Pierwsze wrażenia – Sword Art Online

Prawdopodobnie ostatnia już notka z tej serii. Przyznam, że planowałem wziąć na warsztat nieco więcej tytułów, a notki publikować częściej niż raz na tydzień… widać jednak co z tego wyszło. Serie, na które rzuciłem okiem można policzyć na palcach, a niektóre z nich wyłączałem już po kilku minutach :D. Za to Sword Art Online, o którym porozmawiamy sobie dziś, okazał się serią nadzwyczaj dobrze rokującą na przyszłość.

„Jeszcze 54 dziki i level!”

W niedalekiej przyszłości wymarzonym sprzętem stworzonym do elektronicznej rozrywki jest NerveGear – urządzenie pozwalające kompletnie przenieść się w świat wirtualnej rzeczywistości. Światem graczy rządzi obecnie tytułowa gra „Sword Art Online” – wykorzystująca NerveGear, mająca przenieść gatunek gier MMORPG na zupełnie nowy poziom. Kirito jest nastolatkiem, który zanurza się w świat gry już pierwszego dnia od jej wydania. Wieczorem okazuje się jednak, że wylogowanie się z gry i powrót do świata rzeczywistego są niemożliwe. Graczom ukazuje się także stwórca gry, który informuje ich, że dzięki ukrytym funkcjom NerveGear każdy gracz, który zginie podczas gry pożegna się z życiem także w świecie rzeczywistym. Jedynym sposobem na powrót do rzeczywistości jest przejście wszystkich poziomów i pokonanie wszystkich bossów zamieszkujących „Sword Art Online”.

Motyw przenoszenia się w świat wirtualnej rzeczywistości przewija się w mediach od wielu lat; większość zna go choćby ze słynnego Matrixa, a fanom japońskiej popkultury także nie jest on obcy. Sword Art Online powstał na bazie serii nowelek, których autorem jest Reki Kawahara – człowiek, który napisał także serię Accel World. Jak widać autor ma pewną słabość do tematyki wirtualnej rzeczywistości i gier sieciowych. Po dwóch pierwszych odcinkach stwierdzam, że w serii roi się od „smaczków” i motywów skierowanych do osób, które miały choć minimalną styczność z grami MMORPG. Elementy takie jak okienka interfejsu, paski życia i ataki specjalne wyglądają może trochę nie ma miejscu w świecie fantasy, ale mają pewien urok. Dochodzą do tego wypowiedzi i zachowania samych graczy, którzy mówią o NPC’ach, skillach, dropie czy punktach doświadczenia. Nie brak także tak nierealistycznych i nieco groteskowych elementów (dobrze znanych z resztą z gier komputerowych) jak wyludnione miasta tylko z rzadka ozdobione NPC’ami, fakt tworzenia postaci płci żeńskiej przez obleśnych facetów czy stada potworów, które grzecznie czekają poza bramami miasta na zarżnięcie przez graczy.

„OMG! Noob tank! Noob healer!”

Gdy MMORPG i związaną z nimi estetykę można lubić lub nie, ale nie zmienia to faktu, że pierwsze dwa odcinki Sword Art Online są bardzo sprawnie zrealizowane, już od samego początku sporo się w nich dzieje i nie można narzekać na nudę. Do tego dochodzi bardzo dobra oprawa graficzna i muzyczna; długa walka z bossem w odcinku drugim była naprawdę emocjonująca! Jak na razie jednak trudno przywiązać się do postaci; bardzo mało wiadomo o głównym bohaterze, urasta on na samotnika, któremu nawet wirtualna interakcja z innymi ludźmi sprawia trudności. Do Kirito dołącza tajemnicza Asuna, ale bohaterowie chyba nie darzą się jakimiś szczególnymi uczuciami, a ich drogi szybko się rozchodzą.

Sword Art Online jest fajną serią akcji, nieźle oddającą uroki i estetykę znaną z gier MMORPG. Pytanie czy w niedalekiej przyszłości doczekamy się jakiejś większej intrygi czy seria będzie jedynie prezentować bohaterów wykonujących kolejne questy i toczących walki z kolejnymi bossami. Fajnie byłoby ujrzeć kiedyś zwieńczenie przygód, odkryć kolejne warstwy gry, doświadczyć zwrotów akcji, może nawet poznać intencje, którymi kierował się twórca gry. Warto byłoby także nieco wzbogacić życie towarzyskie bohatera – stwierdzanie „quest skończony, teraz spadaj!” to trochę za mało. Seria ma jednak sporo miejsca by rozwinąć skrzydła, bohaterowie mają czas by pozytywnie zaskoczyć widza, a ja na razie Sword Art Online przykuwa uwagę na tyle dobrze by dać mu szansę. Zdecydowanie polecam osobom szukającym rozrywkowej serii akcji, którzy mają choć mgliste pojęcie o grach MMORPG.

Reklamy

3 Komentarze

  1. Ja uwielbiam MMORPG, ale nie znam tytułu, który jakoś specjalnie by mnie zauroczył (jak ktoś zna darmowe dark fantasy, z chęcią wysłucham^^).

    Dzisiaj na blogu sam poruszyłem kwestię SAO, więc pozostało mi jedynie zgodzić się z Tobą. Nie jest to anime wysokich lotów, ale niezły tytuł akcji. Mnie pierwszy odcinek wciągnął (drugiego jeszcze nie widziałem).

  2. Ta seria to jest nadzieja dla tego sezonu, by nie był totalną klapą. chyba jedno z niewielu anime, które będe na pewno śledziła, bo reszta wypada dosyć cienko. Oo mnie też zastanawiają intencje twórcy gry i kolejne poziomy SAO. Ogólnie jak dla mnie, seria ma potencjał, oby nie schrzanili tego.

  3. Sądzę że na końcu okaże się że owa gra w ogóle nie była śmiertelna, ale to moje zdanie, tak poza tym to tak jak w powyższych opiniach, anime jest
    zajebiste i czekam na kolejne odsłony. -,O

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: