Lektura niczym podróż przez ciemny tunel – Metro 2033

Po dłuuugim okresie przymierzania się do tego wielkiego projektu ogarnąłem sobie konto na ‚lubimy czytać’. Mam nadzieję, że pozwoli mi to śledzić ile książek przeczytałem w danym roku i końcem grudnia nie będę miał wątpliwości w rodzaju „czy tą trylogię czytałem początkiem tego roku, czy może końcem minionego?”. Swoją drogą to w końcu faktycznie zobaczę na ile moje przekonanie, że „czytam mniej niż w szkole i na studiach, ale ciągle sporo” jest prawdziwe. Przypisanie do konta każdej książki jaką kiedykolwiek przeczytałem będzie prawie niewykonalne, ale postaram się aktualizować listę przeczytanych książek na bieżąco, a na chwilę obecną dodałem te książki, które najlepiej zapamiętałem (skupiając się oczywiście na fantasy). Tak się składa, że pierwszą książką jaką skończyłem czytać w 2017 było słynne Metro 2033.

metro-2033

Na samym początku muszę zaznaczyć, że nie jestem wielkim miłośnikiem klimatów post-apo co moim zdaniem ma dużej znaczenie przy zabieraniu się Metro. Po książkę sięgnąłem raczej z chęci wyrobienia sobie własnego zdania na temat czegoś co jest popularne i o czym znajomi dobrze się wypowiadają, ale mimo wszystko czegoś co nie do końca znajduje się w obszarze rzeczy, które mnie kręcą. Niemniej cały hype jaki urósł wokół tej książki, kontynuacje, inne powieści pisane w tym samym uniwersum, świetnie oceniania gra komputerowa, pozwoliły mi sądzić, że nawet nie do końca gustując w wizjach świata po Trzeciej Wojnie Światowej można będzie tą książkę z przyjemnością przeczytać. Niestety, nie urwało mi pośladków, a nawet miejscami musiałem się męczyć.

Akcja dzieje się w tunelach moskiewskiego metra, w których schroniła się ludność podczas wielkiej wojny, która spustoszyła powierzchnię naszej planety. Głównym bohaterem jest młody mężczyzna imieniem Artem. Ojczysta stacja bohatera, znana jako WOGN, jest zagrożona przez tajemnicze istoty – sama ich obecność sprawia, że ludzie popadają w szaleństwo. Bohaterowi zależy na bezpieczeństwu swojej małej ojczyzny dlatego zawiera on umowę z tymczasowo przebywającym w WOGN stalkerem (w slangu metra osobą, która uczestniczy w ekspedycjach na powierzchnię). Stalker uważa, że coś co zagraża WOGNowi w dłuższym okresie zagrozi mieszkańcom całego metra dlatego powierza on Artemowi zadanie przekazania meldunku do swoich wspólników na odległej stacji. Tak rozpoczyna się wędrówka Artema przez niebezpieczne tunele.

Jak na swoją grubość książka ma bardzo prostą fabułę, która posuwa się do przodu w ślimaczym tempie. Może był to mój błąd, ale podszedłem do Metra trochę jak do książki przygodowej i oczekiwałem, że wraz z kolejnymi stronami Artem będzie odkrywać kolejne elementy większej układanki, a na jaw będą wychodzić kolejne warstwy intrygi. Mocno się rozczarowałem. Znaczna część książki przypomina zbiór bardzo luźno powiązanych ze sobą opowiadań i stanowi opis podróży Artema przez kolejne stacje i tunele oraz wpadanie w coraz to nowe tarapaty, z których wychodzi często dzięki zbiegowi okoliczności. Dopiero pod koniec książki akcja się rozkręca, a cała wielka wyprawa Artema nabiera sensu, ale dotrwanie do tego momentu wiąże się z przeczytaniem sporej ilości pozornie niepowiązanych ze sobą scen. To trochę tak jakby autor miał masę pomysłów na pokazanie w jakie to dziwne sposoby ludzkość mogła przystosować się do życia po apokalipsie, ale nie bardzo wiedział jak to spiąć razem, więc zaserwował czytelnikowi taką wyliczankę: na jednej stacji mamy nazistów, na innej komunistów, na innej sektę, a na kolejnych jeszcze więcej cudacznych rzeczy. Na domiar złego w treść regularnie wplatane są długie (i szczerze mówiąc najczęściej nudne) przemyślenia narratora, który rozwodzi się nad społecznością metra, nad tym czy ludzkość ewoluuje czy może raczej się degeneruje oraz porównuje jedną stację do drugiej. Te przydługie fragmenty szczęśliwie są przeplatane nieźle napisanymi scenami, w których wychodzi na jaw groza życia w świecie po wojnie atomowej, ale przebrnięcie przez środek książki było dla mnie dość trudne. Pod koniec okazuje się, że cała ta wyprawa Artema i poznanie wszystkich dziwactw metra ma znaczenie dla ogólnego wydźwięku całej historii, ale co się wymęczyłem to moje.

Drugi duży problem jaki ma Metro to główny bohater – jest on jak gąbka, która chłonie wszystko co dziwne w metrze, ale nie jest w stanie objąć tego rozumem. Znowu ma to znaczenie na końcu książki, ale dzięki temu przedstawiono mi bohatera o bardzo słabo nakreślonej osobowości i jest to kolejny powód, dla którego tą powieść raczej ciężko się czyta. Dlatego też Metro jest moim zdaniem przede wszystkim książką dla osób, które lubują się w klimatach post-apo, które lubią wszechobecne paramilitarne wstawki, chętnie dadzą się wciągnąć w ten specyficzny świat i będą chłonąć coraz to bardziej groteskowe wizje tego jak cywilizacja mogła się wypaczyć. Niestety w moim przypadku to nie zadziałało i wiele fragmentów książki uznałem za nużące. Przyznaję, że kiedy historia się zamknęła poczułem pewną satysfakcję z puenty, ale jednocześnie wydałem z siebie westchnienie ulgi, że już się skończyło. Jak sugerowałem już w samym tytule notki – moją przygodę z książką można porównać do podróży jaką odbył Artem: by dojść do tego malutkiego światełka na końcu trzeba było najpierw przejść przez ciemny i wilgotny tunel. Takie specyficzne wycieczki jak wiadomo cieszą z reguły tylko osoby o określonych gustach.

Reklamy

7 komentarzy

  1. Ja póki co nie sięgnęłam jeszcze po Metro i szczerze mówiąc nie wiem czy zamierzam. Skrót post-apo wywołuje we mnie skojarzenia z Apo-Napro albo innym wytworem Apotexu, bo pracowałam w firmie związanej z lekami. ^^; Hm, te dłużyzny to jakieś echa Gibsona? Tam też były nudne wstawki w rodzaju opisu programu telewizyjnego oglądanego przez bohatera. Nie mam pojęcia jak ten Artem wygląda, ale czytając pewnie miałabym przed oczyma Artema Owczarenko, tego baletmistrza. Hehe, ja zawsze mam jakieś dziwaczne skojarzenia. ^^

    1. Fantastyczne skojarzenie z tym baletmistrzem!
      Ja pracuję z jednym Artemem, też lubi tańczyć tylko bardziej współczesne tańce, może Artemy tak mają!

  2. W grę se pyknij, podobno fajna szczelanka ;) Mnie takie klimaty nie interesują, ale męża już tak, więc kiedyś zabrał mnie na spotkanie autorskie z pisarzem, bardzo sympatyczny facet :)

  3. Gra jest przyjemna.
    Ale z samego Metra preferuje „poboczne” opowieści pisane przez innych autorów. Własnie tydzien temu skończyłem: „Uniwersum Metro 2033 – Otchłań” (Robert J. Szmidt) a wcześniej „Wieża” tego samego autora.
    I byłem bardzo zadowolony z czasu spędzonego przy tej książce, chociaż preferuje uniwersum STALKER ponad Metro

  4. No to zgasiłeś trochę mój zapał, nie ma co, ale tak jak Ty jestem dostatecznie ciekawa tej książki (swego czasu miałam wrażenie, że dosłownie wszyscy ją czytają O.o), że tak czy siak kiedyś ją sprawdzę. Plus osobiście lubię post-apo, więc może nie będzie tak źle :)

    Swoją drogą dzięki za to zdanie: „Metro jest moim zdaniem przede wszystkim książką dla osób, które lubują się w klimatach post-apo, które lubią wszechobecne paramilitarne wstawki, chętnie dadzą się wciągnąć w ten specyficzny świat i będą chłonąć coraz to bardziej groteskowe wizje tego jak cywilizacja mogła się wypaczyć”
    Teraz już wiem w co zainwestować, kiedy będę potrzebowała kupić prezent dla jednej przyjaciółki ;)

    Pozdrawiam ^^

  5. Mój mąż strasznie, strasznie zachwycał się tą książką :) Ale ja chyba nie przepadam za takimi. Jeżeli długo się rozkręca to tym bardziej ciężko bym mi było się do niej przekonać. W dodatku ja zawsze patrzę na okładkę. Wiem, że to płytkie, ale jak widzę książkę wydaną w moich graficznych klimatach, wtedy okazuje się ona naprawdę fajna :)

  6. […] rozczarowałem się niesamowicie popularną książką Metro 2033 i tak mnie to trzymało, że zapragnąłem przelać kotłujące się w mojej czaszce myśli na klawiaturę. Pomijając już nawet internetowy hype na tą książkę to znajomi IRL też ją wielce chwalili […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: