Jesień 2011 – pierwsze wrażenia (część trzecia)

Uff… przyznam, że ten sezon obfituje w potencjalnie niezłe serie i przez to pokusiłem się o napisanie aż trzech notek z cyklu „pierwsze wrażenia”. Spodobała mi się nawet nowa formuła tych wpisów (krótsze opisy, więcej serii) i chyba z powodzeniem będę ją stosował w przyszłości. No, ale zamiast rozpisywać się o moich przemyśleniach dotyczących pisania notek przejdę już może do sedna. Dziś znowu mam „na warsztacie” dwie serie. Obie reprezentują nurt SF lecz w skrajnie różnych odmianach.

Gundam AGE

Gundam w akcji wywołuje takie samo podniecenie niezależnie od wieku pilota :D

Nowa seria o wielkich mechach bojowych przybliża nam losy chłopca imieniem Flit. Bohater traci rodzinę w wyniku ataku niezidentyfikowanych sił na jedną z kosmicznych kolonii, które zamieszkuje ludzkość w dalekiej przyszłości. Chłopak odziedzicza jednak materiały, które kilka lat później pozwalają mu skonstruować bojową maszynę znaną jako Gundam. Flit wierzy, że jego dzieło stanie się obrońcą ludzkości, który stanie na drodze wszelkiego zła… Okazja do przetestowania Gundama nadarzy się niedługo po jego powstaniu – nowy dom chłopaka także pada ofiarą ataku, a tylko on sam jest w stanie pilotować swoją maszynę…

Uniwersum Gundam ma to do siebie, że większość serii pozostaje od siebie całkowicie niezależna. Zabierając się do oglądania Gundam AGE nie trzeba wykazywać się znajomością Gundam OO, Gundam SEED, a już nie daj Boże animacji z lat 80′. Przez kolejne serie przewijają się pewne wspólne motywy, ale najczęściej prezentowane są nowe, niezależne historie. Taką nową historią jest także Gundam AGE, który jednak pod jednym względem wyróżnia się na tle swoich poprzedników. Pierwszym co rzuca się w oczy jest mianowicie styl graficzny, który przywodzi na myśl anime dla dzieci lub „młodszej młodzieży” :D. Wywołało to sporo szumu wokół serii, a mnie napełniło pewną dozą sceptycyzmu. Po obejrzeniu trzech odcinków stwierdzam jednak, że cała sprawa najbardziej razi gdy na ekranie pojawia się Flit lub jego najbliżsi przyjaciele – design reszty wydaje się mniej dziecięcy, a sama sylwetka Gundama jest przyjemnie nostalgiczna.

O targecie serii daje też znać sama fabuła; pierwsze skrzypce gra tu czternastoletni Flit i na wiarę trzeba przyjąć fakt, że taki młokos jest w stanie skonstruować przepotężną maszynę, a potem zasiąść za jej sterami i przy jej pomocy uratować wszystko i wszystkich :D. No, ale w takim Gundam SEED bohaterowie nie byli o wiele starsi… Ja jednak mam już na karku ponad 20 lat i identyfikowanie się z Flitem przychodzi mi z pewną trudnością. Na szczęście w serii mamy już zalążek intrygi, ciekawe postacie drugoplanowe i wykonanie od strony technicznej stojące na najwyższym poziomie. Nowego Gundama odbieram jako próbę przyciągnięcia do marki nowej, nieco młodszej widowi. Seria ma naprawdę niezłe zadatki na to by cieszyć zarówno rówieśników głównego bohatera jak i osoby nieco starsze, które są już fanami wielkich mechów, a które odnajdą w niej znajome smaczki. Tylko czas pokaże co z tego wszystkiego wyniknie, trzy odcinki nastroiły mnie jednak optymistycznie.

Mirai Nikki

„Hello, Michael. I want to play a game.” eee… to chyba nie z tego filmu…

Yukiteru to nastolatek, który kontakty z innymi ludźmi ogranicza do absolutnego minimum, a jego jedynym hobby jest pisanie pamiętnika przy pomocy swojego telefonu komórkowego. Chłopak posiada jednego wyimaginowanego przyjaciela – Deus ex Machina, który jest władcą czasu i przestrzeni. Potężna istota postanawia wprowadzić w życie bohatera nieco pikanterii – sprawia, że w jego pamiętniku zaczynają pojawiać się wpisy dotyczące przyszłości. Yukiteru początkowo uważa to wszystko za marzenie senne lub jakiś żart, ale szybko okazuje się, że tajemnicze zapiski zaskakująco trafnie opisują przyszłość. Szybko okazuje się jednak, że istnieją także inne osoby dysponujące podobnymi pamiętnikami, a Deus ex Machina wciągnął chłopaka w grę, w której uczestnicy mają za zadanie wzajemnie się wymordować. Uczestniczką gry jest także Yuno – dziewczyna z tej samej klasy co Yukiteru, ona jednak darzy bohatera szczególnym uczuciem i staje po jego stronie.

Całkiem całkiem jak na psychologiczny thriller. Fabuła ma ogromny potencjał i niezły smaczek – pamiętnik każdej osoby zachował cechy, które posiadał zanim zajął się nim władca czasu. Yukiteru w swoim dzienniku pisał bez ładu i składu dlatego jego wizje przyszłości dotyczą różnorodnych spraw i najróżniejszych okresów czasu. Z kolei w pamiętniku Yuno wpisy pojawiały się w równych odstępach czasu i wszystkie dotyczyły tylko jednego tematu. Niezmiernie ciekaw jestem jakimi rodzajami informacji dysponuje konkurencja i jak specyfika poszczególnych pamiętników wpłynie na przebieg całej „gry”. Manipulacje przyszłością to jednak dość grząski grunt i nietrudno będzie o pewne nieścisłości, miejmy jednak nadzieję, że scenariusz jest dopięty na ostatni guzik i nie znajdziemy w nim dziur. Jedyne co w tym wszystkim trochę szwankuje to bohaterowie – Yukiteru jest absolutnie pozbawiony osobowości, a Yuno (choć dość ładna) sprawia tak upiorne wrażenie, że aż ciarki człowieka przechodzą. Na miejscu bohatera uciekałbym od tej psychopatki jak najdalej, a nie wchodził z nią w sojusz.

Mirai Nikki to seria intrygująca od samego początku, a w dodatku zrealizowana bardzo sprawie. Ja sam przez większą cześć odcinka miałem wrażenie, że wszystko jest wytworem chorej wyobraźni bohatera. Serię oparto na popularnej mandze pod tym samym tytułem i szczerze mówiąc po obejrzeniu pierwszego odcinka nie dziwię się popularności pierwowzoru. W zakresie anime psychologiczne thrillery to raczej nie moje klimaty, ale opisywana seria mocno mnie zainteresowała. Jak na razie planuję jednak powściągnąć ciekawość i poczekać na ukazanie się wszystkich odcinków by potem zorganizować sobie kilkudniowy maratonik z „Pamiętnikiem Przyszłości”. Jeśli seria w międzyczasie zdąży się „popsuć” to proszę mnie ostrzec :D.


Podsumowując całą serię wpisów muszę stwierdzić, że w tym sezonie zdecydowanie jest co oglądać (mój entuzjazm w stosunku do Kyoukai Senjou no Horizon nie wytrzymał jednak próby czasu). W dodatku jest jeszcze sporo serii, na które nawet nie rzuciłem okiem, a prawdopodobnie i wśród nich znalazłyby się jakieś małe perełki. Nie planuję jednak dalszego rozpisywania się o nowych anime – czas trochę urozmaicić tematykę notek na tym blogu :D.

Reklamy

5 komentarzy

  1. Widzę, że kolejny Gundam zawitał do świata anime :) Osobiście nie przepadam za tą serią, w sumie nie wiem dlaczego xD Jako dzieciak zawsze wolałem bawić się robotami niż samochodzikami :D Niemniej jednak, może rzucę okiem na pierwszy odcinek ^^

    Co do Mirai Nikki hmm… Powiem Ci, że po twojej recenzji jestem pozytywnie nastawiony :) W jakimś małym stopniu zalatuje mi Death Notem ;) Tutaj głównemu bohaterowi władca czasu zmienia pamiętnik w przepowiadacz przyszłości a z kolei w DN Light Yagami otrzymuje notatnik od Boga śmierci, którym pozbawia przyszłości ludzi xD

    Przyznam Ci rację. Ten sezon obfituje w całkiem dobre anime i miejmy nadzieję, że tak zostanie ^^

    Pozdrawiam :-)

    1. Nie kręcą cię Gundamy? Próbowałeś oglądać i coś nie pasowało czy może nigdy nie odczuwałeś potrzeby by spróbować? Przyznam, że sam do anime z gatunku mecha podchodzę z lekkim dystansem (wiele popularnych serii tego typu mi nie podchodzi), ale akurat Gundamy są genialne :D.
      Jeśli podobał ci się DN to zdecydowanie powinieneś spróbować z Mirai Nikki; klimat odrobinkę inny i zupełnie inni bohaterowie (Light był narcystycznym maniakiem, a Yukiteru to taki aspołeczny ciamajda), ale pewne podobieństwa na pewno można znaleźć.

  2. Czyli jednak nowy Gundam daje radę? Zaskakujące ;) Zabierałam się jakiś czas temu za 00 i choć jestem dopiero na kilku odcinkach, a fanem to już w ogóle nazwać się nie mogę, też jakoś odstraszał mnie ten dziecięcy design Age’a. Dobrze wiedzieć, że nie ma jednak tak źle jak się spodziewałam.

    Co do Mirai Nikki, to mnie zaczarował ;] Choć podpisuje się pod wszelkie słowa, które pisałeś o przerażająco-niepokojącej części tego anime, ja się na to pisze! Niesamowicie działa na psychikę, a jako wielbicielka dreszczowców, z przyjemnością obejrzę więcej ^^ Nie jestem tak wytrzymała i cierpliwa jak Ty, dlatego postaram się być z MN na bieżąco – jeśli faktycznie później się zepsuje, nie omieszkam Cię ostrzec ;)

    Pozdrawiam ^^

  3. Zaproponuj coś, co nadawałoby się dla mnie. :) Żadnych mechów, never ever ever! Poza tym wszystko inne mogłoby być, jeżeli dobre. Mam dla Ciebie propozycję. Wysyłam info na maila.

  4. Yuno nie jest psychopatką, to tylko stereotypowa Yandere, co udowodni wielokrotnie w trakcie serii. Czytałem mangę i mogę zagwarantować, że akcja się rozkręci

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: