Z Mirasowej filmoteki

Lubię obejrzeć dobry (a w uzasadnionych przypadkach także kiepski) film. Z chodzeniem do kina bywa u mnie jednak bardzo różnie. Kino w moim mieście niestety nie rozpieszcza widzów i nie oferuje zbyt urozmaiconego repertuaru, a na wycieczkę do najbliższego multikina często nie mam siły, czasu czy ochoty (z resztą, chyba już o tym kiedyś wspominałem). Stanie w korkach i jazda zatłoczonym autobusem nie nastraja do takich wypraw pozytywnie. Dochodzi do tego mój specyficzny stosunek do filmowych nowości – zdarza mi się ignorować pewne premiery. Zamiast tego wolę zasiąść na kanapie przed telewizorem i przeszukać wypożyczalnie lub domową filmotekę pod kątem nieco starszych filmów. Poniżej kilka perełek jakie wynalazłem w ostatnim czasie.

Armageddon

Uwierzycie, że dopiero niedawno obejrzałem ten słynny film z Brucem Willisem? Film bił rekordy popularności w latach 90 i bardzo chwalono go za efekty specjalne. Jak można się spodziewać technika zrobiła od tego czasu wielki postęp, a słynnemu hollywoodziekiemu twardzielowi przybyło trochę lat na karku, ale film ciągle daje radę. Armageddon to amerykański film katastroficzny ze wszystkimi tego konsekwencjami – momentami jest naiwny i na wiele spraw trzeba przymknąć oko. Zbyt głębokie zastanawianie się nad takimi filmami odbiera jednak przyjemność z ich oglądania. Możemy się dziwić, że amerykańscy naukowcy są w stanie co do sekundy obliczyć czas zderzenia asteroidy z nasza planetą, możemy się dziwić, że na obrońców ludzkości wybiera się bandę niestabilnych psychicznie obdartusów, ale po co psuć sobie zabawę? Bardzo fajne są za to kreacje aktorskie Liv Tyler i Petera Stormare’a, a sam film nie razi patetycznym nastrojem i przesadną gloryfikacją patriotycznej postawy narodu amerykańskiego jak czyni to wiele innych dzieł w tym gatunku.

Vanilla Sky

Thriller psychologiczny z 2001 roku oparty na hiszpańskim filmie Abre los ojos. Słyszałem o tym filmie strasznie skrajne opinie i to w sumie one (oraz pewna sympatia do filmów z Tomem Cruise’em) podkusiły mnie do zobaczenia go na własne oczy. O ile początkowo film sprawia wrażenie niezłego dramatu ze smutnym wątkiem miłosnym to w miarę upływu czasu wciąga widza w odmęty psychiki i urojeń bohatera. W pewnym momencie nie sposób odróżnić wydarzeń, które naprawdę miały miejsce od sennej mary. Całość jest troszkę dezorientująca, ale w dobrym tego słowa znaczeniu – widz lubi się czasem zastanawiać i snuć domysły w oczekiwaniu na finał. Sam finał przynosi rozstrzygnięcie, ale na sam koniec Vanilla Sky z thrillera psychologicznego zmienia się w thriller science fiction. Przyznam, że zakończenie mogłoby być nieco mniej dosłowne, ale chwalę sobie czas spędzony przy tym filmie. Na uwagę zasługuje też świetna rola Cameron Diaz.

Ostatni Jednorożec

Pamiętam, że oglądałem ten film będąc małym dzieckiem, ale poza pojedynczymi scenami niewiele zachowało się w mojej pamięci. Trafiając przypadkiem na fragmenty umieszczone na youtube postanowiłem odświeżyć sobie pamięć. Ostatni Jednorożec to film animowany z 1982 powstały na motywach powieści pod tym samym tytułem. Historia jednorożca, który dowiaduje się, że jest ostatni ze swojego rodzaju na pewno kojarzy się z bajką dla dzieci, ale przypominająca smutną baśń atmosfera filmu i wzruszające zakończenie dotrą do wszystkich dorosłych miłośników fantasy i nie tylko. Osobiście jestem bardzo pozytywnie zaskoczony – z dzieciństwa nie zapamiętałem praktycznie nic odnośnie przebiegu akcji, a okazało się, że już jako małe pacholę miałem szczęście do dobrej fantastyki. W epoce animacji komputerowej na pewno nie jest to graficzny smakołyk, ale melancholijna atmosfera, muzyka i Mia Farrow podkładająca głos pod główną postać wystarczą by rzucić na kolana masę współczesnych filmów.

Reklamy

2 komentarze

  1. Mnie też zawsze zastanawiało dlaczego w Armageddonie do ratowania świata wybrali robotnika. Znaczy, wiem o co chodziło. Trzeba było wwiercić w asteroidę ładunki, a kto nie wierci lepiej niż gościu wydobywający naftę. NASA wydaje tyle milionów na szkolenia tych swoich astronautów, a nawet posługiwać się wiertłem nie potrafią… A poza tym film pokazuje jak Ameryka jest fajna i gdyby nie jej sukces pewnie nie byłoby „Transformersów” (w końcu „Armageddon” to pierwszy film Micheala Baya który coś osiągnął). Ogólnie film jest zjadliwy,

    Ten piekielny byk z plakatu Jednorożca jest straszny! Zero litości dla biednych dzieci.
    Przy okazji, gratuluję udanej magisterki.

  2. Z powyższej listy oglądałem jedynie Armagedon (o Ostatnim Jednorożcu nigdy w życiu nie słyszałem :P).

    Typowy amerykański film o tym jak banda cowboyów z USA robi rozpierduchę i ratuje świat. Oczywiście nie może zabraknąć patriotycznego oddźwięku – scen z łopoczącą flagą U.S. i laski, która będzie eksponowała swoje wdzięki. Oczywiście fajnie zobaczyć jak przeciętny John poświęca życie na ołtarzu kraju. Czasem myślę, że Amerykanie tymi superprodukcjami rekompensują swoje kompleksy, bo kiedy Amerykanin uratował świat? Kto widział ładną Amerykankę?^^

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: