„Na górze róże, na dole pomidory” – The Flower Shop: Summer in Fairbrook

Przypomniałem sobie ostatnio, że mam na blogasku kategorię „gry komputerowe”, w której od wieków nie pojawiła się żadna nowa notka. Nie znaczy to jednak, że porzuciłem ten aspekt elektronicznej rozrywki – przyznam, że nie spędzam już przed monitorem tyle czasu co kiedyś, ale dalej lubię sobie pograć. Planuję przeto napisać w najbliższym czasie o grach, które gościły ostatnio na ekranie mojego komputera. Nie będę pisać o League of Legends (bo moje przygody z tą grą trafnie opisuje ten obrazek), dziś zajmę się The Flower Shop: Summer in Fairbrook, którą zarekomendowały mi moje kochane koleżanki.

Brunetki, blondynki…

The Flower Shop: Summer in Fairbrook to gra randkowa z rodzaju visual novel inspirowana japońskimi produkcjami tego typu. W grze śledzimy losy Steve’a, a cała historia nie zaczyna się dla naszego leniwego studenta wesoło. Na samym początku zrywa z nim jego dziewczyna Jill, a potem ojciec wywozi go na całe lato na wieś by tam chłopak pomógł swojemu wujowi w prowadzeniu gospodarstwa. Gracz ma wpływ na poczynania bohatera i to od niego zależy jak Steve spędzi lato w miasteczku Fairbrook i w jaki sposób zakończy się cała historia.

Gra jak przystało na visual novel składa się ze statycznych obrazków i znacznych partii tekstu. Gracz wpływa na grę poprzez okazyjny wybór opcji dialogowych i czynności, które ma podjąć Steve. Z tego powodu zawsze uważałem, że tego typu gry przypominają bardziej interaktywne opowiadania (lub w pewnym sensie gry paragrafowe) niż gry komputerowe. Dajmy sobie jednak spokój z takimi uczonymi rozważaniami… Gra jest wzbogacona o aspekt planowania zajęć bohatera i możliwość zajęcia się naszym własnym kawałkiem pola. W praktyce wygląda to tak, że każdy tydzień planujemy z góry – poranki Steve spędza w polu dbając o swoje uprawy, ale jego zajęcia popołudniowe zależą tylko od nas. Możemy zapędzić Steve’a na pole, ale możemy także znaleźć mu jakieś zajęcia w malowniczym Fairbrook. W zależności od miejsca spędzania swojego wolnego czasu bohater rozwija swoje umiejętności i ma okazję lepiej poznać mieszkańców miasteczka.

Gdyby tylko podczas rozmowy z piękną kobietą „w realu” też podsuwano nam opcje dialogowe…

Osobami, które zwracają największą uwagę Steve’a są bez wątpienia dziewczęta, które są też potencjalnymi kandydatkami na jego przyszłe partnerki. Możemy starać się odbudować związek z Jill, ale możemy także lepiej poznać mieszkanki Fairbrook. Oprócz Jill do wyboru mamy Clarę, która marzy o wyrwaniu się z małego miasteczka, Susanę prowadzącą kwiaciarnię oraz Marian, która pracuje w bibliotece. Gra w zależności od decyzji gracza oferuje kilka rożnych zakończeń, ale zdecydowanie najbardziej pożądane są te, w których Steve znajduje miłość. By doczekać się romantycznego happy endu konieczne będzie dobre poznanie danej dziewczyny, odpowiednie poprowadzenie dialogów oraz rozwinięcie stosownego współczynnika (każda z dziewcząt ceni sobie w mężczyznach coś innego). Przy tym wszystkim nie można tez zapominać o uprawianiu roślinek, plewieniu chwastów i sprzedawaniu plonów :D.

Terminarz Steve’a jest napięty do granic możliwości.

Pierwsze przejście gry nie powinno zająć więcej niż 2 godzinki. Każde następne jest o wiele krótsze gdyż gra oferuje możliwość szybkiego przewinięcia partii tekstu, które czytaliśmy już wcześniej. Dzięki temu próby doprowadzenia do różnych zakończeń i romansowania z rożnymi bohaterkami wcale nie są nużące (możemy choćby szybko przewinąć sobie cały przydługi wstęp). Gra jest też dość przyjemna dla oka i ucha; towarzyszy nam miła, niezbyt nachalna muzyczka, a portrety postaci towarzyszące dialogom są może niezbyt szczegółowe, ale mają w sobie wiele uroku. Sama historia zaprezentowana w The Flower Shop nie jest wielkim wyciskaczem łez pełnym miłosnych dramatów. To raczej lekka, sielankowa historia o przyjaźni, którą można sobie przeczytać gdy nie mamy ochoty na nic konkretnego. W moim przypadku była to także bardzo bezbolesna próba zainteresowania się tematyką gier randkowych i visual novel w ogóle.

Uprawa warzyw to serious business.

Miałem sporo frajdy gdy trochę na zasadzie prób i błędów próbowałem podbijać serca kolejnych bohaterek The Flower Shop. Gra nie jest czymś przełomowym co zapada w pamięć na długie lata, ale daje sporo satysfakcji. Tak naprawdę jest to kawałek dobrze napisanego, troszkę zabawnego i troszkę wzruszającego tekstu wzbogaconego o minigierki w uprawę pola i planowanie rozkładu zajęć głównego bohatera. Naprawdę fajnie obserwuje się też rozwój osobowości Steve’a, to jak przestaje on być leniwym egoistą. Jako ciekawostkę mogę dodać, że gra doczekała się luźnej kontynuacji. The Flower Shop 2: Winter in Fairbrook jest raczej pozycją przeznaczoną dla pań – gracz śledzi poczynania Natalie, która będzie się starać o względy przeróżnych przystojniaków. O tym tytule szerzej przeczytać można na blogu Shouri.

Nie mogę powiedzieć, że The Flower Shop zrobił ze mnie wielkiego fana visual novel, nie zamierzam też przerzucić się na nałogowe romansowanie z bohaterkami gier komputerowych zapominając o wszystkich moich koleżankach w 3D :D. Granie było dla mnie jednak przyjemnym doświadczeniem, które pokazało mi, że visual novel to także takie casualowe tytuły, a nie tylko gierki erotyczne dla zatwardziałych otaku, którzy spędzają przy nich długie godziny.

Reklamy

2 Komentarze

  1. Kilka lat temu byłam zafascynowana grami tego typu, uwielbiałam spędzać wieczory wcielając się w wirtualnych bohaterów. Teraz nie grywam praktycznie w żadne gry, ponieważ szkoda mi na to czasu, ale ta zapowiada się na tyle ciekawie, że być może po nią sięgnę :3 A poza tym jej przejście nie zajmie zbyt dużo czasu, więc można spróbować.

  2. Mi również przypomina stare czasy z grą „Welcome to Pia Carrot” (był chyba też serial). Całkiem ciekawe, choć sam nie mogę pojąć jak kiedyś można było nad tym spędzać długie godziny, no ale… To tak samo jak kiedyś siedziało się godzinami przed domem na ulicy, a teraz nie do pomyślenia :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: