Geek out – lipiec 2017

Lipiec upłynął mi w znacznej mierze pod znakiem spotkań towarzyskich i seansów filmowych (seanse miałem akurat samotne, ale i tak fajne). Rozpisywanie się o każdym jednym filmie, który nadrobiłem albo obejrzałem ponownie zajęłoby zbyt wiele miejsca dlatego w notce wspomnę tytuły wybiórczo i skupię się głównie na nowszych pozycjach. W tym miesiącu zrobiłem też kolejny mały kroczek w kierunku zostania rasowym oglądaczem seriali bo obejrzałem Netflixowe Glow (tak jakby w oczekiwaniu na nowe Stranger Things i Voltrona) – serial jest kiczowaty, ale ma ten niepowtarzalny urok lat 80′.

Filmy

Zapowiedzieli niedawno sequel Pacific Rim i pomyślałem, że może z tej okazji warto obejrzeć w końcu ten film. Słyszałem mieszane opinie, ale okazało się, że to fajne kino rozrywkowe. Wielkie roboty, trochę humoru i bohaterowie jako drużyna takich uroczych ciamajdów. Fabuła może nie porywająca, ale przynajmniej konsekwentnie poprowadzona we właściwym kierunku. Nie powiem, że zachwyciłem się na tyle by lecieć do kina na pierwszy dostępny seans ‚dwójki’, ale z przyjemnością kiedyś obejrzę.

Po długich miesiącach odkładania tego pomysłu obejrzałem wreszcie Dragon Age: Dawn of the Seeker. Pośladków nie urywa, jest to w zasadzie tylko pozycja dla osób, które grały we wszystkie 3 gry z serii, ale i one mogą sobie odpuścić. Nie twierdzę, że nie da się oglądać i fajnie móc znowu podziwiać Cassandrę (moja waifu w Inkwizycji), ale film jest przeciętny w każdym względzie i nic nie wnosi do świetnego uniwersum gry.

Pozytywnie zaskoczyłem się filmowym Power Rangers bo spodziewałem się całkowitej porażki. Po trailerach miałem wrażenie, że film będzie chciał być taki nieznośnie poważny i ten kiczowaty urok gdzieś uleci, ale moje obawy były nieuzasadnione. Znowu pośladków nie urwało, ale jak najbardziej nadaje się do oglądania. Nawet było takie dyskretne puszczanie oka w kierunku tego kultowego serialu z czasów mojego dzieciństwa. Zabrakło mi trochę większej energii w interakcjach między postaciami bo fabuła kręciła się wokół tego, że bohaterowie stopniowo zaczynają się przyjaźnić i stanowić zespół, ale w większości scen prawie tego nie czułem.

Ten słynny i kontrowersyjny Ghost in the Shell był ok. Nie jestem wielkim fanem cyberpunkowych klimatów i mangowy GitS nie jest dla mnie obiektem kultu – może dlatego podszedłem do filmu ze Scarlett Johansson bez żadnych uprzedzeń i bez żadnych oczekiwań. Wyszło całkiem dobrze, cały czas coś się działo, ale wątpię by miała to być jakaś pozycja obowiązkowa. Sporo ludzi pewnie obejrzy ten film tylko po to by wyrobić sobie własne zdanie.

Do obejrzenia Lekarstwa na Życie podchodziłem chyba przez tydzień. Trailery były intrygujące, ale jednocześnie trochę bałem się, że zobaczę tak niepokojące i obrzydliwe sceny, że przez długi czas nie będę mógł ich ‚odzobaczyć’ (chodzi mi głównie o tą grafikę promocyjną z wanną pełną jakiś oślizgłych rzeczy). Koniec końców to niezły thriller, przez większość czasu z dość oszczędnie dawkowanym napięciem. Nie przysporzył mi problemów ze snem, a jestem dość strachliwy i oglądam bardzo mało horrorów. W tym przypadku zresztą zaszeregowanie filmu do gatunku ‚horror’ jest trochę na wyrost.

Gry

zeratul - eu.battle.net

Zeratul-sempai (eu.battle.net)

Ciągle nie skończyłem Tales of the Abyss.

Podczas dwutygodniowego urlopu przeszedłem za to wszystkie singlowe kampanie w Starcrafcie 2. Gameplay super, misje urozmaicone, bardzo fajne to ewoluowanie jednostek zergów między misjami w kampanii albo składanie armii z różnych odmian tej samej jednostki w kampanii protossów. Sama historia jest jednak koniec końców rozczarowująca, a zakończenie jakieś takie antyklimatyczne. Moim zdaniem jest gorzej niż w przypadku Mass Effecta 3 z okresu zanim dodali extended cut.

Anime

tsurezure children 1

Evil incarnate.

W dalszym ciągu oglądam mało anime, ale przypadkiem dowiedziałem się, że emitowane właśnie Tsurezure Children jest urocze i postanowiłem rzucić okiem (dzięki Kiba za cynk). Jakie to jest dobre, tak dobrego szkolnego romansu dawno nie widziałem, rozpłynąć się można. Do tego odcinki mają po 13 minut – skondensowana tygodniowa dawka słodkości. Oprócz tego próbuję powoli oglądać Seirei no Moribito bo to taki klasyk anime fantasy. Problem jest taki, że akcja w tym anime posuwa się do przodu powoli, a ja jestem aktualnie mocno wypalony jeśli chodzi o anime. Może jakoś na raty to dokończę, za jakieś 3 miesiące.

Prywata i inne newsy

Pierwsza połowa lipca upłynęła mi na wielkim lenistwie. Miałem dwa tygodnie urlopu, przez większość czasu siedziałem w domu przy komputerze i jestem jak najbardziej usatysfakcjonowany z takiego sposobu spędzania urlopu. Fajnie jest gdzieś pojechać i coś zobaczyć, ale dwa tygodnie wstawania o dowolnej godzinie podczas gdy największym zmartwieniem jest ‚jaki eksperyment kulinarny zrobić w tym tygodniu?’ też fajnie ładuje akumulatory. Dla równowagi od powrotu z urlopu mam w pracy kontrolowany chaos, orz.

Oprócz tego zrobiłem nieudany skok w bok i chciałem chwilowo porzucić fantasy na rzecz literatury pięknej, ale nie wyszło. Chyba układ gwiazd na niebie nie był odpowiedni i po przemęczeniu 50 stron wróciłem na stare śmieci zabierając się za Talizman Złotego Smoka Iwony Surmik – książkę z tego złotego okresu polskiej fantasy z pierwszych lat po roku 2000 zanim Pilipiuk i Piekara zdążyli się na dobre rozpanoszyć.

Lada dzień wydanie na PC po angielsku Legend of Heroes: Trails of Cold Steel. Hype!. Więcej jRPGów to zawsze fajnie, a poprzednie Legend of Heroes, które powychodziły w ostatnich latach na piece to przednie jRPGi i rarytasy dla takich dziadków jak ja, którzy ciągle patrzą na ten gatunek przez pryzmat serii Grandia czy Final Fantasy z numerami poniżej 10. Skoro już mamy taki lekki trend wydawania gier z PS3/PSVita na PC to chętnie powitałbym jeszcze np. Ar Tonelico 3 i Ar no Surge, że o Personie 5 nie wspomnę.


Trzymajcie się i do zobaczenia w następnej notce gdzieś w połowie miesiąca (miejmy nadzieję!).

Reklamy

4 Komentarze

  1. „Moim zdaniem jest gorzej niż w przypadku Mass Effecta 3 z okresu zanim dodali extended cut.”

    Jak tak stawiasz sprawę to nie, ponieważ Star 2 od samego początku miał w dupie kanon jedynki, więc epilog był jedynie wisienką na torcie. No i nikt nie obiecywał zakończenia, które wyrwie wszystkich z kapci i odpowie na wszystkie pytania. Star miał ich może trzy na krzyż, ME 3 z setkę. Zupełnie inna skala.

    A z GitSem to jest ten problem, że manga jest mniej znana od filmów i Stand Alone Complex i do tych dwóch ostatnich porównuje się wersję aktorską. Bez tych powiązań jest ok, taki tam spoko akcyjniak. Z nimi jest źle. Bardzo, bardzo źle #mamotymnotkę

  2. Ha!
    Akurat ostatnio dorwałem cały 3pak limitke legend of Heroes: trails of na PSP (Japanski ale wciaz to limitka a PSP bez region locka jest)

    Sam czekam na Pacific Rim 2 (i figurki od Bandai z tego)

  3. obok lemurili jedyny znany mi blog regularnie piszący xDD masz order od mnie ja tam filmowego Gitsa lubię aż chyba kupie sobie DVD dam im zarobić by się skusili na part 2

  4. Pacific Rim wspominam bardzo dobrze z kina, świetnie się na tym bawiłam!

    Power Rangersi to mój konik, ale jeszcze nie obejrzałam filmowej wersji, bo umawiałam się długo na wspólne oglądanie i do tej pory nic z tego nie wyszło. Ale czytałam o tych nawiązaniach w stylu – Rita jest zielonym rangerem i to by wyjaśniało skąd w pierwszych PR miała moc zielonego rangera, żeby oddać ją Tommiemu.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: