Geek out – sierpień 2018

Kolejny miesiąc i tym razem dość skromnie jeśli chodzi o używanie życia i nerdzenie (bo ‚używanie życia’ i ‚nerdzenie’ to zwroty bliskoznaczne). Końcówka wakacji, lato się zbliża do końca, a ja do kina nie chodziłem, nigdzie daleko nie pojechałem, nawet nie wyszedłem ani razu w góry. Tego ostatniego mi najbardziej szkoda, w tym sezonie nie wyszedłem nawet na najbliższą, najmniejszą górkę. Ale i tak było raczej wesoło.

voltron s7 1

„T-to nie tak, że próbuję podbić wszechświat!”

Animacja

Wyszedł nowy sezon Voltrona liczący 13 odcinków. Cały sezon obejrzałem w jednym posiedzeniu. Nie pamiętam już kiedy ostatnim razem zdarzyło mi się obejrzeć taką ilość odcinków animacji w jeden dzień, podejrzewam, że ostatnio było tak przy oglądaniu Korry. W każdym razie, nowy sezon zaczyna się powoli, kilka pierwszych odcinków to takie luźno powiązane epizody i nadrabiane braków w zakresie character developmentu. Fajnie, że sporo miejsca nareszcie poświęcono Hunkowi, ale szczerze mówiąc pierwsza połowa sezonu nie urywa pośladków. Kiedy już jednak się zacznie to Voltron trzyma poziom, a końcówka trochę przypomina mi zwroty akcji z niektórych Gundamów, co w moich oczach jest zaletą. Został jeszcze jeden nierozstrzygnięty wątek, który ‚wisi’ od poprzedniego sezonu, a którego teraz wcale nie tknięto. Nic tylko czekać na wielki finał i ostatni sezon w listopadzie. Słyszałem, że była jakaś drama w fandomie dotycząca wątków LGBT (tudzież braku tych wątków) w serialu, ale się tym nie przejąłem bo, duh, w sumie to wszystko mi jedno do jakiej mniejszości rzekomo ciągnie daną postać.

Filmy

Nadrabiania Mission Impossible ciąg dalszy. Po znacznie słabszych MI2 i MI3 dwie kolejne części już dają radę jako współczesne kino sensacyjne. Sam Tom Cruise nie tyle gra postać Ethana Hawka, ale gra trochę samego siebie – jego postać jest dla mnie takim posągowym hollywoodzkim bohaterem bez słabości i bez jakiś znaczących indywidualnych cech. Niemniej reszta obsady jest sympatyczna, jest akcja i nawet sama historia daje radę. Miejscami trochę przesadzają z gadżetami i wszechmocną elektroniką, ale to taka uniwersalna cecha współczesnych filmów szpiegowskich. Chętnie obejrzę Fallout jak tylko będzie na DVD.

Mam tak, że raz na jakiś czas (na przykład raz na pół roku) lubię obejrzeć horror. Włączając Dom w środku lasu myślałem, że będę oglądał horror, ale to nie było do końca tak. To bardziej film igrający z konwencją horrorów, nie mam pojęcia do jakiego gatunku go zaliczyć. To też taki dziwny film, że nie można komuś powiedzieć „o czym to jest” bo wtedy cały film jest już dla tego kogoś zepsuty. Osobiście mi się podobało, ale słyszałem tak skrajne opinie, że nie pozostaje powiedzieć nic innego jak „obejrzeć samemu i zobaczyć”.

Wilk z Wall Street to niby taki kultowy film i parę lat na karku już ma, ale nigdy nie zabrałem się by go obejrzeć od deski do deski (choć rzucało się okiem na jakieś fragmenty). Po pierwsze, wielkim fanem DiCaprio nie jestem. Gość jest ok i nawet gra w niezłych filmach, ale z drugiej strony wcale nie kreuje w nich takich kultowych postaci jak mogłoby się wydawać, a często mam też wrażenie, że jego aktorstwo to tylko robienie przerysowanych min. Po drugie film jest niemiłosiernie długi. Ogólnie rzecz biorąc film jest dobry i nie dłuży się. Całę przesłanie filmu ginie jednak trochę pod zalewem scen ekscesów bogatych i niezrównoważonych ludzi.

Gry

fault 1

Szkoda, że sceny akcji są tylko i wyłącznie na samym początku.

Po licznych przerwach doczytałem do końca fault – milestone one. Niby dość ciekawie wykreowany świat fantasy, ale postacie to w większości scen chodzące stereotypy. fault ma jeszcze ten problem, że historia jest pocięta na części – milestone one to pierwsza część, która (jak się okazuje) stanowi tylko wstęp. Po zawiązaniu akcji i przedstawieniu dwóch głównych postaci, mniej więcej w połowie, główny wątek zupełnie się urywa i następuje masa flashbacków mających wprowadzić trzecią postać. Po kilku ładnych godzinach wszystkich bohaterów mam w końcu razem, ale historia ani trochę nie posunęła się do przodu. Bardzo pozytywnie zaskoczyła mnie za to jedna rzecz – gra dość dobrze radzi sobie z prezentacją prawideł rządzących tamtejszą magią i udało jej się uniknąć przesadzonych info-dumpów. Nie twierdzę, że było idealnie, ale biorąc pod uwagę ilość dziwnej terminologii związanej z maną i jej zastosowaniem jaką gra chce wprowadzić to wyszło nieźle. Mam w bibliotece milestone two side: above, ale nie wiem czy zabierać się od razu za czytanie bo historia ma się zamknąć dopiero w trzeciej grze planowanej na 2019, a po drodze ma być jeszcze jakiś prequel (dzięki Kamil za oświecenie mnie w tym względzie).

Reklamy

2 Komentarze

  1. Nic nie wiem o zamykaniu. Po prostu na razie zapowiedziane są Miletone Two: Side Above i Silence the pendant, które nie może wyjść od roku, ale że to seria robiona przez 3 osoby, w wolnym czasie no to cóż. Na stronie nawet jest stary plan wydawniczy :V http://projectwritten.com/fault-series/

    1. Ja sobie wszedłem na wiki po naszej ostatniej rozmowie. Wychodzi na to, że wiki też jest trochę nieaktualna w tym względzie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: