Książki mojej młodości – Cykl Inkwizytorski Jacka Piekary

Sługa Boży, pierwszy zbiór opowiadań z cyklu autorstwa Jacka Piekary, ukazał się gdy byłem jeszcze w liceum i z zatrważającą prędkością pożerałem bardzo różnorodne książki fantasy. Ten czas wspominam też jako swoisty renesans polskiej fantasy i okres, w którym wydawnictwo Fabryka Słów przebojem wbiło się na rynek gromadząc wokół siebie coraz to nowych pisarzy. Wyraźnie pamiętam, że sama książka była bardzo mocno reklamowana przy pomocy chwytliwego hasła: „najbardziej bluźniercza wizja w historii polskiej fantastyki”.

sługa boży

Pierwsze wydanie „Sługi Bożego”. Jeśli to pamiętasz to znaczy, że twoje dzieciństwo było zajebiste.

Akcja dzieje się w stylizowanym na renesans alternatywnym świecie, w którym podstawą wiary jest dogmat o tym, że Chrystus wcale nie zginął na krzyżu, ale zszedł z niego i razem z apostołami przy pomocy miecza wymierzył karę wszystkim grzesznikom. Głównym bohaterem i zarazem narratorem jest będący inkwizytorem Mordimer, który dba o to by wiara szarego człowieka była czysta oraz tropi wszelkiej maści heretyków i złe istoty w postaci czarowników czy wampirów. Bohater jest człowiekiem cynicznym i wyznającym zasadę, że cel uświęca środki, pomimo tych przywar wydaje się on jednak ostatnią ostoją zdrowego rozsądku i ideałów w świecie pełnym okrucieństwa, korupcji i ciemnych mocy. Taką kreację świata z perspektywy czasu uznaję w dużej mierze za czyste efekciarstwo, ale gdy byłem nastolatkiem przechodzącym różne okresy buntu wywarła ona na mnie spore wrażenie. Motyw antybohatera nie był w tamtym czasie jeszcze nazbyt rozpowszechniony (a przynajmniej ja miałem z nim małą styczność), podobnie jak pomysł na swobodną interpretację różnych religii i mitologii, dlatego opowiadania Piekary były na swój sposób bardzo oryginalne. Postacie wykreowane przez autora nie przebierały też w słowach, a on sam nie miał oporów przed soczystym opisywaniem przemocy i seksu – to działało jak lep na dorastającego chłopaka, który jeszcze do niedawna kojarzył fantasy tylko z wyidealizowanymi rycerzami bez skazy i zmazy.

Cykl Inkwizytorski bardzo się rozrósł od mojej ostatniej styczności z nim, ja jednak zatrzymałem się na czterech „oryginalnych” zbiorach opowiadań. Nie bawiłem się przy nich źle bo akcja była żywa, a język dowcipny choć próby stylizowania świata przedstawionego na renesans połączone ze współczesnym slangiem bywały trochę dziwne. Tym co sprawiło, że moje zainteresowanie przygodami Mordimera opadło była wtórność. Problemy przed jakimi stawał bohater były bardzo do siebie podobne, a on sam cały czas pozostawał nieco dziwaczną, jednowymiarową mieszanką cwaniaka, fanatycznego zakonnika i kogoś kto miał pecha posiadać nieco wyższe IQ w świecie pełnym idiotów. Sam „rewolucyjny” pomysł na kreację świata też się zwyczajnie wypalił choć autor próbował czasami wstawiać do opowiadań wątki sugerujące istnienie wielkiej intrygi, która może wystawić wiarę Mordimera na ciężką próbę. Możliwe, że fabuła faktycznie rozkręciła się w kolejnych częściach, a prequele dodały nowych smaczków, ale ja zwyczajnie straciłem zainteresowanie tematem. Dziś nie umieściłbym cyklu na liście pozycji obowiązkowych dla fanów polskiej fantasy, co najwyżej radziłbym przeczytać Sługę Bożego, od którego się to wszystko zaczęło, by wyrobić sobie własne zdanie. Piekara jest (był?) w końcu pisarzem poczytnym, a cykl doczekał się kilku wydań i trudno zanegować jego wpływ na polską fantasy. Dobrze też dowiedzieć się co swego czasu wywołało w fandomie małą burzę.

Reklamy

13 Komentarzy

  1. Wyższe IQ w świecie idiotów… O, to tak jak ja się czuję w pracy. ^^ Ale poważnie, jakoś Piekara mi umknął, za to wychowałam się na Komudzie i Dukaju, i oczywiście Norton, jeśli chodzi o fantastykę zagraniczną. Mam nadzieję jeszcze nadrobić braki.

  2. Nie czytałam Piekary, ale mam zamiar w najbliższym czasie to nadrobić. Myślałam żeby czytać wszystko, bo jakoś polska fantastyka mi umknęła (oprócz Sapkowskiego) a ten cykl wydawał się dosyć istotny, ale teraz zwątpiłam. Pójdę za twoją radą i zacznę od Sługi Bożego… no a potem zobaczymy ;)

  3. Już od dłuższego czasu zastanawiałam się nad przeczytaniem którejś z książek Piekary, ale teraz nie jestem już tego taka pewna. Jakoś nie do końca przekonuje mnie ta fabuła.

    1. Osobiście uważam, że nie ma się nad czym zastanawiać:) Piekara co prawda momentami przesadza, ale nie da się mu zarzucić pomysłowości i odwagi przy pisaniu swojego cyklu. Próbowałem czytać też inne jego książki jednak akcja zwykle była nudna i ciągnęła się w nieskończoność. W cyklu o inkwizytorze jest dość wartka. Myślę że warto!

  4. @Nana Arima
    Komuda też mi się trochę przejadł bo ile można czytać w kółko to samo o polskich warchołach :) Za to ciągle obiecuję sobie, że przeczytam jeszcze kilka książek Norton bo te kilka pozycji przeczytanych dawno temu to trochę za mało by sobie konkretnie zdanie wyrobić. Muszę znaleźć jakiegoś speca od Świata Czarownic, który podsumie mi ze 2 książki, które mogę przeczytać nie pakując się jednocześnie w jakiś długaśni cykl.

    @Kirimia
    Kwestia gustu. Jak napisałem, przeczytałem tylko 4 zbiory opowiadań z całego długiego cyklu i nie wiem jak Piekary sobie z tym poradził później. 2-3 opowiadania ze Sługi Bożego można przeczytać bo to takie luźne, niepowiązane ze sobą opowiastki.

    @Suza
    Piekara pisał więcej książek, nie tylko Cykl Inkwizytorski z tą efekciarską fabułą, która była obliczona na wywołanie sensacji. Warsztat miał niezły z tego co pamiętam, a jego opowiadania w różnych antologiach mi się zawsze dobrze czytało. Sługa Boży to też z resztą z zbiór opowiadań, można przeczytać tylko jedno, a potem książkę odłożyć.

    1. Zawsze to jest kwestia gustu ;) Pewnie zapoluję na tą książkę w bibliotece jak już przeczytam cykl Elenium od Eddingsa.

    2. Ojaaa, no jak mozesz psioczyc na warcholy polskie, za sarmacji bylo lepiej XD

  5. Przeczytałam pierwszy tom Świata Czarownic i to była absolutna tragedia, masakra, bolące zęby i co tam jeszcze. Z drugiej strony – w jakiejś antologii było opowiadanie pani Norton i było dobre. Może kwestia wyrobienia?

    Co do Piekary… Przeczytałam pierwsze trzy tomy. Są… niezłe? Poprawne. Czyta się szybko, sprawnie, ale niczego nie urywa. Pomysł jest efekciarski, nastawiony na skandal i oburzenie, ale ani postaci, ani historie nie zapadają w pamięć.

    Jest tyle lepszych książek… I tyle gorszych. A Piekara to ot, takie czytadło ze sporą ilością przemocy, seksu, wulgaryzmów i prób oburzenia kleru. A z każdym tomem serio robi się coraz bardziej wtórnie.

    1. O właśnie! Czytałem jakieś krótkie formy Norton niepowiązane ze Światem Czarownic i pamiętam, że mi się podobały. Za sam Świat Czarowni pewnie się kiedyś wezmę… kiedyś.

      Mamy w sumie podobne zdanie na temat Piekary, wszystko fajne bo efekciarskie i szybko się czyta tylko po pewnym czasie wchodzi ta wtórność. Najlepszym co się Piekarze udało były moim zdaniem opowiadania w różnych antologiach. Z resztą problem wtórności przerabiałem też przy innych pisarzach: R.A. Salvatore, Komuda (ten mi się przejadł wyjątkowo szybko bo chyba po 2-3 książkach), w pewnym stopniu Pilipiuk.

      1. Pilipiuk był bardzo wtórny z Wędrowyczem. Dużo za dużo tego samego. Trylogia z kuzynkami też mi jakoś nie podeszła… A co sądzisz o Kossakowskiej?

        1. Kossakowska to gdzieś od czasów liceum moja ulubiona polska autorka, ale nie czytałem jeszcze jej najnowszych książek – Zbieracza Burz i późniejszych. Za to za Zakon Krańca Świata będę ją wielbić po wieczność.

          1. Czytałam „Obrońców królestwa”. Było fajnie. W sumie nadal jest okej. „Siewcę wiatru” lubiłam w gimnazjum, teraz mam ochotę ciskać tą książką za okno, bo to świetny pomysł, ale… „Ruda sfora” też była świetnym pomysłem, ale była tak sakramencko podobna do „Siewcy wiatru”, że czułam się jak przy deja vu. Czytałam jeszcze „Więzy krwi” i niektóre teksty były w porządku, inne mniej, ale w sumie już prawie nie pamiętam. Ale zdecydowanie bardziej wolę jej opowiadania.

  6. W sumie potem cos na ksztalt wielkiej intrygi chyba bylo. Mnie kilka lat temu sie podobalo, teraz pewnie bym sie z tego troche smiala i na pewno lykalabym mniej gladko. Az widac, ze autor wymysla sobie rzeczy, ktore maja byc jak najbardziej wstrzasajace ;) Choc czyta sie latwo i przyjemnie. Ogolnie przejadla mi sie Fabryka Slow, choc w sumie tak duzo od niej nie czytalam.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: