#4gamesthatdefineyou

Przez social media przetoczyły się ostatnio hashtagi #GameStruck4 i #4gamesthatdefineyou zapraszające do wskazania 4 gier, które w jakiś sposób definiują moją osobę. Pomyślałem sobie, że pal licho nominowanie innych, zabawa w łańcuszki, ale sama idea jest fajna to się przyłączę. Oczywiście to ‚definiowanie’ jest sformułowaniem trochę na wyrost, w moim odczuciu chodzi raczej o wskazanie gier, które zbiorczo określają gust albo takie, które uważa się za najważniejsze pozycje w swojej bibliotece gracza. Wiadomo oczywiście, że ciężko wskazać tylko 4 gry, najchętniej wrzuciłoby się całą litanię – dlatego podejrzewam, że za tydzień, gdy będę w nieco innym nastroju to lista wyglądałaby też trochę inaczej. Z resztą, to chyba chodzi o to by za rok przeczytać sobie tą notkę i powiedzieć: „o, wtedy myślałem tak i tak, ciekawe”.

Warcraft 3

warcraft 3

Z całym szacunkiem do World of Warcraft to cała linia fabularna Warcrafta zaczęła się przy nim okropnie rozmywać.

Szczerze przyznam, że nawet nie wiem czy klasyczne RTSy są ciągle liczącym się gatunkiem, ale kiedy zaczynałem swoją przygodę z grami komputerowymi jeszcze na komputerze z procesorem 166 mhz to był to naprawdę big deal. Były strategie z laserami, były takie z czołgami, ale najlepsze były te z rycerzami i magami. Warcraft 3 był takim zwieńczeniem mojej miłości do tego gatunku zanim przeniosłem się w inne rejony. Siła Warcrafta tkwiła głównie w świecie fantasy jaki prezentował, ale oczywiście kopanie surowców, budowanie bazy i dowodzenie wojskiem też były bardzo istotne. Do dziś estetyka fantasy w wydaniu Blizzarda bardzo mi odpowiada.

Final Fantasy VI

ffvi terra.jpg

Nieczęsto zdarzało się by główną bohaterką Final Fantasy była kobieta.

Pierwsze Final Fantasy w jakie grałem, a czasem mówi się, że pierwszy ‚fajnal’, w którego się zagra ma olbrzymi wpływ na to jak odbiera się potem inne części. Coś w tym jest bo na przykład w „czwórkę” i „piątkę” wsiąkłem lata później bez problemu pomimo tego, że się zestarzały, a moja relacja z nowszym FFX to czysty love-hate. Niemniej spodobała mi się dziwna kreacja świata jaką często spotyka się w tym gatunku – FFVI miał niby średniowiecze i magię, ale do tego mechy i cały przemysł oparty na magicznych surowcach. Były tu też wszystkie elementy charakterystyczne dla jRPG, które podobają mi się do dziś – przerysowane postacie, summony, bossowie na pół ekranu, genialna muzyka, liniowa fabuła.

Metal Gear Solid

Mgs-sniper-wolf

Swoją drogą to do MGSa były przepiękne arty, gra miała też świetny soundtrack.

Czasem mówi się, że MGS to ‚interaktywna cutscenka’. Trudno się z tym nie zgodzić bo co prawda jest ten cały aspekt skradania się, prostych zagadek, walka z wykorzystaniem małego arsenału, ale cała siła tej gry to scenariusz jak z filmu sensacyjnego. Duża część historii nawet nie jest przedstawiona w postaci scenek tylko podczas rozmów przez radio. To przykład na to, że gameplay niekoniecznie ma dla mnie pierwszorzędne znaczenie jeśli historia jest fajna i dobrze zaprezentowana. Cześć zręcznościowych elementów gry sprawiała mi z resztą problemy – kilka walk z bossami podczas których trzeba było szybko wycelować, wystrzelić i biec dalej musiałem po kilka(naście) razy powtarzać.

Dragon Age: Origins

dao

Do dziś jeden z najlepszych ekranów wyboru drużyny.

Duchowy następca poprzednich gier fantasy od BioWare ma wszystko to co przyciąga mnie do party-based RPG. Mam wpływ na rozwój wszystkich postaci – swoją buduję od zera mając umiarkowaną dowolność, a zdolności towarzyszy mogę sobie w jakimś stopniu dostosować. Lubię patrzeć jak postacie się rozwijają, widzieć jak te cyferki na karcie postaci mają przełożenie na wydarzenia na ekranie. Kolejna rzecz to taktyczny aspekt walki, który wraz z kolejnymi częściami Dragon Age coraz bardziej schodził na dalszy plan – lubię wiedzieć dokładnie co się dzieje, móc stosować różne taktyki i gdy postacie walczą jak drużyna uzupełniając się wzajemnie. Nie przeszkadzają mi też fabularne kliszki jeśli są ładnie podane, a wątki romansowe są mile widziane. Do dzisiaj z resztą mówię wszystkim znajomym, z którymi gram w papierowe RPG by zagrali w DA:O – grę z dodatkami można kupić za pół darmo, a to naprawdę fajny rodzaj fantasy.



Jako bonus kilka Honorable Mentions: seria Fire Emblem, seria Grandia, Septerra Core, Syberia 1 i 2, seria Pokemon

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: