Pierwsze wrażenia – Code:Breaker, Little Busters!

Pora na dwa nowe anime z grona jesiennych nowości. Obie serie prezentują zupełnie odmienne klimaty, ale obie po pierwszych odcinkach bardzo przypadły mi do gustu. Niezmiernie mnie to cieszy bo wygląda na to, że mam nowe dwa tytuły, które będą mi towarzyszyć w zimne wieczory przy herbatce (aktualnie zielonej z kaktusem i żurawiną) :D.

Code:Breaker

Chciałem tu wstawić jakieś cięte nawiązanie do Death Note, ale wszystkie pomysły mnie opuściły…

Sakura jest mądrą i ułożoną dziewczyną, która na dodatek jest wybitnie uzdolniona w zakresie aikido. W kontaktach z innymi jest może nieco chłodna, ale i tak jest ona najbardziej podziwianą uczennicą w całej szkole. Pewnego wieczora dziewczyna jest świadkiem dziwnego zajścia – samotny chłopak wykorzystując błękitne płomienie pozbywa się grupy ludzi. Kiedy Sakura przybywa na miejsce incydentu w towarzystwie policjanta po całym zdarzeniu nie ma nawet najmniejszego śladu. Następnego dnia do klasy Sakury dołącza nowy uczeń – Rei, który do złudzenia przypomina chłopaka władającego płomieniami. Rei jest wyjątkowo grzeczny, ale Sakura nie może pozbyć się swoich podejrzeń. Wieczorem dziewczyna natyka się na grupę zbirów, a z pomocą przychodzi jej nie kto inny jak nowy kolega. Wygląda jednak na to, że Sakura dowiedziała się zbyt wiele na temat Reia i jego mocy, a chłopak nie lubi zostawiać świadków…

Code:Breaker do złudzenia przypomina mi kultowe już w pewnych kręgach Death Note. Podobny styl rysowania postaci, podobna kreacja bohatera, podobne przejaskrawione podejście do tematu sprawiedliwości i idei „cel uświęca środki”. Serie różnią się kreacją postaci żeńskiej – Misa była głupiutka i zapatrzona w Light’a jak w obrazek, a Sakura jest kreowana raczej na osobę racjonalną, trzymają się swoich zasad. Bohaterka Code:Breaker ma jednak wyraźną obsesję na punkcie tajemniczego młodzieńca i domyślam się, że będzie dążyć do zburzenia muru, który Rei wybudował wokół siebie i zmiany jego sposób myślenia. Pomijając już nawet wątek dwójki bohaterów to Code:Breaker może mieć niezłą fabułę; Rei pracuje dla jakiejś (rządowej?) agencji i wiele wskazuje na to, że istnieje więcej obdarzonych nadnaturalnymi mocami młodych ludzi. Czy będziemy mieli do czynienia z jakąś kryminalną intrygą? Może z pojedynkami przy użyciu dziwnych mocy? Jak wiele miejsca zajmie wątek damsko-męski? Czy pseudo-filozoficzne ględzenie o sprawiedliwości będzie strawne? To pewnie wiedzą już osoby zaznajomione z mangą będącą pierwowzorem serii, a ja dowiem się tego po kilku odcinkach. Jak na razie seria mnie zaintrygowała, a świetna oprawa graficzna i muzyczna są dodatkowymi atutami. Swoją drogą to zastanawiam się czemu seria jest określana jako shounen skoro cały ending jest po brzegi wypchany fanserwisem skierowanym do dziewcząt…

Little Busters!

Moje zdjęcia z „bandą z dzieciństwa” są głęboko schowane :D

Riki będąc mały dzieckiem stracił rodziców. Na szczęście poznał on grupę dzieci zwącą się „Little Busters”, która zechciała się z nim zaprzyjaźnić i to uchroniło go przed pogrążeniem się w depresji. Po latach przyjaciele ciągle trzymają się razem i uczęszczają do tej samej szkoły średniej. Bohaterowie są świadomi faktu, że po ukończeniu szkoły każdy z nich może pójść własną drogą dlatego postanawiają zrobić wspólnie coś wielkiego – zupełnie jak za dawnych czasów. Wybór pada na stworzenie drużyny baseballowej, która będzie się zwać (a jakże) „Little Busters!”. Pozostaje jednak pewien problem… 5 osób to trochę za mało jak na pełny skład drużyny. Rozpoczynają się poszukiwania nowych członków.

Kolejna po Air, Kanon i Clannad adaptacja gry visual novel ze studia Kei. Po pierwszym odcinku seria wywarła na mnie raczej dobre wrażenie klimatem nieco przypominając wspomniane produkcje. Wygląda na to, że dostaniemy kolejną nieco odrealnioną, wzruszającą, naiwną historię o przyjaźni i dorastaniu zaprawioną ciepłym humorem i uroczymi dziewczętami. Obejdzie się pewnie bez nachalnego fanserwisu, ale dziwne manieryzmy i dziecinne zachowania bohaterów sprawią, że słodkość będzie wręcz wylewać się z ekranu. Bardzo przypadła mi do gustu prezentacja paczki przyjaciół, która zbiera osoby bardzo różne, ale darzące się szczerymi uczuciami. Kontrastujące osobowości bohaterów mają z resztą fajny komediowy potencjał. Tak jak było choćby w przypadku Clannad osoby szukające w anime akcji, efektów specjalnych lub bardziej realistycznych wątków obyczajowych nie mają tu czego szukać. Jeśli jednak ktoś (tak jak ja) lubi ładne bajki, przy których można zarówno trochę się pośmiać jak i trochę popłakać to wiele wskazuje na to, że Little Busters! spełni jego oczekiwania.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: