Siedem lat za nami

Okres świąteczny i końcówka roku to spotkania z rodziną i znajomymi i czas na zasłużony odpoczynek. Dla mnie jest to też okres, w którym 7 lat temu stwierdziłem, że zobaczę co tak fajnego jest w blogowaniu, że tyle osób się tym zajmuje. Tak oto w drugi dzień świąt założyłem sobie konto na wordpressie, a przed nowym rokiem zacząłem się bawić opcjami i rozmyślać o tematyce pierwszych kilku wpisów. Przeglądając czasem stare wpisy stwierdzam, że z biegiem lat moje poglądy na pewne kwestie uległy zmianie i wyrobiłem sobie zupełnie inny styl pisania. Czasem może uśmiecham się z lekkim zawstydzeniem czytając moje stare wypociny, ale to miło zobaczyć, że człowiek nie stoi w miejscy i zmienia się z upływem czasu.

W tym roku tradycyjnie notka urodzinowa będzie miała postać subiektywnego podsumowania roku bo i data jest ku temu bardzo sprzyjająca. Zbieranie do kupy wspomnień w całego roku to ciężka sprawa, ale postaram się by notka była miarę uporządkowana i nie przerodziła się w długaśną wyliczankę. Jak zwykle zanim przejdę do właściwej części notki chcę podziękować wszystkim osobom, które odwiedzają ten blog. Dziękuję zarówno stałym bywalcom jak i osobom, które pojawiają się tutaj okazyjnie. Niby mówi się czasem, że blogi nie są „do czytania” tylko „do pisania” i powinny służyć przede wszystkim kreatywnemu spełnianiu się autora, ale to naprawdę miło przeczytać każdy treściwy komentarz pod notką :).

clap

Jeśli chodzi o moje życie osobiste w roku 2015 to nie chcę was zanudzać (ani też specjalnie się uzewnętrzniać). Jest jednak kilka rzeczy, z których jestem bardzo dumny – jedną z nich jest fakt zdobycia prawa jazdy. Wiem, że potocznie zwykło się przyjmować, że „wszyscy” dorośli mają prawko (a faceci to już w szczególności), ale dla mnie zapisanie się na prawko oznaczało konieczność przełamania zupełnie irracjonalnego wewnętrznego oporu. Dlatego zdanie egzaminu poczytuję sobie za spory sukces nawet jeśli do praktycznej części musiałem podchodzić kilka razy.

Animacja

rwby

Fabuła może nie jest najmocniejszą stroną RWBY, ale muzyka jest świetna, a fanarty są przedniej jakości (http://www.pixiv.net/member.php?id=11262337)

W tym roku po raz kolejny stwierdzam, że japońska animacja nie bawi mnie tak jak jeszcze kilka lat temu. Może faktycznie jakość nowych serii jest coraz niższa, a może to ja staję się coraz bardziej wybredny. Nie ma też co zamykać oczu na fakt, że większość anime jest adresowana do nastolatków, a człowiekowi lat na liczniku nie ubywa – to chyba logiczne, że w każdym nowym sezonie coraz trudniej mu wybrać coś dla siebie. Mimo to ciągle nie wyobrażam sobie życia bez choćby małej dawki anime. W 2015 śledziłem na bieżąco raczej niewiele serii, ale pamiętam kilka perełek, które choć trochę przywróciły mi wiarę w motywy i gatunki, które zwykłem spisywać na straty i uważać za całkiem wyeksploatowane. Zimą z przyjemnością oglądałem młodzieżowe Dog Days” stwierdzając, że taka cukierkowa odmiana fantasy ciągle potrafi bawić. Na wiosnę świetnie się ubawiłem przy romansach (za sprawą Plastic Memories i Yamada-kun no 7-nin no Majo) oraz przygodówce stylizowanej na grę jRPG fantasy (DanMachi). Latem okazało się, że anime „o niczym” na bazie yonkomy ciągle dają radę (Umaru-chan), a jesienią zaczął emisję nowy Gundam, którego nie mogę się nachwalić.

Animacje zachodnie też mnie bardzo pozytywnie zaskoczyły. Piąty sezon My Little Pony: Friendship is Magic był bardzo solidny, po dłuższej przerwie zaczęły się pojawiać nowe odcinki RWBY, które też się przyjemnie ogląda. Obejrzałem w końcu całą Legendę Korry i stwierdzam, że było to jeden z najlepszych seriali jakie kiedykolwiek widziałem. Już Avatara uważałem za porządną pozycję, która przypominała mi te fajne kreskówki fantasy z konsekwentnie poprowadzoną fabułą jakie oglądałem mając kilka lat, ale Legenda Korry dosłownie mnie zmiażdżyła.

Książki

eragon

Jak lubię Jeremy’ego Irons’a to zupełnie nie mam ochoty oglądać adaptacji Eragona – boję się, że faktycznie jest tak zła jak mówią.

W mijającym roku czytałem mniej niż bym chciał. Ten rok zapamiętałem głównie jako rok czytania pewnych książek z ciekawości, by wyrobić sobie zdanie. Dosłownie kilka dni temu skończyłem Eragona, który był dla mnie jedną z tych książek, o które słyszałem od lat, ale nigdy nie miałem okazji się za nią zabrać. Eragon był wśród moich znajomych bardzo popularny lata temu, a po drodze doczekał się filmowej ekranizacji i kolejnych kontynuacji, ale ja jakoś nigdy nie mogłem się przemóc by go przeczytać. Okazał się nawet niezłym czytadłem, ale podejrzewam, że podobałby mi się o wiele bardziej gdybym miał naście lat i dopiero zaczynał swoją przygodę z fantastyką.

Zapadła mi jeszcze w pamięć Trylogia Czarnych Kamieni Anne Bishop. To pozycja ewidentnie skierowana do dziewcząt, które mają ciągoty w kierunku fantasy i trochę gotyckiej estetyki, ale momentami książka ma więcej wspólnego z romansem dla nastolatek niż z rasowym fantasy. Trylogie zapamiętałem jako kopalnię naprawdę niezłych pomysłów, które niestety zostały pogrzebane pod okropnie nierównym stylem. Na plus jednak zaliczam fakt, że każdy kolejny tom czytało się coraz lepiej (do pierwszego musiałem się trochę przymuszać) i jestem skłonny uwierzyć w twierdzenia, że autorka rozwinęła skrzydła przy swoich kolejnych książkach. Przy okazji uświadomiłem sobie jak wiele w ostatnim czasie wyszło nowych książek fantasy pisanych przez kobiety i naprawdę przydałoby się rzucić okiem na kilka pozycji.

Gry

huniepop

HuniePop – najlepszy impulsywny zakup gry indie ever. 11/10, would match 3 again.

W tym roku na nowo przekonałem się do League of Legends – do gry, którą w zasadzie spisałem na straty jakoś 2 lub 3 lata temu. Okazuje się jednak, że jeśli umawiać się na wspólne grania z kumplami od czasu do czasu to jeszcze da radę coś z tej gry wycisnąć nawet jeśli moja logika nie znajduje żadnego uzasadnienia dla pewnych zmian jakie zaszły w grze w okresie, w którym jej nie tykałem. Przed końcem roku wbiliśmy nawet jakąś tam lepszą pozycję w rankingu. Największym highlightem roku zostanie dla mnie Legend of Heroes: Trails on the Sky Second Chapter – obie części tej gry zaliczam do grona najlepszych jRPG w jakie kiedykolwiek grałem i stawiam je obok Grandii 2 czyli mojego najukochańszego jRPG ever. Oprócz tego z zadowoleniem stwierdzam, że na PC wychodzi coraz więcej weebowych gier znanych wcześniej tylko z konsol. Nie jestem zainteresowany grami z gatunku VN (o czym za chwilę), ale w takie Valkyria Chronicles zagrałem z przyjemnością.

Rok 2015 oznaczał też moją próbę przekonania się do gier z gatunku visual novel, która zakończyła się połowicznym sukcesem. Dalej uważam, że ekran komputera jest raczej średnio wygodny jeśli chodzi o czytanie dużych partii tekstu (a to w końcu na czytaniu dużych partii tekstu polega „granie” w VN), a konieczność ciągłego klikania przy przewijać tekst wcale tu nie pomaga. Niemniej zapoznałem się z kilkoma fajnymi stworzonymi na zachodzie grami jak choćby Analogue: A Hate Story, który był porządnie napisaną grą na jeden wieczór z fajnym twistem i oryginalną prezentacją fabuły, ciągle pamiętam też genialne Cinders. VN to jednak coś co często kojarzy się z kulturą oscylującą wokół anime, mang, japońskiej popkultury ogólnie, kręcąc się jakiś czas w tej „kulturze otaku” trudno nie natknąć się na ten termin. Zabrałem się przeto za kilka VN produkcji japońskiej i tu zaliczyłem twarde lądowanie. Tytuły, w które grałem zebrały w internecie pozytywne recenzje, ale musiałem się przymuszać by je w ogóle skończyć. Wygląda na to, że przy całej mojej sympatii do japońskiej popkultury to akurat ten jej wycinek sobie podaruję.

Kino

ant man

Ant-Man – najlepszy film jaki chciałem zignorować w 2015.

Wypuszczają teraz tyle potencjalnie fajnych filmów, że można by chodzić do kina kilka razy w miesiącu gdyby tylko mieć na to siły i pieniądze. Osobiście lubię się do kina przejść, ale działam pod tym względem wybiórczo i często wolę poczekać aż jakiś film będzie dostępny na BD i DVD. W minionym roku stwierdziłem, że filmy z Marvel Cinematic Universe ciągle bawią jako rozrywkowe produkcje z fajną obsadą. Niedawno rozczarował mnie Kosogłos, a po drodze stwierdziłem, że Daniel Craig mimo wszystko daje radę jako James Bond.

Grudzień to oczywiście premiera nowych Gwiezdnych Wojen – moim zdaniem Przebudzenie Mocy było ok, ale pośladków mi nie urwało. Jak na mój gust to pierwsza połowa filmu była trochę przesycona komediowymi wstawkami, a postaciom takim jak Rey i Kylo Ren brakuje trochę kontekstu (przydałoby się więcej flashbacków), ale to prawdopodobnie zmieni się wraz z kolejnymi częściami trylogii. Fabuła do złudzenia przypomina tą z Nowej Nadziei, ale mimo wszystko Przebudzenie wstępnie umieszczam ponad Mrocznym Widmem i Atakiem Klonów. Za to bezapelacyjnie najlepszym filmem jaki widziałem w 2015 roku jest animacja W głowie się nie mieści.



Tak to w ogromnym skrócie prezentował się rok 2015. Stwierdzam, że zrobiłem więcej kroczków w przód niż w tył, ale obyło się bez rewolucyjnych zmian (chyba, że zmianę pracy uznać za rewolucyjną zmianę). Przy okazji życzę wszystkim pomyślności w nadchodzącym roku, dobrych filmów, świetnych książek i małej ilości dram. Tegorocznego sylwestra spędzam na małej, kameralnej imprezie przy grach planszowych. Mam nadzieję, że też będziecie się dobrze bawić w taki sposób jaki będzie Wam to odpowiadać – „sylwester z jedynką” też może być dobrą zabawą, na pewno lepszą niż wleczenie się na dziką imprezę na siłę.

Do zobaczenia w przyszłym roku!

Reklamy

3 Komentarze

  1. najlepsze życzenia dla blogaska tego który z przedszkola do szkoły już przechodzi ;p

  2. Porno puzzle 11/10 mówisz? ;p No są całkiem spoko i robią się trudne dalej, jestem w połowie na normalu i idzie tak se :P A z VNkami trzeba trafić na coś swojego :P
    Ogólnie to dobrego, niech blogasek nie zmiera

  3. Gratuluję konsekwencji i wytrwałości w pisaniu bloga. Co do kucyków Pony to mam do nich awersję, jako że pewna absorbująca 5-latka zamęcza mnie swoją pasją. A ostatni Bond w moim odczuciu był nudny jak flaki z olejem. Ale może się nie znam i jestem zbyt krytyczna.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: