Anime mojej młodości: Mai-HiME

Miesiąc temu pisałem o anime, których nie mam zamiaru ponownie tykać nawet małym palcem. Jakiś czas później przeglądałem jednak swoją listę na MAL po zgoła innym kątem – szukałem tytułów, które oglądałem bardzo dawno temu, ale które chętnie bym dziś obejrzał ponownie. Mój wzrok przykuło Mai-HiME.

Also, mam dziś urodziny. Yay for me. Jeśli wytrzymam jeszcze rok to zostanę czarodziejem.

English dub, szach-mat puryści!

Mai-HiME to w ogóle dość szczególny przypadek. Pamiętam, że oglądałem to w okresie, w którym nie miałem jeszcze do końca wyrobionego gustu jeśli chodzi o anime, a liczbę obejrzanych od deski do deski serii mógłbym prawdopodobnie policzyć na palcach nóg i rąk. W tamtym okresie także szerokopasmowy internet wcale nie był jakoś mega powszechny i wymienianie się odcinkami w formacie .avi nagranymi na płytach CD (tak, CD!) nie było niczym dziwnym. Seria miała swoją emisję na w latach 2004 i 2005 – ma ponad 10 lat czyli jak na obecne standardy jest stara jak świat. Antykiem może nie jest – to zaszczytne miano zostawmy seriom z lat 90′.

Gdyby Mai-HiME miało mieć swoją emisję w nadchodzącym sezonie, a ja zobaczyłbym opis fabuły na jakimś blogu czy anicharcie to prawdopodobnie zupełnie bym je zignorował. Spójrzcie tylko: Nastoletnia Mai ma rozpocząć naukę w prestiżowym prywatnym liceum, krótko po przybyciu okazuje się, że bohaterka ma nadprzyrodzone moce, a w samej szkole zupełnym przypadkiem (TM) znajduje się więcej dziewcząt z podobnymi zdolnościami. Tytułowe HiME będą walczyć zarówno z dziwnymi bestiami, które zagrażają szkole, ale też między sobą, a we wszystkim macza palce jakaś masoneria. Brzmi znajomo? Brzmi totalnie jak opis każdego anime spod znaku high-school fantasy/SF battle. Sam pomysł nie jest zły, problem jest taki, że przez ostatnie 10 lat został on całkowicie wyeksploatowany przez zupełnie przeciętne serie, a w ostatnich kilku latach do końca zarżnięty przez anime będące adaptacjami light novels. Naprawdę szkoda, że taki, mimo wszystko, wdzięczny temat został zasypany masą serii tak do siebie podobnych, że mogłyby ilustrować jakieś zjawisko fizyczne, w którym substancje zaczynają się spontaniczne łączyć. Swoją drogą to jest mi trochę szkoda, że dałem sobie tak obrzydzić ten koncept i totalnie olewam serie mu hołdujące, a akurat w ostatnich sezonach podobno zdarzały się małe perełki w tym gatunku.

mai-hime-1

Oskarowe ujęcie.

Tymczasem nawet dziś całkiem dobrze patrzyło mi się na pierwszy odcinek Mai-HiME. Mai to konkretna dziewucha i naprawdę fajna główna bohaterka, nie jak rozmemłani MC-kun i towarzysząca mu tsundere-chan, których kalki widzimy co sezon. Anime jest też porządne od strony technicznej, ma fajne sceny akcji, a projekty mechów bardzo mi odpowiadają. Tak, w tym anime, każda HiME może przywołać swojego mecha, co w sumie nie dziwi bo tytuł wyszedł spod skrzydeł studia Sunrise. Wszystkiemu przygrywa genialna muzyka skomponowana przez Yuki Kajiurę, która dziś ma calutki wianuszek fanów. Oprócz zwyczajowych tagów action, comedy and drama seria jest znakowana jako shoujo-ai. Osobiście jednak nie przypominam sobie by związki damsko-damskie były w serii jakoś bardzo eksploatowane – zdecydowanie chodziło tu raczej o przyjaźń między bohaterkami. Relacji romantycznych nie brakło (przypominam sobie jednak tylko jeden konkretnie poprowadzony wątek damsko-damski, za to przynajmniej dwa związki hetero), ale na pewno nie były one na pierwszym planie.

Piszę o Mai-HiME w superlatywach, ale zrobiłem sobie rewatch tylko pierwszego odcinka i kto przewidzi co byłoby dalej? Pamiętam, że anime nie ustrzegło się typowo fanserwisowych odcinków, z których jeden był w 90% poświęcony potworowi kradnącemu damską bieliznę. Jednym z pierwszych zdań jakie Mai wymienia ze swoim przyszłym kolegą jest „Gapisz się na mój biust”, a jedna z bohaterek prezentuje ten dziwny typ moe, w którym prezentuje się sposób myślenia kilkulatka i trudność w budowaniu złożonych zdań. Ech, pewne podstawowe prawa fanserwisu pozostają jednak niezmienione. Może dziś, kiedy żyję pod ciężarem przyzwyczajeń i skrzywionych gustów, działa na mnie sentyment do studia Sunrise i Yuki Kajiury? A może po prostu Mai-HiME naprawdę udałoby się dołączyć do tej niewielkiej grupy anime, które faktycznie oglądałem ponownie od deski do deski (obok choćby Kanon 2006 i Gundam 00).

Jak jest z Wami? Czy są serie, które regularnie sobie odświeżacie na przykład raz do roku? Może uważacie, że co sezon wychodzi tyle nowości, że na rewatche nie ma czasu?

Advertisements

6 komentarzy

  1. moja lista takich powtórek jest może nie długa ale stała obejmuje z max 5-6 tytułów GunSmith Cats Kronik wojen na lodoss OAV bubblegum crisis dla śmiechu czasem odcinek dwa aiki lub dominion tank police :-) ps.raz jeszcze szczęścia powodzenia niech spełniają się marzenia :)

  2. Mam stare ulubione serie, które sobie odświeżam. Należą do nich Gundam W, Last Exile, RahXephon, Nana, Wolf’s Rain, Witch Hunter Robin, Escaflowne i oczywiście Initial D. Lubię też wracać do GITS, Armitage i Appleseed. Od Kajiury wolę zaś Kanno. Mai-HiME nigdy nie oglądałam. Jakoś nie trafiają do mnie takie klimaty. Podobnie nie mogłam przetrawić Tenchi Muyo i Oh My Goddess.

    1. Witch Hunter Robin i Escaflowne (heh, znowu Sunrise) bardzo ciepło wspominam, ale chyba nie na tyle by kusił mnie rewatch. Appleseeda z resztą widziałem ze 3 razy w filmowej wersji, ale wydaje mi się, że właśnie filmy lepiej nadają się do odświeżania sobie – 2 godziny to nie to samo co maratonowanie 26 odcinków.

      1. Na szczęście Escaflowne to także pełnometrażówka, choć o troszkę zmienionym chara designie, no i to wkręcanie się mecha w ciało Vana, hm… Dla mnie 26 epizodów to ilość optymalna, ale są serie, które lubię odświeżać mimo większej ilości odcinków, tyle że znacznie rzadziej niż serie krótkie.

  3. Na płytach CD hłe hłe Pamiętam, jak się z koleżankami wymieniałam zdjęciami na dyskietkach. :D

    1. I to wyliczanie kilobajtów by optymalnie wykorzystać pojemność dyskietki xD

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: