Jakie ekranizacje fantasy chętnie obejrzę

Nie wiem jak was, ale połączenie sezonu urlopowego z taką pogodową karuzelą jaką mamy ostatnio mnie totalnie dobija. W tym tygodniu moim ulubionym zajęciem jest spanie i marnowanie czasu bo na jakikolwiek wysiłek umysłowy (oglądanie czegoś z fabułą lub czytanie) zwykle nie starcza mi sił. Na notki na bloga też brakło sił przez ostatni miesiąc. Zaczął się nowy sezon z anime, ale szczerze mówiąc to olałem większość nowości zadowalając się Charlotte i obiecując sobie, że nadrobię trochę starszych tytułów (co też idzie mi nietęgo). Cóż… przynajmniej obejrzałem wszystkie części Szybkich i Wściekłych oraz Zbuntowaną. Jeśli już o Zbuntowanej mowa to już niedługo w kinach Kosogłos część druga, a i potem ekranizacji nie zabraknie – zdziwiłem się na przykład, że nakręcili drugą cześć Więźnia Labiryntu bo pierwszy film był raczej słaby.

Dziś właśnie kilka słów o ekranizacjach, trochę narzekania i życzeniowego myślenia. Bo zamiast chodzić na każdy jeden taśmowo produkowany film Marvela i ekranizacje bestsellerów, o których w życiu nie słyszałem wybrałbym się na trochę inne filmy.

Neil Gaiman – Amerykańscy Bogowie

Podobają mi się nowe wydania książek Gainmana. Gdy zorganizuje sobie nową biblioteczkę to na pewno się zaopatrzę.

Podobają mi się nowe wydania książek Gaimana. Gdy zorganizuje sobie nową biblioteczkę to na pewno się zaopatrzę.

Uważam, że przeczytałem za mało książek Gaimana by wyrobić sobie solidne zdanie o jego twórczości, ale nie zmienia to faktu, że stanowczo polecam by każdy fan fantastyki na jakimś etapie swojej przygody z gatunkiem przeczytał Amerykańskich Bogów. Motywy mitologiczne są może eksploatowane do bólu zarówno w literaturze jak i filmie, ale warto zwrócić uwagę, że Gaiman wiele miejsca poświęca tym mniej popularnym wierzeniom takim jak te pochodzące ze wschodniej Europy czy wyznawane przez rdzenną ludność amerykańską. Perypetie bohatera i jego interakcje z kolejnymi mitologicznymi bóstwami, które próbują sobie ułożyć życie w Ameryce przełomu wieków świetnie nadają się na serial. Książka sama w sobie jest podzielona na epizody, z adaptacją nie byłoby zatem problemów, a serial nie byłby przy tym wielosezonowym tasiemcem. Końcówkę książki i kulminacyjne momenty fabuły można by zekranizować na przykład w formie dwugodzinnego „speciala”. Za Amerykańskimi Bogami przemawia też fakt, że ekranizacje innych książek Gaimana (Gwiezdny Pył i Koralina) były bardzo udane. Pamiętam, że kilka lat temu czytałem w sieci plotki o tym, że HBO rzekomo przymierza się do ekranizacji tej książki, cóż, nadzieja wiecznie żywa.

Trylogia Mrocznego Elfa

Nie próbujcie odtwarzać tej postaci na sesjach RPG. Mistrz Gry was znienawidzi.

Nie próbujcie odtwarzać tej postaci na sesjach RPG. Mistrz Gry was znienawidzi.

Dziś patrzę na twórczość R. A. Salvatore zupełnie inaczej, ale przygody renegackiego mrocznego elfa są jednym z symboli mojej młodości i ważnym etapem w moim zainteresowaniu fantasy. Sama książka dobrze wpisałaby się w modny nurt ekranizowania literatury young adult. Fabuła trylogii ma z tym nurtem wiele wspólnego – mamy bardzo wyrazisty (wręcz przekombinowany) setting, przerysowane czarne charaktery i w końcu młodego (jak na elfie standardy) bohatera przeżywającego naiwne dylematy, rozważającego kwestie honoru i obowiązku, który jest też absolutnie wyjątkowy (TM). Historia nie jest skomplikowana to i nie ma się co martwić o „wierność” ekranizacji, za to w książkach roi się od soczyście opisanych scen akcji i szermierczych wyczynów pełnych akrobacji co w epoce efektów specjalnych powinno się dać świetnie przenieść na ekran. Szeroka publiczność przywykła też do sztampowej fantasy za sprawą Hobbita i Władcy Pierścieni dlatego do kin poszliby nie tylko fani pisarza (których też jest sporo). Swoją drogą to skoro ekranizuje się taśmowo pisane, podobne do siebie serie o dystopijnym społeczeństwie z lekkim zabarwieniem SF to dlaczego nie zekranizować taśmowo pisanych, podobnych do siebie przygód praworządnego elfa-szermierza?

Porządny film na bazie Dungeons & Dragons

„Księga Plugawego Mroku” nie była wcale taka zła…

Marzy mi się porządna, wysokobudżetowa produkcja z licencją na wykorzystanie wszystkich sztandarowych motywów z tej gry RPG. Marka ta nie ma wiele szczęścia bo najlepsze co jej się przytrafiło to stary serial animowany dla dzieci. Potem zaliczyła jeszcze wtopę z 3 niskobudżetowymi, kiczowatymi filmami z anonimową obsadą (za wyjątkiem Jeremy’ego Irons’a w części pierwszej – never forget) i animowane Smoki Jesiennego Zmierzchu. Fabuła w filmie mogłaby być schematyczna – najważniejsze byłoby dla mnie puszczanie oka do ludzi choć trochę obeznanych z tematem. Niech na pierwszy rzut oka wiadomo kto w drużynie jest czarodziejem, kto kapłanem, a kto wieloklasuje tropiciela z łotrzykiem. Niech mag rzucając kulę ognia sięga do sakwy po bryłkę siarki i guano nietoperza, niech w sklepie z magicznymi przedmiotami trafi się berło trwania w bezruchu i płaszcz pajęczaków, niech w księgach zaklęć znajdzie się Miecz Modekaiena i Zamrażająca Sfera Otiluka. W ciemnym lochu czekać będą Łupieżcy Umysłów, a zły Lord niech ma poziomy w klasie prestiżowej Czarnego Strażnika. Ech marzenia.

Swoją drogą to gry RPG nie mają wiele szczęścia do filmów bo najczęściej trafiają się prawie amatorskie parodie w rodzaju Unicorn City czy Astropii. To chyba jest trochę tak, że sami RPGowcy nie mają pomysłu na to jak zaprezentować swoje hobby szerokiej publiczności i kończy się na komedii bo twórcy mają nadzieję, że w ten sposób dzieło będzie strawne dla wszystkich. No, jest jeszcze ten okropny film z Tomem Hanksem…

Wiedźmin

Przy wszystkich grzechach serialu to akurat Zamachowski miał bardzo fajną kreację Jaskra. Totalnie nie przypominał on barda z książek, ale i tak był jedną z lepiej zagranych postaci.

Przy wszystkich grzechach serialu to akurat Zamachowski miał bardzo fajną kreację Jaskra. Totalnie nie przypominał on barda z książek, ale i tak był jedną z lepiej zagranych postaci.

Tu chyba nikogo nie zaskoczę bo hype związany z Wiedźminem jeszcze nie osłabł. Nie ma co ukrywać, że akurat to dzieło fantasy ma największe szanse się dobrze sprzedać pomimo szkód jakie poczynił stary serial i film sklejony byle jak z powycinanych serialowych scen. Doniesienia o przymiarkach do nowej ekranizacji słyszało się już jakiś czas temu, ja jednak chętnie dowiedziałbym się czegoś konkretnego. Ekranizują całą sagę? Tylko opowiadania? A może robią coś na motywach gry niejako odcinając się od pierwowzoru? Ważne tylko by Triss nie nosiła wydekoltowanych sukienek – to była akurat ważna cecha dla tej postaci i ciągle mam ból pośladków o to w co ubierali ją twórcy gier.


Z innych polskich dzieł dużą szansę „sprzedania się” miałyby jeszcze opowiadania o Jakubie Wędrowyczu. Pilipiuk jest autorem czytanym nawet przez ludzi, którzy zwykle od fantasyki trzymają się z daleka dlatego komediowy serial okraszony „swojskim” słownictwem powinien trafić do szerokiej publiczności. Nie obyłoby się bez pewnych kontrowersji związanych z samym (anty)bohaterem i jego hobby, ale wiecie jak to jest „ważne, że o nas piszą, nieważne co”.

A na jaki film fantasy Wy poszlibyście do kina? Ekranizację gry (zbliżający się Warcraft)? Ekranizację książki?

Reklamy

21 komentarzy

  1. ja bym połączył twoje D&D i nakręcił live action Lodoss lub bardziej komediowe Rune Soldiers z literatury sagę eddingsa o sparhawku lub wengera??sagę o cainie do tego norton o świecie czarownic :)

    1. autocorect K.Wagnera mi chodziło

    2. O, Norton bym akurat obejrzał. Ta autorka to w ogóle moja niespełniona ambicja – czytałem jakieś krótsze książki, ale nie na tyle by wyrobić sobie konkretne zdanie o Świecie Czarownic.

  2. Kamil „Vamadas" Kowalski | Odpowiedz

    Niech ktoś nakręci PORZĄDNY film, z klimatem, dobrymi aktorami i dobrze nakręcony na podstawie „Neuromancer” W. Gibsona, to będę mógł umrzeć w spokoju. #Cyberpunk

    1. Z tym cyberpunkiem może być ciężko.
      Mam taką luźną obserwację, że od kilku lat popularna jest raczej ta bardziej „optymistyczna” i bardziej cukierkowa wizja w SF na ekranie. „Avatar” to już nie to samo co pesymistyczne wizje z Łowcy Androidów czy nawet filmów takich jak Johny Mnemonic. To oczywiście tylko luźne przemyślenia, ale teraz chyba ciężko byłoby sprzedać coś przedstawia wizję degenerującej się ludzkości, a cyberpunk częściej skręca raczej w tym kierunku (?).

      1. akurat w anime cyberpunk był na przełomie 80s/90s popularny przycichło potem się na chwile pojawiło z GiTS znowu ucichło (ostatni który pod to się podciąga to chyba psycho pass:) przeważnie brutalne czasem komediowe podejście like DTP NDTP

  3. Tak tak, robią Próby Ognia (aka drugą część Maze Runnera) i już po trailerze widziałam, że oprócz głównego konceptu, mało się to trzyma pierwowzoru. Ale obejrzeć, obejrzę – potem będę mogła ponarzekać i zrobić reread książek XD Za to Zbuntowana… kiedyś może obejrzę dwójeczkę, ale seria ta wybitnie nie jest w moim klimacie.

    Ekranizacja Gwiezdnego Pyłu była bardzo sympatyczna, więc może uda się z kolejną książką Gaimana :) Swoją drogą, jak patrzę na powyższą okładkę, od razu kojarzy mi się inna książka tego autora, która ma na froncie gigantycznego pająka…. Z tego też żałosnego powodu omijam jego twórczość, bo moja podświadomość nie zniosłaby trzymania czegoś takiego w rękach xD (co prawda chyba obie książki nie są nawet ze sobą połączone, ale podobieństwo wydania jakoś mnie odstrasza ^^”)
    Dobry Wiedźmin też by się przydał, ale na to nawet nie chcę się nastawiać – już lepiej, żeby nikt tego nie tykał, jeśli miałby znów wyjść taki „hit” jak ten serial :P

    Osobiście byłabym przeszczęśliwa na wieść o ekranizacji cyklu Riyrii od Michaela Jamesa Sullivana, bo łączy bardzo fajny humor i akcję z genialnie barwnym duetem złodziejaszków :) Jednak coś mi się wydaje, że prędzej niż coś takiego, zobaczymy już raczej fantasy w stylu young-adult. W takim wypadku Król Demon od Cindy Williams Chimy nadałby się idealnie, jako dobre połączenie magii, miecza, akcji i romansu ^^

    Co się zaś tyczy gier, osobiście bałabym się, jakby ruszyli coś od Bioware’u – pół biedy, jakby zrobili coś co dzieje się w którymś ich universum, ale bita ekranizacja np. Mass Effecta stworzyłaby jakiś takich dziwny kanon wydarzeń, który na 100% gryzłby się z moim własnym, i potem nie wiedziałabym jak to ocenić ;) Czekam za to na Assassin’s Creeda, który ma być w 2016 :D Filmowe Piaski Czasu okazały się bardzo fajną przygodówką, to i tu jest szansa na przyjemne kino akcji. Aprobuję też dobry horror (może Alan Wake albo coś w tym stylu), byle jednak rezultat był podobny do świetnego pierwszego Silent Hilla, a nie tragedii jaką była filmowa dwójka.

    W skrócie – jeśli zrobią to dobrze, to cokolwiek by mieli zekranizować i tak będę się cieszyć xD

    Pozdrawiam ^^

    1. Czy przypadkiem o filmie Mass Effect nie krążyły jakieś plotki?

      Piaski Czasu to faktycznie bardzo fajny film przygodowy. Nie ekranizuje może gry w 100%, bazuje raczej na samym pomyśle, ale mogliby nakręcić całą serię takich filmów jako „następców” Mumii czy Króla Skorpiona w tym takim pseudo arabskim klimacie.

      A Zbuntowana wcale nie była zła. Ciągle nie mogę przełknąć kilku dziwnych pomysłów z tej książki, ale jest to zdatne do oglądania :)

  4. A czy przypadkiem serial na podstawie „Amerykańskich bogów” nie jest w trakcie produkcji? Ostatnio padło hasło, że szukają obsady, a planują się wyrobić do końca 2016. I nawet Gaiman pisze niby scenariusze. „Księgę cmentarną” i „Sandmana” też podobno kręcą.

    Z „Wiedźminem” mam problem – nie chcę, żeby była to typowa, sztampowa amerykańska superprodukcja… Ale Amerykańce mają fundusze, a te zdecydowanie by się przydały, jeśli chcemy porządnego filmu wiedźmińskiego.

    1. Przyznam, że notkę pisałem pod wpływem chwilowego natchnienia i nie zrobiłem porządnego researchu. Okazuje się, że faktycznie te plotki o Amerykańskich Bogach są potwierdzone bo zdaje się miesiąc temu już oficjalnie ogłosili prace nad serialem.

      Co do Wiedźmina i Amerykańców to zgadzam sie w 100%. Na samych dobrych chęciach nie można daleko zajechać.

      1. Ja chcę ekranizację Wiedźmina na poziomie Witchera 3. Oddany klimat, humor, charaktery… I niech ta sama ekipa robi muzykę XD

  5. Bardzo chętnie obejrzałabym jakąś dobrą ekranizację Wiedźmina. Z nadzieją wypatruję jakiś wieści. Też chętnie zobaczyłabym przygody Drizzta na ekranie, bo swego czasu książki bardzo mnie pochłonęły :) Gaimana nic jeszcze nie czytałam, ale od dłuższego czasu krąży mi to po głowie, tylko cały czas inne książki wpadają w ręce i mój stos w rogu biurka do przeczytania zamiast się zmniejszać, to rośnie… Oglądałam „Gwiezdny Pył” i bardzo mi się podobał, „Koraliny” nie miałam okazji.
    Z innych serii, to chętnie zobaczyłabym ekranizację książek Robin Hobb z cyklu „Skrytobójca” (Uczeń Skrytobójcy, Wyprawa Skrytobójcy i te dalsze). Świetnie mogłaby też wypaść Saga o Wojnie Światów od Raymonda E. Feista ;]

    1. O Feist! To się świetnie nadaje na film. Akcji dużo i nawet ma taką strukturę, która wręcz się prosi adaptację na scenariusz.

  6. Podpisuję się pod Trylogią Mrocznego Elfa. ^^ O ile nie spaskudziliby tego badziewną obsadą. Poszłabym na Trylogię Imperium (Feist/Wurts) i na pewno na coś według A.Norton. I na Kotołaka Lewandowskiego, żeby dorzucić jakiś polski akcent.

    1. Naszła mnie myśl, że można by pokusić się o zekranizowanie Mrocznego Elfa w całości komputerowo. Wtedy unikniemy rozważań „kto ma zagrać Drizzta i Bruenora” xD

  7. Amerykańscy bogowie by mnie pewnie rozczarowali :c

  8. Ja się teraz cieszę, że mamy serial na podstawie Jonathana Strange’a i pana Norrella. To wybitnie plastyczna powieść, dająca ekranizacji szerokie pole do popisu pod względem budowania klimatu.
    Jeśli chodzi o pozycje, które nigdy zekranizowane nie zostały, to bardzo chciałabym zobaczyć Tunele. Przypuszczam, że wyszłaby z tego całkiem barwna seria filmów, które można by było oglądać całą rodziną (no, może poza najmłodszymi dziećmi).
    Kodeks Deepgate to także seria, która prezentuje ciekawie stworzony świat, zupełnie różny od innych mi znanych, więc gdyby tylko znalazł się ktoś, kto gotów byłby włożyć w to odpowiednio duże pieniądze, mogłaby z tego wyjść bardzo klimatyczna ekranizacja.

  9. Nie czytuję fantastyki, ale chętnie ją oglądam. Niestety muszę przyznać, że to, co ostatnio pojawiało się w kinach, było marnej jakości. Poza może ekranizacjami Tolkiena, które są bardziej wypieszczone.

    1. Ekranizacje Tolkiena są bardzo wypieszczone i to dało im bardzo dużo. Uważam jednak, że w Hobbicie to wypieszczenie zaczęło brać górę nad treścią i mieliśmy 3 filmy pełne efektów specjalnych, ale pozbawione wszystkiego innego :). Oczywiście to kwestia gustu, ale chciałbym by częściej znajdowano ten złoty środek.

  10. Jak ja mogłam jeszcze nie przeczytać „Wiedźmina”?!

    1. Też się zastanawiam…
      Marsz do biblioteki po „Ostatnie Życzenie” xD

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: