Miras poleca – Dog Days

Człowiek nie może żyć obcując tylko z ambitnym kinem, zaangażowaną literaturą i nowatorskim malarstwem. Nawet największy inteligent, gardzący popkulturą i medialną papka dla mas musi czasem odreagować i przeczytać/obejrzeć coś czysto rozrywkowego – bez bawienia się w głębokie przesłania, metafory i innowacyjność. Problem ten dotyczy miłośników wszystkich aspektów kultury – także anime. Czasem warto odpocząć od szukania na siłę tytułów ambitnych (bądź „ambitnych”) i dorabiania wielkiej filozofii do co bardziej kontrowersyjnych anime. Czasami lepiej zaserwować sobie coś czysto rozrywkowego, coś co będzie cieszyć nasze oczy i uszy, coś co sprawi, że podczas seansu będziemy się mimowolnie uśmiechać. Taką serią jest właśnie Dog Days.

Źródło: e-shuushuu.net

Licząca sobie 13 odcinków seria przybliży nam losy zwykłego nastolatka imieniem Shinku, wyjątkowo uzdolnionego w zakresie gimnastyki. Nasz bohater przenosi się do magicznej krainy, w której trwa właśnie wojna pomiędzy dwoma państwami. Chłopak został przywołany przez księżniczkę jednego z krajów by wspomóc jej armię jako bohater. Shinku początkowo jest sceptycznie nastawiony do całej sytuacji, odkrywa jednak, że bitwom w magicznej krainie bliżej jest do zawodów gimnastycznych niż krwawej jatki – ulega on wobec tego prośbom uroczej księżniczki i postanawia wspomóc jej żołnierzy. Z biegiem czasu poznajemy kulisy nagłej ofensywy, którą kraj Galette przypuścił na swojego sąsiada, a Shinku ma szanse poznać wiele wyrazistych postaci i wziąć udział w niejednej bitwie.

Dog Days jest cukierkową serią, która motyw wojny w świecie fantasy traktuje z przymrużeniem oka dorzucając do niego wiele charakterystycznych dla japońskiej animacji smaczków. Fabuła jest nieskomplikowana lecz bardzo sensownie poprowadzona i równomiernie rozłożona pomiędzy wszystkie odcinki. Brakuje jakichkolwiek dłużyzn i odcinków pełniących rolę „zapychaczy czasu antenowego” – wszystko ogląda się tak samo przyjemnie od początku do samego końca i ani przez chwilę nie można narzekać na nudę. Największą zaletą serii nie są jednak ani sceny bitew, ani intryga – w Dog Days chodzi przede wszystkim o wylewającą się z ekranu słodycz, ciepły humor i stonowany fanserwis. Pisząc o serii w kwietniu ubiegłego roku wyrażałem się o niej dość pochlebnie – wytykałem jej jednak pewną naiwność. Po jakimś czasie okazuje się jednak, że to właśnie ta naiwność i cukierkowatość są jej największymi atutami. Patrząc na perypetie bohaterów, na to jak Shinku zawiera kolejne przyjaźnie, na to jak wszyscy są dla siebie mili (pomimo trwającej wojny), na to jaki świat jest (mimo wszystko) dobry i kolorowy, na te nieśmiałe zalążki wątków romantycznych – patrząc na kolejne odcinki po prostu nie można przestać się uśmiechać.

Co bardziej wyrobieni widzowie o złożonych gustach pewnie wytkną serii nieskomplikowaną fabułę, proste (wręcz schematyczne) kreacje postaci, raczenie widza ogranymi fanserwisowymi wstawkami (kocie uszka, pokojówki). Nikt jednak nie może zarzucić jej głupoty lub aspirowania do miana czegoś czym nie jest. A Dog Days jest taką właśnie kolorową, czysto rozrywkową serią, która ma dostarczać powodów do uśmiechu, a nie intelektualnej podniety. Ten tytuł świetnie nadaje się by poprawić sobie humor po ciężkim dniu, by odpędzić czającą się za rogiem depresję spowodowaną kolejnymi niepowodzeniami na rynku pracy. Już jeden odcinek daje efekt podobny do zjedzenia tabliczki czekolady :D. Na marginesie przyznam jeszcze, że momentami to właśnie takie czysto rozrywkowe tytuły potrafią potrzymać moje zainteresowanie japońską animacją. Gdybym po tych wszystkich latach ciągle szukał samych „ambitnych anime” (zwracam też uwagę na ogromną względność tego pojęcia) to przeżywałbym jedynie serie rozczarowań…

Reklamy

2 Komentarze

  1. Naprawdę nic dodać, nic ująć – lekka seria na poprawę nastroju z fajnym głównym bohaterem, który nie jest ciapą, jak to ostatnio zrobiło się modne :) Tak swoją drogą to nie wiem czy zwróciłeś uwagę, ale kiedy zajrzy się na MALa, imię blondaska to „Cinque” – zabiło mnie to xD Japończycy, ich „Shinku” i nadawanie imion, których nie potrafią wypowiedzieć (Lelouch???) xDD
    A właśnie: największy plus – [prawdopodobnie] w sezonie letnim wychodzi druga seria ^^

    Pozdrawiam ^^

  2. […] sezon świetnej serii fantasy z 2011 roku. Nastolatek będący głównym bohaterem pierwszej serii powraca do fantastycznego świata by […]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: