Sześć lat za nami

26 Grudnia mojemu blogowi stuknęło 6 lat. Drugiego dnia świąt, wieczorkiem założyłem konto na wordpressie myśląc „święta, święta i po świętach… jakby tu teraz spożytkować czas do nowego roku bo nie będę przecież pisał pracy licencjackiej” xD. Tego typu notki są dla wielu blogerów okazją do różnych podsumowań, zbliża się też koniec roku czyli kolejna okazja do wspominek. Dlatego dzisiejsza notką będzie takim całkowicie subiektywnym, luźnym zestawieniem moich co „ważniejszych” osiągnięć z roku minionego dotyczących tematów jakie poruszam na blogu.

Zanim jednak przejdę do właściwego podsumowania roku chcę podziękować wszystkim czytelnikom, zarówno tym, którzy odwiedzają mój blogasek regularnie od dłuższego czasu jak i tym, którzy trafili tu zupełnie niedawno. Choć piszę o zupełnie niechodliwych w blogosferze rzeczach i nie staram się za bardzo podbijać liczby wyświetleń to myśl, że ktoś chce czasem przeczytać moje grafomańskie wypociny i nawet zostawić pod notką komentarz jest bardzo motywująca. Dziękuję Wam i polecam się na przyszłość!

Książki

Przyznam, że kiedy oglądałem (swoją drogą fajny) film John Carter to początkowo nie skojarzyłem, że powstał na podstawie Księżniczki Marsa.

Przyznam, że kiedy oglądałem (swoją drogą fajny) film John Carter to początkowo nie skojarzyłem, że powstał na podstawie Księżniczki Marsa.

Moje największe książkowe osiągnięcie tego roku to chyba powolne zwalczanie mojej niczym nieuzasadnionej niechęci do książek w formie elektronicznej. Ciągle twierdzę, że czytanie na telefonie czy tablecie nie należy do wygodnych, ale w tym roku korzystając z komunikacji miejskiej przeczytałem na smartfonie Księżniczkę Marsa i dwa tomiki Sword Art Online (części zatytułowane Phantom Bullet, których animowaną adaptację można było oglądać w tym roku).

Oprócz tego na przestrzeni roku stopniowo odświeżałem sobie cykl Czarna Kompania Cooka (ostatni tom Żołnierze Żyją zostanie mi na przyszły rok). Kompanii poświęciłem zresztą niedawno osobną notkę. Jeśli jesteśmy już przy przypominaniu sobie książek, które czytałem będąc nastolatkiem to w roku 2014 miałem też okazję doczytać do końca cykl Światło i Cienie Elaine Cunningham. Kiedy czytałem go w liceum składał się tylko z dwóch tomów, a gdy po kilku latach ukazał się tom trzeci to nigdy nie miałem okazji się za niego zabrać. Moja refleksja na ten temat jest niestety mniej optymistyczna bo trudno mi dziś powiedzieć co widziałem w tych książkach lata temu. Przyznam, że momentami musiałem się trochę przymuszać do czytania, a dawna magia gdzieś uleciała. To samo tyczyć się będzie prawdopodobnie większości książek z serii Forgotten Realms, którymi się kiedyś zaczytywałem bo chyba w końcu wyrosłem z tych taśmowo pisanych książek inspirowanych tą specyficzną odmianą Dungeons&Dragons. Co ciekawe do gier komputerowych inspirowanych FR nie mam zastrzeżeń (lubię obie części NWN), a sesje D&D ciągle dają mi masę satysfakcji.

Gry

Roch o wielki patriota, może ch.., ale patriota.

Roche to wielki patriota, może ch.., ale patriota.

Jeśli chodzi o gry komputerowe to przede wszystkim nieco uszczupliłem moją kupkę wstydu i w końcu zapoznałem się z dwiema częściami Dragon Age (jestem gotów do gry w Inkwizycję gdy tylko odpowiednio stanieje) oraz Wiedźminem 2.

O postaci Wiedźmina pisałem niedawno, ale tematyki Zabójców Królów w niej nie poruszałem. Gra jest bardzo podobna do pierwszej części choć zastosowano w niej skrajnie odmienne rozwiązania. Fabularnie obie są bardzo dobre i trzymają się klimatu znanego z książek, ale pod kątem gameplayu bywają rozczarowujące. Dwójce zarzucam kiepskie wyważenie poziomów trudności. Na łatwym poziomie wrogowie przez większość czasu stoją jak kukły grzecznie czekając na pochlastanie mieczem. Normalny poziom trudności to za to dość twarde lądowanie dla osób, które nieczęsto sięgają po tytuły akcji. W walce możemy korzystać z licznych opcji; znaków, eliksirów, pułapek, broni zasięgowych, bloków, ale gra daje bardzo mało czasu na przyswojenie sobie niuansów rządzących walką. Już na początku gry mamy do czynienia ze spotkaniami, w których grupa wrogów skutecznie zapędza nas w kozi róg zostawiając bardzo mało miejsca na jakikolwiek kontratak. Znalezienie skutecznych sposobów na rozgrywanie potyczek zajęło mi większość pierwszego rozdziału i pierwsze kilka godzin z Wiedźminem 2 bywało bardzo frustrujące.

Dragon Age: Początek chętnie umieściłbym na liście 10 najlepszych gier RPG w jakie grałem, gdybym kiedyś pokusił się o ponowne stworzenie takowej, choć wkręcenie się w fabułę zajęło mi kilka godzin. Pomimo fajnie zrealizowanego prologu Strażnik przez znaczną część gry pozostawał dla mnie taką trochę bezosobową postacią o mętnej motywacji i upłynęło trochę czasu zanim lepiej się wczułem. Dragon Age 2 porwał mnie za to od samego początku bo duży nacisk położono w grze na interakcje Hawke z innymi postaciami. Gra zresztą trzyma się głównie na postaciach (zarówno członkach drużyny jak i wyrazistych NPCach takich jak Arishok), które częściowo rekompensują liczne niedoróbki.

Pod koniec roku miałem też bardzo fajną niespodziankę bo zabrałem się do visual novel polskiej produkcji – Cinders. Interaktywna historia oparta na motywach z Kopciuszka to kawał świetnie napisanej opowieści, która wciągnęła mnie na calutki wieczór. Cinders jest czasem zaliczane do gier otome, ale w moim odczuciu satysfakcję będą mieć z niej wszyscy lubiący zabawę znanymi motywami niezależnie od płci, a wątki romansowe są opcjonalne. Warto jednak zaznaczyć, że dobrze jest znać język angielski w stopniu zaawansowanym by w pełni docenić humor i gierki słowne w grze.

Filmy

Nie mam żadnych zastrzeżeń co do doboru aktorów w ekranizacji Igrzysk Śmierci, ale Haymitch w książce był chyba trochę większym pijakiem niż w filmach.

Nie mam żadnych zastrzeżeń co do doboru aktorów w ekranizacji Igrzysk Śmierci, ale Haymitch w książce był chyba trochę większym pijakiem niż w filmach.

Najważniejszą premierą kinową tego roku był dla mnie Kosogłos: część pierwsza. Ekranizacje książek Suzanne Collins są dla mnie wzorcowym przykładem jak powinno się przenosić książki na ekran. Nie dość, że wiernie trzymają się pierwowzorów to jeszcze nawet ulepszają je pod tym względem, że pomijają te nudniejsze i niewiele wnoszące fragmenty książek. Jest to szczególnie widocznie w Kosogłosie – znaczną część książki zajmowały wewnętrzne monologi Katniss, które potrafiły irytować. Film pokazuje, że te fragmenty można spokojnie pominąć, a film wcale nie staje się przez to płytszy. Ciągle mam za to lekki żal o pomięcie w drugim filmie sceny z zegarkiem Plutarcha.

Oczekując na Kosogłosa nadrobiłem też kilka nowszych filmów powstałych na bazie książek pokrewnego gatunku czyli science-fiction z rodzaju young adult. Niezgodna wbrew moim obawom okazała się nie najgorszym filmem choć raczej nie jestem zainteresowany dalszymi perypetiami bohaterów. Więzień Labiryntu, który okazał się niewypałem, o którym zapomina się zaraz po obejrzeniu. Grę Endera oceniam może trochę wyżej, ale raczej nie będę chciał do niej wracać choć może skuszę się na kontynuację.

Z ważniejszych premier został jeszcze Hobbit: Bitwa Pięciu Armii (do kina wybieram się dziś). Jeśli najdzie mnie wena to o całej filmowej trylogii Hobbita napiszę osobną notkę. Podejrzewam z resztą, że podzielam zdanie wielu miłośników twórczości Tolkiena – filmowe Hobbity są fajnymi, rozrywkowymi filmami, ale stoją już na granicy terminu „ekranizacja” bo własnej inwencji reżysera i fanserwisu jest tam więcej niż samej historii znanej z książki.

Anime

Frederica - jak polubiłem postać, która od samego początku mnie irytowała.

Frederica – jak w końcu polubiłem postać, która od samego początku mnie irytowała.

Jeśli chodzi o anime to pomimo odwiecznego wieszczenia rychłego upadku tego przemysłu w mijającym roku było co oglądać. Najmilej wspominam świetne komedie Gekkan Shoujo Nozaki-kun i Bokura wa Minna Kawaisou. Na wzmiankę zasługuje też ciepła obyczajówka Isshuukan Friends, która była jednak trochę nierówna. Niedawno skończył się też drugi sezon Hitsugi no Chaika – serii, która świetnie pokazuje, że adaptacje light novel z gatunku fantasy mają jeszcze jakiś potencjał i nie trzeba ich z góry spisywać na straty.


Tak to pokrótce zapamiętałem mijający rok 2014 i szósty rok mojej blogowej kariery. Oprócz typowo hobbystycznych rzeczy to mogę się pochwalić tym, że raczej udało mi się dotrzymać moich noworocznych postanowień, a największym sukcesem jest zapisanie się na kurs prawa jazdy bo odkładałem to w nieskończoność. Mam nadzieję, że w nadchodzącym roku zrobię kolejne małe kroczki w kierunku życiowego ogarnięcia się i nie zapomnę przy tym wszystkim o blogasku.

Reklamy

6 Komentarzy

  1. Nie mogę sobie wyobrazić, że można prowadzić bloga przez 6 lat! Chciałabym Ci życzyć kolejnych 6 lat, ale nie wiem czy po 30-tce będzie Ci się jeszcze chciało go pisać. Niemniej 7 rocznicy życzę Ci z całego serca :)

  2. to ja poszaleje i pożyczę by blog do pełnoletności dociągnął bo teraz jest w drodze do pierwszej klasy ;-) życzę wytrwałości i ciągłej weny by nie brakło pomysłów na notki chęci i czasu do pisania :)

  3. Gratulacje! Czas płynie niesamowicie szybko z tymi blogami i latami, prawda?

    Też w tym roku wyszedł ze mnie fan Igrzysk Śmierci. Przewidywałam, że Kosogłos będzie mi zawadzał przez podział na dwie części, ale nie jest tak źle. Właściwie to w ogóle nie jest źle, film mi się bardzo podobał. Książki nie wydają mi się niczym wyjątkowym (been there, done that), ale filmy uwypuklają ich najciekawsze aspekty i dodają do tego bardzo fajnych aktorów.

    Jeszcze raz wszystkiego naj z okazji urodzin bloga i świąt. Powodzenia z prawkiem! Też w tym roku planuję w końcu zrobić swoje.

  4. Gratuluję wytrwałości. Ja w poprzednim blogu poddałam się po prawie 5 latach. Tak trzymać! ^^

  5. Też się kiedyś męczyłam z czytaniem na telefonie i kompie (na tablet mnie nie stać), a potem kupiłam Kindla. To znaczy chłop mi kupił, na wyjazd. Totalnie polecam czytnik gdziekolwiek jestem – tak, ma mniej funkcji niż tablet i nie zagrasz na nim w Angry Birdsy, ale, maaan, przez pół roku przeczytałam jedenaście książek – o jedenaście więcej niż przez cały poprzedni rok. Mój Kundel to teraz dla mnie najważniejszy gadżet i bardzo, bardzo go lubię :3

  6. Dziękuję wszystkim za życzenia. Będę szczęśliwy jeśli w następną rocznicę dalej będziecie się tu kręcić ^^

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: