Z Mirasowej filmoteki

Stwierdzam, że w tym sezonie wybrałem sobie za dużo anime do śledzenia na bieżąco. Regularnie zdarza mi się zalegać po kilka odcinków, a głównej przyczyny doszukuję się w tym, że zostało mi kilka tytułów z poprzedniego sezonu (Shigatsu wa Kimi no Uso, Sailor Moon Crystal). Ciągle bardzo lubię anime, ale nie mam już takiej pasji, że chcę każdą wolną chwilę poświęcić na ich oglądanie – czasem zwyczajnie nie mam nastroju. Nie chcę też by oglądanie anime odbywało się kosztem czytania książek czy oglądania filmów – dobrze jest czasem obejrzeć coś z aktorami z krwi i kości. Dziś kilka zdań o dwóch dobrych filmach, które obejrzałem w ostatnim czasie – Imaginaerum i Zaginiona Dziewczyna.

Imaginaerum (2012)

imaginaerum

Muzyczny film fantasy produkcji fińsko-kanadyjskiej. Bohaterem filmu jest stary muzyk cierpiący na demencję, który próbuje poradzić sobie z traumatycznymi wspomnieniami z dzieciństwa i trapiącymi go wyrzutami sumienia. Większość scen rozgrywa się w groteskowym świecie stworzonym przez umysł bohatera gdzie na nowo przeżywa on swoje wspomnienia.

Film najbardziej znany jest chyba z tego, że w jego tworzenie zaangażowany był słynny metalowy zespół Nightwish (zespół współtworzył muzykę i scenariusz, a jego członkowie grali w znacznej części scen). Dalej darzę ten zespół sympatią (choć już nie „kultem” jak w liceum) i chciałem go obejrzeć do dłuższego czasu, ale nigdy nie był on wielkim priorytetem – gdy przychodziło co do czego to zwyczajnie o nim zapominałem i zabierałem się za większe kinowe hity. Film w końcu obejrzałem za sprawą dobrej koleżanki (pozdrawiam cię Karolino, wybrałaś świetny film na spotkanie naszego nieformalnego klubu filmowego). Imaginaerum nie jest filmem o złożonej fabule, bazuje on raczej na dostarczaniu widzowi wrażeń przez świetną ścieżkę dźwiękową i pobudzające wyobraźnię sceny. Na dobrą sprawę film można też potraktować jako fabularyzowany teledysk do albumu Nightwisha o tym samym tytule co film – na soundtrack składają się utwory znane z tej płyty, niektóre w zmienionej aranżacji, a niektóre żywcem wyjęte z krążka. Dla fanów fińskiego zespołu jest to niewątpliwie pozycja obowiązkowa (chyba, że należą do tego „odłamu”, który uznaje, że Nightwish skończył się po rozstaniu z Tarją), ale osoby lubiące od czasu do czasu obejrzeć coś nietypowego i trochę surrealistycznego też będą zadowolone.

Zaginiona Dziewczyna (Gone Girl) (2014)

gone girl

W rocznicę ślubu Nick odkrywa, że jego żona zniknęła. Zaginiona była osobą sławną i wokół całej sprawy szybko rozpętuje się istna medialna burza. Coraz częściej słyszy się głosy, że Nick mógł mieć coś wspólnego ze zniknięciem pięknej żony, a ich małżeństwo wcale nie było tak idealne jak wszystkim się wydawało.

Do obejrzenia zachęciło mnie nazwisko Davida Finchera, wysokie noty na IMDB, a jednocześnie skrajne opinie jakich można się było dogrzebać w internecie. Dziwny i początkowo dezorientujący (ale w dobrym tego słowa znaczeniu) thriller, który przed wyjaśnieniem wszystkiego podrzuca widzowi masę dwuznacznych wskazówek. Oglądając film przez pierwszą godzinę ułożyłem sobie liczne wersje wydarzeń jakie mogły mieć miejsce, ale koniec końców zrezygnowałem z „obstawiania” i nie miałem już pojęcia, które sceny z flashbacków mogły wydarzyć się naprawę, a które są wypaczone przez któregoś z bohaterów. Po obejrzeniu stwierdziłem, że większość postaci jest absolutnie odpychająca i chyba właśnie ten fakt sprawił, że film wywarł na mnie tak silne wrażenie. Moim zdaniem Zaginiona Dziewczyna nie przekracza jednak granic taniego efekciarstwa; nie pokazuje antypatycznych postaci i nie obnaża mrocznych stron ludzkiej natury tylko po to by przykryć nimi niedoróbki scenariusza. Film autentycznie trzyma w napięciu i fajnie wodzi widza za nos podrzucają mu kolejne połowiczne wskazówki by w drugiej części obrócić wszystko do góry nogami i zmienić tempo. Dobra propozycja dla miłośników thrillerów, a fanom Finchera powiem, że „trzyma poziom”.

Reklamy

2 Komentarze

  1. Hm, ja Nightwish zbytnią sympatią nie darzę, ale też zaliczam się do tego „odłamu”. Za to po film może sięgnę z czystej ciekawości. Za to twój opis Gone Girl jakoś skojarzył mi się z grą Alan Wake, chociaż jedyny wspólny motyw to zniknięcie kobiety. ^^

  2. Hm, mam tak samo jak Ty ;) Dalej lubię anime ale ze względu na ograniczony czas, oglądam znacznie mniej i wybieram z większą rozwagą. Też kontynuuję Shigatsu, podpatruję jeszcze Kamisamę, One Piece i to wszystko. Książki to jednak priorytet, a ja z trwogą zauważyłam że mało ostatnio czytam (nie licząc podręczników). Swoją drogą zawsze zaczytywałam się w fantastyce a teraz próbuję kryminałów – mam już za sobą „Cmętarz Zwieżąt” Kinga i „Chemię Śmierci” Becketta i powiem Ci, że to całkiem miła odmiana ;)
    Zainteresowałeś mnie tymi filmami, więc pewnie w najbliższym czasie na nie zerknę na nocce filmowej albo po prostu przy spotkaniu z przyjaciółką ;) Wciąż szukamy nowych, ciekawych filmów do obejrzenia.
    A tak z innej beczki, polecam serial – Galavant. Komediowy, baśniowy musical, ale jest naprawdę świetny ;P

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: