Z Mirasowej filmoteki – Labirynt

Szykuję się do zorganizowania kolejnej sesji w Dungeons&Dragons (tak ciężko się przygotowuję, że przez dwa miesiące nic nie napisałem na blogu… not). Sesja ta ma być zwieńczeniem obecnej kampanii; gracze zdobyli wpływy i potęgę, usiekli niezliczoną ilość orków i innych potworów, zdobyli też liczne skarby, a aktualnie przygotowują się do założenia własnego państwa. Na tej akurat kampanii mocne piętno odcisnęło uniwersum Warcrafta, ale szukając inspiracji jako Mistrz Gry lubię zwracać się w różne strony, uwielbiam na przykład przypominać sobie przeróżne względnie stare książki i filmy (nie tylko fantasy). Przy tej okazji często mam napaść tak zwanych feelsów – zaczynam przesłuchiwać na youtube stare soundtracki i oglądać fragmenty filmów. Przy tej okazji wynajduję czasem prawdziwe perełki – dziś krótka notka o kolejnym filmie, który oglądałem będąc dzieckiem, a który z pewnością przyczynił się do mojego dzisiejszego zamiłowania do fantastyki.

Labirynt

Labirynt

Film Jima Hensona z 1987 roku. Główną bohaterką jest nastoletnia Sarah, która pod nieobecność rodziców musi zaopiekować się swoim braciszkiem-niemowlęciem. Dziewczyna miała inne plany na wieczór (zabawa w niańkę średnio się jej podoba) i w gniewie życzy sobie już nigdy nie ujrzeć brata. Życzenie dociera do uszu króla goblinów, który wysyła swoje sługi by porwały maluszka. Chcąc uratować brata Sarah ma 13 godzin by przedarzeć się przez ogromny labirynt i dotrzeć do znajdującego się w samym jego środku zamku. W labiryncie bohaterka spotyka mnóstwo fantastycznych postaci granych przez stworzone na potrzeby filmu kukiełki, musi też wykazać się sprytem i odwagą.

Film jest z jednej strony cukierkową, ale też nieco mroczną baśnią okraszoną wcale niezłym soundtrackiem. Swoją drogą to król goblinów jest grany przez Davida Bowie, który śpiewa też w filmie kilka piosenek. Przez to wszystko film jest okropnie eklektyczny; z jednej strony cudaczne kukiełki przywodzące na myśl Muppety, z drugiej creepy atmosfera, a z trzeciej David Bowie – ikona muzyki pop. Ta mieszanka pewnie wydaje się dziś tandetna bo przyzwyczailiśmy się już do tego, że filmy fantasy są pełne przystojnych krasnoludów i elfów na deskorolkach. Mimo to film do dziś cieszy się niezłą opinią widzów (na imdb ma na przykład ocenę 7,4/10) choć krytycy raczej nie są dla niego zbyt łaskawi. Ciocia Wiki podaje za to, że choć film nie był hitem kasowym w kinach to cieszył się bardzo dobrą sprzedażą na kasetach i DVD.

Reklamy

5 Komentarzy

  1. Kompletnie zapomniałam o tym filmie, a kiedyś miałam go nawet na VHS! Wtedy nie miałam jeszcze świadomości kim był David Bowie ;) Obiektywnie film był hmmm…średni, ale tak to już jakoś bywa, że rzeczy związane z dzieciństwem wydają nam się piękniejsze niż były w rzeczywistości :) Strasznie lubiłam ten film i widziałam go chyba ze 100 razy. To trochę jak z Gremlinami. Film był po prostu głupi, ale dzieci kochały gremliny, a szczególnie Gizma. Ostatnio nawet z koleżankami wspominałyśmy Gremliny oraz Laleczkę Chucky i wszystkie doszłyśmy do wniosku, że te filmy były świetne.

    1. Podczas pierwszego seansu z Labiryntem też nie miałem pojęcia kim był David Bowie :). Szczerze przyznam, że nawet po latach odbieram Labirynt bardzo dobrze, ale na pewno duży udział ma w tym sentyment z dzieciństwa. Mam tak z resztą ze sporą ilością filmów (nie tylko fantasy). Nie wiem jak patrzyłbym teraz na Gremliny, dawno nie miałem okazji tego oglądać. Swoją drogą to mam wrażenie, że na VHS oglądałem MASĘ świetnych filmów z pogranicza fantastyki, ale większości tytułów nie jestem sobie w stanie przypomnieć. Czasem zaczynam kojarzyć wybiorcze sceny i fragmenty fabuły, tytuł filmu mi jednak przeważnie ucieka.

      Może wyjdę na starego malkontenta, ale mam wrażenie, że kiedyś filmy „dla dzieci” były lepsze niż dzisiaj XD. Kiedyś były właśnie Gremliny, Labirynt czy inna Niekończąca się opowieść, a teraz?

  2. Król goblinów prezentuję się naprawdę… goblinio!

  3. UWIELBIAM KRÓLA GOBLINÓW! Do dziś dnia jestem oczarowana tym filmem i kreacją Davida Bowie.

    1. No nie? Kiedyś kręcili naprawdę świetne filmy fantasy i z pogranicza tego gatunku. Teraz mamy epokę rozpoczętą przez ekranizację „Władcy Pierścieni” i kontynuowaną przez „Hobbita”, które (choć fajne) trochę zmieniły podejście do filmu fantasy. O ile na „Hobbita” dobrze się patrzy to jednak brakuje w nim tej magii jaką można było znaleźć choćby w „Labiryncie” :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: