Kolejny rok za nami

Końcówka roku to czasem okres podsumowań, czasem okres obmyślania postanowień na nadchodzący rok, a czasem po prostu kolejny tydzień przerwany przez imprezę sylwestrową i Nowy Rok. Dla mnie końcówka roku to także urodziny mojego bloga o czym wordpress co roku mi skrzętnie przypomina. Nie udało mi się opublikować notki dokładnie w rocznicę założenia konta na wordpressie, ale z okazji zbliżającego się końca roku napiszę notkę podsumowującą mijający rok także z punktu widzenia mojej blogowej aktywności.

Początkiem 2013 roku niepozorne Kotoura-san okazało się szalenie sympatyczną serią. Życzę sobie więcej takich niespodzianek w nadchodzącym roku. (e-shuushuu.net)

Początkiem 2013 roku niepozorne Kotoura-san okazało się szalenie sympatyczną serią. Życzę sobie więcej takich niespodzianek w nadchodzącym roku. (e-shuushuu.net)

26 grudnia minęło pięć lat od kiedy założyłem sobie konto na wordpressie, tym sposobem dotrwałem do pierwszej okrągłej rocznicy w swojej „karierze” blogera. Od samego początku zależało mi głównie na tym by przez bloga niejako przymusić się do pisania różnorodnych tekstów; krótkich notatek, felietonów, recenzji, może nawet opowiadań. Tą funkcję blog spełnia do dziś choć w ostatnim roku notek pojawiało się wyraźnie mniej niż w latach poprzednich. Mam jednak nadzieję, że udało mi się choć trochę zbalansować tematykę wpisów – w zasadzie od zawsze na blogu dominowały wpisy o anime, a tematy takie jak filmy, książki i gry pojawiały się tylko gościnnie przez co mogę wydawać się osobą monotematyczną. O ile japońska animacja dalej stanowi ważny składnik moich geekowskich zainteresowań to mam wrażenie, że małymi kroczkami zmierzam mimo wszystko do większej różnorodności wpisów.

Jeśli chodzi o plany względem bloga na przyszły rok to w zasadzie nic się nie zmieniło od lat. Chcę by blog dalej motywował mnie do intelektualnego wysiłku, do przemyśleń na temat moich zainteresowań, by w głowie co jakiś czas kołatała mi się myśl „fajnie byłoby o tym napisać”. Skoro już czytam znacznie mniej niż na studiach (nad czym zresztą ubolewam) to niech pisanie będzie kolejnym ćwiczeniem dla mojej mózgownicy. Nie mam ambicji by stać się jednym z najbardziej opiniotwórczych blogerów w internecie, nie planuję szeroko zakrojonych działań na rzecz drastycznego zwiększenia liczby odwiedzin. To wszystko wymagałoby sporo pracy i dyscypliny, których w poprzednim roku nie byłem w stanie z siebie wykrzesać. Miniony rok obfitował zresztą w wiele zmian. Przede wszystkim kontynuowałem walkę z rynkiem pracy, który jest jak wiadomo wymagającym przeciwnikiem dla absolwentów kierunków humanistycznych. Zaliczyłem kolejny staż, z którego była marna kasa, ale przynajmniej zaowocował on podpisaniem umowy o pracę. Tym sposobem stawiam kolejne kroki w kierunku zdobywania doświadczenia zawodowego i może w kierunku jakiejś życiowej stabilizacji choć kosztowało mnie to sporo stresu i odbiło się na mojej blogowej aktywności. Jestem jak widać takim życiowym nieogarem, że zamiast skakać z radości z okazji znalezienia pracy w zawodzie to siedzę przed kompem i z nerwów robię sobie jedną herbatę za drugą. Ech, a niektórzy moi rówieśnicy mają dzieci w wieku szkolnym :).

W przyszłym roku postaram się zrobić zdjęcie stołu podczas sesji.

W przyszłym roku postaram się zrobić zdjęcie stołu podczas sesji.

Przechodząc już może do podsumowania roku 2013 pod kątem innych, ciekawszych tematów. Cieszę się, że ciągle udaje mi się zebrać ekipę by rozegrać sesję RPG. W czasach szkolnych grało się co drugi weekend, a obecne jedna sesja w miesiącu to wielki sukces. Cieszę się jednak bardzo, że takie spotkania towarzyskie przy kostkach i piwku ciągle się nam udają, a kolejna kampania D&D powoli zmierza do wielkiego finału. O sesjach RPG pisałem trochę na początku istnienia bloga porzuciwszy potem bez żalu tą tematykę. Może w przyszłym roku wykombinuje jakiś sposób na bezbolesne upchnięcie na blogu kilku zdań na temat RPG.

Kolejny rok od końca studiów to kolejny rok czytania mniejszej ilości książek. Udało mi się jednak (w końcu) dokończyć Trylogię Zdrajcy Trudi Canavan; wszystkie tomy czytało się bardzo dobrze i mocno się wkręciłem gdy już zaakceptowałem Lorkina jako jednego z głównych bohaterów. Cała trylogia była może słabsza niż Trylogia Czarnego Maga, ale i tak poleciłbym ją miłośnikom takiego trochę młodzieżowego fantasy. Trochę z innej beczki to miałem okazję odświeżyć sobie kilka książek spod znaku Forgotten Realms i niestety muszę stwierdzić, że dziś nie wiem co tak fajnego widziałem w nich kilka lat temu :D. Wiele z nich to dalej przyjemne czytadła, ale czar Zapomnianych Krain nie działa już na mnie tak mocno jak gdy byłem w wieku szkolnym.

W kategorii gier komputerowych ten rok będzie dla mnie stał pod znakiem Mass Effecta. Początkiem roku stwierdziłem, że skoro jedynka była tak fajną grą to najwyższy czas zagrać w drugą i trzecią cześć serii. W połowie roku zresztą zabrałem się za przejście całej serii ponownie grając od samego początku z praktycznie takim samym zainteresowaniem co za pierwszym razem (pokusiłem się nawet by z tej okazji sprawić sobie kilka DLC). W tym roku przeprosiłem się też z emulatorami konsol bo okazało się, że wyszły ich nowsze, sprawniej działające wersje. Niedawno skończyłem Personę 3 z PlayStation 2, a na oku mam jeszcze kilka gier jRPG z tej konsoli. Jak się okazuje nawet z mojego kilkuletniego laptopa da się jeszcze coś wycisnąć.

Na Hobbita napisanego na nowo przez Petera Jacksona czekaliśmy cały rok.

Na Hobbita napisanego na nowo przez Petera Jacksona czekaliśmy cały rok.

Zabrałem się także za nadrabianie i przypominanie sobie starych filmów fantasy i SF. To akurat zostało trochę sprowokowane przez rozmowy z kuzynem i znajomymi miłośnikami fantastyki. Co jakiś czas tematem dyskusji staje się u nas reaktywacja działającego niegdyś w naszym mieście Klubu Fantastyki, który niestety umarł śmiercią naturalną kilka lat temu. Dyskutując mamy oczywiście wiele genialnych pomysłów na stworzenie nowego, lepszego klubu pozbawionego wad poprzednika i jednym z tych pomysłów jest prowadzenie projekcji filmów fantasy i science fiction. Projekcje miałyby być połączone z krótkimi pogadankami na temat filmu, a chodziłoby przede wszystkim o stare, klasyczne filmy (kuzynowi od wielu lat marzy się zresztą maraton z Planetą Małp). Jak na razie pożytek z tych dyskusji jest taki, że sam co jakiś czas urządzam sobie sam seansik z jakimś starym filmem. Stwierdzam, że naprawdę warto tak robić, na niektóre filmy (Łowcę Androidów, Obcego, Narzeczoną dla Księcia) po latach patrzy się zupełnie inaczej. Swoją drogą to dobrze przypomnieć sobie, że kiedyś science fiction wyglądało zupełnie inaczej niż cukierkowy Avatar Camerona.

Jeśli chodzi o anime to co sezon śledzę na bieżąco kilka serii i muszę stwierdzić, że pomimo wieszczenia upadku tego przemysłu, rzekomego zalewu miernoty, wszechobecnego ecchi, incestów i borderline-hentai to ciągle można wyłapać małe, ale wartościowe perełki. W tym roku też znalazłem kilka takich skarbów. Suisei no Gargantia pokazało, że mieszanka postapokalipsy i twardego science fiction w anime nie musi być ciężkostrawna. Love Lab przywrócił mi wiarę w gatunek „cute girls do cute things in a cute way”. Kakumeiki Valvrave przywołało miłe wspomnienia o Code Geass i umilało oczekiwanie na nowego Gundama. Little Busters! udowodniło mi, że adaptacje gier visual novel ciągle mnie wciągają. Wyróżnienia przyznałbym też dla dwóch serii hołdującym modzie na okropnie długie tytuły, których nie jestem w stanie zapamiętać dlatego cieszę się, że istnieją ich oficjalne skróty. Watamote bo wywoływało u mnie silne, ale sprzeczne emocje – naprawdę nie wiedziałem czy mam się śmiać z głównej bohaterki czy też może jej współczuć. Oregairu bo miało fajne postacie, a cześć przemyśleń głównego bohatera przemawiało do mojej introwertycznej natury i aspołecznych skłonności.

Kończąc już moje przydługie wywody chcę jeszcze raz życzyć wszystkim pomyślności w nadchodzącym roku; niech niespodzianki będą tylko miłe, a wszystko idzie po waszej myśli. Mijający rok postarajcie się wspominać tylko pod kątem pozytywnych jego aspektów. Świat jest coraz bardziej zwariowany, ale ciągle można dostrzec jakieś światełka na horyzoncie, w zalewie chłamu ciągle kręci się dobre filmy, powstają dobre anime, pisze się dobre książki. Niezależnie od tego jak planujecie spędzić Sylwestra życzę byście byli zadowoleni, nieważne czy idziecie na wielką imprezę czy spędzacie go w bardziej kameralnym gronie czy też może siedzicie w domu oglądając filmy i przeglądając internet. Spotkajmy się znowu w 2014 roku. Ja sam obiecuję co jakiś czas coś tu jeszcze napisać, tak łatwo się mnie nie pozbędziecie :).

Advertisements

One response

  1. Wszystkiego Najlepszego dla bloga, jak i Szczęśliwego Nowego Roku dla Ciebie~! ^^
    Aż chciałoby się zastanowić, czy stworzenie tego oto Twojego miejsca w sieci nie było swego rodzaju „noworocznym postanowieniem”, że tak pięknie zeszło się z czasem podsumowań roku :) Jeśli tak, to mam nadzieję, że będzie Cię motywowało do kolejnych 5 [i więcej!] latek przelewania swoich myśli na „papier” – bynajmniej nie przyjmuję do wiadomości rezygnacji z tego procederu :D Gratulacje ślicznej rocznicy :)

    Pozdrawiam ^^

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: