„Bard ssie” – krótko o muzyce i muzykach w grach

Nie jest żadną tajemnicą, że mam ogromną słabość do serii Neverwinter Nights i gram w nią po dziś dzień gdy tylko wpadnie mi do głowy pomysł na jakąś specyficzną postać. Darujmy sobie ambitne plany przechodzenia po raz czwarty trylogii Mass Effect (tym razem jako Shepard-Renegat). Darujmy sobie przechodzenie Dragon Age 2 i Inkwizycji, (tym razem z wykorzystanie alternatywnego world-state z Origins, który przygotowany jest już od dawna). Darujmy sobie w końcu granie w nowe gry – najważniejsze, że ciągle można grać w NWN. Kombinowałem ostatnio z pomysłem na postać mnicha lub paladyna i zastanawiałem się czy może z tej okazji nie poszukać znowu jakiś modów z klasami prestiżowymi. Przy tej okazji wpadłem na ślad wychwalanego pod niebiosa modułu Aielund Saga. Moduł jest względnie nowy, zebrał same pozytywne komentarze i zaciekawił mnie, stwierdziłem też, że może przydałaby się jakaś odmiana po przechodzeniu w kółko Oryginalnej kampanii NWN i Hord Podmroku. Darowałem sobie kombinowanie z paladynem i postanowiłem, że w nową historię zagram ulubioną moją klasą postaci czyli bardem.

O samej Sadze Aielund może wspomnę bardziej szczegółowo innym razem, ale dziś wykorzystam ją jako punkt wyjścia do luźnej notki o postaci barda – wędrownego artysty, człowieka, który zna się po trochu na wszystkim, a swoją muzyką wywołuje magiczne efekty. Mam zresztą wyraźną słabość do muzyki jako motywu fabularnego w fikcji (stąd pewnie moja miłość do anime z serii Macross), ale w kontekście gier lubię też jeśli muzyka i postacie wpadające w ten archetyp mają wyróżnioną funkcję mechaniczną.

W „klasycznym” fantasy opartym choćby o Dungeons & Dragons bard jest takim wszechstronnym gościem, który na wszystkim się trochę zna – jest takim ni to łotrzykiem, ni to magiem i teoretycznie potrafi walczyć. Nie błyszczy on jednak na żadnym polu i dlatego jest „tylko” postacią pomocniczą. To spowodowało, że w D&D i innych grach RPG funkcjonuje pewien stereotyp, według którego „bard ssie”. Wszystko jest fajnie gdy drużyna poszukiwaczy przygód szuka wskazówek na temat starożytnego artefaktu i negocjuje ze szlachtą – wtedy bard błyszczy ze swoją wysoką Charyzmą i znajomością legend. Potem drużyna udaje się do lochu i zaczynają się schody. W klasycznej drużynie poszukiwaczy przygód wojownik sieka hordy potworów na pierwszej linii, mag razi wrogów widowiskowymi czarami, kapłan ochrania towarzyszy modlitwami, a łotrzyk unieszkodliwia pułapki i atakuje z zasadzki. W tym całym zamieszaniu bard stoi z boku i gra na lutni zagrzewając drużynę do boju – na tle kolegów nie wypada to zbyt heroicznie. Okazuje się też, że z zombie nie można negocjować, a zły czarnoksiężnik nie chce wysłuchać pięknej melodii wygrywanej na lutni. Ten motyw barda-zawalidrogi, który pełni w drużynie funkcję gościa od uwodzenia dam dworu i pakowania się w kłopoty, a w obliczu realnego zagrożenia rozkłada ręce jest zresztą po dziś dzień pięknie wykorzystywany w filmach i książkach. Wystarczy wspomnieć Jaskra, który jest raczej lubianą postacią, ale zarówno w książkach jak i w grach służył często za comic relief. Mimo to są gry, w których wędrowni artyści ze swoimi piosenkami mają realny wpływ na rozgrywkę i wcale nie ustępują kolegom o innych profesjach.

Poniżej trzy przykłady na wyjątkowo udane moim zdaniem próby przeniesienia tego motywu do gier komputerowych innych niż gry stricte oparte o D&D, w których bardowie nie posysają.

bard1

Bard.

Pillars of Eternity to gra, która oddaje ducha klasycznych gier cRPG. Jedną z klas postaci do wyboru jest pieśniarz. Twórcy bazują ciągle na motywie artysty-maga-łotrzyka, który swoimi pieśniami wzmacnia drużynę. Pieśniarze w Pillarsach startują z drobną premią do umiejętności znajdowania pułapek i mają unikalny system magii bazujący na wyśpiewywanych strofach. Magia pieśniarzy służy przede wszystkim wzmacnianiu drużyny, ale jest tam też miejsce na leczenie, przywoływanie potworów na pole bitwy, a nawet na zadawanie obrażeń i kontrolę tłumu. Pieśniarzom daleko jest do wysokopoziomowych kapłanów i magów, którzy szybką serią zaklęć niszczą wszystko na polu bitwy, ale w swoim magicznym arsenale mają sztuczkę na każdą okazję. Do tego pod względem bazowych umiejętności bojowych tylko nieznacznie ustępują wojownikom i pomimo niewielkiej ilości punktów życia dają sobie radę na pierwszej linii.

W pierwszej grze z serii Dragon Age bard był jedną ze specjalizacji dla łotrzyków. Fabularnie bardów przedstawiano jako tajnych agentów, dla których zdolności artystyczne były niejako przykrywką, ale ta specjalizacja dawała muzyczne zdolności mające realny wpływ na grę. Podtrzymywane piosenki dawały całej drużynie wszechstronne buffy, innymi zdolnościami bard mógł osłabiać i oszałamiać wrogów co wpisuje się w znaną z D&D konwencję, że bardowie może nie są najpotężniejszymi magami, ale w ich repertuarze są liczne uroki i iluzje dezorientujące przeciwników. Bard/Zabójca o wysokim współczynniku przebiegłości był też wyjątkowo skutecznym buildem dla łotrzyka. Szkoda, że w późniejszych odsłonach cyklu zrezygnowano z bardów jako rozwiązania mechanicznego.

bard2

Też Bard.

Na koniec coś z innej beczki czyli jRPG i seria Ar Tonelico. W świecie gry istnieje sztucznie stworzona rasa Reyvateil ze zdolnością wywoływania magicznych efektów poprzez śpiew. Podczas gry wygląda to tak, że drużyna ochrania śpiewającą Reyvateil – im dłużej piosenka będzie trwać tym potężniejsze staje się zaklęcie. Świat gry stanowi zresztą szaloną mieszankę motywów gdzie przeplata się magia, muzyka i dziwna technologia – piosenki są tu także zbiorami poleceń dla starożytnej maszynerii, która jest przez nie programowana do spełnbienia określonej funkcji. W ten oto sposób doszło do tego, że jedna z najpiękniejszych piosenek jakie kiedykolwiek zaśpiewano w grach nosi zalatujący informatyką tytuł „EXEC_Chronicle_Key”. Ar Tonelico to zresztą kawał świetnego jRPGa, jeden z najlepszych w jakie grałem.



Znacie jeszcze jakieś dobre gry (preferowane RPGi), w których sensownie wykorzystano motyw bardów czy magicznej muzyki? Chętnie wpiszę sobie na listę tytułów do sprawdzenia.

Reklamy

4 Komentarze

  1. A powiem Ci, że w żadnej grze, która była oparta na klasycznym D&D, nie grałam bardem. Mój standard to łotrzyk/łowca/mag. W dodatkach do NWN wyszłam trochę poza schemat z paladynem, którym w sumie nie grało mi się źle (nieźle to wyszło fabularnie, zważywszy, że chodziłam sobie moją świętą panną po kręgach piekieł xD), ale nigdy jakoś nie pomyślałam o stworzeniu barda. Tak jak mówisz, chyba jakoś mam w głowie to przeświadczenie, że jest to klasa będąca typowym supportem, którym osobiście grać nie lubię.
    ALE! Biorąc pod uwagę, że właśnie jestem w fazie „I love Pillars of Eternity”, muszę się z Tobą zgodzić, że klasa pieśniarza jest świetna! Od razu wpadła mi w oko i okazała się naprawdę przyjemna, jednak wydaje mi się, że jest tak właśnie przez fakt, iż nie mamy tutaj takiego typowego barda. Pieśniarz, to taki człowiek od wszystkiego – machnie czarem, przyłoży jak trzeba, a i popisze się elokwencją, kiedy będzie tego wymagała sytuacja.

    Jednak coś poza wymienionymi przez Ciebie tytułami? Nic nie przychodzi mi do głowy…. chyba, że liczymy śpiewanie Eleny z Grandii jako swego rodzaju wariację na temat? ;D

    1. Nad Pillarsami to ja się mogę rozpływać dłuuugo xD Mają z resztą bardzo elastyczny system i nie tylko z pieśniarza można zrobić gościa od wszystkiego – większość pomysłów na różne klasy ma niezłą szansę zadziałaś.
      Elena oczywiście też przyszła mi na myśl, ale zdecydowałem nie wcielać jej do tej notki bo jej śpiew miał ‚tylko’ funkcję w fabule. Jej magia działała na takiej samem zasadzie jak u innych, a jej ataki specjalne nie były zbyt ‚śpiewne’.

  2. czy w którychś talesach nie było czegoś z pieśniami ??tyle że miało to swoje skutki uboczne (przynajmniej w anime ) bo po każdym użyciu pieśnio mocy traciła cześć siebie po za grami to silmarilion mocno się na pieśniach skupia tak walczą elfy mdzi :)

  3. […] w których muzyka czy postacie pieśniarzy odgrywają jakąś rolę. Stąd moja słabość do bardów i magicznej muzyki w grach fantasy, o których pisałem jakiś czas temu, stąd też pewnie umiłowanie do cykli książkowych takich jak Symfonia Wieków Elizabeth Haydon […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: