Miras poleca: Romeo x Juliet

Od dawna wiadomo, że Japończycy mają raczej blade pojęcie o dorobku kulturowym zachodniej części świata. Nie można im jednak mieć za złe wypaczania naszej zachodniej historii czy literatury – zachód czyni to samo z kulturą japońską, wystarczy zresztą spojrzeć na amerykańskie filmy o samurajach i wojownikach ninja. Całe pokolenia twórców mang i anime w poszukiwaniu inspiracji także sięgały w kierunku Ameryki i Europy. Jednym z przykładów jest Romeo x Juliet – anime wyraźnie nawiązujące do jednego z najsłynniejszych dzieł Szekspira.

Źródło: e-shuushuu.net

Akcja tej liczącej sobie 24 odcinki serii dzieje się kontynencie Neo Verona. Niepodzielną władzę w tym pseudo-średniowiecznym świecie pełni ród Montague, który doszedł do władzy wymordowawszy uprzednio swoich rywali – ród Capulet. Jedyną ocalałą osobą z rodziny Capuletów jest Julia, którą ukryli wierni słudzy. Po kilkunastu latach dziewczyna żyje w chłopięcym przebraniu nieświadoma swojego pochodzenia. Julia przez przypadek spotyka Romea z rodu Montague, będącego synem tyrana rządzącego Neo Veroną. Młodzi zakochują się w sobie od pierwszego wejrzenia, ale na drodze ich uczucia stanie wiele przeszkód.

Fabuła tej serii jest jedynie luźno inspirowana dziełem Szekspira i nie należy jej traktować jako nowej interpretacji słynnego dramatu. „Romeo i Julia” jest jedynie źródłem samego motywu nieszczęśliwej miłości, a cała reszta nie ma z Szekspirem wiele wspólnego. Dlatego warto podejść do tego anime jak do każdego innego romansu z nutką fantasy wzbogaconego o motyw walki z despotycznym władcą gnębiącym swoich poddanych. W tym zakresie seria sprawuje się świetnie, jest w niej pod dostatkiem dworskich intryg, zdrady, knowań i mrocznych sekretów. Oprócz tego jest ona wzbogacona o rasowy wątek fantasy, który jednak wybija się na pierwszy plan dopiero w kilku ostatnich odcinkach. Przez większość czasu kibicujemy kochankom i członkom „ruchu oporu” w nierównej walce o obalenie tyrana Montague. Główne postacie przeżyją swoje osobiste dramaty, których prezentacja była dość udana. Julia dowiaduje się o swoim pochodzeniu i staje na czele zbrojnej grupy by pomścić śmierć rodziny, Romeo dostrzega kolejne zbrodnie popełniane przez swojego ojca i uczy się żyć o własnych siłach, daleko od ociekającej w luksusy rezydencji. Oczywiście nie obyło się bez pewnej dozy naiwności i idealizowania, ale przecież to także na tym polega dyskretny urok zarówno tej jak i każdej innej historii o miłości przezwyciężającej kolejne bariery.

Romeo x Juliet stanowiło dla mnie miłą odmianę po seriach fantasy zdominowanych przez liczne, typowo japońskie, fanserwisowe smaczki takie jak wielkookie dziewoje i bishouneni. Polecam wszystkim, którzy oprócz mangowej estetyki lubią także bardziej zachodnią odmianę fantasy, niekoniecznie miłośnikom Szekspira – jak już wspomniałem jego dzieło było dla serii jedynie malutkim źródłem inspiracji.

Reklamy

One response

  1. Cyt.: ”Nie można im jednak mieć za złe wypaczania naszej zachodniej historii czy literatury – zachód czyni to samo z kulturą japońską, wystarczy zresztą spojrzeć na amerykańskie filmy o samurajach i wojownikach ninja”.

    Akurat The Last Samurai z Tomem Cruise był świetnie zrealizowanym filmem, dobrze odwzorującym tamte czasy :-)

    Anime nie oglądałem, ale po krótkiej recenzji wyciągnąłem następujący wniosek. Japończycy w ostatnich czasach są narodem pozbawionym wyobraźni, zapatrzonym w cywilizację Zachodu. Nie mając pomysłu na oryginalne anime, zachowując przy tym swój styl, sięgają po tandetne inspiracje wielkimi dziełami Zachodu licząc, że przeciętny Japończyk sięgnie po anime widząc tytuł Romeo x Juliet i wierząc, że jest to wierna adaptacja sztuki Szekspira. Smutne czasy – Japończyk naciąga Japończyka.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: