Wiosna 2017 – pierwsze wrażenia

Archiwum podpowiada mi, że ostatnią notkę zatytułowaną ‚pierwsze wrażenia’ pisałem w październiku 2015. Stare i wypróbowane tematy na notki jednak zawsze są w cenie, a w tym nowym sezonie sprawdziłem jak dotąd aż 4 serie co na przestrzeni ostatniego roku jest wynikiem o mało co wybitnym. Chyba powoli zaczynam się znowu troszkę bardziej interesować nowościami w światku anime.

Tsuki ga Kirei

Tsuki ga Kirei 1

Dotknęła jego pleców. Przez ubranie. Lewd.

Ten tytuł bardzo stara się być ładny i nastrojowy (tła, oświetlenie), ale chwilami budżetowe CG tak mocno bije po oczach, że całe dobre wrażenia z grafiki wyparowują. Poza tym jest nieźle. To chyba jeden z tych powoli rozgrywających się romansów, bez tego nagłego (i moim zdaniem często sztucznego) wyznania miłości w stylu ‚nigdy wcześniej nie rozmawialiśmy, ale zostań moją dziewczyną bo jestem sempai’ jakie czasem serwują nam anime szkolne. Chyba obejdzie się też bez przesadnej ilości fanserwisu i MC-kun nie będzie musiał się zastanawiać czy wybrać nieśmiałą dziewczynę z sąsiedztwa czy inną tsundere. Zapowiada się za to, że seria poruszy w jakimś stopniu takie nieodłączne motywy okresu dorastania jak kompleksy i zmaganie się z nieśmiałością.

Nie chcę wyrokować, że będzie ‚realistyczne’, ale i tak raczej będę śledził Tsuki ga Kirei pomimo prawie 3 dych na karku. Totalnie się utożsamiam z bohaterami bo w gimbazie też byłem molem książkowym, który się trzymał daleko od tych popularnych osób w szkole. Podoba mi się jak pokazano pierwsze nieśmiałe zauroczenie, to dyskretne wyłapywanie spojrzeń i skrywaną nerwowość – stosunkowo nieczęsto zdarza mi się na coś tak uroczego wpaść.

Re:Creators

recreators 1

Jeśli kiedyś spotkamy cywilizację ze świata równoległego to nie zabierajmy w podarku zdobyczy kultury i nauki – zabierzmy przekąski.

Początkowy monolog sprawił, że wyłączyłem odcinek po dwóch minutach. Serio. Zamiast tego włączyłem pierwszy ep Clockwork Planet, ale po chwili stwierdziłem, że z dwojga złego wolę już chyba ten monolog w Re:Creators. Przy okazji naszło mnie na zupełnie niepotrzebne przemyślenia o stosowaniu „Re:” w tytułach anime, mang i light novel na przestrzeni ostatnich lat. Samo „Re:” kojarzy mi się przede wszystkim z tematem emaila, a przez ponad rok pracy w korporacji nauczyłem się, że im więcej „Re:” i/lub „Fwd:” w temacie tym bardziej nieprzewidywalna jest zawartość danej wiadomości. Może dodając to „Re:” twórcy chcą sprawić, że tytuł ma być bardziej ekscytujący? Wiem, gadam bez sensu, ale sam trend dodawania „Re:” do tytułu też jest jest bez sensu.

Okazało się, że warto przetrzymać to początkowe lanie wody bo resztę oglądało się dobrze (choć potem było jeszcze kilka zupełnie niepotrzebnie przegadanych scen). Jest to zasługa głównie oprawy audiowizualnej, ale przyznam, że efekt ‚muzyki Sawano’ odwala tu większą część roboty. Mam w pamięci kilka serii przygodowych z fabułą zalatującą fantasy z ostatnich kilku sezonów i na ich tle Re:Creators zapowiada się nieźle – na pewno rzucę okiem na jeszcze jeden odcinek.

Eromanga-sensei

eromanga-sensei 1

kappa

Pamiętam czasy gdy byłem jeszcze niewinnym młodzieńcem, który zaczynając oglądać OreImo żył w błogiej nieświadomości prawideł rynku oraz trendów w popkulturze. Myślałem sobie wtedy, że historia o Kirino będzie komedią o tym jak rodzeństwo zaczyna się wreszcie dogadywać po długim okresie darcia kotów, a przyczynkiem do tego będzie popkultura, znajomi z internetu i światek otaku. O słodka naiwności.

Eromanga-sensei to w zasadzie OreImo wersja druga, ulepszona – bez owijania w bawełnę, od pierwszego odcinka przechodzimy do rzeczy. Otoczka jest podobna bo tym razem obracamy się w światku light novel, blogów, streamów czyli ciągle coś co określę jako „online otaku culture”. Główny bohater to taki self-insert młodzian, który pomimo młodego wieku jest poczytnym autorem light novel (zazdro totalne, też chciałbym bo moje nigdy niedokończone opowiadania z gimnazjum tak się sprzedawały). Od razu też widać zaczątki stereotypowego haremu. Siostra (przyrodnia!) też jakaś taka bardziej ‚przystępna’ od Kirino choć ciągle widać, że ma się podobać fanom z pewnymi preferencjami dotyczącymi stężenia tsun-tsun.

Nie, dzięki. OreImo wiele mnie nauczyło, na przykład by omijać takie serie szerokim łukiem. Może nie chodzi nawet o sam fakt incestu (bo ten motyw akurat jest utarty w kulturze od wieków, o historycznych małżeństwach między kuzynami już nawet nie wspominam), ale to będzie po prostu co najwyżej średni harem bezlitośnie wykorzystujący ‚kontrowersyjność’ motywu by podbić swoją popularność.

SukaSuka

sukasuka 1

Jeśli kiedyś spotkamy kosmitów to wcale się nie zdziwię gdy okaże się, że wiedzą co to uniform pokojówki.

Anime czaruje nas nastrojową piosenką śpiewaną po angielsku i widokiem zachodzącego słońca w jednej z pierwszych scen. Potem wszystko jest jednak bardzo mocno przegadane. Akcja posuwa się do przodu bardzo powoli bo postacie wypowiadają naprawdę długaśne kwestie. Nie twierdzę, że wszystko to lanie wody, ale kilku scenom to kręcenie się wokół tematu wypowiedzi i używanie zbyt wielu figur stylistycznych nie wyszło na dobre.

Wraz z kolejnymi minutami fabuła zaczęła mi do złudzenia przypominać visual novel eden*, która koniec końców mocno mnie rozczarowała pomimo obiecującego początku i rozwinięcia akcji. Konstrukcja scen też z resztą przypomina mi VNki bo jest masa statycznych scen z bardzo długimi dialogami (brakuje tylko wewnętrznych monologów głównego bohatera). Czytając eden* nie byłem w nastroju by starać się docenić taką historię i teraz też nie czuję się w odpowiednim nastroju dlatego dam sobie spokój. SukaSuka wygląda mi na anime dla amatorów tego stylu prowadzenia narracji rodem z visual novel, oni powinni się poczuć usatysfakcjonowani bo pod kątem jakości produkcji zapowiada się lepiej niż przeciętnie, sam ogólny zarys fabuły też ma w sumie potencjał. Podejrzewam, że doceniłbym ten tytuł bardziej gdyby mój gust nie zmienił się na przestrzeni czasu, ale na chwilę obecną dam sobie spokój i może wrócę do serii wkrótce kiedyś.



Znaleźliście jakieś sleeper hity? Co jest według was AOTS?

Advertisements

7 responses

  1. Jeśli oglądam tylko jedno anime, to musi być AOTS xD
    A tak na poważnie, to nawet jeszcze wszystkie serie się nie zaczęły, więc nie ma co tu już w przyszłość wybiegać.

  2. ja oglądałem na razie 4 serie z nowego sezonu clockwork planet i w sumie może być taki lekko steampunkowy wygląd nawet mi pasi razi sposób w jaki automaton nawiązuje kontrakt z swoim znalazcą (nie panowie producenci to nie jest sexi bardziej obleślne) ale jeśli nie będą tego powtarzać to zerknę dalej do tego zerknąłem tę komedie z shinigami która okazuje się mocno trzępniętym aniołem nawet śmieszne do tego ta seria z nauczycielem magii na zastępstwie który na razie okazuję ostatnim błaznem a nie magiem i jeszcze alice i zakoru?? espery zawsze w cenie więc po pierwszym odcinku dam jeszcze szansę w następnych

    1. Clockwork Planet to robota Vamosa (tego od No Game No Life), więc potencjalnie może być FUN. Słyszałem, że z LN szału nie ma, ale jak będę cierpiał na nadmiar wolnego czasu (wątpliwe), to sprawdzę anime.

  3. Z tymi przekąskami 100% racji, Bills w Dragon Ballu też nie zniszczył Ziemi bo dobre żarcie tu mają ;) A „Re:” nie wydaje mi się tak irytujące po tych wszystkich serduszkach, gwiazdkach, nazwie zespołu z Love Live czy nawet teraz, dodatku na końcu tytułu drugiego sezonu Saekano, bo „Re:” przynajmniej zapiszę standardową klawiaturą.
    Taki mądry, a tych opek z gimnazjum nawet nie skończył! Skończ, wrzuć w internety i zobaczymy – teraz coraz więcej anime robią z webnoveli, ale to nadal po japońsku, a do tego potrzebowałbyś dobrego tłumacza ;)
    Uniform pokojówki to nie, ale w Asobi ni Iku yo! był motyw, że kosmitki na ważne negocjacje ubrały się w najlepszy strój dla ziemskich kobiet, strój kąpielowy, hehe.
    Ja jeszcze jestem przed oglądaniem czegokolwiek, bo zawsze robimy to z mężem i potem podejmujemy decyzję czy oglądać coś razem, ale na razie mamy za mało czasu, Personę i teraz jeszcze święta, a to zawsze oznacza wizyty u rodziny :| Na razie więc zostają mi sequele, czyli Uchouten Kazoku i Twin Angel.

    1. Japanese Keyboard Master Race ♭
      Ale o ile wiem dlaczego akurat „flat” w tytule, o tyle przejście flat -> ♭ to ktoś chyba dla jaj sobie zrobił.

  4. Ja w tym sezonie będę… nadrabiać ostatni. Przez zainstalowanie Netflixa trochę przepadłam dla seriali ;)

  5. Akurat nic z tych serii nie oglądałam, ale dzięki za spisanie wrażeń :) Na razie najbardziej zachwyciły mnie kontynuacje (Tytany i Natsume), a z nowości to da się oglądać Sakura Quest, ale bez szału.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: