Geek out – luty 2017

Dopóki nie zacząłem pisać wstępnego szkicu tej notki żyłem w przeświadczeniu, że przez większą cześć miesiąca wegetowałem oglądając jakieś głupoty na youtube i totalnie nic się nie działo. Jednak w miarę pisania uświadamiałem sobie, że było trochę intelektualnie pobudzających wydarzeń (oczywiście ‚pobudzających’ w geekowskich sensie, nie posądzajcie mnie o jakieś obrzydliwe fizjologiczne rzeczy, fuj).

KSIĄŻKI

mistborn

Bywam okropny bo oceniam książki po okładkach, ale nowe wydania książek Sandersona są świetne.

Przeczytałem drugi i trzeci tom Przedksiężycowych Anny Kańtoch. Drugi tom był zdecydowanie najsłabszy bo przez większą cześć nieco za bardzo żonglowano kilkoma wątkami co trochę utrudniało śledzenie akcji. Na szczęście trzeci tom bardzo ładnie wszystko pospinał, a wiele postaci drugoplanowych dostało w końcu swoje pięć minut co pozwoliło im rozwinąć skrzydła i stać się czymś więcej niż tylko tłem. Zakończenie jest satysfakcjonujące, ale przy tym zostawia na tyle dużą dowolność w interpretacji by jeszcze przez kilka dni o tym rozmyślać. Polecam.

Zakończenie Przedksiężycowych ‚weszło’ tak mocno, że przez kilka dni nie chciałem brać do ręki innych książek bo miałem ‚kaca’. Dopiero wczoraj zabrałem się za cykl Z Mgły Zrodzony Sandersona bo czytałem o nim wiele dobrego. Wybrałem na razie 3 tomy oryginalnej trylogii – straszne cegły i nie wiem jak sprawnie pójdzie mi czytanie, ale za miesiąc dam znać jakie to jest.

GRY

vanille-x-fang

Nie do końca shipuję w kontekście lesbijskim, wolę wersję siostrzano/przyjacielską.

Skończyłem dodatek Biała Marchia do Pillars of Eternity. Klimatycznie i całkiem fajne lokacje do zwiedzenia w ramach głównego questa, sporo innych rzeczy do roboty, dużo ‚scripted interactions’, które można wykonać na kilka różnych sposobów w zależności od tego jakie umiejętności rozwijaliśmy i kogo mamy aktualnie w drużynie. Poziom trudności spotkań w Białej Marchii jest odczuwalnie wyższy niż w podstawowej części gry i nie powiem, że nie zdarzyło mi się przyklnąć pod nosem w momencie, w którym cały plan walki posypał mi się przez jedno pechowe trafienie krytyczne w wykonaniu wroga, ale trochę w tym też tkwi urok tej gry. Teraz tylko przejść tą końcówkę głównego wątku jaka mi została i będzie nowy zapis z ukończonej gry gotowy od importowania do Pillarsów 2 jak już wyjdą.

Początkiem miesiąca (dosłownie pierwszego lutego) dograłem do końca FFXIII i krótko stwierdzę, że było fajne, może nie tak dobre jak Fajnale z jednocyfrowymi numerami, ale na pewno lepsze niż FFX. Sama historia może nie jakaś wybitna, ale jest to chyba pierwsze Final Fantasy, w którym bez większych zastrzeżeń polubiłem wszystkie postacie (znowu muszę przypomnieć FFX, gdzie nie polubiłem nikogo poza Lulu i Auronem, to w ogóle powinna być gra o Auronie i Brasce, a nie o tej bandzie z Tidusem na czele). Vanille i Fang forever, must protect at all costs. Jak będzie kiedyś okazja to nawet zagrałbym w FFXIII-2 i Lightning Returns.

Opublikowali wymagania sprzętowe dla Mass Effect: Andromeda i wychodzi na to, że chyba sobie nie pogram bo nie planuję inwestowania w sprzęt w najbliższych czasie. Oh well, i tak chciałem poczekać aż wyjdzie jakaś wersja GOTY w rozsądnej cenie. Nie żebym nie miał w co grać bo replay z serii Dragon Age póki co przerwałem po przejściu Origins, a na steamie jest też trochę jRPGów, które chciałbym sprawdzić.

M&A

kobayashi-san-kanna

Prawdziwa kopalnia reakcyjnych obrazków.

Miałem niby w tym sezonie nie oglądać nic poza Gundamami, ale znalazłem jeszcze jedną perełkę w postaci nowego dziecka Kyoto Animation – Kobayashi-san Chi no Maid Dragon (nie żeby znajomi tego nie zachwalali i w internetach nie było zalewu gifów pierwszorzędnej jakości) . Podchodziłem do tego trochę niechętnie bo z daleka wyglądało mi na adaptację yonkomy, a od pewnego czasu ten rodzaj anime przestał mnie cieszyć. Kobayashi… to jednak autentycznie zabawna seria, a osobiście czuję też związek na poziomie duchowym z Panią Kobayashi…. Zasadnicza różnica między nami polega na tym, że z jakiegoś niezrozumiałego powodu do mnie nie lgną śliczne dziewczęta będące w istocie smokami.

Lubię większość serii, które wychodzi spod skrzydeł PA Works i dość łagodnie oceniam nawet te, które okazywały się niewypałami. Do dziś uważam na przykład, że Glasslip nie było tak złe jak zwykła uważać cześć internetu. Zabrałem się za nadrabianie Nagi no Asukara. Pamiętam, że jesienią 2013 kiedy była premiera zerknąłem na dwa odcinki i podobało mi się, ale chyba wrzuciłem to na listę ‚do nadrobienia’ bo akurat oglądałem już za dużo rzeczy na bieżąco (leciał wtedy drugi sezon Kakumeiki Valvrave, Little Busters! Refrain czy Kyoukai no Kanata plus tytuły, które zacząłem oglądać, ale potem i tak rzuciłem bo były daremne jak choćby Golden Time i Coppelion). W każdym razie Nagi no Asukara jest dość dobrym przykładem typu serii, które przyniosły studiu popularność – przesadnie emocjonalna, ale odrealniona w sposób, który mi wyjątkowo odpowiada, a do tego z ładną muzyką i prześlicznymi widokami. Ech, 30 lat prawie na karku, a ja się ciągle rozczulam takimi rzeczami.

Czytać i kolekcjonować mangi przestałem po zakończeniu studiów, ale skusiłem się na polskie wydanie ReLIFE bo bardzo podobało mi się anime na podstawie tej mangi, które miało premierę zeszłego lata. Trzeci tom to ciągle materiał, który był prezentowany w wersji animowanej dlatego ciągle czekam na to co będzie dalej. Nadal trochę gryzie mnie nadużywanie w tej mandze słowa NEET i muszę sobie przypominać, że w Japonii mają inne podejście do problemów rynku pracy niż reszta świata.

FILMY I SERIALE

kowalski-fantastyczne-zwierzeta

Tak Panie Kowalski, to Pan jest najlepiej napisaną postacią w tym filmie.

Drugi sezon Voltrona wciągnął mnie mocniej niż pierwszy i obejrzałem wszystkie odcinki na przestrzeni 3 czy 4 dni. Fajnie, że intryga się zagęściła, ale do całości obrazu przydałoby się trochę więcej character developmentu bo na razie jest on realizowany bardzo wybiórczo i cześć postaci to ciągle takie trochę chodzące archetypy. Niemniej historia jest ciekawa i serialowi udało się nieco rozpalić we mnie entuzjazm do kreskówek jakim pałałem będąc uczniem podstawówki.

Byłem w kinie na La La Land i jestem po dziś dzień zachwycony, ale nawet nie mam bólu pośladków o to, że nie dostał oscara za najlepszy film (skoro musical dostał oscara za muzykę to nie ma się czego czepiać bo dokonała się sprawiedliwość dziejowa). Nadmienię, że samo obejrzenie filmu było dużym wyczynem. Przez niemal cały miesiąc w kinie w mojej mieścinie puszczali przede wszystkim najnowszą kasową komedię pararomantyczną jaką jest nowy film o Greyu i obejrzenie czegokolwiek innego graniczyło z cudem bo cały repertuar był zapchany Greyem. Wcisnąłem się jakimś cudem na jedyny seans tego dnia o godzinie takiej, że większość porządnych obywateli powinna być wtedy w pracy, a ze mną na sali było może 10 osób.

Moanę (czy tam Vaianę) dobrze się oglądało, ale film nie jest jakiś rewelacyjny. Ot, taka rzemieślnicza robota, z małym plusikiem za bohaterkę i egzotyczną tematykę, ale nawet piosenki jakoś nie zapadają szczególnie w pamięć. Jeśli ktoś nie jest jakimś wielkim miłośnikiem animacji disneya, który musi koniecznie obejrzeć wszystko co wypluwa z siebie to studio, to można spokojnie odpuścić.

Jeszcze jakiś czas temu trochę żałowałem, że nie udało mi się wyjść do kina na Fantastyczne Zwierzęta… , ale okazało się, że nie ma czego żałować bo film był bardzo rozczarowujący. To w zasadzie trwający dwie godziny teaser do właściwej części historii, która pewnie rozkręci się gdzieś po drodze w przygotowywanych już kolejnych 4 filmach z tej serii. Tutaj czas jest zapchany Eddim Redmaynem w roli uroczego dziwaka i efektami specjalnymi. Dla zatwardziałych fanów uniwersum Pottera i dla osób bezwarunkowo kochających Redmayna film jest pewnie wart więcej, ale ja się trochę wynudziłem (choć uniwersum Pottera i samego Redmayna szanuję).

PRYWATA

Byłem po raz pierwszy w escape roomie i muszę przyznać, że to fajny pomysł na towarzyskie spędzanie czasu. Początkowo podchodziłem do pomysłu ostrożnie bo w poprzedniej firmie zafundowali nam kiedyś takie ćwiczenie integracyjne w formie escape roomu w zaadaptowanej salce konferencyjnej i było trochę nudne. Okazało się jednak, że po prostu wtedy organizatorzy odwalili kaszanę, a taki escape room z prawdziwego zdarzenia jest o niebo lepszy.

Coś pokusiło mnie by sprawdzić jak obecnie fandom RPGowy poczyna sobie w internecie i stwierdzam, że nie było warto bo nic dobrego do poczytania nie znalazłem. Znaczna część życia RPGowego podobno odbywa się teraz na zamkniętych grupach na facebooku, ale skoro nie mogę do nich dołączyć korzystając ze strony bloga to tylko wzruszam ramionami. Z resztą, po co ja będę się wdawać w jakieś dyskusje o RPGach skoro mam teraz tylu znajomych chętnych do grania, że można by prowadzić regularnie ze 3 kampanie w tym samym czasie. Kilka lat temu tyle się gadało o tym, że RPG umiera bo ludzie zmieniają miejsca pracy/zamieszkania, znajdują sobie dziewczyny/narzeczone/żony, zaczynają się rozmnażać, a to wszystko ani chybi prowadzi do porzucenia wszelkich hobby. Wiadomo też, że po ustatkowaniu się zostaje tylko praca, telewizor, drzemanie na kanapie i odwiedzanie teściów. A u mnie wprost przeciwnie – ludzie od dawna żonaci, od niedawna dzieciaci, a jakoś na sesji ciągle tyle osób, że stół za mały, a podobno są nawet jacyś znajomi znajomych, którzy by chętnie do nas dołączyli.



To teraz idę przeglądać bestiariusz i przygotowywać sesję D&D na piątek. Widzimy się w kolejnej notce (mam nadzieję, że gdzieś w połowie marca).

Reklamy

5 komentarzy

  1. Masz rację, ja obserwuję to samo: mój „szwagier” też namiętnie oddaje się RPGom, powiększa swoją armię, dodaje smoki i katapulty, jeździ na turnieje i ma wielką frajdę, a żona i córa mają w tym czasie własne zajęcia. Jak dla mnie to w tym sezonie nic się nie dzieje. Nie znalazłam dla siebie nic interesującego ani w książkach, ani anime, ani tym bardziej w filmach. Musicale to nie moja bajka. Siedzę więc teraz w dramach, w międzyczasie przypominając sobie Gibsona i wybiórczo Anne Rice.

    1. Też bym w sumie poczytał Anne Rice bo dawno temu przestałem po 3 tomach kronik wampirów. Musicale fajna rzecz, ale złota era tego gatunku już minęła :(, są czasem jakieś strzały, ale bywa, że kończą się niewypałem na poziomie Mamma Mia!

  2. Niestety tak samo fora hobbystyczne są „martwe” bo wszystko przenosi się na grupy facebookowe. Ciesze się że wciąż są LUDZIE ktorzy wolą grać jednak w realu (albo i biedronce) niż na czacie facebookowym (chyba w ERP).
    FF skonczylem na Tacticsach i X, bardziej preferuje Tactics Ogre oraz gry of Nihon Falcom.
    Obecny sezon anime jest zacny i czyni mnie wielce zadowolonym iż żyje w tej epoce.

    1. Znajomi grywają (grywali?) regularnie w RPG przez komunikatory. Najpierw skype czy teamspeak, ale zdaje się, że ogranęli potem wyspecjalizowane programy do tego. Osobiście mnie do tego nie ciągnęło – takie gry to jednak zabawa towarzyska i chyba dużo tracą jak nie można się spotkać. Z resztą, mamy teraz czasy, że ludzie wiecznie mają twarze przyklejone do telefonów/komputerów to dobrze kultywować tradycyjne modele grania i spotykać się twarzą w twarz i bawić bez elektroniki.

  3. o notka ja oglądam dalej starocie na YT teraz znalazłem prawdziwe eksponaty nie wiedziałem że już przed wojną japończycy anime robili (krótkie filmiki ale zawsze ) dalej przesłuchałem komplet OST do Bubblegum Crisis i ile tam fajnych kawałków było niby pamiętałem ale dopiero ten maraton mi przypomniał to,do tego jeszcze także kobayashi little witch academia kto jeszcze uważa że ursula to chariot ?akiba strip swoją drogą jak na serie która miała być o rozbieraniu to mało tego tutaj za to dużo parodii branż obecnych w tytułowej dzielnicy z anime jeszcze idolki posłanki oglądam (główna bohaterka zaspakaja moją słabość do różowych bohaterek xDD ) pomysł w sumie mi się podoba już widzę nasz sejm z tańczącymi i śpiewającymi idolkami xDD

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: