Pierwsze wrażenia – Comet Lucifer

Nowy sezon anime stoi w dużej mierze pod znakiem sequeli, które w większości mnie nie interesują i dlatego Comet Lucifer jest jedną z nielicznych serii na jakie w ogóle planowałem rzucić okiem (z tej też przyczyny notek z cyklu „pierwsze wrażenia” na pewno nie będzie wiele). Drugim powodem, dla którego seria zasługuje na uwagę jest fakt, że jest oparta na oryginalnym scenariuszu – nie jest adaptacją mangi, ani gry erotycznej, ani (o zgrozo) light novel o bohaterze z supermocami, który uczęszcza do liceum dla ludzi z supermocami i tam poznaje dziewczynę z supermocami.

Takie sceny zawsze kojarzą mi się z Vision of Escaflowne.

Takie sceny zawsze kojarzą mi się z Vision of Escaflowne.

Fabuła Comet Lucifer jest po pierwszym odcinku zarysowana bardzo delikatnie. Wszystko zaczyna się nieco przydługim monologiem pełnym niedokończonych zdań, który w założeniach miał pewnie budować tajemniczy nastrój, ale jak to zwykle się dzieje kończy jako nic nie wnoszący zapychacz czasu antenowego. Ech, mając naście lat byłem bardziej podatny na takie chwyty i wiele anime miało wtedy większą magię (inna sprawa, że wiele rzeczy, które wydawały mi się wtedy Grimdark były w istocie GrimDERP). Na szczęście przynudzanie nie trwa długo.

Ja się cieszyłem gdy ledwo udało mi się zobaczyć jedną gwiazdę podczas oglądania perseidów.

Ja się cieszyłem gdy ledwo udało mi się zobaczyć jedną gwiazdę podczas oglądania perseidów.

Kiedy odcinek zaczyna się już na dobre poznajemy głównego bohatera – Sougo, który jest nastolatkiem interesującym się rzadkimi okazami kryształów i z jakiegoś powodu szuka takich, które mają specjalne właściwości. W mieście Sougo spotyka swoją koleżankę Kaon, która znajduje się w nie lada tarapatach. Dziewczyna jest zmuszana do zaaranżowanego małżeństwa, a wszyscy chcą by przymierzała suknie ślubne. Kano jest jeszcze młoda i naiwna – inaczej od razu poznałaby się na tym, że jej narzeczony Roman to w sumie miły i przystojny gość, a co najważniejsze ma bajecznie bogatych rodziców. Tymczasem jej pełna romantycznych ideałów główka każe jej zareagować w jedyny logiczny sposób czyli wciągając Sougo w karkołomną ucieczkę, w wyniku której ona i chłopak wpadają do bezdennej jaskini.

Sougo, proszę cię. Pod bokiem masz dziewczynę, która rzuciłaby dla ciebie nadzianego narzeczonego, a ty lecisz na tajemniczą piękność.

Sougo, proszę cię. Pod bokiem masz dziewczynę, która rzuciłaby dla ciebie nadzianego narzeczonego, a ty lecisz na tajemniczą piękność.

Na dnie okazuje się, że kryształ znaleziony na początku odcinka przez bohatera faktycznie ma specjalne właściwości bo reaguje na obecność znacznie większego kryształu, w którym to uwięziona jest tajemnicza moe & generic loli. nagle zjawiają się piloci mechów, których ukazywano przez cały odcinek w krótkich scenkach. Żołnierze ani chybi pochodzą z jakiegoś złego imperium albo przynależą do jakieś niecnej organizacji bo chcą położyć łapy na tajemniczej dziewczynie. Sytuację ratuje inny potężny mech, który staje do walki ze złymi żołnierzami, ale nie do końca wiadomo jakie ma intencje.

Mechy są naprawdę nieźle zrobione. Posiłkowano się przy nich animacją 3D, ale bardzo fajnie wkomponowały się w sceny.

Mechy są naprawdę nieźle zrobione. Posiłkowano się przy nich animacją 3D, ale bardzo fajnie wkomponowały się w sceny. Byle nie okazało się, że mają dusze i problemy emocjonalne.

Odcinek kończy się dramatycznym cliffhangerem. Było fajnie i kolorowo, bez żadnych dłużyzn choć tak naprawdę nie do końca było wiadomo co się dzieje i gdzie to się dzieje i po co to wszystko. Można się czepiać, że naciągane bo bohaterowie przeżywają upadek z ogromnej wysokości i nie widać na nich nawet draśnięcia, a motyw tajemniczej uwięzionej dziewczyny, na której ktoś niecny i potężny chce położyć łapska jest tak wyświechtany, że gdyby liczyć serie jakie go wykorzystują każdego roku to zabrakłoby palców. Gdybym jednak miał się regularnie czepiać takich rzeczy to równie dobrze mógłbym całkiem przestać oglądać anime. Po co się czepiać skoro pierwszy odcinek Comet Lucifer zwyczajnie dobrze się oglądało, a graficznie i muzycznie stał nieco powyżej przeciętnej. Postacie są fajne, choć Kaon mocno zalatuje stereotypową tsundere, zobaczymy też jak Sougo spisze się w roli głównego bohatera i czy nie zachoruje na typowe w tej profesji syndromy. Zanosi się na lekką przygodówkę w klimatach science-fiction zaprawioną humorem, chętnie sprawdzę kilka następnych odcinków. Jeśli komuś nie przeszkadzają mechy (których znowu nie było aż tak dużo) to zachęcam do rzucenia okiem.

Reklamy

9 Komentarzy

  1. Jeszcze nie oglądałam, ale też mam to na oku ;)

  2. Grafika wygląda zachęcająco, chociaż nastoletni bohaterowie nastawiają mnie dość sceptycznie. Osobiście preferuję dorosłych bohaterów jak np. w Yuugo Koushoujin. Ale z drugiej strony lubię mechy, więc pewnie się skuszę. ^^

    1. Coś w tym jest. Fakt, że większość anime jakie wychodzi to serie o nastolatkach dla nastolatków. To pewnie coś co trzeba zaakceptować jeśli człowiek decyduje się akurat na takie hobby. Mechy bardzo fajne jak na razie.

      1. Póki co najlepsze w moim rankingu mechy + nastolatki to Evangelion, Rahxephon i Gundam Wing. Przyznaję się bez bicia, że jestem człowiekiem starej daty. ^^

  3. >nie jest adaptacją mangi, ani gry erotycznej, ani (o zgrozo) light novel o bohaterze z supermocami, który uczęszcza do liceum dla ludzi z supermocami i tam poznaje dziewczynę z supermocami.

    Ale nadal jest wish-fulfillmentem o zwykłym chłopcu, którego penisa pragną dwie fajne laski, a trzecia, magiczna, spada mu z nieba :)

    >wiele rzeczy, które wydawały mi się wtedy Grimdark były w istocie GrimDERP

    HUE, DOBRE :D

    1. wish-fulfillmentem – Touche :)

      Przynajmniej nie ma prywatnego prestiżowego high-schoola i jak na razie nie było sceny „widziałeś moje majtki” :)

  4. Początkowo nie miałam tego anime w planach, ale może jednak zerknę na pierwszy odcinek. :)

  5. Dla mnie to nadal coś sztampowego i nie mam zamiaru oglądać :C

  6. Planuję obejrzeć jak już będzie cały sezon. Muszę przyznać, że, czytając twój opis, miałam przed oczami wydarzenia z Code Geass. Tam też przecież była zielonowłosa czarownica, która wzięła się nie wiadomo skąd, no i Lelouch był atakowany przez mechy. Mogliby się trochę bardziej postarać w kwestii oryginalności xD

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: