. Wyszperałem za to w odmętach internetu informację, że w Stanach przymierzają się do stworzenia serialu na bazie Amerykańskich Bogów Gainmana. Jest to ciekawy zbieg okoliczności bo niedawno zabrałem się właśnie za książkę i jak na razie jestem pod sporym wrażeniem. Autor ten ma jak na razie szczęście do ekranizacji (przypomnę Gwiezdny Pył i cudowną Koralinę), a ponoć zaproszono go do współpracy przy scenariuszu odcinka pilotażowego. Jeśli mogę oceniać po 200 stronach to książka może mieć niezły serialowy potencjał…

Na koniec podzielę się swoją małą refleksją. Nie da się przeoczyć faktu, że od jakiegoś czasu fantastyka coraz śmielej wchodzi sobie w masową kulturę; nie jest już zarezerwowana tylko dla „wtajemniczonych”. Nie mówię już nawet o Władcy Pierścieni i Gwiezdnych Wojnach, wymieniłem przed chwilą filmy na bazie prozy Gainmana, ale można też wspomnieć sukces gry komputerowej Wiedźmin, ekranizacje komiksów Marvela, które cieszą się sporą popularnością, a nawet zalew młodzieżowej literatury o wampirach, wilkołakach i czarach. Może „bycie miłośnikiem fantastyki” trochę traci na elitarności, ale to chyba fajnie pogadać sobie o swoim hobby z coraz większą ilością znajomych :D. Swoją drogą to przypomniała mi się dyskusja na ten temat przy okazji pogadanki o współczesnym odczytywaniu literatury gotyckiej z tegorocznego Grojkonu… poniekąd cieszę się, że zostałem wtedy w sali zamiast wynieść się na spotkanie z Jackiem Komudą :D

PS: Tak, wiem, że od wieków nie zmieniałem ankiety w panelu bocznym…
PS 2: Dalej walczę o to by „bronić magistra” w lipcu ^^