Pierwsze wrażenia – Sora no Method

Wydawałoby się, że jesień zaserwuje mi wystarczającą liczbę „pewniaków” i na eksperymenty nie starczy mi czasu, ale jak widać sezon rozkręca się powoli i od biedy mogę zerknąć na większą liczbę serii niż początkowo planowałem. Właśnie z tej okazji krótka notka o serii, którą według wstępnych planów miałem zupełnie zignorować.

*Głos słynnego aktora* Daleko jeszcze?

*Głos słynnego aktora* Daleko jeszcze?

Po śmierci mamy Nonoka wraz z ojcem przeprowadzają się do prowincjonalnego miasteczka, w którym dziewczyna spędziła dzieciństwo. Od tamtego okresu minęło kilka lat i bohaterka nie ma wielu wspomnień związanych z miastem. Charakterystycznym elementem nowego-starego domu Nonoki jest dziwny, ale i piękny dysk unoszący się w powietrzu, który jest także swego rodzaju atrakcją turystyczną. Wkrótce po przyjeździe Nonoka spotyka Noel – ekscentryczną dziewczynkę, która twierdzi, że przed laty była jej przyjaciółką. Po serii nieporozumień Nonoka przypomina sobie, że faktycznie kilka lat temu zostawiła w tym mieście przyjaciół, z którymi nie zdążyła się pożegnać. Wygląda też na to, że cała grupa najprawdopodobniej ma coś wspólnego z nagłym pojawieniem się nad miastem owalnego obiektu.

Noel na pewno jest fanką Black Sabbath.

Noel na pewno jest fanką Black Sabbath.

Muszę przyznać, że pomimo szczątkowej akcji pierwszy odcinek nie był nużący. Jest to pewnie zasługa przyjemnej dla oka grafiki i spokojnej muzyki, które tworzą fajną choć może nieco senną atmosferę. Uwagę zwracają przesłodzone do granic możliwości projekty postaci. Pewną normą w anime jest to, że bohaterowie wyglądają na młodszych niż są w rzeczywistości. Sora no Method bije tu jednak wszelkie rekordy bo według fabuły postacie powinny mieć po kilkanaście lat, a taka Nonoka wygląda zupełnie jak uczennica podstawówki, która była we flashbackach. Na plusik zapisuję bardzo przyjemne piosenki w openingu i endingu, których ani przez chwilę nie chciałem przewinąć.

Wygląda cudnie, ale wyobraźcie sobie jakby to było załatwiać codzienne sprawunki z tym czymś nad głową...

Wygląda cudnie, ale wyobraźcie sobie jakby to było załatwiać codzienne sprawunki z tym czymś nad głową…

Przyznam, że dość pozytywnie się zaskoczyłem bo na etapie przeglądania zapowiedzi nie poświęciłem Sora no Method wiele uwagi. Szykuje się pewnie obyczajówka z wątkiem fantasy, powoli rozwijającą się akcją, odrobiną humoru i (zapewne) przedramatyzowaniem niektórych wątków. Takie serie zawsze miały swoich fanów choć po ostatnim sezonie może trochę straciły za sprawą Glasslip, które okazało się niewypałem. Na razie brzmi jak seria dla mnie, mogę takie coś oglądać co sezon jeśli mam miejsce w terminarzu (zwykle nie śledzę na bieżąco więcej niż 4-5 serii). Dla pewności sprawdzę jeszcze jeden odcinek bo tak naprawdę nie bardzo można powiedzieć o czym konkretnie ma być ta seria. Wiadomo, że będzie coś o spełnianiu życzeń i odbudowie zerwanych więzi z przyjaciółmi z dzieciństwa, ale jak na razie wątki te zaznaczono bardzo delikatnie. Niewiele można też powiedzieć o innych postaciach bo każda z nich dostała dosłownie minutę czasu antenowego.
Jeśli lubicie ładne i sielankowe rzeczy, serie „o niczym” i tak jak ja macie słabość do motywu przyjaciół z dzieciństwa (Friendship is Magic ^^) to możecie rzucić okiem. Jeśli jednak oczekujecie przemyślanej fabuły, która podsuwa się do przodu wyraźnymi krokami, logicznie postępujących postaci i szeroko rozumianego realizmu to tutaj raczej nie macie czego szukać. Cóż… Nonoka serduszko ma dobre, ale zdrowym rozsądkiem to ona nie grzeszy.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: