Kartka z Pamiętnika

Zebrało mi się na trwającą miesiąc przerwę od blogowania. Nie myślcie jednak, że jest to oznaka mojej niechybnie się zbliżającej blogowej emerytury – co to to nie! Tak łatwo się mnie nie pozbędziecie :P. Po prostu są takie okresy kiedy teoretycznie ma się masę pomysłów na notki, ale jakoś brakuje zapału by przelać myśli na papier. Czasem trzeba też zrobić sobie przerwę, odetchnąć i spojrzeć na swoją blogową działalność z dystansu by po przerwie powrócić do blogowania ze zdwojonym entuzjazmem.

Ostatni miesiąc obfitował za to w wydarzenia nie mające dużego związku z blogiem; dziś zaprezentuję notkę, w której napiszę trochę o sprawach osobistych. Jeśli uważacie, że wynurzenia dotyczące życia blogera są nudne, wolicie recenzje i komentarze od „emo-blogasków” to możecie w tym miejscu przestać czytać :).

Początek zastoju na blogu w dziwny sposób zbiega się z zakończeniem emisji drugiego sezonu My Little Pony: Friendship is Magic (źródło: bronies.memebase.com)

Może kojarzycie, że kilka miesięcy temu miałem przyjemność zdobyć tytuł magistra i tym samym otwarła się przede mną świetlana przyszłość. Człowiek wbrew zdrowemu rozsądkowi opuszcza mury swojej prestiżowej uczelni i myśli, że z takim porządnym papierem w dłoni znajdzie sobie wymarzoną i dobrze płatną pracę. W swojej naiwności też dałem się ponieść takim fantazjom i zapomniałem, że według wszelkich danych powinienem mieć na rynku pracy pod górkę – jako absolwent dziennych, humanistycznych studiów. Faktycznie, okazało się, że ofert pracy jest wiele. Wszyscy pracodawcy jednak poszukują ludzi z doświadczeniem, a na studiach dziennych nie było zbyt wielu okazji by owo doświadczenie w branży zdobywać (o lichych praktykach i dorywczej pracy w wakacje nie warto wspominać). Wpadłem więc w typową pętlę: brak doświadczenia = brak pracy, a niemożność zdobycia pracy = niemożność zdobycia doświadczenia. I weź tu słuchaj tych mądrych głów, które od małego powtarzały: „Ucz się, ucz. Nauka to do potęgi klucz” :D. Na szczęście po wielu niepowodzeniach, niezliczonych telefonach, mailach i rozmowach kwalifikacyjnych udało mi się dostać na staż. Kasa z tego niewielka, ale też nie wymagają od człowieka cudów, jest okazja się sporo nauczyć, a i będzie co potem wpisać do cv. Można z resztą bardzo długo rozwodzić się nad słabościami systemu edukacji, sytuacją na rynku pracy i kompetencjami absolwentów. Dajmy sobie już jednak z tym spokój (wylano w sieci dość jadu na uczelnie, ministerstwo i pracodawców) i przejdźmy do czegoś co ma pośredni wpływ na sytuację na blogu.

Wyrobienie sobie jako-takiego rytmu dobowego i tygodniowego potrafi mieć naprawdę zbawienne działanie. Może się wydawać, że na bezrobociu ma się masę wolnego czasu i mnóstwo okazji by czytać, oglądać dobre filmy, rozwijać swoje zainteresowania, spełniać się twórczo. Niestety, tak fajnie wygląda to tylko w teorii. W praktyce szybko dopada człowieka marazm i zniechęcenie spotęgowane jeszcze niepowodzeniami na rynku pracy – przez okres „gnicia” w domu wcale nie czytałem więcej niż zwykle, nie oglądałem więcej dobrych filmów, nie odkryłem żadnych genialnych anime. Dopiero teraz, gdy mam zapełnioną znaczną cześć dnia i narzucony pewien stały rozkład zajęć, czuję motywację by nie marnować (zbytnio :D) swojego wolnego czasu.

Prawda jest taka, że zdecydowanie miałbym o czym pisać na blogu. W ostatnich tygodniach udało mi się dorwać dwa tomy popularnej trylogii Igrzyska Śmierci, mógłbym napisać o jakimś starszym filmie z nurtu fantasy bądź SF, skomentować ostatnie odcinki pewnych anime. Mógłbym też pokusić się o napisanie kilku zdań o grze MMORPG Aion – pierwszej grze tego typu, która wciągnęła osobę tak sceptycznie nastawioną do tego gatunku jak ja. Nic straconego jednak! Chyba czas kopnąć się w cztery litery i zabrać znowu za w miarę regularnie zasypywanie bloga grafomańskimi wpisami :D. Bójcie się! Nowa notka już niebawem (mam nadzieję), jak dobrze pójdzie to może nawet zmienię ankietę :D.

Reklamy

4 komentarze

  1. Gratuluję stażu:) Tym bardziej, że nie wiem jak to jest w Twoim UP, ale u mnie, żeby otrzymać staż pracodawca musi się zadeklarować, że zatrudni stażystę po odbyciu stażu. U mnie w mieście każdy się cieszy jak się uda, bo kasy mało, a chętnych jest od groma (nie żebym się chwaliła, ale mi także się udało już jakiś czas temu).

    No i wiesz z tym doświadczeniem to trochę pic na wodę, bo ja na studiach pracowałam w biurze (co prawda tylko w weekendy, bo także studiowałam dziennie), ale na nic mi się to nie przydało, bo pracę i tak zdobywa się po znajomości (koleżanka miała puste CV i pracuje w IPN-ie, bo tam pracuje jej siostra). Jak już to najchętniej zatrudnia się studentów zaocznych, emerytów lub osoby z grupą inwalidzką. Pewnie wiesz o czym mówię.

    Jak na ironię ja chyba bardziej się zmobilizowałam mając już zajęcie, bo wcześniej się obijałam, a napady prawdziwej „depresji” (oczywiście spowodowane bezskutecznym szukaniem pracy) utrudniały mi organizację dnia.

    W każdym razie życzę Ci miłej pracy na stażu, bo ja niestety trafiłam na opiekunkę-wariatkę, która stwierdziła, że już po tygodniu powinnam wszystko umieć i oczywiście harować za siebie i za nią :( Mam nadzieję, że masz więcej szczęścia.

    1. Mam poważne wątpliwości jak to będzie z tym zatrudnieniem po zakończeniu stażu: robię w szeroko tzw budżetówce, a tam jest raczej mała rotacja pracowników. Na emeryturę w najbliższym czasie chyba nikt się nie wybiera i trudno będzie znaleźć jakiś wakat do wypełnienia :/. No, ale nie ma się co martwić na zapas – jak na razie jest do przeżycia i chyba nikt nie chce mnie wyrzucić :D.

      Cieszę się, że nie tylko ja mam takie spostrzeżenia dotyczące studentów zaocznych i osób z grupą inwalidzką – bardzo dobrze wiem o czy mówisz! Dowiedziałem się też, że niektórzy pracodawcy od kandydatów na stażystów oczekują już rocznego doświadczenia w branży! Ten świat jest chory :D

      Powiem, że ten staż nadarzył się w samą porę bo już naprawdę zaczynałem chodzić po ścianach, a samo przeglądanie ogłoszeń w internecie wywoływało u mnie alergiczne reakcje.

      Pozdrawiam!

  2. Fcuk, dopiero teraz doczytałam tę notkę (byłam bardzo zajęta w czasie, gdy opublikowałeś, a potem przywaliły ją inne zakładki – tak, tłumaczę się, STFU) i muszę skomciać bo JESTEŚ MNO OPIE
    Przez pół roku szukałam pracy i znalazłam dopiero po znajomości i teraz pracuję w najlepszym możliwym miejscu i jestem szalenie szczęśliwa, ale gdy szukałam, coraz gorzej się staczałam w niechęć do rozrywki i dopiero w tym tygodniu wróciłam do oglądania anime.
    Z tymi inwalidami co wspomniała Kiia też nie do końca prawda z mojego doświadczenia, bo mam grupę i to mi też nie pomogło ;)
    Więc: gratuluję stażu i życzę jak najszybciej pełnego etatu za satysfakcjonujące wynagrodzenie. Teraz już jesteś na dobrej drodze, tylko zbieraj tego EXPa, zbieraj!

    1. W takim razie gratuluję powrotu do „równowagi” – jak widać deprecha i inne negatywne reakcje są dość popularne wśród nas młodych szukających pracy. Ciekawe kiedy jakaś mądra głowa i opinia publiczna w końcu zwróci na to uwagę :)
      Gratuluję też satysfakcjonującej pracy – to, że znalazłaś ją po znajomości nie ma nic do rzeczy – gdybym miał taką okazję to też bym korzystał :D

      Btw, „mno opie”? Może jestem dziś jakiś zwieszony, ale nie bardzo mam pomysł co to może znaczyć :D

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: