Lato 2014 – zapowiedzi i oczekiwania

Kolejna próba pisania więcej niż jednej notki na miesiąc…

W ostatnim czasie w dużej mierze odpuściłem sobie pisanie o anime. Nie oznacza to, że nie było o czym pisać – wręcz przeciwnie! Mijający sezon Wiosna 2014 był moim zdaniem jednym z lepszych w ostatnich latach. Obejrzałem dwie bardzo dobre serie obyczajowe o nastolatkach z romansowymi i komediowymi wstawkami (Bokura wa Minna Kawaisou, Isshuukan Friends) i „głód” na serie tego typu mam na jakiś czas zaspokojony XD. Inne seriami bardzo mile się zaskoczyłem – Black Bullet to niezła seria akcji, a Ryuugajou Nanana no Maizoukin też się bardzo dobrze ogląda (zostały mi dwa odcinki) pomimo tego, że seria jakby nie może znaleźć złotego środka pomiędzy akcją i paplaniną. Oprócz tego jak zwykle kilka serii trzeba sobie dopisać do listy „rzucić kiedyś okiem” – w moim przypadku to przede wszystkim Hitsugi no Chaika, o którym z wielu źródeł słyszałem dobre opinie.

Zrobiłem już wstępny research odnośnie nadchodzącego sezonu (większość serii startuje w lipcu) i wstępnie wybrałem sobie kilka tytułów, na które planuję rzucić okiem i z którymi wiążę jakieś nadzieje. W miarę treściwa lista co, jak i dlaczego będę oglądać w nadchodzącym sezonie poniżej. Na pisanie kompleksowej notki opisującej większość zapowiadanych nowości nie mam niestety siły :/. Przechodzę ostatnio mało kreatywny okres i najchętniej całe dnie bym zmarnował (dosłownie) na przeglądaniu średnio interesujących rzeczy w internecie, obwiniam przede wszystkim pogodę, która kaprysi jak jakaś bogata tsundere z popularnego anime. Ech, przynajmniej czytam regularnie (przerabiam po raz drugi sagę o Czarnej Kompanii Cook’a, która czytałem w gimnazjum/liceum), kilka miesięcy temu ciężko było nawet z przeczytaniem kilku stron wieczorem :).

Nie przedłużając już – lista „Co Mirasowi wpadło w oko gdy czytał zapowiedzi na innych blogach”:

Bishoujo Senshi Sailor Moon: Crystal

Czarodziejka z Księżyca to symbol dzieciństwa dla wielu ludzi z mojego pokolenia i dla wielu z nas pierwsza styczność z japońską animacją. W pięknych czasach dziewczynki w podstawówce bawiły się w grupę czarodziejek, a chłopcy przeżywali swoje pierwsze miłości zakochując się w tej czy innej bohaterce (w moim przypadku była to Czarodziejka z Merkurego). Dziś może niejedna osoba w moim wieku trochę się tego wstydzi, ale i tak bezbłędnie rozpoznaje Moonlight Densetsu.

Nie ma co się rozwodzić – z ogromnego sentymentu na pewno obejrzę kilka odcinków. Boję się trochę czy przypadkiem nie przeżyję rozczarowania przez tendencję do idealizowania wszystkiego co ma związek z utraconym dzieciństwem. Cóż, na pewno od strony technicznej będzie lepiej niż przed laty, a fabuła ma być wierniejsza mandze.

Gekkan Shoujo Nozaki-kun

Sakura postanawia wyznać miłość Nozakiemu, ale w wyniku nieporozumienia chłopak myśli, że dziewczyna jest po prostu fanką mangi jego autorstwa. Związek dwójki bohaterów zaczyna się rozwijać, a Sakura szuka nowej okazji do wyznania swoich uczuć.

Na początku notki pisałem, że głód komedii romantycznych mam na razie zaspokojony, ale nie przeszkadza mi to szukać czegoś nowego w tym stylu (coś jak z jedzeniem- nieważne ile zjadło się na obiad, na lody zawsze znajdzie się trochę miejsca). Manga, na której anime jest oparte to 4-koma więc fabuła pewnie nie będzie najmocniejszą stroną tego tytułu, ale nie zaszkodzi rzucić okiem.

Glasslip

Główną bohaterką serii jest siedemnastoletnia Touko, która marzy o tym by zostać artystką wytwarzającą przedmioty ze szkła. Pewnego lata spotyka ona pięciu innych nastolatków, z którymi się zaprzyjaźnia.

Lubię P.A. Works za takie serie jak True Tears, Hanasaku Iroha i Tari Tari. Ich dzieła są ładnie wykonane, mają fajne postacie, żadnego wymuszonego humoru i emanuje z nich taka fajna sielankowa atmosfera, a jednocześnie można sobie przypomnieć różne problemy wieku dorastania jakie samemu się przeżywało. Choć mam do nadrobienia inne serie tego studia (Angel Beats, Nagi no Asukara) to na Glasslip na 100% rzucę okiem.

Sword Art Online 2

Drugi sezon popularnej adaptacji serii light novel skupi się na historii zatytułowanej Phantom Bullet przedstawionej w tomach 5 i 6.

Mam specyficzny stosunek do całej serii. Light novel było fajnym i lekkim czytadłem, ale nie do końca rozumiem wielki hype jakiego doczekała się ich animowana adaptacja. Pewnie zrobię tak jak w przypadku pierwszego sezonu – z ciekawości rzucę okiem na 1-2 odcinki, ale dalej nie będę oglądać bo całą historię już znam z wersji „papierowej”, a nie była ona aż tak wciągająca by ją sobie odświeżać po tak krótkim czasie.

Tokyo ESP

Adaptacja mangi. Rinka to zwyczajna licealistka mieszkająca w Tokyo. Pewnego dnia dziewczyna odkrywa, że posiada niezwykłą moc przenikania przez obiekty (jak Shadowcat z X-menów), okazuje się też, że nie jest jedyną osobą w Tokyo, która posiada nadprzyrodzone moce.

Mam chyba pecha do takich anime. Motyw supermocy i magii w czasach współczesnych przewija się od czasu do czasu, ale w sumie jedyną serią w tym stylu, która mnie naprawdę wciągnęła było Darker than Black (swego czasu może jeszcze Witch Hunter Robin). Zobaczymy jak będzie tym razem.

Ao Haru Ride

Jeszcze jedna komedia romantyczna, tym razem adaptacja mangi dla dziewcząt. Futaba zawsze była ładna i popularna wśród chłopaków co sprawiało, że inne dziewczęta jej zazdrościły i nie były dla niej zbyt miłe. Zmieniając szkołę bohaterka postanawia, że będzie tak mało dziewczęca jak tylko się da by uniknąć podobnych przykrości. W nowym miejscu spotyka ona Kou – kolegę, którego przed kilku laty darzyła uczuciem. Chłopak wyjawia, że kiedyś odwzajemniał jej uczucia, ale od tamtej chwili minęło już sporo czasu.

Nie mam nic przeciwko historiom shoujo, ale to czy jestem je w stanie „strawić” zależy często od głównych bohaterek. Jeśli Futaba będzie totalną ciapą „oh, ah, on na mnie spojrzał!” to dam sobie spokój.

Shirogane no Ishi Argevollen

Pomiędzy dwoma państwami trwa długoletnia, wyniszczająca wojna. Jedna ze stron wprowadza nową broń o nazwie Argevollen, która ma przechylić szalę zwycięstwa.

Nowa seria o mechach w oczekiwaniu na nowe Gundamy. Warto zwrócić uwagę, że to dziecko studia XEBEC, które ma na swoim koncie Break Blade – genialną serię wojenną o mechach w niecodziennym settingu i z tego powodu warto rzucić okiem.

Akame ga Kill!

Adaptacja mangi. Tatsumi jest młodym wojownikiem, który rusza w świat zarabiać pieniądze by pomóc mieszkańcom swojej biednej wioski. Wielki świat okazuje się jednak mało przyjazny, a Tatsumi szybko zostaje obrabowany. Jakby tego było mało bohater ma bliskie spotkanie z grupą zabójców, którzy jednak wcale nie są tacy źli jeśli porównać ich do skorumpowanej władzy.

Co sezon trzeba dać szansę seriom fantasy nawet jeśli żadne anime nie umywa się do zachodnich książek z tego gatunku, w których tak się lubuję. Opinie w internecie mówią, że manga będące pierwowzorem jest „mroczna” cokolwiek to znaczy. Mroczność mrocznością, ja tam widzę w trailerze kilka dziewcząt z odpowiednio dużym biustem… Zobaczmy, jeśli będą fajne sceny akcji bez przesadnych akcentów kojarzonych z mangami shounen to czemu nie? Ah, zapomniałbym – japońska katana wieczne żywa nawet w fantasy stylizowanym na średniowieczną Europę.


Oczywiście powyższa lista nie wyczerpuje tematu. Po kompleksowe zestawienia nowości łącznie z trailerami i bardziej wyczerpującymi informacjami odsyłam na takie strony jak anichart i Random Curiosity oraz na zaprzyjaźnione blogi. Do premier zostało jeszcze trochę czasu – wystarczy na nadrobienie zaległości i nowy sezon będzie można otworzyć z „czystym kontem” :). Kiedy już zacznę się powoli zapoznawać z powyższymi tytułami to pewnie naskrobię kilka słów na blogaska (a w międzyczasie może nawet pojawi się jakaś notka nie mająca bezpośredniego związku z anime, kto wie?). Tym akcentem żegnam się na dziś i wracam do Dragon Age: Origins – o ile podstawce musiałem dać kilka godzin by na serio się wkręcić to dodatek porwał mnie od samego początku :)

Reklamy

4 Komentarze

  1. Podzielę się moim zdaniem tylko na temat tych wymienionych tytułów, które sam zamierzam obejrzeć.

    Sailor Moon – ta, zdecydowanie sentyment z dzieciństwa, dlatego nie oczekuję, że seria jakoś specjalnie mnie zainteresuje. Design podobny do CLAMP, ale strasznie zniewieściały, dlatego będę oglądał w wyższej rozdzielczości, abym mógł z czystym sumieniem skrytykować :) Swoją drogą, także w moim przypadku Merkury królowała – mamy gust^^ Pamiętam nawet te czasy, kiedy czarodziejki rysowałem (teraz nazywa się to hipstersko fanartami). #gimbynieznajo

    SAO 2 – obejrzałem wcześniejszą słabą serię tak więc muszę i tę. Czemu ma taki fejm? To pożywka dla plebsu, nerdów, którzy na ładnie dziewczyny mogą popatrzeć tylko w .JPG. Znośny tytuł akcji, ale zachwyt nieuzasadniony.

    To tyle podobieństw w naszym przypadku. Zastanawiam się, dlaczego nie umieściłeś na liście Tokyo Ghoul – obstawiam, że będzie to takie SnK letniego sezonu. Jeśli chodzi o Shirogane no Ishi Argevollen – uwielbiam mechy, ale po Gargantii odkryłem, że nie za wszelką cenę (fabuła tego serialu wygląda tragicznie).

  2. W kontekście SAO 2 co myślicie o No Game no Life? Coś dużo ostatnio tych anime dla nerdów wychodzi :)

  3. @Luka Wars
    gimbynieznajo XD
    Opisem SAO podsumowałeś chyba większość anime typu B czyli mniej więcej połowę tego co wychodzi w każdym sezonie. Powiem jeszcze, że nerd nerdowi nierówny – ja tam jestem dumny z mojego wewnętrznego nerda i go w sobie pielęgnuję XD

    @miedzio
    A czy anime jako ogół nie jest przeznaczone dla nerdów? Ok, może trochę przesadzam.
    O No Game No Life czytałem w sumie różne opinie, kiedyś chciałem nawet rzucić okiem, ale mi przeszło.

  4. Ja się wprost nie mogę doczekać rozpoczęcia sezonu letniego – ma dla mnie nieporównanie więcej potencjału, niż wiosenny, który po prawdzie trochę mnie rozczarował… Na lato wybrałam sobie aż 16 serii do sprawdzenia, nie wiem, jak to ogarnę, ale jakoś tak czuję, że wszystkie mają szansę mi się spodobać :) Zresztą na mojej liście jest większość tytułów, które i Ty wymieniłeś.

    Co do Sailorek – jako że jak najbardziej byłam we wspomnianej grupie dziewczynek, które całymi popołudniami bawiły się w waleczne czarodziejki, remake na pewno obejrzę, choć przyznam, że grafika odstrasza mnie szalenie. W ogóle mi się nie podoba styl Takeuchi przeniesiony na animację. Jej kreska była śliczna te 20 lat temu. Ale na dzisiejsze standardy, do których jesteśmy już przyzwyczajeni, wydaje mi się ogromnie przestarzała i nie wiem, czy przyzwyczaję się do bohaterek w tym dziwacznym wydaniu…

    W kwestii Ao Haru Ride – jeśli pójdą naprawdę zgodnie z mangą, to nie ma obaw :) Futaba nie jest typową zagubioną sierotką moe, która potyka się o własne nogi ;) To całkiem ogarnięta i normalna dziewczyna. Oczywiście, jak to w shoujcach, jej życie kręci się wokół spraw sercowych, ale nie jest rumieniącą się ciepłą kluchą, która nie potrafi znaleźć języka w gębie, także jest nieźle. Osobiście za mangą przepadam, więc anime też bardzo wyczekuję :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: