Z Mirasowej filmoteki – Legenda

Zdarza się, że podczas spotkań ze znajomymi podzielającymi moje zainteresowanie fantastyką rozmowa schodzi na temat „starych dobrych czasów”. Wspominamy pierwsze przygody z literaturą fantasy, pierwsze sesje RPG, LARPy. Lubimy też napomknąć o istniejącym jeszcze kilka lat temu w naszym mieście Klubie Fantastyki. Klub miał swój urok, ale jego działalności można było wiele zarzucić; spotkania często były bardzo chaotyczne, uczestnicy dzielili się na kilka wzajemnie przekrzykujących się grupek i nie robili nic konkretnego. Nic dziwnego, że w Domu Kultury mieli nas w końcu dość :D. Podczas rozmów z kumplami lubimy snuć wizje reaktywacji Klubu w nowej, lepszej odsłonie, mamy masę pomysłów dotyczących tematów i form spotkań. Jednym z pomysłów jest urządzenie swoistego Dyskusyjnego Klubu Filmowego ukierunkowanego na filmy fantasy i science-fiction. Z kolegami potrafimy cały wieczór przerzucać się tytułami (w większości dość starych) filmów, które można zaprezentować – jednym z nich jest Legenda z 1985 roku.

Władca Ciemności pragnie zgładzić ostatniego jednorożca by pogrążyć świat w wiecznym mroku, na jego drodze staje młody chłopak wychowany w puszczy. Wraz ze swoimi elfimi sojusznikami bohater musi pokrzyżować plany mrocznego władcy i uwolnić z jego łap ukochaną.

Pierwszą styczność z tym filmem miałem jako kilkulatek. Nie pamiętam dokładnie jakie odczucia we mnie wtedy wywołał, byłem raczej zainteresowany (od małego miałem skrzywienie w kierunku fantasy), ale pamiętam też, że główny czarny charakter i jego pomagierzy wydawali mi się przerażający. Film wyreżyserował go Ridley Scott, główną rolę zagrał Tom Cruise, a film jest dziś swego rodzaju klasyką. W młodości te nazwiska nic mi nie mówiły, ale film dość dobrze zapadł mi w pamięć. Kiedy wróciłem do niego po latach byłem w stanie powiedzieć o nim nieco więcej niż tylko „ta straszna bajka ze złym demonem” (Władca Ciemności wypadł z resztą rewelacyjnie). Legenda ma piękną scenografię i naprawdę niezłą, robiącą wrażenie nawet dziś charakteryzację. Przede wszystkim jednak należy zwrócić uwagę na mroczny klimat, który upodabnia ją bardziej do tradycyjnych baśni niż do współczesnych, cukierkowych bajek rozpropagowanych choćby przez dzieła Disneya i inne typowo komercyjne produkcje w rodzaju niedawnego Hobbita. Pomimo humorystycznych scen wszystko w Legendzie jest smutne i tajemnicze, wiele postaci posługuje się zagadkami i przysłowiami, a bohaterowie wcale nie są kryształowo czyści. To moim zdaniem największy atut Legendy, który pomimo upływu lat nie pozwala jej odejść w całkowite zapomnienie.

Jak to zwykle bywało z filmami fantasy Legenda nie odniosła finansowego sukcesu. Pochwalić można jej stronę wizualną i ogólną atmosferę, ale fabuła nie jest zbyt oryginalna, a aktorzy nie mają wielu okazji by zabłysnąć swoim kunsztem. Dziś w różnych serwisach internetowych oceny filmu wahają się w okolicach 6/10, nie ma tak źle, a film jest często wymieniany wśród klasyków kina fantasy. Film niewątpliwie nadaje się na projekcję w ramach spotkań entuzjastów, którzy są w stanie wyjrzeć poza efekty specjalne, ale osoby nastawione do fantastyki sceptycznie lub neutralnie na pewno będą kręcić nosem.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: