Wiosna 2015 – pierwsze wrażenia (część trzecia)

Dziś trochę więcej niż dwa zdania na temat serii, która wywołuje u mnie okropnie mieszane uczucia. Początkowo miałem ochotę zupełnie ją zignorować, ale w końcu wygrało czające się w mojej podświadomości poczucie, że KyoAni mimo upływu lat i mimo tych wszystkich irytujących epizodów ciągle potrafi mnie pozytywnie zaskoczyć. Wziąłem więc na warsztat pierwszy odcinek Hibike! Euphonium z myślą: „zaskocz mnie KyoAni!”

Niektórzy by może chcieli, ale to NIE jest Mio i to NIE jest Ui.

Niektórzy by może chcieli, ale to NIE jest Mio i to NIE jest Ui.

Kumiko rozpoczyna naukę w liceum i chce tym samym otworzyć nowy rozdział w swoim życiu. Już pierwszego dnia zaprzyjaźnia się z dwiema dziewczynami, które chcą dołączyć do szkolnej orkiestry. Sama Kumiko, choć w gimnazjum grała już w szkolnym zespole, jest początkowo niechętna temu pomysłowi.

Nowa seria od KyoAni, którą od razu okrzyknięto jako klon K-ON! z tą różnicą, że zamiast zespołu popowego mamy orkiestrę. Porównanie jest pewnie nieco krzywdzące, ale nie da się go uniknąć bo na pierwszy rzut oka faktycznie zanosi się na kolejną serię z rodzaju „cute girls do cute things in a cute way”. Bohaterki są przerysowane, wśród nowych znajomych Kumiko można znaleźć ekscentryczne indywidua; szczególnie Opal-chan jest postacią, która wymyka się moim możliwościom pojmowania. Chcę jednak zauważyć, że sama główna bohaterka potrafi twardo stąpać po ziemi i ma zmartwienia typowe u nastolatki, słowem sprawia wrażenie „normalnej” dziewczyny, a nie chodzącego worka wypełnionego moe. Nie sposób odmówić jej pewnego uroku, ale jednocześnie daleko jej do postrzelonej Yui czy mającej w głowie tylko mochi Tamako. Czy jest to wada czy zaleta serii – to pewnie zależy już od punktu widzenia. Szczególnie pozytywnie odbieram fakt, że jedną z postaci z najbliższego otoczenia Kumiko jest, o zgrozo, chłopak. Ten element mocno odróżnia serię od K-ON! czy Tamako Market, gdzie mężczyzn albo nie było wcale lub ich rolę ograniczano do komediowych wstawek bo w świecie moe nie godzi się by urocza nastolatka miała cokolwiek wspólnego z chłopakami.

Przykro mi Kumiko, nie podbijesz serc fanów. Masz kolegę, z którym łączą cię jakieś niejasne stosunki.

Przykro mi Kumiko, nie podbijesz serc fanów. Masz kolegę, z którym łączą cię jakieś niejasne stosunki i przez to nie jesteś „czysta”. Fani to okrutna mafia…

Scenariusz ma być oparty o wydaną w 2013 roku powieść, która doczekała się już dwóch kontynuacji. KyoAni miało na przestrzeni lat przeróżne przygody z adaptacjami… Hibike! Euphonium nie jest przynajmniej light novel, które z założenia publikuje się „w odcinkach”, a potem adaptuje na anime wiedząc, że autor ciągle dopisuje kolejne X tomów. Można mieć nadzieję, że na koniec anime nie pozostawi nas z poczuciem niesmaku jak to często bywało z adaptacjami, w których fabuła nagle się urywa. Pod kątem technicznym seria jest dopieszczona (sasuga KyoAni), dużo uwagi poświęcono tłom i oświetleniu dlatego Hibike! Euphonium to uczta dla oka. Spodziewam się, że na soundtrack składać się będą liczne utwory muzyki klasycznej grane przez orkiestrę, ale pierwszy odcinek zaserwował jedynie bardzo małą próbkę. Nie przewiduję, że będzie to seria stricte muzyczna, ale pewnie dane nam będzie usłyszeć kilka kawałków, które osoby trochę obeznane w temacie bezbłędnie rozpoznają.

Wolałbym by bohaterki zatańczyły ten fragment z "Orfeusza w Piekle" zamiast go grać...

Wolałbym by bohaterki zatańczyły ten fragment z „Orfeusza w Piekle” zamiast go grać…

Pomimo wielu elementów, które sprawiają, że większość nowych serii KyoAni pragnie się umieszczać w jednym worku jestem zdania, że pozostają one w pewnym stopniu nieprzewidywalne. Choć na pierwszy rzut oka wszystkie wyglądają identycznie to jeśli zadać sobie trud przejrzenia projektów postaci dochodzi się do wniosku, że na przestrzeni lat zmienia się on i ewoluuje. Wiele tytułów ma też do zaoferowania więcej niż tylko zalew słodkości; Amagi Brilliant Park postawiło na inny rodzaj poczucia humoru i śmielszy fanserwis, Kyoukai no Kanata było fajnym fantasy o sporym (choć w dużej mierze niewykorzystanym) potencjale fabularnym. W którą stronę uda się Hibike! Euphonium? W stronę serii muzycznej? W stronę obyczajówki o odbudowywaniu przyjaźni? A może mimo wszystko okaże się taką pustą wydmuszką udającą, że jest czymś więcej? Nie podejmuję się wyrokowania, chcę jednak wskazać, że przyklejanie serii łatki „klona K-ON!” od pierwszego odcinka jest niewskazane – obie serie różnią się bardziej niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka.

Reklamy

One response

  1. a propos z moe to całkiem fajne było sora no woto mnie przynajmniej chwycili zaskakującym wykorzystaniem słynnego motywu muzycznego i śpiewaniem po francusku w japońskim anime ;-P w ten sposób to jedna z dwóch dokończonych serii tego gatunku :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: