W dniu tego komercyjnego „święta”…

… chciałbym powiedzieć, że brzydzę się tymi plastikowymi serduszkami „made in china”, tą wszechobecną tandetą, którą wciska się ludziom na siłę i tym pseudo-romantycznym nastrojem, w który próbują nas wprowadzić media. To wszystko wymyślono po to by wydusić od nas trochę pieniędzy i nieco pobudzić handel w okresie stagnacji pomiędzy Świętami Bożego Narodzenia, a Wielkanocą. Gdyby zastanowić się logicznie to Walentynki nie są ani trochę potrzebne! Przecież uroczą niespodziankę można zrobić ukochanej osobie w każdy inny dzień, prezenty można wręczać bez okazji, a miłosne wyznania brzmią o wiele lepiej w romantycznej scenerii. A robienie różnych szalonych rzeczy akurat w Walentynki, pod wpływem „owczego pędu” to już totalna porażka.

No, ponarzekałem i wykreowałem swój blog na miejsce niezależne, brzydzące się komercją i intelektualnie podniecające. Teraz mogę przejść do właściwej części notki.

Treść tego wpisu częściowo zainspirował mój znajomy, który podczas rozmowy strasznie narzekał na komercyjny charakter walentynek, na media, na zalegającą w sklepach tandetę. Miał bez wątpienia trochę racji: w przydrogim (z okazji walentynek w „promocji”) misiu „made in china” nie ma zbyt wiele romantyzmu, a masowe wariactwo wcale nie czyni tego dnia szczególnie wyjątkowym. Argumentowanie, że romantyczne gesty dla ukochanej osoby powinno się wykonywać na co dzień, a nie pod wpływem tej wątpliwej (przybyłej z zachodu) tradycji, też są jak najbardziej na miejscu. Walentynkami szczególnie brzydzą się single, którzy nie cierpią gdy wszyscy wokół tak obnoszą się ze swoimi uczuciami.

A ja jakoś co roku wysyłałem do dobrych koleżanek smsy i kartki, czasem drobne prezenty. Bo cała ta komercyjna otoczka nie zmienia faktu, że to strasznie miło dostać prezent, który uświadamia ci, że ktoś o tobie myśli – nawet nie w kategoriach romantycznych, a tak po prostu „po przyjacielsku”. Genialny prezent jaki sprawiły mi z tej okazji dziewczyny w liceum mam do dziś i do dziś lubię na niego od czasu do czasu popatrzeć. Tak więc Walentynki kojarzą mi się bardzo pozytywnie, nawet pomimo chwilowego (:D) braku tej „drugiej połówki”, z którą mógłbym świętować, dla której miałbym dać się pochłonąć tej wszechobecnej komercji. Bycie singlem raczej mi nie dokucza i nie wiem dlaczego akurat 14 lutego miałbym się poczuć jakoś szczególnie samotny, a przez to skłonny do narzekania na głupotę tego „święta”. Może niektórym ta data boleśnie przypomina o nieudanych związkach i braku romantycznych perspektyw, może irytuje ich to zbiorowe wariactwo i publicznie, nachalne okazywanie sobie uczuć. Jestem w stanie zrozumieć taką argumentację, proponuję jednak trochę odpuścić i pozwolić innym się cieszyć – jak widać wielu osobom podobają się takie nieco tandetne, masowe eventy, nie wszyscy są też odporni ma wpływ mediów i otoczenia. Chcą świętować – proszę bardzo! Przecież nikomu nie dzieje się krzywda. Inna sprawa jeśli ktoś przesadnie okazuje swoją miłość; od zawsze uważałem, że ostentacyjne obściskiwanie się i „ślinienie” w miejscu publicznym jest w złym guście – niezależnie od daty :D.

Na koniec chciałbym życzyć wszystkim Paniom odwiedzającym ten blog (zarówno stałym czytelniczkom jak i tym, które wpadły tu przypadkiem) wszystkiego dobrego z okazji Walentynek. Niech faceci zawsze zdobywają się dla was na szarmanckie gesty i niech zawsze pozostają gentlemanami. Jako, że mamy równouprawnienie nie mogę zapomnieć o Panach – niech każda kobieta docenia wasze (nasze :D) starania i patrzy na nie przychylnym okiem :D.

Na marginesie chciałbym jeszcze przypomnieć, że św. Walenty jest patronem umysłowo chorych…

Reklamy

4 komentarze

  1. No to tak:
    1. Ostatnio trend z demonstrowaniem nienawiści do Walentynek zamienił się w trend z demonstrowaniem obojętności. Tak bardzo mnie to nie obchodzi, że muszę dać temu wyraz, nyoron~
    2. Och nie, to straszne, komercyjne święto, gdy marketingowcy zmuszają nas do kupowania syfu z serduszkami, zupełnie różne od wszystkich innych świąt, gdy marketingowcy zmuszają nas do kupowania syfu z adekwatnymi symbolami!
    3. Nie podoba mi się akcentowanie tego, że kobiety powinny dostawać kwiaty z okazji tego dnia – nie chodzi nawet o to, że nie przepadam za wiechciami, ale po prostu głupio gdy dla wielu robi się z tego drugi dzień kobiet. No ja akurat nie kupię mojemu chłopakowi badyli, ale zrobiłam mu galaretkę ♥
    4. Podoba mi się bardzo, że ludzie robią się bardzo kreatywni i zabawni powstaje całe mnóstwo popkulturowych kartek z geekowymi, cheesy żartami.
    5. Święty Walenty jest patronem umysłowo chorych, epileptyków i zakochanych, widocznie to podobne stany. Also, olać Walentego, dziś Cyryla i Metodego, patronów Europy, to byli twardziele!
    6. Wzajemnie :)

  2. Haha, dziękuję bardzo za życzenia ;D I wzajemnie, życzę wszystkiego najlepszego! :D Bo każda okazja do świętowania jest dobra, jak to mówią ;P

    Osobiście nie jestem ani zwolenniczką ani przeciwniczką Walentynek. Sama ich może nie obchodzę jakoś specjalnie, ale jest to dobry powód, żeby pożartować sobie ze znajomymi na temat naszych/ich drugich połówek lub właśnie ich braku. No i żeby powysyłać sobie niezobowiązujące kartki z miłym słowem i wszechobecne lizaki w kształcie serca (sama dostałam dziś takiego pół, bo zjadłyśmy go sobie razem z moją drugą połówką czyt. przyjaciółką ;p). Ogólnie to ja tam się dobrze bawię tego dnia, jako szczęśliwa singielka ;D

    „Na marginesie chciałbym jeszcze przypomnieć, że św. Walenty jest patronem umysłowo chorych…” <- haha, mistrzu jesteś. W takim razie zdecydowanie powinnam zacząć świętować imieniny mojego patrona xDD

    Pozdrawiam ^^
    Alex

  3. Mam podobne zdanie o święcie co ty Mirasie. Komercha komerchą, ale facet powinien dbać o swoją kobietę niezależnie od okazji. Kupienie prezentu drugiej połówce raz do roku to trochę za mało, aby zmyć grzechy wszelakie i kobiece fochy^^

    SStefania, nie zauważyłem trendu ”tomiwisizmu”. Oj coś przesadzasz. Za dużo kwejków, wikarych i tym podobnych odmóżdżających serwisów – dodatkowo zniekształcających obraz polskiego społeczeństwa ;-)

  4. @SStefania
    No to tak:
    1. Nie zaobserwowałem tego trendu. Moim znajomi ciągle nie są na bieżąco i ciągle myślą, że obowiązuje postawa anty-walentynkowa :D.
    2, 3, 4, 5. Słuszna uwaga!
    6. I tak trzymać!

    @Alex
    No ba! Kto powiedział, że trzeba świętować akurat we dwójkę i akurat ze swoją „omg! miłością do końca życia! drugą połówką!”. Równie dobrze można świętować grupowo, z przyjaciółkami, z kumplami na piwie, z rodziną. Każda metoda świętowania jest dobra!

    @Luka
    Gdyby mała drobnostka z okazji walentynek wystarczyła by zmyć wszystkie winy to ten damsko-męski świat byłby o wiele prostszy. Niestety w praktyce nie ma tak kolorowo… ale to chyba nie o to chodzi :D.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: