Miras poleca: Special A

Jestem tak wielkim koneserem kina, że lubię oglądać komedie romantyczne (ale to już wiecie od, like, zawsze). Uwielbiam Kiedy Harry poznał Sally, a nawet takie bzdury jak Masz Wiadomość. Jedynym czego nie lubię to polskie komedie romantyczne. No dobra, umówmy się, że ogólnie nie lubię polskich komedii (oczywiście poza klasykami takimi jak Seksmisja), które najczęściej wydają mi się żenujące, ale współczesne polskie komedie romantyczne to już dno totalne. O wiele bardziej lubię włączyć sobie coś animowanego w Japonii. Wiem, że RomCom to chyba jeden z najbardziej wyeksploatowanych gatunków w anime, roi się w nim od haremowego chłamu wytworzonego na bazie schematycznych light novel czy eroge, ale przynajmniej nie muszę tam patrzyć na Adamczyka czy Szyca. Dziś krótka polecajka tytułu z tego chlubnego gatunku.

Special A

Fun fact: manga Special A jest już od ładnych kilku lat dostępna w naszym ojczystym języku.

Fun fact: manga Special A jest już od ładnych kilku lat dostępna w naszym ojczystym języku.

Historia jest oparta na znanym schemacie. Hikari to zwyczajna dziewczyna z robotniczej rodziny, która zawsze daje z siebie 150%, jest wysportowana, energiczna i świetnie się uczy. Dzięki temu dostaje stypendium w prestiżowej szkole i dostaje się do specjalnej klasy zrzeszającej najlepszych uczniów. Przyjaciółmi Hikari są dzieci celebrytów i bajecznie bogatych przedsiębiorców, a czas upływa im na piciu herbaty i rozmawianiu o jednorożcach. Życiowym celem bohaterki jest rywalizacja z Keiem – przyjacielem z dzieciństwa i jednocześnie największym konkurentem w każdej (dosłownie każdej) dziedzinie. Hikari jest tak zapamiętała, że nie dostrzega ewolucji uczuć jakimi ona i Kei wzajemnie się darzą.

Opis fabuły sugeruje, że mamy do czynienia z powtórką z Ouran Koukou Host Club i faktycznie mamy tu zwykłą dziewczynę w otoczeniu przystojnych bogaczy. Special A pod pewnymi względami podobało mi się jednak bardziej niż Ouran. Obie serie prezentują wcale fajną grupę postaci drugoplanowych, które dzielnie sekundują głównej parze bohaterów. Host Club jednak często wpadał w przesadę i bohaterka gdzieś się gubiła przytłoczona ekscesami bliźniaków i toną ciastek, które pałaszował Honey-sempai. Hikari za to potrafi być tak samo wyrazista jak jej koledzy, a swoim specyficznym (czasem wręcz twardogłowym) podejściem często przoduje we wszelkich wariactwach. Special A posiada też konkretne żeńskie postacie, które równoważą scenerię podczas gdy w Ouranie praktycznie cały czas mamy do czynienia z zawodami „złap wszystkich bishounenów”. Wiem, że ta seria pomimo ewidentnych reverse-haremowych zapędów podoba się nawet facetom, ale mająca efektywne wejścia Renge to niestety za mało by stworzyć zgrabną kompozycję. Special A z drugiej strony prezentuje choćby Akirę, która ma naprawdę fajną chemię z Tadashim oraz Megumi, która świetnie kombuje się ze swoim bratem bliźniakiem jako komediowe duo, ale dostaje też trochę osobnego czasu antenowego by zabłysnąć jako samodzielna postać.

Mikakunin de Shinkoukei to też świetny RomCom. Ubawiłem się przy nim po pachy nawet będąc starym zgredem przed trzydziestką.

Mikakunin de Shinkoukei to też świetny RomCom. Ubawiłem się przy nim po pachy nawet będąc starym zgredem przed trzydziestką.

Obie serie trochę kuleją jednak pod kątem fabularnym bo obie są winne tego samego grzechu – obie powstały jako adaptacja zaledwie kilku tomików mangi, która w momencie emisji anime była ciągle wydawana. Dlatego właśnie w obu przypadkach historia nie doczekuje się jednoznacznego rozstrzygnięcia, a wiele wątków pozostaje otwartych. Mimo to szczerze polecam Special A miłośnikom komedii z nutką romansu – seria jest ciągle względnie świeża (powstała w 2008 roku).

Advertisements

7 komentarzy

  1. a to ta seria gdzie ona jest number 2 i staje na głowę by w czymkolwiek pokonać zblazowany number one (hm to liczy się jako spoiler czy nie ;p ) :-)nawet zabawne choć z tego gatunku chyba bardziej lubie tą z szefową samorządu pracującą w kawiarni :P

    1. Tak, to ta seria o „Pannie drugie miejsce”. Piszesz pewnie o „Kaoichou wa Maid-sama”, też fajne, ale po kilkunastu epkach moim zdaniem osłabło i koniec końców wyżej oceniam „Special A”.

  2. Bycie numerem 2 + komedia skojarzyło mi się z „Nic śmiesznego”, które uwielbiam. ^^ Oczywiście jestem też fanką komedii Barei. Ale jeśli chodzi o anime, jakoś haremówki i szkolne romansidła ze stadem bishounenów nie trafiają w mój gust. Lubię komedie typu „Detroit Metal City” czy nieśmiertelnych „Slayersów”. Jednak skoro spodobało mi się „Gokusen” z jego specyficzną kreską, to i „Special A” dam szansę. ^^

    1. DMC – też świetna komedia 10/10, ale to inny rodzaj humoru niż w komediach shoujo ^^

  3. Swego czasu kupiłam pierwszy tom mangi, przeczytałam i doszłam do wniosku, że podziękuję, bo szkoda mi na Special A kasy. Strasznie się wynudziłam przy tym tomie i przewracałam oczami na to, co się tam działo… Za to Ouran mi się podobał :P

  4. Też nie lubię polskich komedii romantycznych.
    Ouran mi się podobał, więc może i na Special A się kiedyś zdecyduję (w wersji anime, mangi nie zamierzam kupować), chociaż raczej nie w najbliższym czasie. ;)

  5. Czytałam Special A na skanlacjach (kiedyś na pewno wrócę do mangi, już po polsku), a potem wzięłam się za anime… No i było ciężko. Tylko dwa razy przeżyłam coś takiego – przy Special A i Vampire Knight. Nie podobała mi się animacja, kolorystyka, głosy seiyuu… Jakoś w wyobraźni zakodowało mi się inaczej i adaptacji zdzierżyć nie mogłam ;P

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: