Osiem lat za nami

Kolejne Święta za nami, za pasem Nowy Rok, a to oznacza też, że mojemu blogowi stuknęła kolejna rocznica. Już tradycyjnie notka urodzinowa jest okazją do wspominek co też to fajnego zdarzyło się w mijającym roku w zakresie moich geekowskich hobby. Zanim przejdę do wyliczanek i peanów na własną cześć chcę po raz kolejny podziękować wszystkim, którzy odwiedzają tego bloga. Nieważne czy wpadacie tu regularnie od lat czy kliknęliście ledwie kilka razy – świadomość, że ktoś z drugiego krańca internetu tu zerka jest niezmiennie budująca.

achievement-unlocked-2016

Mijający rok nie był na pewno rokiem wzmożonej aktywności na blogu bo tak naprawdę małym sukcesem było dla mnie już opublikowanie jednej notki w miesiącu. Nie będę się rozwodził nad powodami i biadolił jaką to mam olbrzymią depresję i weltschmerz i yada yada przez to mam wieczny writer’s block i nic nie mogę napisać na bloga (będzie to zresztą nieprawda). Fakt jest taki, że miałem mało weny twórczej, więcej czasu poświęciłem na poukładanie sobie w głowie pewnych spraw, a jeśli już nachodziło mnie natchnienie to najczęściej wolałem spożytkować je wymyślając coś przydatnego do aktualnej kampanii D&D bo szczęśliwie ciągle udaje mi się regularnie uczestniczyć w sesjach RPG. Przy odrobinie szczęścia za kilka lat znajomi zaczną przyprowadzać swoje dzieci na sesje do wujka Mirasa i nowe pokolenie będzie się uczyć jak poprawnie zabijać orków.

Książki

metro-2033

Przełamałem się i zacząłem to czytać. Raczej nie skończę w tym roku bo idzie mi wyjątkowo opornie… nie rozumiem fenomenu tej książki.

Udało mi się w 2016 roku nadrobić pewne książki, z których lekturą zwlekałem od dłuższego czasu, a także rzucić okiem na książki kilku popularnych autorów, dla których znajomi nie szczędzili pochwał. Ze śledzeniem co przeczytałem, w którym roku mam zresztą pewien problem, o ile dobrze pamiętam tytuły to zdarza się, że już po kilku miesiącach trudno mi jest określić ile czasu minęło od lektury. Założyłem sobie zresztą kiedyś konto na ‚lubimyczytać’ by jakoś nad tym zapanować, ale aktualizacja danych na tym koncie okazała się jak na razie ponad moje siły.
Udało mi się na przykład w końcu przeczytać całą Erę Pięciorga Trudi Canavan i stwierdzam, że pod pewnymi względami ta trylogia jest lepsza niż cała Saga Czarnego Maga razem wzięta. Główna bohaterka momentami była gorsza niż Sonea, ale jakimś cudem nie przyćmiło to całego obrazu historii. Autorkę będę ciągle polecał fanom fantasy z zastrzeżeniem, że ma ona tendencję do tworzenia żeńskich postaci, które momentami zachowują się jak dziewczęta ze sztampowej mangi shoujo.
Po odwlekaniu tego w nieskończoność zabrałem się za Zbieracza Burz. Szczerze przyznam, że niestety aniołowie w wersji Kossakowskiej nie mają już w sobie tej magii, którą mieli gdy po raz pierwszy czytałem Siewcę Wiatru będąc jeszcze w liceum, ale jakimś sposobem nadal świetnie się to czyta. Sama historia opowiedziana w Zbieraczu nie urwała mi pośladków, ale całe uniwersum aniołów i demonów ciągle całkiem dobrze trzyma się na samych postaciach i chętnie sięgnę po kolejne odsłony tego cyklu kiedy się pojawią (choć na pewno nie będzie to jakiś wielki priorytet).
Niejako z ciekawości zabrałem się za książki dwóch pisarzy, którzy zdobyli popularność już jakiś czas temu: Peter V. Brett i Brandon Sanderson. Malowanego Człowieka czytało mi się bardzo dobrze, ale ten tytuł to w zasadzie tylko prolog do właściwej historii, która zacznie się pewnie rozkręcać w kolejnych tomach bo na razie mamy coś w rodzaju ‚origin story’ dla drużyny herosów. Może być fajne, chętnie poczytam tą serię dalej, ale nie nadaję temu jakiegoś wielkiego priorytetu. Elantris Sandersona to opasłe tomiszcze, a historia rozkręca się powoli dlatego początkowo czytało się trochę opornie, ale koniec końców zostawiło po sobie przyjemne wspomnienia. Z resztą, z tego co udało mi się wyczytać, autor jest bardziej ceniony za swoje kolejne dzieła dlatego przy jakiejś okazji chętnie rzucę na coś okiem.
By nie było całkiem cukierkowo to w tym roku „obraziłem” się też na Andrzeja Pilipiuka, którego zawsze bardzo ceniłem. Nie rozwodząc się za bardzo – miałem pecha wziąć do ręki siódmy tom Oka Jelenia, który zepsuł całe dobre wrażenie jakie miałem po sześciu tomach tej serii. Najgorsze jest to, że oczyma wyobraźni widzę już jak te niepotrzebnie na nowo rozgrzebane wątki ciągną się jeszcze dalej, a samo Oko zamienia się w tasiemca.

Anime

macross-crossover

Minmay the worst Macross girl.

Rok 2016 będzie zdecydowanie rokiem pod znakiem Macrossa. W związku z premierą Macross Delta postanowiłem nadrobić wszystkie serie z tego uniwersum jakich jeszcze nie widziałem i była to prawdopodobnie najlepsza decyzja jaką podjąłem w całym swoim życiu fana anime. Choć nowsze Macrossy (Frontier i Delta) można spokojnie oglądać bez znajomości poprzednich części to akurat znajomość kontekstu daje olbrzymią satysfakcję, w moim przypadku sprawiła też, że robiąc niedawno rewatch Frontiera miałem wrażenie, że oglądam zupełnie inną serię niż kilka lat temu.
Bezpowrotnie (?) minęły już czasy, w których sprawdzałem pierwsze odcinki z większości nowości jakie wychodzą co sezon. Teraz sprawdzam dosłownie po 3-4 tytuły, a śledzę na bieżąco może 2. Pomimo wiecznie żywego w internecie powiedzenia, że „obecny sezon jest słaby, ale następny zapowiada się jeszcze gorzej” to jakimś cudem ciągle udawało mi się znaleźć coś co dało się na bieżąco oglądać w zainteresowaniem. W roku 2016 było to na przykład ładne i rozrywkowe Kotetsujou no Kabaneri czy coś stosunkowo nietypowego spod skrzydeł P.A. Works – Kuromukuro. Bardzo pozytywną niespodzianką było też ReLIFE (zabrałem się nawet za polskie wydanie mangi). Nie zapominajmy oczywiście od nowych Gundamach, których drugi sezon właśnie jest emitowany – moim zdaniem Tekketsu no Orphans na szansę być jednym z najlepszych Gundamów spoza timeline UC.

Gry

life-is-strange-max

Life is Strange czyli moja pierwsza styczność z grami publikowanymi w odcinkach, które prawdopodobnie kosztują zbyt wiele biorąc pod uwagę jak niewielką ilość godzin rozrywki zapewniają.

Zagrałem w końcu w całą serię gier zapoczątkowaną przez The Longest Journey. Ta gra (i przygodówki point-and-click ogólnie) była popularna w czasach gdy u mnie w domu nie stał jeszcze komputer, a ją samą znałem jedynie ze słyszenia. Szczęśliwie w tym roku wyszedł ostatni rozdział do Dreamfall Chapters i mogłem sobie ograć całą serię praktycznie jednym ciągiem. The Longest Journey pomimo świetnie opowiedzianej historii niemiłosiernie się postarzało bo nieodłączne elementy klasycznych przygodówek, takie jak okazyjne nielogiczne zagadki czy szukanie drobnych przedmiotów zlewających się kolorami z tłem, moim zdaniem są dla współczesnego gracza momentami niepotrzebnie irytujące. Miałem chwile zwątpienia przy Dreamfall bo pomimo fajnego stylu w jakim ta gra jest napisana to sama rozgrywka była rozczarowująca (a elementy walki i skradania się zakrawały na kiepski żart), ale Dreamfall Chapters ładnie wszystko pozamykał i jeśli ktoś powie coś złego o zakończeniu to jestem gotów na małą kłótnię xD (joke ofc).
Początkiem roku okazało się, że mój starzejący się laptop jakimś cudem potrafi sprawić by Dragon Age: Inkwizycja była grywalna dlatego szczęśliwie udało mi się w to zagrać. Cieszę się o tyle, że bardzo podoba mi się uniwersum Dragon Age, ale kolejne jego odsłony pod kątem opowiadanej historii i gameplayu to niestety już nie to samo co Początek. Trochę przykro mi to stwierdzać, ale od Dragon Age II seria trzyma się przede wszystkim na postaciach i naprawdę szkoda mi, że wraz z upływem czasu jest coraz mniej taktycznej walki i coraz mniej miejsca na samodzielne kombinowanie z rozwojem postaci. Niemniej ciągle kocham ten świat i łykam jak pelikan wszystko co BioWare mi zaserwuje bo pomimo zdecydowanego zubożenia w zakresie fabularnym to ciągle w tych grach są momenty, które na nowo przykuwają mnie do ekranu. Mam nawet nowy zapis gry z Początku gotowy do przeniesienia do kolejnych części by zobaczyć jak inne wybory wpłyną na przebieg gry w Inkwizycji.
Bardzo pozytywnie zaskoczyłem się też Grandią 2 w edycji Anniversary. Wielokrotnie wspominałem, że to mój ulubiony japoński RPG, a ta nowa edycja naprawdę ładnie go odświeżyła. Nie piszę już nawet o poprawkach w grafice, ale hard-mode (choć oparty na prostym pomyśle) naprawdę daje tej grze drugie życie i przykuł mnie dość mocno pomimo tego, że znam Grandię 2 praktycznie na pamięć. Entuzjastycznie podszedłem do opcji grania z oryginalnym japońskim dubbingiem, ale okazało się, że angielskie głosy ustawiły poprzeczkę tak wysoko, że niestety nic nie jest w stanie im dorównać (a japoński głos Roana jest tak irytujący, że miałem ochotę udusić tą postać).

Inne

allura

Oglądajcie amerykańskie kreskówki – tam totalnie też są waifu.

Na koniec chcę jeszcze wspomnieć o kilku wydarzeniach. Zmobilizowałem się i pojechałem w tym roku na Magnificon gdzie nawet udało mi się nawet pocieszyć trochę konwentowymi atrakcjami. To już nie to samo co na studiach gdzie uważnie czytało się program i planowało, na które panele się wybrać, ale doceniam sobie wystawy i pokazy, które odwiedziłem. Naprawdę fajnie, że przy tej okazji udało mi się spotkać z liczną grupą znajomych, których poznałem dzięki blogowi i social media. Dzięki chłopaki i dziewczyny – może w przyszłym roku uda się zebrać jeszcze liczniejszą ekipę xD.
Rok 2016 będzie też rokiem, w którym mogę powiedzieć, że zacząłem oglądać amerykańskie seriale. Pomimo olbrzymiej popularności tej gałęzi rozrywki nigdy nie mogłem się do niej przekonać. Gdy zdobywały one pierwszą popularność ja byłem na etapie ‚anime i nic więcej mi nie potrzeba’, a w kolejnych latach jakoś nie czułem potrzeby by szukać jeszcze dodatkowego rodzaju rozrywki poza książkami, anime, grami komputerowymi i RPGami. Przełamałem się w tym roku oglądając Stranger Things, ale nie bez znaczenia był jednak fakt, że serial ten miał tylko 8 odcinków i nie musiałem wpierw nadrabiać X sezonów. W przyszłym roku premierę mają mieć Amerykańscy Bogowie i będzie to chyba pierwszy w historii serial na jaki czekam (a do tego, nowe Stranger Things, drugi sezon Voltrona czy w końcu Seria Niefortunnych Zdarzeń). Niemniej na nadrabianie kilku sezonów Gry o Tron raczej nikt mnie nie namówi, przynajmniej w najbliższej przyszłości.

Powyżej przedstawiłem tylko kilka takich highlight’ów z mijającego roku. Sobie i Wam życzę oczywiście by 2017 rok był pełen fajnych wydarzeń, zarówno w Waszym życiu prywatnym (ja zdecydowanie pod tym względem nie narzekam na 2016), zawodowym/szkolnym (tu akurat 2016 mógł się bardziej postarać) i w zakresie Waszych hobby. Ja zacieram powoli rączki na rok 2017 bo szykuje się nowe Legend of Heroes na PC, nowy Mass Effect (biedny stary laptop RIP) i oczywiście jakieś wieści o kolejnym Code Geass!

Obiecuję sobie, że w 2017 wezmę się na poważnie za moją książkową kupkę wstydu.

Reklamy

5 Komentarzy

  1. niech żyje blogasek nam sto lat a co najmniej dycha niech stuknie ;-P i oby miał ciut więcej notek w 2017 zamawiam notkę o best waifu według mirasa ;-D

  2. Gratulacje osiągnięcia którego często nawet magazyny na naszym rynku nie dożywają.
    Miejmy nadzieje ze PRZYNAJMNIEJ kolejne 8 lat sukcesów i świetnych postów.

    Dziękuje że prowadzisz ten blog ;3

  3. Gratulacje! I życzę kolejnych blogowych latek. Jeśli podobało ci się Kabaneri to coś z tego klimatu ma koreański film „Train to Busan”. A co do gier, ja teraz wpadłam na odświeżoną wersję starej dobrej „Realms of Arkania” i powiem tak – niektórych rzeczy lepiej nie odświeżać. ^^

  4. Jak co roku: gratulancje i stu kolejnych lat blogaskowania :D
    Mogłbyś takie notki z luźnymi wrażeniami zasuwać to może publikowałbyś częściej, ale u mnie zdechły już ze dwa razy, więc HEHE TAKA MĄDRA
    Dzięki za Magni, za Twój shit taste i totalną, zdrową normikowość. No, może prawie totalnie, bo na „kupki wstydu” plwam, ale to mi po prostu utkwiło w pamięci, bo na końcu.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: