Ględzenie…

Zwykle nie uprawiam na blogu emocjonalnego ekshibicjonizmu i staram się wstawiać raczej notki tematyczne z lekkimi tylko naleciałościami mojego życia osobistego. Przez to mój blog nie jest może typowym internetowym pamiętnikiem, ale na ogół jestem z takiego stanu rzeczy zadowolony. Naszła mnie jednak ostatnio chęć „wyrzucenia z siebie” paru spraw na forum publicznym dlatego przygotujcie się na spore stężenie przynudzania i narzekania w tym tekście. Na wstępie zaznaczę, że głównym powodem mojego kiepskawego ostatnimi czasy nastroju jest moja kochana uczelnia (z którą z resztą za niedługo się żegnam). Na pocieszenie dodam, że kiedy już skończę narzekać przejdę do jakiś przyjemniejszych tematów :).

Od ponad dwóch tygodni nie wstawiłem na bloga nowej notki, nie ma to jednak związku z brakiem pomysłów – tych akurat mi nie brakuje. Chodzi raczej o moje wiekopomne dzieło – pracę magisterską, którą muszę w szybkim tempie wykańczać jeśli chcę się obronić jeszcze w lipcu. Oczywiście gdybym pracował nad nią systematycznie od kilku miesięcy to wcale bym się nie przemęczył i uniknął bym obecnej sytuacji i związanego z nią stresu. No cóż… przyczyniło się do tego wszystkiego po części moje lenistwo, ale na swoje usprawiedliwienie dodam, że wystąpiły też czynniki niezależne ode mnie. Na szczęście widać światełko na końcu ciemnego tunelu i w ostatecznym rozrachunku jestem raczej pozytywnie nastawiony do obrony w lipcu… nie mogę jednak powiedzieć, że cieszy mnie konieczność utrzymywania wysokiej intensywności prac w najbliższym czasie.

Z tego wszystkiego wynikają oczywiście implikacje dla mojego kochanego bloga – przynajmniej do połowy czerwca na pewno nie pojawią się żadne konkretniejsze wpisy. Oczywiście nie omieszkam pochwalić się gdy już będzie po wszystkim, ale do tego czasu muszę prosić wszystkich czytelników o cierpliwość i wyrozumiałość. Nie myślcie jednak, że już skończyłem narzekania na dziś – co to to nie :D. Teraz oberwie się mojej uczelni i ogólnie systemowi edukacji w naszym kraju. Otóż, korzystam z dobrodziejstw systemu studiów dwustopniowych (3 lata studia licencjackie + 2 lata magisterskie). Pochodzę z rocznika, który miał jeszcze możliwość wyboru toku studiów i o ile jestem raczej zadowolony z wyboru licencjatu to widzę teraz pewne poważne konsekwencje tego wyboru. Znajomi na studiach jednolitych na piątym roku praktycznie nie mają żadnych zajęć i nic nie rozprasza ich od pisania prac dyplomowych. Dla porównania ja w obecnym (zbliżającym się z resztą do końca) semestrze mam kilka obowiązkowych zajęć, a wykładowcy niestety nie wykazali się empatią i zrozumieniem dla przyszłych magistrów. Z ramach zaliczeń zażyczyli sobie wielostronicowych referatów, prezentacji PowerPoint i innych głupot, które skutecznie rozpraszały mnie podczas mordowania się z pracą magisterską. Trzeba było dzwonić po ludziach („kiedy spotykamy się by zrobić projekt?”, „popraw swoje slajdy bo znalazłem tam błąd” etc.), umawiać się i ogólnie się męczyć, a czas uciekał. Tymczasem znajomi chodzili sobie (albo nie chodzili) na jeden wykład w tygodniu i mieli mnóstwo czasu na dopieszczanie swoich prac.

Skoro już z grubsza sobie ponarzekałem to przejdźmy do nieco przyjemniejszej części notki. Wiadomo, że nie samą robotą człowiek żyje i musi się czasem zrelaksować. Ja na przykład lubię sobie poczytać, pograć na komputerze, obejrzeć jakieś fajny film lub anime. Co do książek to niestety ciężka sprawa bo wymyśliłem sobie, że zabiorę się za cykl Miecz Prawdy Goodkina i od miesiąca czekam aż ktoś łaskawie zwróci pierwszy tom do biblioteki ;/. Na razie „zapycham” czas opowiadaniami Komudy i książkami z serii Forgotten Realms (do których mam, mimo upływu lat, pewien sentyment), ale nie wiem ile tak jeszcze wytrzymam i czy przypadkiem nie zacznę sobie odświeżać Czarnej Kompanii Cooka (kupiłem sobie jakiś czas temu nowe wydanie!) lub Achai Ziemiańskiego.

Co do filmów to cały czas kołaczą mi się po głowie nowi Piraci z Karaibów, ale chyba raczej poczekam aż trafią w końcu do „mojego” miejskiego kina… na wyprawę do najbliższego multikina jakoś nie mam ochoty. Za to obejrzałem ostatnio kilka naprawdę dobrych filmów na DVD. Polecam szczególnie Wyspę z Evanem McGregorem i Scarlet Johanson – bardzo fajny film SF, który w połowie zmienia się w niezłe kino akcji, a w dodatku ma bardzo dobre przesłanie i daje do myślenia. Dla odmiany proponuję także sięgnąć po zabawną obyczajówkę z nutką romansu: Dobry Rok z Russelem Crowe. Niby zawiera stare i powszechnie znane mądrości (że pieniądze i kariera są nic nie warte bez miłości i poczucia życiowej równowagi), ale dawno nie widziałem tej myśli przewodniej podanej z takim wdziękiem. Krytycy ponoć nie zostawili na tym filmie suchej nitki (bo to w końcu kolejna brytyjska komedia romantyczna), ale ja polecam ten film na poprawę humoru i oderwanie się od szarej rzeczywistości.

Cheagle z Tales of the Abyss są niemal tak urocze jak Caro z Grandii 2.

Od jakiegoś czasu mam znowu „fazę” na gry komputerowe (po dłuższym okresie, w którym w zasadzie nie chciało mi się w nic grać). W ciągu ostatnich miesięcy odświeżyłem sobie m. in. stare Neverwinter Nights (grając jako wojowniczy bard, a w „Hordach Podmroku” jako kapłan/Czempion Torma), a teraz przymierzam się (czyli pewnie zabiorę się za nią w sierpniu :/) do części drugiej, od której swego czasu odstraszyła mnie praca kamery :D. Poza tym, od czasu do czasu zagram partyjkę w League of Legends – popularną grę sieciową; nie jestem żadnym wymiataczem, ale jeśli ktoś ma ochotę ze mną zagrać to może śmiało umawiać się ze mną przez maila – na rundkę z czytelnikami na pewno znajdę chwilkę czasu (ta… już widzę ten wielki odzew :D). Powoli sprawdzam też jak Tales of the Abyss działa na emulatorze PlayStation2. Na chwile obecną jestem bardzo zadowolony – cheagle (małe stworki ze świata gry) są urocze, a fabuła (o ile pamiętam z adaptacji gry na anime) zapowiada się świetnie. Kiedy tylko sytuacja trochę się uspokoi to może pokuszę się o notkę odnośnie tej gry tak jako to zrobiłem w przypadku FFX.

Zabieram się do kończenia tego przydługiego tekstu (wordpress pokazuje, że napisałem ponad 900 słów!) – zrobiło się późno, a jutro znów ciężki dzień. Na koniec naszła mnie refleksja, że po raz pierwszy w ponad dwuletniej karierze blogera przyznałem się tak otwarcie do tego jak jestem stary :D. Nie żebym robił z mojego pięknego wieku jakąś tajemnicę, ale chyba nigdy nie nadarzyła się okazja do takich wynurzeń. Mam nadzieję, że nikogo moim narzekaniem nie zanudziłem, za słowotok przepraszam i polecam się na przyszłość :D.

(Mam nadzieję, że przed publikacją poprawiłem wszystkie błędy bo jest tak późno, że na drugą „redakcję” nie mam już sił :D)

Reklamy

8 Komentarzy

  1. Ej, miało być spore stężenie przynudzania. Czuję się oszukany.
    Pochwalisz się tematem pracy magisterskiej? Dla mnie to wszystko to czarna magia, im więcej znajomi opowiadają mi o studiach tym bardziej jestem przekonany że zakończę nauczanie na liceum. Wyjadę na południe i zostanę piratem (cóż, perspektywa jak każda inna).
    Też naszło mnie na odświeżanie książek. Właśnie przedzieram się przez „Breslau for ever” Ziemiańskiego. Przyznaję że „Achaja” jest lepsza, ale uwielbiam absurdalne zakończenie tej książki.
    Zgadzam się co do „Wyspy”, ale „Dobry rok” nie zrobił na mnie takiego wrażenia. Dopiero za trzecim razem udało mi się dotrwać do końca i nie zasnąć. Choć, być może to wina późnych godzin w jakich produkcja była puszczana w telewizji i mojego nastawienia pod tytułem „Czemu nic nie wybucha i nigdzie się nie strzelają”.

    1. Obiecuję się na następny raz poprawić :D. Napiszę dwa razy dłuższy tekst składający się z samego narzekania.

      Na razie nie podam tematu pracy bo ponoć rozpowiadanie tego przed obroną przynosi pecha, a ja osiągnąłem już etap, na którym jestem przesądny. Pochwalę się jak już się obronię :D.

      Pozdrawiam!

  2. To i ja się wypowiem xD Tak żyję jeszcze o dziwo i mam zamiar wrócić do pisania w bliżej nieokreślonej przyszłości, czytaj jak pokonam lenia i mnie najdzie wena xD Co za rym ;p No ale zdałam maturę, czy się dostanę tam, gdzie chce to się okaże i w sumie wróciłam do oglądania anime ;p
    Takie miałam wielkie plany, że będę czytać stosy książek, które mi tu zalegają, no cóż, na razie nie wyszło;p Serię Miecz Prawdy polecam osobiście ;) mi zostały jeszcze 4 tomy, co wynika z wspomnianego lenistwa i innych okoliczności xD
    Ano i Wyspę widziałam już kiedyś, pamiętam, że zrobiła na mnie duże wrażenie, a tego drugiego filmu nie, ale obejrzę w wolnej chwili może ;p Wczoraj mnie naszło na to, że będę oglądać stare polskie filmy, proszę się nie śmiać, ale one mają coś w sobie :P

    Trochę mi przydługo to wyszło ;p Proszę mi wybaczyć xDD

    1. Bardzo mile mnie zaskoczyłaś tym komentarzem :D

      1. A dziękuję ^^ Trzymam kciuki za pracę Twoją xD

  3. Co do pracy magisterskiej, to jeżeli się nie obronisz, zostanie Ci jeszcze wrzesień.

    Co do Cooka, to nie uważasz, że łatwiej się czytało to stare wydanie – małe cienkie książeczki, zamiast 3 grubych tomiszczy?

    Co do Goodkinda, nie dziwię się Mizuumi, środek jest nudnawy. Za to w początku się zakochałam. Może zobacz czy nie masz w bibliotece „Reguły dziewiątek”?

    Co do Piratów z Karaibów, to osobiście strasznie nie lubię filmów 3D, a tylko taką wersję grają w kinach. Tak więc ja poczekam na DVD.

    Na mnie za to w weekand czeka Kraków. Galeria Bukowa i ogólnie to co małe dziewczynki lubią najbardziej! Bo tak poza tym to mi się nudzi. Zazdroszczę Wam, że macie nad czym pracować.

    1. Strasznie nudny ten środek, widać, że autor wymyślał i wymyślał, żeby się posunąć do przodu i mu jakoś to mozolnie szło xD początek też kocham <33

  4. Ja też robię wszystko na ostatnią chwilę. Za tydzień mam egzamin na technika ekonomistę, a w ogóle nie chce mi się uczyć. Jak widzę książkę to mi się robi niedobrze. Magisterka pewnie jest sto razy trudniejsza. Tak samo jak studia. Mimo wszystko, powodzenia.
    Co do Piratów z Karaibów muszę przyznać, że poprzednie trzy części były cztery razy lepsze. Czegoś jednak brakowało i nie chodzi mi tutaj o Elizabeth i jej wybranka. Mimo to Jack dawał radę.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: