Katany są overpowered

Oglądając anime trzeba wziąć pod uwagę, że to produkcje pochodzące z dość specyficznego kraju i najczęściej adresowane do tej rodzimej, dość specyficznej widowni. Mam tu na myśli głównie poczucie humoru, które dla widza zachodniego bywa ciężkostrawne (mnie samego humor wielu popularnych serii wręcz odpychał), ale chodzi także o japońską manierę przedstawiania swojego kraju i swojej własnej kultury w jak najlepszym świetle.

katana-kurtka

Twórcom anime niekoniecznie trzeba zarzucać jakiś dziwnie pojmowany patriotyzm, który karze wychwalać swój kraj pod niebiosa (choć można na pewno znaleźć i takie serie). Osobiście wydaje mi się raczej, że chodzi o stworzenie dzieł, które będą jak najłatwiejsze w odbiorze dla japońskiego odbiorcy, którym często jest nastolatek. Stąd też ten zalew anime, których akcja dzieje się we współczesnej Japonii i światów fantasy, które do złudzenia Japonię przypominają. Stąd także wciskanie japońskich elementów do wszystkich tytułów, których akcja dzieje się poza Japonią, wszystko po to by przemęczony nauką umysł nastolatka nie przeżył zbyt dużego kulturowego szoku. Można w efekcie podziwiać choćby jak mieszkańcy Europy z okresu międzywojennego przyswoili sobie elementy japońskiej etykiety. Dlatego też w świecie smoków i elfów można zobaczyć bohaterów siedzących na piętach przy niskim stoliku, pijących zieloną herbatę i biegle posługujących się pałeczkami przy spożywaniu potraw przypominających tradycyjną japońską kuchnię. Również w wielu seriach fantasy tradycyjne japońskie miecze są najbardziej skutecznym orężem i to niejednokrotnie wręcz kłuło mnie w oczy.

Zdaję sobie sprawę, że katany obrosły w wiele mitów i stały się popkulturowym zjawiskiem. Telewizja i internet są pełne różnej jakości filmików pseudo-dokumentalnych mających udowadniać jakoby to japońskie katany były najwspanialszymi ostrzami znanymi ludzkości. Nie przeczę, że wiele z nich mogłoby być dziełami sztuki, ale wybaczcie, bajki o tym jakoby to samuraj z kataną był w stanie przeciąć w pół rycerza w pełnej zbroi płytowej są wyssane z brudnego palca. Katany właśnie są ciągle jedną z nielicznych rzeczy, do których nie mogę się do końca przyzwyczaić jeśli chodzi o to wspomniane zjapońszczanie wszystkiego w anime. Nieważne ile serii fantasy oglądam – zawsze wojownik władający kataną jest kimś wyjątkowym i z samego założenia lepszym od kogoś kto posługuje się jakimkolwiek innym typem oręża. Ignorujmy całe setki lat rozwoju sztuki fechtunku w Europie – nawet Michał Wołodyjowski nie miałby szans w starciu z pierwszym lepszym właścicielem katany. Dobrym przykładem jest w sumie dość przeciętna seria Seiken no Blacksmith, której akcja dzieje się w świecie mocno stylizowanym na średniowieczną Europę, a główna bohaterka prezentuje jeden z najbardziej zabawnych przypadków syndromu „female fantasy armor”… ale miało być o mieczach, a nie o cyckach. W serii bohaterowie korzystają z dwóch słów – „miecz” i „katana”, ale wcale nie używają ich zamiennie. „Miecz” to określenie zbiorcze na wszelkiego rodzaju broń białą; od kordów i pałaszy, przez rapiery i szable, kończąc na mieczach długich i dwuręcznych. Słowo „katana” z kolei jest zarezerwowane dla charakterystycznego wygiętego ostrza, którym posługuje się główny bohater – ostrza tak wyjątkowego, że każda inna postać boi się je wziąć do rąk.

katana-parasol

Katany obok anime czy filmów akcji z Azjii mocno zagnieździły się jednak w naszej popkulturze i dodały do niej swoje trzy grosze. Sam przyznam się, że grając w Dungeons&Dragons, które zwykle przypomina w mojej grupie skrzyżowanie kilku książek uznawanych za klasykę fantasy podlanych jeszcze sosem z kina akcji, pokusiliśmy się parę razy o przygody odbywające się w czymś co z grubsza przypominało feudalną Japonię. Bohaterowie rozprawiali z potężnymi władcami ziemskimi, spotykali gejsze i walczyli z wojownikami ninja. Sama trzecia edycja D&D z resztą jest dość przystępna jeśli chodzi o wprowadzanie do gry azjatyckich smaczków. Jedną z klas postaci dostępnych dla graczy jest Mnich, który jakby na to nie spojrzeć jest inspirowany ascetami doskonalącymi wschodnie sztuki walki. Podręcznik dla Mistrza Gry w rozdziale poświęconym tworzeniu kampanii daje wiele wskazówek ku temu jak stylizować świat gry na różne epoki historyczne – są choćby propozycje wprowadzenia renesansowej broni palnej, ale też oręża azjatyckiego. Tu pojawia się z resztą znowu ta mityczna katana, która jednak według propozycji autorów nie jest szczególnie wyjątkowym orężem bo powinna korzystać ze statystyk mistrzowsko wykonanego miecza półtoraręcznego i nie odbiegać specjalnie od reszty oręża jaki jest dostępny postaciom. Stąd z resztą wziął się internetowy mem, w którym autor posta (albo wielki weeaboo albo mistrz trollingu) proponuje nowe parametry dla katany czyniąc ją tym samym orężem tak potężnym jak diabelnie drogi magiczny artefakt.

Trzecia edycja D&D wielokrotnie z resztą inspirowała się Azją. Nawet w Polsce wydano podręcznik „Krainy Wschodu”, dzięki któremu można było umieszczać swoje przygody w świecie czerpiącym garściami ze wschodniej historii i mitologii. Wiele dodatków do gry prezentowało inspirowane wschodem materiały, a szczytem wszystkiego był chyba dodatek „Tome of Battle: The Book of Nine Swords”, dzięki któremu można było stworzyć postać wojownika zdolnego do wyprowadzania specjalnych ciosów o skomplikowanych nazwach zupełnie jak bohaterowie anime z gatunku shounen. Sama katana (aka mistrzowski miecz półtoraręczny) miała się też bardzo dobrze do tego stopnia, że w bazującej na trzeciej edycji D&D grze komputerowej Neverwinter Nigths (do dziś jednym z moich ulubionych cRPG) katana występowała jako odrębny typ orężna. Katana miała dokładnie te same parametry co miecz półtoraręczny i różnice między tymi dwoma typami oręża były czysto kosmetycznej natury, ale jak widać twórcy uznali katanę za na tyle kultowy przedmiot by pokusić się o ten krok.

katana

Sama katana i wszelkie japońskie elementy weszły jednak na dobre do zachodniej popkultury – w tym roku na Magnificonie słuchałem bardzo fajnej pogadanki o tym jak komiksy Marvela inspirowały się zachodem w mniej lub bardziej wdzięczny sposób, ale przykłady można mnożyć bardzo długo. Ja sam pewnie jeszcze długo będę trochę cringe’ować widząc jak MC-kun w świecie broni palnej wyciąga swoją wierną katanę i pewnie jeszcze przez jakiś czas będę patrzył z lekkim politowaniem na Japończyków próbujących odwzorować nasz krąg kulturowy lub europejską historię (swoją drogą to zobaczymy jakie kwiatki zaserwuje nam w tym sezonie Shuumatsu no Izetta). Z drugiej jednak strony Japończycy na pewno mogą się lekko naśmiewać z mieszkańców zachodu i ich twórczości artystycznej – wystarczy wspomnieć filmy o ninja z lat osiemdziesiątych.

Reklamy

19 komentarzy

  1. ale ale chcesz powiedzieć że kataną nie przetnę na pół kuli a chwile później czołgu ale jak to tak ? T_T oglądam teraz filmy z hong kongu i tajwanu i tam chińskie miecze też cuda umieją robić ;) ps.ale co chcesz od blacksmith fajna bohaterka niezła akcja jedyna wada że ma otwarte zakończenie i brak konkluzji :))

    1. To otwarte zakończenie (brak zakończenia?) akurat w tym przypadku mnie mocno gryzło. Po drodze jednak było całkiem niezłe z tego co pamiętam.

      1. myślę że liczyli na sezon 2 który nigdy nie powstał to zresztą częste robi się show w nadziei że będzie więcej sezonów a tu klops i widz zostaje bez żadnego porządnego końca choć tu przynajmniej darowali nam clifhangera :)

  2. Kurde
    Zapomniałem że tego typu kurtki też nazywają Katanami/Katankami…

  3. Osobiście lubię katany w anime (ale tylko tych z głębszym przesłaniem), szczególnie w świecie współczesnym używane przez Azjatów. Ludzie Zachodu z katanami mi się kłócą, choć jakoś przełknęłam Nicolasa Browna i Viciousa. Z kolei Sephirotha nie wyobrażam sobie bez charakterystycznego oręża. Oczywiście da się zrobić fantasy bez katan, choćby Lodoss czy Escaflowne (a przynajmniej nie przypominam sobie, by taka broń tam była). Sama we własnej książce opisałam krainę wzorowaną na feudalnej Japonii, dlatego że zwyczajnie pasowały mi takie klimaty do jednej nacji. Nie znoszę wpychania na siłę katan i elementów japońskich w każdą durnowatą serię, zwłaszcza z biuściastymi panienkami w rolach głównych.

    1. Właśnie! Lodoss to akurat piękny przykład, że można zrobić bardzo wdzięczne anime pozostając wierne jednej konkretnej estetyce nie zmieniając jej by było „po naszemu”. Katany są bardzo ok, ale jest tyle pięknej broni białej, że akurat wciskane w anime wszędzie katan wydaje się czasem niepotrzebne.

  4. O ile jestem w stanie zrozumieć, że japońscy bohaterowie anime uważają, że katana jest najlepsza na świecie (kwestia dumy narodowej), a bohaterowie innej narodowości postrzegają ją jako egzotyczną ciekawostkę, o tyle trudno mi zaakceptować ogólną japonizację w anime przedstawiającym świat stylizowany na średniowieczną Europę. Jakiś czas temu we wpisie wspominałam o potworkach typu Günter-sama i to nie w zwrotach Japończyków, tylko wszystkich. Okropieństwo.

    1. To „Günter-sama” mi akurat przypomniało o pięknym złotym okresie fansubbów, w którym to tłumacze zostawiali tak wiele nieprzetłumaczonych japońskich zwrotów jak tylko się dało. Potem były właśnie anime, których akcja rozgrywała się we współczesnej Europie, bohaterami byli Europejczycy, mówili po japońsku „Günter-sama” bo w języku japońskim to pasowało, ale tłumacz stwierdził, że zamiast „Pan Gunter” zostawi „Günter-sama” xD

  5. O kurka, ogarnij się, dziadku – boobplate’y są już koszerne, na Kotaku chwalili je przy okazji Walkure Romanze, tam jedynym problemem była rycerka, która zamiast spódniczki miała na tyłku same stringi, ale nawet to było okej bo wszyscy się z niej śmiali xD
    Aaa, to DLATEGO te całe Neverwintery takie do dziś popularne – weeby w to grają!
    Nie oglądaj nic o Lupinie III jeśli potężne katany tak Cię drażnią, Goemon dosłownie rozcina naboje gdy do niego szczelają :3
    Ja tam po prostu lubię wschodnioazjatycką estetykę, bardzo miło mi w oczka robi ten japoński amor vacui i wabi-sabi. Ale fakt, czasem mocno przesadzają. Najbardziej w tym wszystkim bawi mnie, że przy okazji GATE lewaki płakały, że nacjonalistyczna propaganda, a tymczasem mamy NIHON STRONG w większości anime, tylko nie dostają takiego rozgłosu. Nawet przecież w głupim Code Geassie gdzie Japończycy są zniewoleni i dręczeni, to przez to, że mają najfajniejsze złoża najfajniejszego czegośtam (HEHE ZŁOŻA CZEGOKOLWIEK W JAPONII), no i ruch oporu nie traci Samurajskiego Ducha czy coś.
    A jeszcze bardziej niż wciskanie wszędzie Japończyków i japońskich obyczajów, bawi mnie gdy wciskają postać, która jest totalnym weeaboo, bo wtedy mogą wielbić Japonię wkładając te słowa uwielbienia w usta jakiegoś Amerykanina, Rosjanina, Niemca czy Anglika (innych krajów poza Azją Wschodnią nie ma). To jest takie rozkoszne, gdy w Hellsingu Integra spotyka się z tym biskupem co przwodzi watykańskim nińdżom, wybierają neutralny grunt w muzeum, a on jest like OH EM GJE ALE MAJO OKAZY WIDZIAŁEŚ PRAWDZIWE JAPOŃSKIE ZERO DUUUDEEE

    1. W Shokugeki no Souma w OVA była cała wielka przemowa Włocha o tym jaka japońska kultura jest cudowna, jakie żarło dobre i jak on, jako włoski kucharz, stara się brać z obu krajów to co najlepsze. Ale Japonia jest cool i best kraj na świecie. W tej samej serii będą narzekać na to, że japoński kucharz w Paryżu jest dyskryminowany i nikt nie będzie go chciał docenić, bo jest Japończykiem, a Hindus, gdy już ktoś zauważy, że nie wygląda jak zwykły Japończyk, określany będzie jako „przystojny”, bo przecież Japończyki nie rasisty.
      Tak w ramach ciekawostki xD

      1. O, zapomniałam o Włochach, a przecież Hentalia jest o śmianiu się z nich nawet! W Jojo był włoski kucharz co przeprowadził się do Japonii bo tam zawsze świeże i pyszne, ale przynajmniej nadal gotował włoskie żarcie, mozarella i spaghetti, omnomnom.

        1. Ogólnie, w Europie istnieją cztery państwa: Wlk Brytania, Francja (to pół kontynentu!), Niemcy i Włochy. Nic innego. A Rosja to Azja.

          1. Rosja nie może być Azją, Rosjanie to zawsze blondyni o niebieskich oczach, nawet połówki – więc mają dominujące geny dominującego białasa!

          2. Cóż, może zgódźmy się, że Rosja to osobny kontynent C:

          3. O, tu się zgodzę w stu procentach – w końcu Rosja to nie miejsce, Rosja to stan umysłu ;)

    2. OMG, przypomniałem sobie tego murzyna gadającego po rosyjsku co robił sushi w DRRR! i był jakiś wielkim weeaboo xD

  6. I tak tu się teraz przyznać do bycia fangirlem katan… No, ja w ogóle lubię miecze, szczególnie lekkie miecze, a szczególnie szable do których katany się pono zaliczają. Po prostu walki z nimi wyglądają estetycznie, nooo
    Japonia jako Najwspanialszy Kraj Świata to cudny temat do rozważań i kusi mnie samą coś o tym napisać xD Przy takich okazjach lubię jednak przypominać, że Zachód ma ten sam problem co Japonia i jak robi miksy kulturalne to nie mają one sensu – wrzucanie randomowych japońskich elementów do stricte zachodniego uniwersum, zachodnich do japońskiego… Ale ja nawet nie mam nikomu tego za złe. Mieszanki są fajne. Szczególnie jak ktoś ogarnie mniej znane motywy z różnych kultur. Btw, w sumie trochę się chyba zaplątałeś – bo na początku piszesz, że Japończyki wszędzie wciskują Japonię, a na końcu wytykasz, że nie umieją w tworzenie Europy,
    Ogólnie, moje nastawienie jest takie, że nie ma co się tak denerwować, katany są uroczym elementem kultury, a postrzeganie świata przez Japonię bawi, a jak z rzadka uda im się coś odwzorować poprawnie to cieszy okrutnie :) A miksowanie kultur jest spoko. Mówię to jako osoba jedząca pierogi pałeczkami!

    1. Też uwielbiam wszelką broń białą dlatego czasami się trochę striggeruję na widok katany. Po prostu jest tyle pięknej broni białej, że aż szkoda być tak monotematycznym i wciskać wszędzie katany i z każdego Main Character-kuna robić na samuraja skoro mógłby być nowym Wołodyjowskim z szabelką albą pomykać z rapierem a’la bohaterowie Dumasa (to akurat dwa moje „fetysze” xD).
      A japończyki nie umieją w Europę bo chcą w niej robić drugą japonię – można faktycznie trochę niefortunnie ubrałem to w słowa. Np Gosick u mnie mocno spadł z oceną po kilku odpałach. Z jednej strony ok bo cała historia była opowiedziana z punktu widzenia bohatera, który była japończykiem, ale już alpejska wioska, w której mają stereotypowe matsuri i shintoistyczne obrządki to już lekka przesada i naprawdę (IMO) psuło to całą kompozycję.

  7. Ja po prostu lubię ładne rzeczy, więc jak dla mnie mogliby walczyć nawet zwykłą łyżką, gdyby ta podobała mi się bardziej od łuku czy katany właśnie ;D.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: