Pierwsze wrażenia – Mouretsu Pirates

Skoro w odmętach sieci pojawiały się już pierwsze, w miarę sensowne fansuby (ach, co byśmy bez nich zrobili) to można powoli zaznajamiać się z nowymi anime. Na etapie zapowiedzi wskazałem kilka dobrze zapowiadających się tytułów – czas sprawdzić jak przekłada się to na praktykę. Jak na razie jest co najmniej nieźle… Seria, której zapowiedziami ekscytuję się od dłuższego czasu spełniła moje oczekiwania w stu procentach!

Mouretsu Pirates

Kosmos kosmosem, a ulubiony przez japończyków fetysz francuskiej pokojówki dalej ma się dobrze.

W pierwszym odcinku dowiadujemy się, że w głębi kosmosu była sobie planeta, która zapragnęła walczyć o swoją niezależność od galaktycznej unii. W konflikcie znaczącą rolę odegrali korsarze wyposażeni w listy kaperskie i w efekcie planeta uzyskała swoją niepodległość. Wiele pokoleń później wojna jest tylko częścią nudnej historii… Bohaterką serii jest Marika – energiczna nastolatka, uczennica liceum i członkini klubu żeglarskiego (wiadomo jednak, że w scenerii SF żegluje się po orbicie, a nie po morzu), która dorabia sobie pracując w kawiarni. Pewnego dnia odwiedzają ją starzy znajomi jej matki. Od przybyszów Marika dowiaduje się, że jej ojciec (którego nigdy nie znała) niedawno zmarł. Tatuś dziewczyny był kapitanem pirackiego okrętu, a według tradycji stanowisko to powinien zająć jego potomek czyli właśnie Marika. Dziewczyna jest zszokowana faktem, że istnieje coś takiego jak „legalne piractwo” i musi sobie przemyśleć całą sprawę. Nazajutrz miejsce pracy bohaterki odwiedza masa podejrzanych osobników. Wizyta okazuje się zasadzką lecz Marice pomaga jej nowa koleżanka z klasy i dziewczętom udaje się uciec…

Ahoj! Szczury Lądowe!

Komedia, przystępna sceneria SF, ładne dziewczęta i lekki fanserwis. Czy potrzeba czegoś więcej? Na pewno nie jest to seria dla miłośników poważnych space oper pełnych technologicznego żargonu – na to jest po prostu za naiwna. Przyznam jednak, że wielkim miłośnikiem w 100% poważnego SF nigdy nie byłem, za to zawsze ceniłem sobie dobrą komedię i lekkie serie przygodowe. Mouretsu Pirates jak na razie spełnia moje oczekiwania. Mamy uroczą i bardzo sensowną bohaterkę, która nie jest głupiutkim moeblobem, a energiczną i odważną dziewczyną. Sam aspekt piractwa raczej będzie miał mało wspólnego z plądrowaniem, mordowaniem i piciem rumu, ale nie mam nic przeciwko lżejszemu i bardziej humorystycznemu podejściu do sprawy. Od strony technicznej seria wygląda nieźle; jest kolorowo, a projekty postaci są bardzo atrakcyjne. Czas pokaże jak wypadną sceny akcji, których nie może zabraknąć w serii o piratach – ta malutka strzelanina pod koniec pierwszego odcinka to trochę za mało by wyrobić sobie zdanie na ten temat. Muzycznie jak na razie jest dość przeciętnie, żaden motyw jakoś szczególnie się nie wyróżnia, a opening i ending pełne elektroniki ani trochę nie przypadły mi do gustu…

Mouretsu Pirates zaplanowano na 26 odcinków dlatego akcja może rozkręcać się powolutku. Rokuje to jednak nadzieje, że seria doczeka się nieco dłuższej i lepiej zaplanowanej intrygi niż krótkie, 13 odcinkowe anime. Wielkich dramatów i zagmatwanej fabuły raczej nie można się spodziewać jednak zwariowana przygoda w kosmosie zaprawiona humorem i ładnymi piratkami już po pierwszym odcinku zaskarbiła sobie moją sympatię i zdobyła duży kredyt zaufania.

Reklamy

3 komentarze

  1. O dziwo seria zaskarbiła sobie także moją sympatię. Szczególnym plusem jest to, że nie zaczęto serii od pokazywania majtek czy czegoś podobnego (bo nie ukrywam, że te minispódniczki początkowo lekko mnie przerażały). Chciałabym, aby podobnie wyglądało to w kolejnych odcinkach, kiedy Marika przejmie już dowodzenie na statku, a mniemam, że coś takiego faktycznie nastąpi. Na wstępie ma u mnie plusa, tym bardziej, że przed tą serią spojrzałam, ku swemu zdziwieniu na High School D x D i ledwo przeżyłam.

  2. Ja tam jednak wolę 13-odcinkowe anime, jeśli fabuła jest dobra i poprawnie rozplanowana to tyle starcza, jeśli nie, to nawet drugi sezon nie pomoże, a przynajmniej krócej się męczymy.
    Jeszcze nie zaczęłam nic z tego sezonu, hell, nawet jeszcze nie skończyłam nic z poprzedniego, nawet tych, które ostro mi się spodobały. Ugh. Ale to jedna z rzeczy na które czekałam (troszeczkę) i cieszę się, że być może będę miała z kim wymieniać opinie :)

  3. Myślę, że liczba odcinków nie przekłada się na jakość anime. Inaczej Death Note powinien być szmirą dla dzieci, podobnie Usagi Drop czy Natsume Yuujinchou.

    Szczerze nie zainteresował mnie opis anime – może dlatego, że mam już trochę tych zimowych premier na karku, ale i sama fabuła mnie nie zainteresowała.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: