Dziewięć lat za nami

Minęły święta, koniec roku za rogiem, a to oznacza też, że minął kolejny rok mojej obecności na wordpressie. Wytrwałem już 9 lat i mimo wszystko ciągle ktoś chce moje wypociny czytać, a ja ciągle mam motywację by wygospodarować trochę czasu by przelać myśli na klawiaturę. Dzisiejsza notka to takie luźne podsumowanie roku, ale na początek króciutko o tym co fajnego przytrafiło mi się w grudniu. Jako przerywniki wrzucam kilka tweetów z obrazkami ilustrującymi jak przebiegał mi cały rok.

Tradycyjnie dziękuję wszystkim, którzy tu zaglądają, dzięki za każde jedno wyświetlenie, a podwójne dzięki za każdy jeden komentarz.

achievement unlocked 2017

Grudzień

Gwiezdne Wojny to oczywiście filmowy highlight miesiąca i powód by zabrać rodziców do kina. Ostatni Jedi podobał mi się głównie przez to, że lekko zarysowane postacie z Przebudzenia Mocy dostały trochę więcej czasu ekranowego i rozbudowano je. Kylo Ren wyrósł trochę ponad ‚tego emo wannabe Vadera”, podobnie Rey i Poe. Ciągle nie kupuję Fina jako postaci, która robi niewiele poza byciem dodatkiem do reszty. Zdaję sobie sprawę, że wydarzenia z filmu kierują całe uniwersum Gwiezdnych Wojen na nowe tory i nie wszyscy fani starej trylogii muszą to dobrze przyjąć, ale akurat mi to odpowiada.

Zabrałem się za Trylogię Valisarów Fiony McIntosh. Na razie przerobiłem dwa tomy i z ostatecznym wyrokowaniem powstrzymam się jeszcze dopóki nie skończę trzeciego. Póki co czyta się bardzo dobrze, na pewno nie są to wyżyny sag fantasy, ale dawno nie czytałem czegoś podobnego. Trochę dziwne, pozornie chaotycznie i budowane w znacznej większości na postaciach, a nie na wydarzeniach.

Po dłuższym okresie przymierzania się do tej gry zacząłem w końcu Divinity Original Sin. To gra, która chce by gracz się nauczył rządzących nią prawideł, ale gdy już się przyzwyczaiłem do jej niuansów to niemiłosiernie mnie wciągnęła. Podoba mi się taktyczny system walki, fajny i logicznie objaśniony system magii. Fabularnie jest całkiem ok, ale to raczej gra, która skupia się na walce i eksploracji, a nie na narracji.

Cały rok

Książki

Link do profilu na ‚Lubimy Czytać’ – jest też w panelu bocznym!

W tym roku nie mam problemu z policzeniem ile książek przeczytałem bo w miarę na bieżąco aktualizuję profil na lubimy czytać (do każdej książki staram się też dodać krótką opinię). Wyszło, że przeczytałem 13 książek. Niby mało, ale nie zszedłem poniżej ustalonego ‚absolutnego minimum’ średnio jednej książki na miesiąc. Do tego trafiły mi się prawdziwe cegły jak Trylogia Z Mgły Zrodzony i jedna wredna pozycja, której nie mogłem przemęczyć przez 3 miesiące, a której jednocześnie nie chciałem porzucić niedoczytanej (taki książkowy syndrom sztokholmski).

Za najlepszą pozycję książkową jaką przeczytałem w mijającym roku uznam cykl Przedksiężycowi Anny Kańtoch.

Filmy i Seriale

Wśród najlepszych filmów jakie widziałem znajdują się wzorcowe przykłady na to jak robić kino rozrywkowe z fajną obsadą, humorem, odrobiną napięcia i akcją – Thor Ragnarok i Szybcy i Wściekli 8. Film, który zapadł mi w pamięć za sprawą atmosfery to Lekarstwo na Życie, a La La Land trafia na listę jako pierwszy film muzyczny od dłuższego czasu jaki mnie aż w takim stopniu porwał. Oczywiście Ostatni Jedi wspomniany na początku notki to taka wisienka na czubku tegorocznego tortu.

Oprócz tego z zadowoleniem stwierdzam, że serialowa wersja Amerykańskich Bogów dobrze się spisuje (czekam na drugi sezon), a Netflixowy Voltron też zmierza w dobrym kierunku po 4 sezonach. My Little Pony też ciągle daje radę, a ostatni sezon zdecydowanie zwyżkowy – Starlight jako jedna z głównych bohaterek wnosi dużo świeżości. Nowe Stranger Things ciągle na poziomie choć sezon drugi to taka podbudówka pod ciąg dalszy.

Gry

Z fajnych gier to od jesieni udało mi się ograć Fire Emblem Awakening i Fire Emblem Fates. Stara i sprawdzona formuła na grę ciągle daje radę choć pod względem opowiedzianej historii to zawsze najlepszy będzie dla mnie Blazing Sword. Fajne urozmaicanie mechaniki, dużo okazji do kombinowania, a w Fates jest taki piękny motyw miłości pomiędzy rodzeństwem, że rozpłynąć się można.

Aż do dzisiaj nie skończyłem Tales of the Abyss, które zacząłem na wiosnę. Mam jakieś 37 godzi na liczniku i już praktycznie 0 chęci by skończyć tą grę. W środku gry fabuła zaczęła się niemiłosiernie rozłazić, a system walki i rozwoju postaci nie jest wcale taki angażujący by mnie przytrzymać.

Wkręciłem się w gry z serii BlazBlue. Nie mam szczególnych predyspozycji do bijatyk co nie zmienia faktu, że lubię w nie czasem pograć. W przypadku BlazBlue jednak mocno wsiąknąłem w fabułę prezentowaną w formie visual novel. Pełno w niej kliszek i dziwacznych zwrotów akcji, poza tym zahacza o takie dzikie motywy jak pętle czasowe i alternatywne rzeczywistości. Do tego postacie trochę rodem z tasiemcowego shounena. 10/10, kupowałem gry z tej serii jedna po drugiej gdy tylko kończyłem Story Mode i udawało mi się przejść Arcade jedną postacią (Platinum <3).

Początkiem roku wspominałem jak bardzo pozytywnie zaskoczyło mnie Final Fantasy XIII, ale niestety ta gra nie doczekała się osobnej notki.

Anime

Obejrzałem dwa świetne filmy pełnometrażowe: Koe no Katachi i Kimi no Na Wa. Gorąco polecam.

Mimo całego narzekania, że wypalam się jako fan anime, że nie mam chęci sprawdzać nowości, co sezon to jakoś idzie mi oglądanie pojedynczych serii na bieżąco i z perspektywy roku stwierdzam, że było co oglądać. Początkiem roku leciało świetne Kobayashi-san Chi no Maid Dragon, po drodze było urocze Tsurezure Children, a niedawno skończyło się Net-juu no Susume (tak bardzo bliskie mojemu sercu bo bohaterka też ma trzydziestkę na karku). Złapałem się nawet na tym, że gatunek ‚cute girls do cute things’ w szczególnych przypadkach może mnie jeszcze zauroczyć i oglądałem na bieżąco Blend S (trochę za sprawą memów jakich powstanie ta seria spowodowała).

Prywata

W tym roku skończyłem trzydziestkę. Wiem, że liczenie wieku zupełnie nic nie zmienia, ale i tak miałem z tej okazji lekkiego doła przez pewien czas. W ramach prezentu urodzinowego dla samego siebie sprawiłem sobie figurkę Mylene z Macrossa 7. Tym sposobem dorobiłem się już malutkiej Macrossowej świątyni – figurkę Ranki Lee przywiozłem wcześniej z konwentu, a potem dostałem jeszcze Sheryl jako upominek. Nigdy nie miałem ambicji by tworzyć jakieś gablotki z figurkami, ale przyznam, że waifu z Macrossa dają mi kupę radochy.

Wiosną zacząłem nową pracę, po raz kolejny w innej branży. Teraz dla odmiany nikt nie oczekuje ode mnie regularnego zostawania po godzinach, a jeśli już trzeba to wtedy uczciwie mi za te nadgodziny płacą. Dojazd też lepszy choć w przeliczeniu na kilometry jest trochę dalej. Po nowym roku może będę też coś wiedział jeśli chodzi o długoterminowe perspektywy zatrudnienia.

Ciągle regularnie gram w RPG. Chciałbym napisać, że gram pomimo dających się ciągle zewsząd słyszeć głosów o tym, że RPG w Polsce umiera. Problem jest taki, że nikomu już nawet nie chce się pisać, że RPG umiera bo polski fandom RPGowy pozaszywał się gdzieś po kątach internetu i już od dawna znalezienie czegoś fajnego do poczytania o tym hobby graniczy z cudem. Wiosną skończyliśmy trwającą niemal dokładnie rok kampanię D&D. Potem zaczęliśmy grać w polską Neuroshimę, w którą w sumie nigdy wcześniej nie było mi dane porządnie pograć i się wkręcić. Tym samym pierwszy raz zagrałem dłuższą kampanię, która nie była utrzymana w klimatach fantasy (zdarzały się wcześniej jakieś Światy Mroku czy różne SF, które jednak zawsze rozlatywały się po kilku sesjach). 15 lat grania w RPG, a ciągle można kosztować czegoś nowego. Mimo to nową kampanię D&D na rok 2018 też trzeba przygotować bo na dłuższą metę głupio tak jechać bez siekania orków i rzucania fireballami.

Plany na rok 2018

Oprócz rozpoczęcia nowej kampanii D&D najważniejsze plany na rok 2018 to uszczuplać kupkę wstydu i możliwie nadrabiać zaległości książkowe i filmowe. Niemniej w 2018 ma być nowe Code Geass, a Macross ma obchodzić 35 urodziny i z tej okazji też ma się coś pojawić to mam na co czekać jeśli chodzi o anime. Ma wyjść polskie wydanie ostatniej części cyklu demonicznego Petera V. Bretta to może będzie okazja by doczytać cykl do końca w jednym ciągu. Growymi nowościami się nieszczególnie interesuję bo mój sprzęt do grania niestety poległ przy Mass Effect Andromedzie. Niemniej rzucam okiem jak tam idzie z Pillars of Eternity II i chętnie czytam newsy o potencjalnych portach starszych gier na konsole na PC – w tym roku wyszła na przykład Bayonetta, w którą chętnie przy jakiejś okazji zagram. Mam do przeczytania sporo VN, które nazbierały mi się z kilku steamowych bundli i dalej będę eksperymentował z tym gatunkiem. Pewnie zmotywuję się znowu do w miarę regularnego chodzenia na basen przez kilka miesięcy by oprócz klikania myszką mieć jakąś aktywność fizyczną (a wstyd się przyznać pływanie to jedyny sport, który mnie na dłuższą metę nie nudzi). Chcę też kontynuować trend zapoczątkowany w styczniu i starać się publikować 2 notki w miesiącu.


Jeszcze raz wszystkim dziękuję i życzę wszystkiego co najlepsze w nadchodzącym roku. Widzimy się tutaj i na social media (głównie twitter bo strona na facebooku niestety leży trochę odłogiem).

Reklamy

10 Komentarzy

  1. szczęśliwego nowego roku 2018 zdrowia fajnych gier filmów anime i może jakiejś waifu nawet ;p

  2. U mnie akurat po przekroczeniu 30stki jakoś ten dół przeszedł, przed 30-stką miałam większe ciśnienie na to, że wkraczam w nową cyferkę na początku. Teraz mam wrażenie, że się wyzerowało na końcu i liczy od nowa XD

    1. Wyzerowało i liczy od nowa – dobre podejście xD Sam postaram się zastosować.

  3. Dziewięć lat to szmat czasu, gratuluję wytrwania!
    Trzydziestka sama w sobie chyba nie jest zła (tak przypuszczam, bo jeszcze przede mną), jednak ta presja, którą potrafi stworzyć otoczenie i najbliżsi, jest męcząca. Im bliżej tej okrągłej rocznicy, tym częściej muszę mierzyć się z bezpośrednimi, żartobliwymi oraz niemymi oczekiwaniami, że w tym wieku to już powinnam to, to i tamto. Część z tych oczekiwań pokrywa się z moimi pragnieniami, ale wiele to zdecydowanie nie jest to, czego w tym momencie chcę od życia.

    1. Lekką presję czułem kilka lat temu, teraz już o to nie dbam. Teraz nawet jeśli mi ktoś sugeruje jakieś zmiany w życiu to bardziej obracam to w żart niż faktycznie się takimi komentarzami wkurzam. Może faktycznie trzeba się było zbliżyć do trzydziestki by sobie uświadomić, że metryka nie ma znaczenia.

      1. Ja się wkurzam tylko wewnętrznie, jako dobrze wychowana osoba zbywam takie sugestie ogólnikami ;) Może za te dwa lata też się już przyzwyczaję i będzie mi obojętne.

  4. Basen świetna rzecz, chciałabym mieć jakiś tuż pod nosem, żeby nie mieć wymówki, że nie chodzę. Chociaż w sumie mam, tylko tam zawsze straszne tłumy, ot, wymówka.
    Trzydziestka to dopiero początek, jeszcze zaczniesz robić dziwne rzeczy ;)

    1. To można robić jeszcze dziwniejsze rzeczy niż teraz? Wow
      Dziwną rzeczą byłoby ustatkowanie się xD

  5. Wow, 9 lat to naprawdę niesamowity wynik. Gratuluję wytrwałości!

    Mam właściwie identyczne wrażenia po Last Jedi – spoko się oglądało, ładnie rozwynęli Kylo Rena, ale po co tam komu ten Finn…?

    Powiedz lepiej, po której stronie fandomu się znajdujesz – wolisz Kimi na Na wa czy Koe no Katachi :D?

    Pozdrawiam :3

    1. Mimo wszystko chyba Kimi no Na Wa, w Koe no Katachi wątki postaci drugoplanowych były niewykorzystane.
      Przypomniało mi się, że jakoś nie możemy się na żadnym konie spotkać, a ja ciągle pamiętam, że mam do odebrania ‚uścisk ręki prezesa’ xP.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: