Z Mirasowej filmoteki

Zacznę może od krótkiej informacji. Otóż jakiś czas temu na blogu została opublikowana dwusetna notka (ta ma numer 203). Zupełnie nie zwróciłem na ten fakt uwagi i zapomniałem umieścić stosowną informację. Niemniej, zdałem sobie sprawę, że 200 wpisów na blogu to takie małe osiągnięcie, z którego można być dumnym :).

Przejdźmy teraz do właściwego tematu notki. Mam ostatnio sporo wolnego czasu (tak zwykle mają absolwenci humanistycznych kierunków studiów nieudolnie poszukujący pracy w zawodzie) i umilam go sobie na różne sposoby: staram się czytać więcej książek niż w ostatnich miesiącach, kilka dni temu postanowiłem wypróbować grę MMORPG Aion: The Tower of Eternity, a przede wszystkim staram się łyknąć trochę dobrego (a w uzasadnionych przypadkach także kiepskiego) kina. Dziś napiszę o dwóch filmach, które dostarczyły mi rozrywki w ostatnim czasie.

Astropia

Niskobudżetowy film koprodukcji islandzko-fińsko-brytyjskiej. Przedstawia on perypetie Hildur – stereotypowej blondynki, która musi się usamodzielnić po tym jak jej dotychczasowy partner ląduje w więzieniu. Bohaterka znajduje posadę sprzedawcy w sklepie hobbystycznym o nazwie Astropia, w którym można nabyć komiksy, książki fantasy, gry RPG, DVD i wiele innych cudownych rzeczy, które przyciągają tłumy zapaleńców. Hildur znajduje się w zupełnie nowym dla siebie środowisku, otwiera się na tych zakręconych ludzi, a także nabiera pewności siebie.

Film jest słabo zagrany i może wydawać się okropnie nudny :D. Jest to jednak komedia z krwi i kości przedstawiająca środowisko fanowskie, do którego trafia istota z innej planety (jaką Hildur bez wątpienia jest dla bywalców Astropii). Najwięcej uciechy z tego filmu będą mieć osoby obeznane z tematyką fantastyki i RPG – będzie ich cieszyć pierwsza sesja, w której bierze udział bohaterka, jej rozmowy z klientami, odniesienia do kultowych dzieł, zabawa utartymi w fanowskim środowisku stereotypami. Na uwagę zasługuje genialna kreacja Flokiego – szefa działu DVD w Astropii. Pamiętam, że po raz pierwszy widziałem ten film podczas spotkania Dyskusyjnego Klubu Filmowego odbywającego się w Domu Kultury – wtedy to razem ze znajomymi musieliśmy tłumaczyć innym zebranym „koneserom kina” o czym w ogóle był film, który przed chwilą obejrzeli :D. Trzeba jednak zaznaczyć, że osoby nieobeznane z tematem najpewniej mocno się wynudzą.

Dziękujemy za palenie

Nick Naylor jest rzecznikiem lobbującym na rzecz wielkich koncernów tytoniowych – zawodowo wmawia ludziom, że papierosy nie są takie złe jak zwykło się uważać, a koncerny bardzo dbają o dobro i zdrowie swoich klientów. Jest on prawdziwym mistrzem w swoim fachu i nikt nie jest w stanie go przegadać, czyni go to znienawidzonym wrogiem wszelkich organizacji prozdrowotnych i wielu polityków. Choć życie zawodowe Nicka kwitnie to jego życie prywatne jest w opłakanym stanie: jego była żona układa sobie życie z innym mężczyzną. Bohater ma także nie lada problem natury wychowawczej i moralnej – jego dorastający syn coraz bardziej interesuje się pracą ojca i ciągle uważa go za wielki autorytet. Jak Nick wyjaśni synowi na czym polega jego praca? Czy wyjdzie obronną ręką z kłopotów zawodowych, w które się niechybnie wpakuje?

Pomimo swojej tematyki film wcale nie usiłuje wyznaczać moralnych drogowskazów i idealizować – jedynie lekko zarysowuje problem… i chwała mu za to! Jest on raczej satyrą biorącą na celownik świat polityki, świat wielkich pieniędzy, relatywizm moralny i społeczeństwo, które znajduje się niejako na przecięciu tych sfer. Jego główną siłą są dialogi pełne ciętych ripost i wyszukanych zagrywek Nicka, które dostarczają wielu okazji do śmiechu. Przy okazji można się faktycznie zastanowić nad problemem autorytetów, samodzielnego myślenia i konfliktów interesów… lepiej jednak nie zastanawiać się zbyt długo i odebrać Dziękujemy za palenie jako lekką komedię, a nie film pretendujący do miana „ambitnego kina”.

Advertisements

7 komentarzy

  1. Zdecydowanie zaciekawiłeś mnie pierwszym filmem – parodia środowiska fanowskiego? To może być dobre :)

  2. Nie skusiły mnie jakoś te filmy ;-) W prawdzie ten drugi zainteresowałby mnie gdyby nie informacja, że ”nie jest to film pretendujący do miana ambitnego kina” :P

    PS. Gratuluję przekroczenia magicznej liczby 200 postów. Niedługo mnie dogonisz^^

  3. @Shouri
    Astropia to sympatyczny film, ale trzeba się przygotować na tą wylewającą się z każdej sceny „uroczą tandetę” :D

    @Luka Wars
    Ja odebrałem „Dziękujemy za palenie” jako taki ironiczny film, który tylko lekko zaznacza istnienie problemu. Można jednak znaleźć opinie, według których film ma więcej głębi niż ja byłem w stanie dostrzec. Musisz pewnie obejrzeć i sam zdecydować. Ogląda się go jednak przyjemnie – jest dobrze zagrany i ma świetne dialogi.

  4. Ja niestety raczej należałabym do tej części publiczności zabranej w Domu Kultury, która kompletnie nie zrozumiałaby o czym opowiadał pierwszy film. Nie mam pojęcia o grach i jakoś nigdy mnie one nie kręciły :(

    Co do drugiego filmu to tematyka tytoniowa tak średnio do mnie przemawia. Wiem już na wstępie, że nie polubiłabym bohatera wciskającego takie kity, tym bardziej, że jestem wojującą przeciwniczką petów. A tak poza tym to motyw gdzieś już przez mnie słyszany. Prawdą jest, że filmy dotyczące problemów wychowawczych bywają zabawne, ale jednak można się nimi przejeść. Zachęcające może być to, że na Filmwebie nie zjechano tego filmu, więc może to o czymś świadczyć (i nie mam na myśli tego, że chyba nie jesteś osamotniony w swojej ocenie).

    1. Mam przeróżne doświadczenia z filmwebem i nauczyłem się zbytnio nie przejmować wystawianymi tam ocenami; czasami potrafią zjechać w gruncie niezły film. Akurat w przypadku „Dziękujemy za palenie” mogę się jednak zgodzić przynajmniej z częścią prezentowanych tam opinii.
      Jeśli jesteś wojującą przeciwniczką petów to paradoksalnie ten film powinien ci się spodobać – obnaża cynizm i hipokryzję tej branży.

  5. […] bez specjalnego wysilania się naprawdę ze świecą szukać. Pisałem już kiedyś o The Gamers i Atropii, dziś czas na Unicorn […]

  6. […] pisałem o filmach, których bohaterami są postacie fanów fantastyki i gier RPG (wspomniałem o Astropii, The Gamers i Unicorn City) – za każdym razem środowisko fanów było przedstawiane w krzywym […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: