Category Archives: Gry komputerowe

Geek out – lipiec 2017

Lipiec upłynął mi w znacznej mierze pod znakiem spotkań towarzyskich i seansów filmowych (seanse miałem akurat samotne, ale i tak fajne). Rozpisywanie się o każdym jednym filmie, który nadrobiłem albo obejrzałem ponownie zajęłoby zbyt wiele miejsca dlatego w notce wspomnę tytuły wybiórczo i skupię się głównie na nowszych pozycjach. W tym miesiącu zrobiłem też kolejny mały kroczek w kierunku zostania rasowym oglądaczem seriali bo obejrzałem Netflixowe Glow (tak jakby w oczekiwaniu na nowe Stranger Things i Voltrona) – serial jest kiczowaty, ale ma ten niepowtarzalny urok lat 80′.

Continue reading →

cRPGowa kupka wstydu

Trafny komentarz do poniższej notki.

Kupka Wstydu. Czyli te wszystkie książki kurzące się na półce, filmy DVD ciągle w zafoliowanych pudełkach albo pojawiające się w rekomendacjach w serwisie filmowym, w końcu gry gnijące w bibliotece steama, które kupiło się kilka wyprzedaży temu, ale nawet nie pobrało. Każdy ma takie coś i każdy różnie się z tym (po)tworem rozprawia. Ja na przykład na co dzień udaję, że go nie ma. Dzisiejsza notka będzie o grach, które były w mojej kupce wstydu w przeszłości, ale po szczerym zastanowieniu się nad swoim życiem i własnymi preferencjami stwierdziłem, że nie zależy mi na nich aż tak bardzo (a właściwie to prawie wcale mi nie zależy). Wszystkie to tytuły kultowe i nie dziwię się ani trochę, że mają swoich oddanych fanów, ale w każdej z nich coś mi zgrzyta. Continue reading →

Geek out – czerwiec 2017

Notka podsumowująca miesiąc tym razem nieco spóźniona, ale nie patrzcie na to – patrzcie na serce pełne entuzjazmu. Popatrzcie też na panel boczny bo zrobiłem gruntowne porządki w dziale Blogroll i teraz znajdują się tam tylko odnośniki do aktywnych blogów, których odwiedzenie gorąco polecam.

Anime

tsuki ga kirei ep 12

Plusik za (chyba) realistyczne odwzorowanie młodzieży. Selfie, chaty, te sprawy.

Continue reading →

Geek out – maj 2017

Pogłoski o tym, że uciekłem w Bieszczady są mocno przesadzone, to jedynie proza życia codziennego i trochę nerwów związanych z nową pracą. Nie minęło jeszcze wcale dużo czasu odkąd zacząłem, ale na razie osiągnąłem ten etap, że coraz mniej rzeczy robię ‚na czuja’, a coraz więcej z pełną świadomością. Dopadło mnie za to zrozumienie jak wiele się jeszcze muszę nauczyć zanim przestanę być ‚świeżakiem’ i yada yada. Na szczęście był czas i wena by zająć się hobby choć huśtawki nastroju miałem w tym miesiącu pierwszorzędne.

Anime

koe no katachi mom

Kolejna postać do galerii ‚fajnych mam z anime’.

Continue reading →

Geek out – marzec 2017

Wiosna wiosna. Cieszę się bo za zimą jakoś szczególnie nie przepadam, ale zmiany pogody czasami wywołują u mnie bóle głowy i ogólne zmęczenie, a w minionym tygodniu zdążyłem się już przeziębić. Mam jednak nadzieję, że ten zły okres przejściowy już minął i teraz będzie tylko lepiej, a pogoda się ustabilizuje bo chciałbym też w końcu porządnie umyć samochód. Zostawmy jednak ‚real-life’ i ‚outside’ bo to na dłuższą metę nudne i zobaczmy jakie to fajne rzeczy się działy w ostatnim miesiącu.

Anime

Continue reading →

Geek out – luty 2017

Dopóki nie zacząłem pisać wstępnego szkicu tej notki żyłem w przeświadczeniu, że przez większą cześć miesiąca wegetowałem oglądając jakieś głupoty na youtube i totalnie nic się nie działo. Jednak w miarę pisania uświadamiałem sobie, że było trochę intelektualnie pobudzających wydarzeń (oczywiście ‚pobudzających’ w geekowskich sensie, nie posądzajcie mnie o jakieś obrzydliwe fizjologiczne rzeczy, fuj).

KSIĄŻKI

mistborn

Bywam okropny bo oceniam książki po okładkach, ale nowe wydania książek Sandersona są świetne.

Continue reading →

Szermierz w cRPGowej praktyce

Jest taki utarty w (pop)kulturze typ bohatera, który pokonuje swoich przeciwników nie dzięki sile mięśni, a dzięki sprytowi, refleksowi i precyzji w posługiwaniu się bronią białą. Mamy postacie z książek Dumasa, mamy tajemniczego Zorro, Indigo Montoyę z Narzeczonej dla Księcia i wielu innych. Żaden z nich nie był mięśniakiem, ale potrafili oni dokonywać niezłych wyczynów akrobatycznych, błysnąć dowcipem i flirtować z damami dworu, a w szermierce nie mieli sobie równych. Przekładając to na mechanikę wielu gier komputerowych czy papierowych RPG – musieli oni mieć wysoką zręczność, intelekt i charyzmę, sporo rang w umiejętnościach takich jak akrobatyka, dyplomacja i blefowanie, ale raczej nie inwestowali za wiele w siłę choć jakimś sposobem potrafili szybko pozbywać się swoich przeciwników czyli musieli wykręcać niezły DPS.

indigo montoya

„My name is Inigo Montoya. You killed my father. Prepare to die. „

Continue reading →

Geek out – styczeń 2017

Nowy rok, nowy ja i nowy projekt robienia cyklicznych notek, które mają zawierać przede wszystkim luźne przemyśleniami na tematy oscylujące wokół tych najfajniejszych części (pop)kultury. Nie żadne recenzje i felietony, a raczej kilkuzdaniowe wypowiedzi tworzone bez z góry narzuconej formy. Przyjaciele po blogerskim fachu z powodzeniem stosują coś takiego to i ja ten pomysł podłapię, a co! Do tego czasem może pojawić się odrobina prywaty bo to będą, jakby nie było, takie comiesięczne kartki z pamiętnika.

Książki

swiaty-dantego

Moja miłość do twórczości Anny Kańtoch zaczęła się od tytułowego opowiadania z tego zbioru.


Continue reading →

Z pamiętnika gracza – Analogue: A Hate Story

Obracając się jakiś czas w kręgu japońskiej popkultury, anime, mang trudno nie natknąć się na zwrot ‚visual novel’. Według niektórych artykułów to różne podgatunki VN łącznie stanowią co roku znaczną większość gier sprzedawanych w kraju kwitnącej wiśni. Gry tego rodzaju stanowią też niekończące się źródło materiału, który jest potem przenoszony na papier w postaci mang i na ekrany jako anime. Japońskie visual novels stanowią coś co można uznać za nieodłączny element „kultury otaku”, ale akurat mnie nigdy nie urzekły. Zupełnie inne doświadczenia mam z grami tego gatunku tworzonymi na zachodzie – wspominałem już kiedyś genialne Cinders polskiej produkcji, a dziś kilka zdań o Analogue: A Hate Story.

analogue 1

Pierwsze co widać po kliknięciu ‚nowa gra’. Jest to dość… szorstkie.

Continue reading →

Z pamiętnika gracza – Graczu ucz się języków

Jak na standardy internetu jestem starym dziadkiem i nie ma co tego ukrywać. W dzisiejszych czasach dzieci w przedszkolu są lepiej obeznane z elektroniką i internetem niż ich rodzice. Wszystkie portale rozrywkowe zdają się być zdominowane przez młodzież, a prowadząc dyskusje na forach często ma się wrażenie, że po drugiej stronie jest bywalec gimnazjum (czasem dyskutant jest starszy wiekiem, ale pozostaje w tzw. mentalnej gimbazie, ale to szczegół). Jedna kwestia, która trochę różni mnie od kolegów z młodszego pokolenia to znajomość angielskiego. Dziś nie mam większych kompleksów na punkcie swojej znajomości języka, ale nie zmienia to faktu, że pierwszą lekcję angielskiego miałem dopiero w czwartej klasie podstawówki. Teraz dzieci już w przedszkolu odmieniają „to (or not to) be” i rzucają „catami” i „dogami”. W efekcie mając kilkanaście lat fajnie śmigają sobie w języku Szekspira i teoretycznie nie mają problemów z odbiorem dóbr kultury w oryginalnym języku. Na dobrą sprawę jednak ta znajomość angielskiego nie jest aż tak potrzebna – filmy i gry wychodzą w polskich wersjach językowych, a nawet jeśli nie ma polskiej wersji to tylko dwa kliknięcia dzielą nas od tworzonych „fanowsko” napisów i nieoficjalnych spolszczeń (zapewne z tej dostępności bierze się popularność zagranicznych seriali u nas w kraju). Kiedy ja jednak zaczynałem swoją przygodę z komputerem na przełomie podstawówki i gimnazjum moja znajomość angielskiego pozostawiała wiele do życzenia, a dostęp do internetu nie był wcale powszechny. W takich to okolicznościach przyrody było mi dane zapoznać się z więcej niż kilkoma grami co na pewno nieco wypaczyło ich odbiór.

Niektóre gry składają się praktycznie w całości z tekstu - tu bez znajomości języka ani rusz.

Niektóre gry składają się praktycznie w całości z tekstu – tu bez znajomości języka ani rusz.

Continue reading →