Pierwsze wrażenia – Usagi Drop

Ciąg dalszy przeglądu lipcowych nowości, którymi karmi widzów japońska telewizja. Dziś całkowita zmiana klimatów bo z szalonej opowieści o nastoletnim superherosie przerzucamy się na spokojną obyczajówkę dla „starszej młodzieży” (jeśli nie „młodych dorosłych”). Mowa tu o Usagi Drop czyli chyba najoryginalniejszej serii nowego sezonu.

Tak na marginesie to najchętniej rzuciłbym pisanie o anime i zasypał blog materiałami z serialu My Little Pony: Friendship is Magic… Tak, dałem się porwać Pony-manii… Ech, aż serce rośnie widząc, że w dzisiejszych czasach można jeszcze zrobić tak fajną kreskówkę :). No dobra, ale miało być o anime (choć w porównaniu z kucykami każdy japoński wytwór wypada miernie :D).

Przykład skomplikowanej sytuacji rodzinnej: Daikichi...

W odcinku

Trzydziestoletni Daikichi dowiaduje się o śmierci swojego dziadka. Pogrzeb jest okazją do spotkania z rodziną, ale także czasem wielkich odkryć – rodzina dowiaduje się, że staruszek zostawił po sobie kilkuletnią córeczkę! W całym zamieszaniu Rin (bo tak nazywa się dziewczynka) jest traktowana przez wszystkich jak powietrze, a rodzina Daikichiego czuje się w jej obecności raczej skrępowana. Jedyną osobą, która próbuje nawiązać z nią jakiś kontakt jest właśnie nasz bohater.

... i jego ciocia.

Po pogrzebie ważną kwestią stają się dalsze losy Rin; jej matki nie można namierzyć, a nikt z rodziny nie pała entuzjazmem do przygarnięcia dziewczynki pod swój dach. Daikichi jest coraz bardziej zniesmaczony całą sytuacją. Kiedy pada propozycja umieszczenia Rin w ośrodku wychowawczym puszczają mu nerwy – decyduje, że sam zaopiekuje się dziewczynką. W ten oto sposób trzydziestolatek zamieszkuje ze swoją kilkuletnią ciotką…

Komentarz

Usagi Drop jest adaptacją mangi, której docelową grupą odbiorców były młode kobiety, a która w tym roku doczekała się zakończenia. W najbliższym czasie premierę ma mieć także pełnometrażowy film oparty na tym tytule. Ciocia Wikipedia twierdzi także (:D), że pierwsza połowa mangi skupia się na perypetiach Daikichiego wychowującego Rin, a druga połowa śledzi losy nastoletniej Rin zmagającej się z problemami związanymi z wchodzeniem w dorosłość. Trudno powiedzieć jakim torem pójdzie animowana adaptacja Usagi Drop – czy opowie całość historii czy skupi się tylko na pierwszej połowie. Jak na razie seria rokuje jednak bardzo dobrze pomimo faktu, że całość wydarzeń z pierwszego odcinka można zawrzeć w 3 zdaniach.

Pomimo tego, że „akcji” było jak na lekarstwo to oglądało się zaskakująco przyjemnie. Choć seria ma zadatki na ciepłą komedyjkę to atmosfera pogrzebu sprawiła, że pierwszy odcinek był raczej smutny i nastrojowy, a sytuacja, w której znalazła się Rin mógł zmusić co wrażliwszych widzów do uronienia łzy. Jednak dzięki temu zabiegowi można naprawdę przywiązać się do bohaterów, którzy będą razem będą wbrew wszystkim i wbrew wszystkiemu. Daikichiego czeka pewnie przy swojej cioci niezła szkoła życia i zostanie zmuszony do faktycznego ustatkowania się (bo pomimo swoich 30 lat na karku ciągle sprawia wrażenie „wiecznego studenta”, którego nic nie odchodzi), a wszelkie „problemy wychowawcze” z Rin mają niezły komediowy potencjał. Od strony technicznej seria jest wykonana bardzo starannie choć bez fajerwerków. Animacji nie można nic zarzucić, ale sceny są raczej statyczne więc seria jest bardziej ucztą dla ducha niż dla oka. Warto zwrócić uwagę na fakt całkowitego braku moe co niejako sugeruje docelową grupę odbiorców serii (bo nie są nimi raczej nastolatki, w których szaleją hormony).

Usagi Drop można polecić osobom, które szukają nastrojowej i spokojnej „telenoweli”. Seria może się też sprawdzić jako świetna odmiana po innych (ostatnio zdecydowanie bardziej popularnych) anime opartych na fanserwisie czy absurdalnym humorze. Na pewno nie zaoferuje ona doznań wizualnych na najwyższym poziomie ani nie zaprezentuje dopiętej na ostatni guzik fabuły; powinna natomiast dać sobie radę jako „coś lekkiego i ciepłego na odstresowanie”.

Reklamy

5 Komentarzy

  1. Zainspirowałeś mnie – po wczorajszym obejrzeniu i opisaniu na blogu czterech pierwszych odcinków różnych anime miałam dość, ale jednak się zepnę i chociaż to Usagi Drop obejrzę bo zapowiada się świetnie.
    Kurczę, jakieś 5-6 serii będę w tym sezonie oglądać na bieżąco, irytuje mnie to, irytuje :/

    1. A ty mnie zainspirowałaś do rzucenia okiem na Kaito Tenshi Twin Angel :D, które już sobie chciałem odpuścić :D.
      Za to w przypadku Blood-C ciągle się boję rozczarowania… dam znać jak mi poszło :D.

  2. Jestem aktualnie z tym anime, zrobiło na mnie duże wrażenie, jednak na początek wtrącę kilka uwag odnośnie komentarza.

    Nie czytałem mangi, ale wiadomo że seria ma mieć 11 odcinków – więc prawdopodobne, że skupi się jedynie na ”małej” Rin. Być może twórcy zrobią drugi sezon (anime jest moim zdaniem sukcesem więc prawdopodobne), albo zasypią nas pojedynczymi OVA, szczerze wolę pierwszą opcję.

    Jeśli chodzi o walory estetyczne. To nie jest anime akcji, więc jej brak nie może być tutaj wadą. Jeśli chodzi o oprawę graficzną, mi przypadła do gustu. Pastelowe kolory, lekki i przyjemny klimat, a także sceny-przed openingowe wyglądające jak rysunki małego dziecka.

    Nazwanie Daikichiego wiecznym studentem też jest nieprawdziwe. Facet ma 30 lat na karku i nie jest raczej beztroski o czym świadczy fakt zdecydowania się przygarnięcia Rin. Jest postacią stanowczo odpowiedzialną i psychicznie dorosłą. Należy też nawiązać tutaj to mentalności społeczeństwa japońskiego (która z resztą udziela się wszystkim krajom rozwiniętym) czyli priorytet pracy nad życiem rodzinnym. Japończycy są pracoholikami, późno zakładają rodziny – na tyle, że jak decydują się na dzieci to są one wychowywane przez dziadków (a rodzice nadal pracują). Wątpię czy wieczny student jest gotowy do wyrzeczeń z powodu przygarnięcia jakby nie patrzeć obcego dziecka.

    Tym bardziej anime nie jest telenowelą i anime dla dziewczyn. Jest to zdecydowanie ambitny tytuł – jednocześnie najlepsza letnie premiera pozostawiająca konkurencje daleko w tyle.

    PS. Od dawna Miras mam w zakładkach twój blog. Ciekawe piszesz artykuły. Postaram się teraz wchodzić częściej (masz konto na Kreskówce?).

    1. Cieszę się, że stary czytelnik zdecydował się ujawnić :). Dziękuję za komplement i oczywiście zachęcam do regularnych odwiedzin. Ze wszystkich większych serwisów internetowych posiadam jedynie konto na MALu, które aktualizuję bardzo nieregularnie :D – link jest po prawej stronie, obok mojego „avatara”. Konto na „kreskówce” oferuje jakieś szczególne korzyści? :D

      Wyczytałem gdzieś, że Usagi Drop klasyfikuje się jako „josei” więc (jeśli mnie pamięć nie myli) teoretycznie grupą docelową są kobiety. Wspomniałem o tym jednak tylko dla porządku; oczywiście nie ma co patrzeć na sztywne klasyfikacje; wiele dziewcząt z zapałem ogląda shouneny, a ja sam cenię sobie wiele anime z gatunku shoujo.

      Z tym „wiecznym studentem” to był taki skrót myślowy :D. Daikichi po prostu wywarł na mnie wrażenie osoby, która poza pracą nie posiada żadnych zobowiązań i żyje trochę beztrosko, olewając wiele spraw. Możliwe jednak, że to tylko powierzchowne wrażenie po pierwszym odcinku.

      Swoją drogą to jesteś kolejną osobą zachwalającą Usagi Drop. Coraz bardziej korci mnie by zabrać się za tą serię bardziej regularnie (choć oglądam ostatnio troszkę mniej anime).

      Pozdrawiam!

  3. Można powiedzieć, że jestem dużym przeciwnikiem romansów i takich klimatów więc jeśli polecam taki tytuł to jest wart grzechu. A klasyfikacji faktycznie nie ma sensu się trzymać. Ostatnio straciłem wiarę w MAL (dziwnie wysokie oceny niektórych anime, dziwne rekomendacje i recenzje). Napisałem ci tam PW.

    Konto Kreski niesie niewiele korzyści prawdę mówiąc ;) Chyba, że lubisz uploadować anime i dostawać za to punkty (wymienialne na fanty).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: