Pierwsze wrażenia – Jinrui wa Suitai Shimashita

Pierwsze sensowne fansuby oznaczają rozpoczęcie okresu narzekania na marność nowych anime i wspominania, że kiedyś, za czasów Czarodziejki z Księżyca, anime było lepsze, mieszkańcy Japonii mniej zboczeni, a trawa bardziej zielona. Ja jestem jednak dziwny i do dziś uważam, że w każdym sezonie znajdzie się mała perełka, którą za kilka lat będzie można ciepło wspominać – dziś mam takie wrażenie co do nowej, nieco absurdalnej, ale niewątpliwie intrygującej serii – Jinrui wa Suitai Shimashita. Szczegóły przeczytacie poniżej.

„O krasnoludkach i sierotce Marysi”

W dalekiej przyszłości ludzka cywilizacja najlepsze lata ma już dawno za sobą. Populacja znaczącą zmalała, a coraz mniej liczni ludzie żyją w niewielkich osadach, pozbawieni zdobyczy techniki, w oddaleniu od ruin dawnych miast. Dominującym gatunkiem na naszej planecie stały się urocze, malutkie stworki potocznie zwane wróżkami lub chochlikami. Główna bohaterka serii pracuje dla ONZ jako mediatorka dbająca o wzajemne relacje pomiędzy dwoma gatunkami, a przy okazji pomaga swojemu dziadkowi w badaniach naukowych i rozwiązuje przeróżne problemy, z którymi boryka się wioska. Jaką cudowną technologią dysponują wróżki? Czy możliwe będzie wzajemne współżycie obu gatunków? Czy wioska rozwiąże kryzys związany z kurczącymi się zapasami żywności? Dokąd uciekły hodowane w wiosce kurczaki? Czy odpowiedź na te wszystkie pytania kryje się w tajemniczej fabryce konserw?

Końcówka powyższego akapitu dobrze ilustruje jak specyficzną mieszanką jest Jinrui wa Suitai Shimashita. Seria jest zlepkiem luźno powiązanych scenek pełnych absurdalnego humoru i uroczych wstawek z udziałem różnych postaci. Nie wiadomo czy fabuła zaprowadzi nas gdziekolwiek czy będzie tylko pretekstem do wstawiania kolejnych gagów. Muszę jednak przyznać, że pomimo nawału bezsensownych elementów świat przedstawiony w tym anime zaintrygował mnie i będę wyczekiwał nawet najmniejszego, najbardziej bzdurnego zalążka fabuły. Oczywiście nie przeszkodzi mi to w cieszeniu się humorem – Jinrui wa Suitai Shimashita jest bowiem pierwszą od dłuższego czasu serią, która prezentując specyficzne, japońskie poczucie humoru nie zraziła mnie do siebie. Raczej lubię absurdalny humor, ale wiele wysoko ocenianych serii anime reprezentujących ten nurt było dla mnie zbyt ciężkich, a gagi zamiast rozbawienia wywoływały u mnie raczej lekkie zażenowanie (zrzucam to na karb japońskiej specyfiki). Opisywana dziś seria jest jednak o wiele przyjemniejsza w odbiorze; w dużej mierze za sprawą ciepłej (choć niewyszukanej), pełnej uroku oprawy graficznej przywodzącej na myśl baśnie dla dzieci. Do gustu bardzo przypadła mi też bohaterka – niewinne, urocze, nieco ciamajdowate dziewczę, które wygłaszając swoje grzeczniutkie kwestie potrafi w myślach rzucać cynicznymi komentarzami. Takie kontrastowe zestawienie jest dla mnie największym atutem serii.

„Uciekające kurczaki”

Jinrui wa Suitai Shimashita jest serią szalenie nieprzewidywalną. Prawdopodobnie osoby szukające moe rozczarują się specyficznym poczuciem humoru. Z kolei osoby liczące na cięty język i inteligentny humor mogą narzekać na cukierkową oprawę i wizję bohaterki otoczonej wianuszkiem uroczych stworków i gadających kromek chleba. Prawdopodobnie jest to jedna z tych serii, którą trudno jednoznacznie (i zwięźle) opisać – pozostaje spróbować samemu. Od siebie dodam, że czasu spędzonego przy pierwszym odcinku nie można uznać za czas stracony.

Reklamy

6 komentarzy

  1. Fajnie, że napisałeś pierwsze wrażenie. Ogólnie Twoje spostrzeżenia nie powinny mnie zachęcić, ale fragment o cynicznych komentarzach bohaterki sprawił, że chyba się za to zabiorę.

  2. Pierwszy podpis kadru zasugerował mi, że będą to znane baśnie w wersji japońskiej. Czytając recenzję prawie mnie przekonałeś do tego anime, ale jednak podziękuję – w moim przypadku zbyt duże ryzyko. Sezon jest dla mnie słaby, dlatego ewentualne plany wiążę z czymś aspirującym do miana ambitnego anime.

    PS. Dobrze, że zacząłeś blogować.

  3. Stanowczo najbardziej nieprzewidywalne i interesujące anime sezonu. Uwielbiam cukierkową postapokalipsę :)

    1. Niektóre premiery dopiero przed nami, a ty stanowczo stwierdzasz, że to najbardziej interesujące anime sezonu?^^

      1. A zapowiedzi czegokolwiek widziałeś? Bo ja poczytałam trochę o książce, na której Jinrui się opiera i jeśli to porządnie zaadaptują, to ma szansę dostarczyć.
        Wybacz, ale wątpię, że Oda Nobuna i Ebiten czymś zaskoczą ;)

  4. SStefania, podzielam twoje zdanie co do Oda Nobuna, ale nie jest to wyjątek. Marny sezon się zapowiada.

    Tłumaczenie w stylu ”widziałeś zapowiedzi?” brzmi śmiesznie ponieważ zapowiedzi to nic innego jak marketingowe narzędzie mające zachęcić konsumentów do obejrzenia anime. Póki danego tytułu nie zobaczysz na własne oczy, nie możesz go skreślać (tylko na podstawie zapowiedzi).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: