Geek out – kwiecień 2017

Kwiecień przeleciał mi tak szybko, że autentycznie nie pamiętam co się działo. Chyba największy highlight miesiąca to to, że robimy sobie z kumplami przerwę od D&D i zamiast tego gramy w Neuroshimę. Fun z uciekania kradzioną ciężarówką w settingu będącym skrzyżowaniem Mad Maxa, Fallouta i Terminatora jest przedni, czuję się niemal jak w liceum grając w świeżutkie pierwsze wydanie tej gry na tych obrzydliwych i nieczytelnych kartach postaci przed poprawkami.

Dlatego też notka będzie krótsza od poprzednich, bez podziału na sekcje.

Miniaturowy spoiler z Szybkich i Wściekłych 8 poniżej.

Niby chciałem sprawdzać więcej nowych anime niż robiłem to w poprzednich sezonach, ale skończyło się na oglądaniu na bieżąco Tsuki ga Kirei i olaniu reszty. Za to Re:Creators po drugim odcinku mnie odrzuciło, tyle jeśli chodzi o plotki o moim rzekomym powrocie do dawnego stopnia fascynacji nowościami. Wypuścili za to pierwszy zwiastun nowego Code Geass-. All hail Sunrise!

Skończyłem drugi tom serii Z Mgły Zrodzony Sandersona. Lepsze niż tom pierwszy, ale końcówka jest chaotyczna i trochę musiałem się miejscami przymuszać. Mimo to podbudówka pod tom trzeci była niezła i od razu zabrałem się za czytanie. Teraz za to nie mogę się wkręcić i książka potrafi leżeć czasem 3 dni nietknięta. Ech, Sanderson zrobił dobrą robotę, ale nierówną.

Spontanicznie wybrałem się do kina na nowych Szybkich i Wściekłych. OMG, jakie to było dobre. Szybcy i Wściekli to już od dłuższego czasu nie są filmy o nielegalnych wyścigach, ale raczej rozrywkowe kino akcji z samochodami na pierwszym planie, ale proszę dajcie tego więcej, będę chodzić do kina z dedykacją większą niż na filmy Marvela. Chciałem też sprawdzić czy filmy G.I. Joe są tak złe jak słyszałem i pierwszy z nich nie był najgorszy – wiadomo, że kiczowaty, ale w ramach pewnej konwencji jak najbardziej daje radę. Drugi jednak wyszedł znacznie słabiej i ratuje go tylko Dwayne Johnson.

Dziś zrobiło mi się troszkę szkoda, że nie wybrałem się na Pyrkon – zobaczyłem tweety znajomych, zdjęcia. Poznań to jednak o mało co drugi koniec Polski, a ja jestem beznadziejny jeśli chodzi o takie dalekie wyjazdy na spontanie. Już pal licho koszty bo jestem kawalerem bez zobowiązań, ale daleko, obcy ludzie, transport publiczny albo długa jazda samochodem i yada yada. Gdyby mnie coś oświeciło 3 miesiące temu to pewnie dałbym radę się przygotować psychicznie. No nic, będę za to na Magnificonie bo mam już większość spraw związanych z wyjazdem załatwione i ani deszcz ani śnieg mnie nie powstrzymają.

Reklamy

5 Komentarzy

  1. notka jest krótka ale blogasek żyje i to się liczy :) ja oglądam na ten moment 5-6 nowych serii i dwie serie których jeszcze nie zacząłem ale rzucę okiem jak się zbierze więcej odcinków :)

    1. Żyje i ani myśli umierać (najwyżej zapaść w sen zimowy) ^^

  2. Heh, mi znajoma truje, że mąż był na Pyrkonie i że fajnie było, więc musimy za rok jechać :) Może faktycznie się szarpnę na wyprawę, a na razie rozważam właśnie Magnificon.

    1. Problem mam taki, że Magni i Pyrkon są względnie blisko siebie w kalendarzu. Planować wyjazd na obydwie imprezy to będzie wyzwanie logistyczne i finansowe :)

      1. Co racja to racja. Zwłaszcza finansowo :/

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: