Pierwsze wrażenia – Shigatsu wa Kimi no Uso

Znacie jakiś lepszy sposób na spędzenie słonecznego niedzielnego popołudnia niż dopieszczanie tekstu na bloga, który zaczęło się pisać w szalony piątkowy wieczór? XD Dobra, żarty na temat mojego życia towarzyskiego na bok. Muszę przyznać, że sezon jesienny pozytywnie mnie zaskoczył bo zerkając na kolejne nowości wyłapuję coraz więcej tytułów, które chciałbym śledzić na bieżąco i dokonanie selekcji okazuje się coraz trudniejsze. Dziś notka o kolejnym anime, które okazało się taką pozytywną niespodzianką, której o mało co nie przegapiłem.

"Nyaa? Nya, Nyaaa? Cieszę się, że to sobie wyjaśniliśmy."

„Nyaa? Nya, Nyaaa? Cieszę się, że to sobie wyjaśniliśmy.”

Kousei jako dziecko był genialnym pianistą, a jego nazwisko do dziś jest znane w środowisku. Po śmierci matki przeżył jednak załamanie nerwowe i od tego czasu nie zbliża się do pianina. Jako nastolatek jest spokojnym chłopakiem spędzającym dnie u boku swoich przyjaciół. Pewnego razu spotyka on swoją rówieśniczkę Kaori – radosną dziewczynę grającą na skrzypcach. Początkowo Kaori wydaje się być zainteresowana przyjacielem Kouseia, ale to właśnie dzięki niej bohater może zobaczyć świat muzyki klasycznej (ale i swoją codzienną egzystencję) w zupełnie nowych barwach.

Nie osądzajcie mnie, mam taką słabość do motywu przyjaciół z dzieciństwa, że przy takich scenach się rozpływam.

Nie osądzajcie mnie, mam taką słabość do motywu przyjaciół z dzieciństwa, że przy takich scenach się rozpływam.

Seria jest adaptacją mangi wydawanej od 2011 roku. Zanosi się przede wszystkim na romans (pierwsze dwa odcinki lekko zarysowały umiarkowanie skomplikowany wielokąt) z domieszką dramatu. Same postacie robią jak na razie dobre wrażenie bez przesadnego hołdowania stereotypom z mang dla nastolatków. Wielkich niespodzianek i zaskakujących zwrotów akcji się nie spodziewam – twórcy ani trochę nie kryją się z tym, że główną parą w serii są Kousei i Kaori. W sumie to trochę szkoda bo uważam, że przyjaciółka z dzieciństwa (TM) Tsubaki na chwilę obecną jest bardziej konkretna od wszędobylskiej blondynki. No, ale niech będzie, motyw „dziewczyna z sąsiedztwa vs tajemnicza nieznajoma” jest znany od lat i chyba ciągle lubiany. Nie ulega wątpliwości, że przy tym wszystkim dużą rolę będzie ogrywała muzyka klasyczna, ale na razie trudno wyczuć proporcje w jakich muzyka będzie wymieszana z romansem. Nie wiem jak wygląda sprawa z mangą i czy zmierza ona już do jakiegoś konkretnego zakończenia (specjalnie nie szukam informacji zbyt dokładnie żeby nie trafić na spoilery), ale chciałbym żeby animowana wersja Shigatsu wa Kimi no Uso nie podzieliła losu wielu adaptacji, które pokrywają tylko część źródłowego materiału zostawiając w ostatnim odcinku masę nierozstrzygniętych wątków.

Od strony technicznej jest po prostu przepięknie, o ile sama animacja jest oszczędna to wszystkie ujęcia i gra światłem robią duże wrażenie. Nie uniknięto niestety kilku małych zgrzytów. Scenki, w których zastosowano efekt super deformed nieco psują ogólne wrażenie, ale z drugiej strony nie ma ich za wiele i mają stanowić tylko leciutki komediowy dodatek. Czasami twórcy posiłkują się też animacją 3D, która trochę odcina się od reszty. Na osłodę mamy muzykę klasyczną, która będzie nam towarzyszyć pewnie przez całą serię, a w scenach z koncertów będzie grała pierwsze skrzypce (pun intended).

Standardowy sposób zawierania znajomości. Pantyshot, a potem pozbawione większego sensu zaprzeczanie, że się cokolwiek widziało. Anime uczy prawdziwego życia.

Standardowy sposób zawierania znajomości. Pantyshot, a potem pozbawione większego sensu zaprzeczanie, że się cokolwiek widziało. Anime nauczycielem życia.

Dla mnie Shigatsu wa Kimi no Uso było bardzo pozytywnym zaskoczeniem bo z jakiegoś powodu zupełnie nie zwróciłem na tą serię uwagi przeglądając różne zestawienia nowości. Wszystkim miłośnikom ładnych rzeczy polecam rzucić okiem. Jeśli nie przeszkadzają wam naiwne romanse dla nastolatków z odrobiną dramy, a do tego nie macie nic przeciwko muzyce klasycznej to jest spora szansa, że wam się spodoba. Warto może zaznaczyć, że bohaterowie są nieco młodsi niż w większości podobnych serii gdzie postacie są najczęściej w wieku licealnym. Podobieństwa do innych serii o muzyce klasycznej są zauważalne, ale nie wyciągam jeszcze zbyt daleko idących wniosków i pokuszę się chyba nawet o modyfikację wcześniejszych planów i śledzenie serii na bieżąco. Może nie jest to nic rewolucyjnego, ale jak na razie jest wykonane bardzo sprawnie.

Reklamy

2 Komentarze

  1. Moim zdaniem to anime ma tylko jeden, ale za to ogromny minus. Wiek bohaterów.
    Shigatsu wa Kimi no Uso przede wszystkim uważałem, a raczej chciałem uważać za dobry romans,lecz jak widać mocno się zawiodłem. Na chwile obecną pozostaje mi tylko traktować tą serie, jako dramat z motywem przewodnim jakim jest muzyka.
    btw. Chociaż pisze jakbym definitywnie skreślił w tym anime aspekt romansu, tak naprawdę skrycie bardzo mu kibicuje i chciałbym go zobaczyć…

    1. Faktycznie, większość anime z gatunku szkolna komedia romantyczna ma bohaterów o kilka lat starszych niż Shigatsu… Niby to tylko 2-3 lata różnicy, ale robią swoje.
      Zobaczymy ile faktycznie będzie w serii tego romansu bo na razie faktycznie wychodzi taka bardziej obyczajówka. Po 3-4 odcinkach bohaterowie stanowią jednak naprawdę fajną paczkę i osobiście prawie wcale nie odczuwam tego, że mają zaledwie po 14 lat.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: