Category Archives: Gry komputerowe

Geek out – maj 2017

Pogłoski o tym, że uciekłem w Bieszczady są mocno przesadzone, to jedynie proza życia codziennego i trochę nerwów związanych z nową pracą. Nie minęło jeszcze wcale dużo czasu odkąd zacząłem, ale na razie osiągnąłem ten etap, że coraz mniej rzeczy robię ‚na czuja’, a coraz więcej z pełną świadomością. Dopadło mnie za to zrozumienie jak wiele się jeszcze muszę nauczyć zanim przestanę być ‚świeżakiem’ i yada yada. Na szczęście był czas i wena by zająć się hobby choć huśtawki nastroju miałem w tym miesiącu pierwszorzędne.

Anime

koe no katachi mom

Kolejna postać do galerii ‚fajnych mam z anime’.

Continue reading →

Geek out – marzec 2017

Wiosna wiosna. Cieszę się bo za zimą jakoś szczególnie nie przepadam, ale zmiany pogody czasami wywołują u mnie bóle głowy i ogólne zmęczenie, a w minionym tygodniu zdążyłem się już przeziębić. Mam jednak nadzieję, że ten zły okres przejściowy już minął i teraz będzie tylko lepiej, a pogoda się ustabilizuje bo chciałbym też w końcu porządnie umyć samochód. Zostawmy jednak ‚real-life’ i ‚outside’ bo to na dłuższą metę nudne i zobaczmy jakie to fajne rzeczy się działy w ostatnim miesiącu.

Anime

Continue reading →

Geek out – luty 2017

Dopóki nie zacząłem pisać wstępnego szkicu tej notki żyłem w przeświadczeniu, że przez większą cześć miesiąca wegetowałem oglądając jakieś głupoty na youtube i totalnie nic się nie działo. Jednak w miarę pisania uświadamiałem sobie, że było trochę intelektualnie pobudzających wydarzeń (oczywiście ‚pobudzających’ w geekowskich sensie, nie posądzajcie mnie o jakieś obrzydliwe fizjologiczne rzeczy, fuj).

KSIĄŻKI

mistborn

Bywam okropny bo oceniam książki po okładkach, ale nowe wydania książek Sandersona są świetne.

Continue reading →

Szermierz w cRPGowej praktyce

Jest taki utarty w (pop)kulturze typ bohatera, który pokonuje swoich przeciwników nie dzięki sile mięśni, a dzięki sprytowi, refleksowi i precyzji w posługiwaniu się bronią białą. Mamy postacie z książek Dumasa, mamy tajemniczego Zorro, Indigo Montoyę z Narzeczonej dla Księcia i wielu innych. Żaden z nich nie był mięśniakiem, ale potrafili oni dokonywać niezłych wyczynów akrobatycznych, błysnąć dowcipem i flirtować z damami dworu, a w szermierce nie mieli sobie równych. Przekładając to na mechanikę wielu gier komputerowych czy papierowych RPG – musieli oni mieć wysoką zręczność, intelekt i charyzmę, sporo rang w umiejętnościach takich jak akrobatyka, dyplomacja i blefowanie, ale raczej nie inwestowali za wiele w siłę choć jakimś sposobem potrafili szybko pozbywać się swoich przeciwników czyli musieli wykręcać niezły DPS.

indigo montoya

„My name is Inigo Montoya. You killed my father. Prepare to die. „

Continue reading →

Geek out – styczeń 2017

Nowy rok, nowy ja i nowy projekt robienia cyklicznych notek, które mają zawierać przede wszystkim luźne przemyśleniami na tematy oscylujące wokół tych najfajniejszych części (pop)kultury. Nie żadne recenzje i felietony, a raczej kilkuzdaniowe wypowiedzi tworzone bez z góry narzuconej formy. Przyjaciele po blogerskim fachu z powodzeniem stosują coś takiego to i ja ten pomysł podłapię, a co! Do tego czasem może pojawić się odrobina prywaty bo to będą, jakby nie było, takie comiesięczne kartki z pamiętnika.

Książki

swiaty-dantego

Moja miłość do twórczości Anny Kańtoch zaczęła się od tytułowego opowiadania z tego zbioru.


Continue reading →

Z pamiętnika gracza – Analogue: A Hate Story

Obracając się jakiś czas w kręgu japońskiej popkultury, anime, mang trudno nie natknąć się na zwrot ‚visual novel’. Według niektórych artykułów to różne podgatunki VN łącznie stanowią co roku znaczną większość gier sprzedawanych w kraju kwitnącej wiśni. Gry tego rodzaju stanowią też niekończące się źródło materiału, który jest potem przenoszony na papier w postaci mang i na ekrany jako anime. Japońskie visual novels stanowią coś co można uznać za nieodłączny element „kultury otaku”, ale akurat mnie nigdy nie urzekły. Zupełnie inne doświadczenia mam z grami tego gatunku tworzonymi na zachodzie – wspominałem już kiedyś genialne Cinders polskiej produkcji, a dziś kilka zdań o Analogue: A Hate Story.

analogue 1

Pierwsze co widać po kliknięciu ‚nowa gra’. Jest to dość… szorstkie.

Continue reading →

Z pamiętnika gracza – Graczu ucz się języków

Jak na standardy internetu jestem starym dziadkiem i nie ma co tego ukrywać. W dzisiejszych czasach dzieci w przedszkolu są lepiej obeznane z elektroniką i internetem niż ich rodzice. Wszystkie portale rozrywkowe zdają się być zdominowane przez młodzież, a prowadząc dyskusje na forach często ma się wrażenie, że po drugiej stronie jest bywalec gimnazjum (czasem dyskutant jest starszy wiekiem, ale pozostaje w tzw. mentalnej gimbazie, ale to szczegół). Jedna kwestia, która trochę różni mnie od kolegów z młodszego pokolenia to znajomość angielskiego. Dziś nie mam większych kompleksów na punkcie swojej znajomości języka, ale nie zmienia to faktu, że pierwszą lekcję angielskiego miałem dopiero w czwartej klasie podstawówki. Teraz dzieci już w przedszkolu odmieniają „to (or not to) be” i rzucają „catami” i „dogami”. W efekcie mając kilkanaście lat fajnie śmigają sobie w języku Szekspira i teoretycznie nie mają problemów z odbiorem dóbr kultury w oryginalnym języku. Na dobrą sprawę jednak ta znajomość angielskiego nie jest aż tak potrzebna – filmy i gry wychodzą w polskich wersjach językowych, a nawet jeśli nie ma polskiej wersji to tylko dwa kliknięcia dzielą nas od tworzonych „fanowsko” napisów i nieoficjalnych spolszczeń (zapewne z tej dostępności bierze się popularność zagranicznych seriali u nas w kraju). Kiedy ja jednak zaczynałem swoją przygodę z komputerem na przełomie podstawówki i gimnazjum moja znajomość angielskiego pozostawiała wiele do życzenia, a dostęp do internetu nie był wcale powszechny. W takich to okolicznościach przyrody było mi dane zapoznać się z więcej niż kilkoma grami co na pewno nieco wypaczyło ich odbiór.

Niektóre gry składają się praktycznie w całości z tekstu - tu bez znajomości języka ani rusz.

Niektóre gry składają się praktycznie w całości z tekstu – tu bez znajomości języka ani rusz.

Continue reading →

„Jak grać panie producencie, jak grać?”

Wszedłem sobie ostatnio na tvtropes z zamiarem przeglądnięcia jednego artykuł, jak to zwykle bywa skończyło się na otwieraniu kolejnych zakładek i studiowaniu ich przez 2 godziny. Na trochę dłużej zatrzymałem się na artykule zatytułowanym „Guide Dang It”.

„Guide Dang It” określa w uproszczeniu zjawisko, w którym jakaś część gry wymaga od gracza postępowania stojącego w sprzeczności z mechanizmami jakie zaprezentował samouczek i ostatnie X godzin gry. Zaliczyć tu można też chwile, w których do uczynienia postępów w grze wymagane jest podjęcie konkretnych (niekoniecznie logicznych) akcji podczas gdy dostępne graczowi wskazówki nie są w tym zakresie pomocne. Czasami w ten sposób uzyskuje się dostęp do „sekretów”, które są drobną nagrodą dla graczy ciekawskich lub takich, którzy przez przypadek znajdą się w nietypowej sytuacji. Pół biedy gdy odblokowuje się tak opcjonalną zawartość, która nie jest konieczna by z satysfakcją ukończyć grę. Gorzej gdy mamy do czynienia z kiepskim projektem sprawiającym, że gracze utykają w grze, muszą przez kilka godzin klikać na oślep lub w końcu szukać podpowiedzi w internecie. Poniżej kilka zdań o grach jakie przyszły mi na myśl gdy popijałem kawę czytając wspomniany artykuł.

Septerra Core

Ilość fanartów do tej gry jest stanowczo za niska (gemmaqw.deviantart.com)

Ilość fanartów do tej gry jest stanowczo za niska (gemmaqw.deviantart.com)

Continue reading →

„Za Utopca 80 orenów, za Strzygę – do negocjacji”

Podłączam się do hype’u związanego ze zbliżającą się (choć już przesuniętą na termin późniejszy) premierą gry Wiedźmin 3: Dziki Gon. Krótki felietonik dotyczy przede wszystkim pierwszej części gry bo Wiedźmin 2: Zabójcy Królów długo leżał na mojej kupce wstydu i zagrałem w niego dopiero niedawno. Odpuszczam sobie też spekulacje dotyczące Dzikiego Gonu i roli jaką odegra w nim zadziorna księżniczko-wiedźminka-czarodziejka. W tekście poruszam jednak kwestie dotyczące większości mediów do jakich zawędrował Geralt.

Jest już nowe wydanie Sagi. Mom, please.

Continue reading →

Z pamiętnika gracza – Persona 4

Fabułę i bohaterów Persony 4 zdążyło poznać wiele osób bo gra doczekała się już drugiej animowanej adaptacji. Ja jednak ciągle broniłem się przed oglądaniem anime obiecując sobie, że w końcu zagram w pierwowzór. Sama gra to też żadna nowość (oryginalnie została wydana na konsolę PS2), ale ciągle daje radę. Poniższa notka nie jest dokładną analizą gry, ale raczej zbiorem luźnych przemyśleń po jej przejściu.

W grze wcielamy się w japońskiego licealistę, który przeprowadza się do prowincjonalnego miasteczka Inaba by tam przez najbliższy rok mieszkać ze swoim wujkiem i uczęszczać do miejscowego liceum. Niedługo po przybyciu bohatera Inabą wstrząsa seria niewyjaśnionych morderstw. W tym samym czasie coraz większą popularność zdobywa plotka o Midnight Channel – kanale telewizyjnym, który można oglądać jeśli w deszczową noc wpatrywać się w wyłączony odbiornik. Bohater odkrywa, że posiada moc przejścia przez ekran do wnętrza Midnight Channel – karykaturalnego świata zamieszkanego przez potwory zwane cieniami. Czym jest Midnight Channel i jaki ma on związek z serią morderstw i porwań, które trzęsą Inabą? Tego będziemy próbowali się dowiedzieć podczas kolejnych miesięcy czasu gry.

Persona 4 ma kawał świetnego soundtracku. Szkoda tylko, że wiele motywów (jak ten towarzyszący spacerom po Inabie) jest powtarzanych do granicy znudzenia.

Continue reading →