Category Archives: Przemyślenia

„Mam drużynę RPGową …

… wszystkie cztery sloty. Kogo kocham, kogo lubię, wezmę go na walkę z bossem. Tej nie kocham, tej nie lubię, tego nie pocałuję (…)”

Dziś luźny felieton lekko inspirowany dwoma względnie świeżymi filmami z youtube. Rzadko zdarza mi się znaleźć autentycznie fajny i jednocześnie popularny film na youtube, a jeszcze rzadziej go polecić. Ten pierwszy film ma plusik za wspominanie o serii Breath of Fire. We wpisie poniżej mogą być drobne spoilery z serii Dragon Age.

Continue reading →

Reklamy

Katany są overpowered

Oglądając anime trzeba wziąć pod uwagę, że to produkcje pochodzące z dość specyficznego kraju i najczęściej adresowane do tej rodzimej, dość specyficznej widowni. Mam tu na myśli głównie poczucie humoru, które dla widza zachodniego bywa ciężkostrawne (mnie samego humor wielu popularnych serii wręcz odpychał), ale chodzi także o japońską manierę przedstawiania swojego kraju i swojej własnej kultury w jak najlepszym świetle.

katana-kurtka

Continue reading →

Dlaczego, mimo wszystko, dobrze było być offline

Internet to cudowna rzecz. Nawet jeśli ludzkość opatentuje kiedyś niewyczerpalne i ekologiczne źródła energii, cudowne serum dające długowieczność i leczące raka czy kolonizację centrum galaktyki to i tak te wszystkie cuda zbledną w obliczu takiego wynalazku jakim jest internet. Co prawda na dzień dzisiejszy internet przyczynił się raczej do rozprzestrzenienia się raka niż do jego wyleczenia, ale to szczegół.

TL;DR na samym końcu wpisu.

the worst

Globalna sieć jest szczególnie ciekawa dla osób interesujących się rzeczami, które od zawsze stały raczej na uboczu głównego nurtu rozrywki i w mediach masowych poświęcano im niewiele miejsca. W moim przypadku są to na przykład książki fantasy, gry RPG i anime. Gdy zaczynałem się wciągać w moje hobby dostęp do internetu w naszym kraju wcale nie był tak bardzo powszechny przez co zdobywanie wszelkich informacji było problematyczne, a w ‚realu’ znałem zaledwie garstkę osób, z którymi mogłem na takie tematy pogadać.

Continue reading →

„Jak grać panie producencie, jak grać?”

Wszedłem sobie ostatnio na tvtropes z zamiarem przeglądnięcia jednego artykuł, jak to zwykle bywa skończyło się na otwieraniu kolejnych zakładek i studiowaniu ich przez 2 godziny. Na trochę dłużej zatrzymałem się na artykule zatytułowanym „Guide Dang It”.

„Guide Dang It” określa w uproszczeniu zjawisko, w którym jakaś część gry wymaga od gracza postępowania stojącego w sprzeczności z mechanizmami jakie zaprezentował samouczek i ostatnie X godzin gry. Zaliczyć tu można też chwile, w których do uczynienia postępów w grze wymagane jest podjęcie konkretnych (niekoniecznie logicznych) akcji podczas gdy dostępne graczowi wskazówki nie są w tym zakresie pomocne. Czasami w ten sposób uzyskuje się dostęp do „sekretów”, które są drobną nagrodą dla graczy ciekawskich lub takich, którzy przez przypadek znajdą się w nietypowej sytuacji. Pół biedy gdy odblokowuje się tak opcjonalną zawartość, która nie jest konieczna by z satysfakcją ukończyć grę. Gorzej gdy mamy do czynienia z kiepskim projektem sprawiającym, że gracze utykają w grze, muszą przez kilka godzin klikać na oślep lub w końcu szukać podpowiedzi w internecie. Poniżej kilka zdań o grach jakie przyszły mi na myśl gdy popijałem kawę czytając wspomniany artykuł.

Septerra Core

Ilość fanartów do tej gry jest stanowczo za niska (gemmaqw.deviantart.com)

Ilość fanartów do tej gry jest stanowczo za niska (gemmaqw.deviantart.com)

Continue reading →

„Za Utopca 80 orenów, za Strzygę – do negocjacji”

Podłączam się do hype’u związanego ze zbliżającą się (choć już przesuniętą na termin późniejszy) premierą gry Wiedźmin 3: Dziki Gon. Krótki felietonik dotyczy przede wszystkim pierwszej części gry bo Wiedźmin 2: Zabójcy Królów długo leżał na mojej kupce wstydu i zagrałem w niego dopiero niedawno. Odpuszczam sobie też spekulacje dotyczące Dzikiego Gonu i roli jaką odegra w nim zadziorna księżniczko-wiedźminka-czarodziejka. W tekście poruszam jednak kwestie dotyczące większości mediów do jakich zawędrował Geralt.

Jest już nowe wydanie Sagi. Mom, please.

Continue reading →

Chuunibyou, ciastka i płeć przeciwna

W marcu zakończyła się emisja Chuunibyou demo Koi ga Shitai! Ren, sequelu popularnego anime z 2012 roku. Pierwszy sezon oglądałem z niekłamaną przyjemnością – niby tyle narzekam, że KyoAni schodzi na psy, a jakoś ciągle wypuszczają oni serie, które trafiają w moje gusta. Nie są to już może hiciory na miarę Clannada, ale bardzo przyzwoite serie jak choćby niedawne Kyoukai no Kanata. W notce poniżej umieściłem kilka luźnych uwag, które nasunęły mi się po „przetrawieniu” już na spokojnie tej serii. Trochę mnie też poniosło i rozpisałem się na pokrewne tematy.

Ta bohaterka dostała niewiele czasu antenowego, ale była absolutnie genialna. (e-shuushuu.net)

Ta bohaterka dostała niewiele czasu antenowego, ale była absolutnie genialna. (e-shuushuu.net)

Continue reading →

MMORPG i ja

Lubię gry MMORPG, ale raczej staram się ich unikać bo spędzę przy nich czas, który mógłbym poświęcić grom dla pojedynczego gracza. Co by nie mówić to ukończenie gry i poznanie całej fabuły daje mi większą satysfakcję i doznania estetyczne niż zdobycie miecza +10. Swoje jednak odbębniłem na przeróżnych MMORPGach i choć dziś narzekam na ich ewidentną głupotę w niektórych aspektach to okresy internetowych przygód wspominam z rozrzewnieniem.

(screenshoty w notce dzięki uprzejmości mojego kochanego brata)

W WoWie nie ma kolczugi bikini i zbroi płytowej ze szpilkami. W WoWie są kung-fu pandy.

W WoWie nie ma kolczugi bikini i zbroi płytowej ze szpilkami. W WoWie są kung-fu pandy.

Continue reading →

W świecie Zapomnianych Krain

Zebrało mi się ostatnio na zrobienie małego przeglądu zawartości szaf i półek w moim pokoju. Przy okazji miałem okazję przejrzeć małą kolekcję książek fantasy jakie udało mi się zgromadzić oraz przypomnieć jakie to wspaniałe (ale też całkiem przeciętne) dzieła miałem niewątpliwą przyjemność czytać przez te wszystkie lata interesowania się fantastyką. Znaczącym etapem rozwoju mojego hobby, oprócz fascynacji twórczością Tolkiena i Sapkowskiego, było upodobanie do książek firmowanych znakiem Forgotten Realms.

Continue reading →

Trzecie urodziny bloga!

Co roku, gdy zasiadam do pisania notki rocznicowej, nie mogę się nadziwić, że rocznica wypada akurat 26 grudnia. Jest to drugi dzień świąt, dzień, w którym najczęściej odpoczywa się w towarzystwie rodziny lub odwiedza krewnych i znajomych – jest tyle lepszych zajęć od siedzenia przy komputerze. Co roku muszę wobec tego wchodzić w archiwum i upewniać się, że nie pomyliłem dat :D. Okazuje się jednak, że faktycznie – 26 grudnia to dzień, w którym mając wolne 5 minut założyłem sobie konto na wordpressie i skreśliłem pierwsze, niezgrabne słowa. Pamiętam jednak, że zaraz potem rzuciłem bloga w kąt i wróciłem do świętowania – dlatego początki mojej ulubionej zabawki (bo czasem lubię myśleć o blogu w tych kategoriach) nie są zbyt imponujące.

Jakimś cudem ciągle powstrzymuję się od „ukucykowienia” bloga… nie zmiania to jednak faktu, że początek znajomości z My Little Pony: Friendship is Magic to jedno z barwniejszych wydarzeń minionego roku :D

Continue reading →

„Żegnaj Harry” – Mirasa przemyślenia po wyjściu z kina

Tak, tak… wiadomo już, że J. K. Rowling nie zamierza (przynajmniej na razie) pisać więcej historii o czarodziejach. Wynika z tego, że każdy kolejny film z serii Harry Potter i … będzie „poza kanonem”, a więc nie do przyjęcia dla prawdziwych i najwierniejszych fanów jednego z najsłynniejszych czarodziejów. Sam do najgorętszych fanów Harry’ego się nie zaliczam i przyznam, że po przeczytaniu wszystkich książek i obejrzeniu wszystkich filmów o jego przygodach mam dość… Nie żebym szczególnie nienawidził twórczości pani Rowling – wprost przeciwnie – cenię ją sobie jako sprawnie napisane i raczej lekkie fantasy dla młodzieży. Po prostu pewnych rzeczy nie mam sensu ciągnąć w nieskończoność, a do tych na pewno zaliczają się perypetie Harry’ego.

Kto choć przez chwilę chciał być przybocznym Voldemorta, ręka w górę! (www.warnerbros.com)

Niniejszy tekst jest luźnym zbiorem moich przemyśleń dotyczących roli jaką Harry i spółka wywarli ma moim „dzieciństwie” (:D). Znalazło się w nim też na sporo przynudzania luźno związanego z tematem. Stawiam „w realu” piwo (lub jakiś inny napój) każdej osobie, która bez ziewnięcia dotrwa do końca tego grafomańskiego posta :D. Dodam jeszcze, że pewnie kwestie zostały celowo wyolbrzymione i nie odmówiłem sobie odrobiny sarkazmu.

Continue reading →