Miras poleca: Love Lab

Anime będące adaptacjami mang z rodzaju „cute girls do cute things in a cute way” od wielu lat cieszą się niesłabnącą popularnością. Raczej nie powalają one na kolana swoją oprawą audiowizualną i wielowątkową fabułą, ich siłą zawsze musi być humor i postacie, które można szybko polubić. Wśród takich serii można oczywiście znaleźć pozycje lepsze czy gorsze, zawierające mniej lub więcej fanserwisu i sięgające po mniej lub bardziej oryginalne żarty. Niestety w zalewie coraz to nowych, taśmowo produkowanych animowanych komedii często zdarza się, że na ekrany trafiają okropne przeciętniaki, które ciągle serwują te same, odgrzewane żarty o piciu herbatki,a często okazuje się, że komedia okazuje się zwyczajnie nieśmieszna.

Piękna...

Piękna…

Akcja Love Lab, które mieliśmy okazję podziwiać w kończącym się letnim sezonie, dzieje się w prestiżowej szkole dla dziewcząt. Idolką wszystkich uczennic jest Natsuo Maki – dziewczę grzeczne, usłużne i inteligentne, pełniące obowiązki przewodniczącej samorządu szkolnego. Inną popularną osobistością w szkole jest Riko Kurahashi. Riko dla odmiany bywa niesforna, z nauką jest na bakier i ma wszelkie zadatki na chłopczycę. Spotkanie tej dwójki owocuje serią zabawnych zbiegów okoliczności, w wyniku których dziewczęta poznają się z zupełnie innej strony, a Riko zaczyna uchodzić za eksperta w zakresie stosunków damsko-męskich. Bohaterki zaczynają prowadzić badania i uczone dyskusje o chłopakach, randkach i wszystkim co tylko z tymi tematami związane. Całość nie jest jednak żadnym tandetnym poradnikiem na poziomie prasy młodzieżowej, ale raczej pretekstem do pokazania całej masy śmiesznych scenek. Dwie główne bohaterki stanowią wręcz wybuchową mieszankę. Owszem, Riko od zawsze obracała się w towarzystwie chłopaków, ale wszyscy traktowali ją jak kumpla, z którym można pograć w piłkę i rozrabiać, żaden z nich nie myślał o Riko w bardziej romantyczny sposób. Do tej nawarstwiającej się sterty nieporozumień (Riko pomimo usilnych starań nie jest w stanie wyjaśnić tego niedomówienia) dochodzą dziwaczne wyobrażenia Natsuo o chłopakach i randkowaniu. Dwójce bohaterek dzielnie sekundują inne postacie takie jak nieśmiała Suzu, która od zawsze podziwiała silną i odważną Riko.

... i Bestia?

… i Bestia?

Nawiązując do wstępu notki, Love Lab jest komedią z wysoką zawartością komedii. Tutaj jeden gag goni drugi, a niedoskonałości nie próbuje się przykryć fanserwisem czy zalewem moe. Nie znaczy to jednak, że bohaterki są pozbawione wdzięku, pomimo ich źle ukierunkowanego zapału i postrzelonych pomysłów można się do nich bardzo szybko przywiązać. Przy tym wszystkim seria niezbyt nachalnie przemyca wątek, który ukazuje znaczenie szczerości i prawdziwej przyjaźni. Warto zaznaczyć jednak, że same wątki damsko-męskie mają w serii całkowicie drugorzędne znaczenie dlatego osoby szukające romansu nie powinny dać się zwieść tytułowi. Złożona fabuła nie jest oczywiście jednym z atutów serii, ale kolejne odcinki nie są tylko zlepkami przypadkowych śmiesznych scenek – w serii jest kilka następujących po sobie wątków splatających ze sobą odcinki.

Szczerze przyznam, że Love Lab na etapie pierwszych zapowiedzi nie przykuło mojej uwagi i wrzuciłem je do bezdennego worka z napisem „moe uczennice piją herbatkę i udają, że są zabawne”. Kiedy jednak (nieco przypadkiem) rzuciłem okiem na pierwszy odcinek seria urzekła mnie pozytywnym przekazem i dała wiele okazji do śmiechu. W całym morzu komediowych serii o uczennicach na pewno łatwo ją przeoczyć, do statusu wielkiego hitu też jej wiele brakuje, ale na pewno warto dać jej szansę.

Advertisements

3 komentarze

  1. Przyznam się szczerze, że widziałam pierwszy odcinek i faktycznie pozytywnie mnie zaskoczył, bo tak jak piszesz, Love Lab na etapie zapowiedzi nie wydawało się niczym szczególnym, czy odbiegającym od normy słodkich dziewczątek, które mają być uroczo zabawne, a w praktyce wychodzi im to średnio. Tymczasem, niespodzianka, faktycznie dostaliśmy całkiem przyjemną serię. Trochę utonęła mi w nawale miliona innych tytułów, które oglądałam w poprzednim sezonie, ale skoro mówisz, że rzeczywiście do końca trzyma ten fajny, sympatyczny poziom, to definitywnie muszę dopisać sobie Love Lab do listy „do nadrobienia” :)

    Pozdrawiam~! ^^

  2. Pierwszy odcinek mnie nie powalił, ale na szczęście wzięłam tę serię do opisania w Gorących Nowościach w Arigato, więc żeby mieć czym wypełnić tekst obejrzałam jeszcze dwa odcinki. Seria tak naprawdę rozkręca się w czwartym, który jest boski. Wprawdzie drama mnie męczyła, na szczęście było jej mało.
    Również będę tę serię polecać, jako przykład dobrych Słodkich Dziewczynek, może nie tak dobry jak Azumanga, ale na pewno z górnej półki :)

  3. Przeszłam dokładnie taką samą drogę z Love Lab – na etapie zapowiedzi nie poświęciłam rozważaniom o ewentualnym potencjale tej serii choćby 30 sekund. Dopiero, gdy po emisji pierwszego odcinka dotarły do mnie opinie, że jest zaskakująco dobrze, skusiłam się na seans. I faktycznie, było zaskakująco dobrze, a nawet lepiej. Riko jako główna bohaterka zdobyła sobie moją sympatię po pierwszych minutach odcinka – a zaraz potem okazało się, że również idealna Maki jest stworzeniem zasługującym na same pozytywne odczucia. Mimo, że pierwowzorem Love Lab jest manga 4-panelowa, osobom odpowiedzialnym za adaptację, udało się zrobić z tego serię z autentyczną fabułą – również spodobał mi się fakt, że kolejne odcinki nie były wyłącznie kompilacją mniej lub bardziej zabawnych gagów, ale łączyły się poprzez różnego rodzaju wątki. Wyjątkiem był chyba odcinek, zdaje się 11, który przybliżał co prawda postacie trzech bohaterek drugoplanowych, ale właśnie tak na zasadzie poszarpanych scenek rodzajowych. Ogólnie jednak seria wypadła nadzwyczaj sympatycznie i zabawnie. Niby było picie herbatki, niby były przesłodzone moe dziewczynki, a jednak udało się z tego zlepić bardzo fajną opowieść.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: