Wiosna 2013 – pierwsze wrażenia (część pierwsza)

Pierwszy rzut oka na wiosenne nowości. Szczerze przyznam, że dzisiejsze tytuły wybrałem raczej przypadkowo i według wstępnych planów miałem je całkowicie olać, no może za wyjątkiem OreImo :). Tytuły, z którymi wiążę większe nadzieje zostawiłem sobie na kolejną notkę, którą mam nadzieję opublikować jeszcze w tym tygodniu. Nie przedłużając już: zobaczmy jak wypadło moje pierwsze zetknięcie z nowościami.

OreImo 2

Sprzedaż wysyłkowa to straszny wynalazek...

Sprzedaż wysyłkowa to straszny wynalazek…

(uwaga! ta cześć notki zawiera spojlery dotyczące zakończenia pierwszego sezonu tej serii)

Seria jest bezpośrednią kontynuacją poprzedniczki i podejmuje akcję dokładnie w momencie zakończenia się tzw. True Route czyli 4 odcinków specjalnych OreImo. Będąca zatwardziałym otaku Kirino rezygnuje z edukacji w Stanach Zjednoczonych i wraca do Japonii. Jej starszy brat Kyousuke pozornie nie wygląda na zadowolonego z powrotu siostry – Kirino często zachowuje się wobec niego oschle, a towarzyszenie jej w zakupach mangowych gadżetów nie należy do relaksujących. Wszystko wskazuje na to, że codzienne życie rodzeństwa wróci do normy, ale Kyousuke ma jeszcze jedno zmartwienie – wiele wskazuje na to, że dobrze przyjaciółka siostry, znana pod pseudonimem Kuroneko, jest nim zainteresowana.

Drugi sezon OreImo – serii, która była wielkim hiciorem 2010 roku. O ile pierwszą serię oceniłem wtedy bardzo pozytywnie to jakoś nie skakałem z radości na wieść o ciągu dalszym. Zakończenie serii w postaci True Route było dla mnie jak najbardziej satysfakcjonujące i naprawdę nie wiem co nowego można jeszcze wymyślić w zakresie wzajemnych relacji siostry-otaku i jej „zwyczajnego” starszego brata. Inne zdanie na ten temat ma autor nowelek, które są podstawą tej serii… No cóż, pożyjemy zobaczymy. Jak na razie moje zainteresowanie tą serią podtrzymuje sarkastyczny główny bohater oraz Kuroneko – gdyby ta seria miała się skupić na rozkwitającym między tą dwójką romansie to nie miałbym nic przeciwko. Mam jednak nadzieje, że akcja szybko się rozkręci – pierwszy odcinek miał bardzo mało treści: Kirino załatwiała pewne sprawy po powrocie z USA i wraz z bratem zrobiła sobie pierwszą po powrocie wycieczkę do Akihabary… Kirino wygląda uroczo gdy podniecona piszczy z zachwytu nad nowym odcinkiem swojego ulubionego anime, ale proszę was… ile można?

Namiuchigiwa no Muromi-san

"Czy nie mogłem trafić na Arielkę? T_T"

„Czy nie mogłem trafić na Arielkę? T_T”

Takurou to nastolatek lubiący wędkowanie. Pewnego dnia na swoją wędkę złowił hiperaktywną syrenkę imieniem Muromi. Syrenka wbrew oczekiwaniom bohatera nie zamierza jednak na wzór złotej rybki spełniać jego trzech życzeń, zamiast tego zaczyna z nim flirtować i opowiadać mu niestworzone historie o morskich stworzeniach i supermarketach na dnie oceanu.

Gdy pisałem notkę z zapowiedziami postanowiłem olać wszystkie komedyjki „o niczym” oraz serie, których odcinki liczą sobie jedynie kilka lub kilkanaście minut. Pominąłem wobec tego Muromi-san, która przez niecałe 15 minut zapewniła mi ogromną dawkę abstrakcyjnego humoru. Naprawdę, gdzie indziej w tym sezonie można znaleźć tak kiczowaty opening, w którym syrenki ratują świat przed ogromnym meteorytem? Fabuła? Jaka fabuła? Pierwszy odcinek był zlepkiem przypadkowych scen – za każdym razem gdy Taku zjawia się z wędką nad brzegiem morza z wody wyłania się Muromi, która wnosi w jego życie ogromna dawkę wariactwa i ADHD. Co sezon szukam właśnie takie głupiutkiej (ale nie wulgarnej) serii o niczym, nie mam pojęcia dlaczego tym razem chciałem sobie odpuścić… wiem jednak, że zrobiłbym wtedy wielki błąd :).

Date A Live

... i wszystko jasne.

… i wszystko jasne.

Jeśli w serii tego typu nawet fanserwis wypada słabo to wiedz, że coś się dzieje…

Reklamy

4 Komentarze

  1. Obejrzałem pierwszy odcinek Namiuchigiwa no Muromi-san i dawno nie oglądałem tak wypełnionego po brzegi Anime z dziewczyną, która ma ADHD (i jest syreną…). Kilka jej tekstów mnie rozwaliło. Nie jest to jakieś szczególny „krótkometraż”, ale można sobie poprawić humor.

    1. Dokładnie! Nie jest to „najlepsza komedia ever”, ale aktualnie bardzo mi spasowała, gagi są takie absurdalne :). Yukari Tamura, która podkłada głos pod główną bohaterkę odwala kawał świetnej roboty.

  2. Oreimo 2 miałam sobie odpuścić i wrócić w czasie jakiegoś kiepskiego sezonu, ale jak zwykle mi nie wyszło i tytuł ten wylądował na mojej liście ‚watching’. Pomysł z romansem między Kuroneko i Kyousuke to ciekawa opcja i dobrze poprowadzony na pewno podniesie moją ewentualną ocenę, jednak mam nadzieję, że nie będzie to jedyna nowość odróżniająca sezon 1 od 2.

    Hahaha… widzę, że ten sam kadr z Date a Live został nam w pamięci… Cała reszta wydarzeń stała się jedynie tłem do tego, masakrycznie nachalnego, ujęcia bielizny. Tylko pogratulować. ;)

    1. Drugi odcinek OreImo przyjemnie się oglądało – Kyousuke jest świetny kiedy ma okresy „wsiąkania” w hobby siostry. Fajnie też, że postacie drugoplanowe dostają trochę więcej czasu antenowego bo moim zdaniem sama Kirino to za mało by ciągnąć ten kram…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: