Anime niedokończone

Znacie to uczucie gdy oglądając napisy końcowe w ostatnim odcinku jakiejś fajnej serii odczuwacie okropny niedosyt? Po co pytam… teraz to przecież normalka. Cała masa anime to niekompletne adaptacje mang lub serii książek. Twórcy anime najwyraźniej cierpią od jakiegoś czasu na notoryczny brak pomysłów dlatego biorą co im wpadnie w ręce i adaptują to na serie telewizyjne. Efekt jest taki, że w 12 odcinkach główny wątek fabularny nagle się urywa, luki zapycha się fanserwisem, a widza zostawia się z uczuciem niedosytu.

Zdaję sobie sprawę, że robienie anime to biznes i nikt nie ma zamiaru bawić się w wolontariat. Trudno wymagać by ktoś utopił w jakimś autorskim projekcie filmowym majątek swojego życia (jak na przykład robi to jeden z naszych rodaków). Zaadaptowanie jakiejś względnie świeżej mangi na scenariusz anime jest pewnie o wiele prostsze (i tańsze), a wielu fanów oryginału na pewno chętnie zobaczy swoje ulubione postacie na szklanym ekranie. Nie zmienia to jednak faktu, że ledwie zarysowane fabuły, kiepskie zakończenia i urwane wątki są najczęściej największymi wadami wielu potencjalnie fajnych anime i nie pozwalają one wybić się im ponad przeciętność. Mam już swoje lata (:D) i więcej niż trochę obejrzanych serii za sobą, przez ten czas zetknąłem się z więcej niż paroma tytułami, które cierpią na opisany powyżej syndrom. Chciałbym opisać dziś kilka takich serii z ogromnym potencjałem, którym jednak sporo brakuje do tego by uznać je za wybitne (a mogłoby się to zmienić gdyby tylko ktoś pokusił się o ich dokończenie).

Kaukaku no Regios

Na bazie informacji, do których udało mi się otrzeć ustaliłem, że na całe uniwersum Regios składają się dwie serie opowiadań, kilka serii mang i anime prezentujące alternatywną wersję wydarzeń przedstawionych w mandze. Skomplikowane, nie? Regios ma bardzo intrygujący, postapokaliptyczny setting, w którym ludzkość żyje na spustoszonej powierzchni planety w ruchomych miastach-fortecach starając się przetrwać nieuniknione spotkania z ogromnymi owadzimi bestiami. Do mieszanka wystarczy dodać wątek paramilitarny (miasta rywalizują ze sobą o zasoby tocząc swego rodzaju bitwy) oraz supermoce, którymi obdarzone są wybitne jednostki. Anime z 2009 roku przybliży nam losy Layfona, który przybywa do jednego z miast by zacząć od nowa swoje życie. Szybko okazuje się jednak, że jest on bardzo potężnym wojownikiem, który z jakiegoś powodu postanowił odciąć się od swojej przeszłości. O głównym wątku fabularnym nie może być mowy – przez 24 odcinki anime prezentuje tylko krótkie, luźno powiązane ze sobą wątki zaznaczając jedynie istnienie większej intrygi. Te wstawki sugerujące istnienie wielkiej i skomplikowanej fabuły robią jednak więcej złego niż dobrego; są chaotyczne, niezrozumiałe i wprowadzają tylko zamieszanie, ma się wręcz wrażenie, że zostały wciśnięte na siłę. Jednej z najbardziej jaskrawych przykładów na to jak można zmarnować świetny potencjał… szkoda bo w gatunku post-apo moim zdaniem brakuje dobrych anime.

07-Ghost

Tej serii poświęcałem swego czasu sporo miejsca na blogu. Jest ona adaptacją mangi osadzonej w oryginalnym świecie fantasy. Główny bohater to wyjątkowo uzdolniony magicznie chłopak, który popada w konflikt z wielkim Imperium Barsburskim, które niepodzielnie rządzi na kontynencie. Fabuła zawiera takie atrakcyjne kąski jak potężne artefakty, mroczną magię, tajemnice z przeszłości i złe bóstwo, które powszechnie uważa się za zmarłe. Na uwagę zasługuje fakt, że seria w unikalny sposób łączy elementy mang shoujo (masa bishouneneów, wyeksponowany motyw przyjaźni) i shounen (nastoletni bohater z ukrytymi mocami stawiający czoło potężnym wrogom). Kolejnym smaczkiem jest sam świat, rozbudowana mitologia i wyeksponowany wątek religijny, a także dające się wyczuć nawiązania do motywów i estetyki znanej bardziej z zachodniej odmiany fantasy. Cóż… seria kończy się w momencie, w którym ledwo co zawiązano najważniejsze wątki i większa intrygę… po 25 odcinkach ma się odczucia jak po przeczytaniu ledwie pierwszej części wielotomowej sagi.

Full Metal Panic!

Ta seria jest może pewnym wyjątkiem od przytoczonej na początku reguły. Wszystkie 3 sezony mają miano kultowych, a Kana-chan, sierżant Sagara, Tessa, Kurz, Melisa (oraz moja ulubiona Kyoko) to bohaterowie znani i lubiani. Fabuła spod znaku lekkiego SF jest spójna i wielce interesująca, a wykonanie od strony technicznej jest bez zarzutu. Kilka nierozwiązanych wątków po pierwszym sezonie nie razi aż tak bardzo… Wszystko fajnie aż do sezonu trzeciego – Full Metal Panic! The Second Raid, który to w 12 odcinkach zawiera więcej pytań niż odpowiedzi. Ostatni animacja spod tego znaku ujrzała światło dzienne w 2006 roku – fanom pozostaje jedynie zabrać się za książki, na których oparto tą godną uwagi serię…

Hatenkou Yuugi

Dziesięcioodcinkowa „adaptacja” mangi, która rozpoczęła się jeszcze w 1999 roku. Wzorcowy przykład na to jak zmarnować świetny potencjał. Akcja rozgrywa się w bliżej nieokreślonym świecie fantasy. Główna bohaterka – Rahzel zostaje dosłownie wyrzucona z domu przez swojego ojca. Dziewczyna nie ma jednak zamiaru rozpaczać – jako rezolutna czarodziejka szybko zaczyna sobie radzić, a nawet dorabia się towarzystwa dwóch tajemniczych (acz przystojnych) młodych mężczyzn. Niestety nie ma co marzyć o jakiejkolwiek fabule – każdy odcinek przedstawia po prostu kolejny etap wędrówki bohaterów. Gdzieś w tle przewijają się elementy sugerujące, że ojciec Razhel jest potężnym i wpływowym magiem, Alzeid i Baroqueheat ponoć siedzieli razem w więzieniu, a jacyś potężni i mroczni ludzie chcą dorwać główną bohaterkę. Postacie i interakcje między nimi stanowią bardzo silny punkt serii, szkoda jednak, że nie ma ona do zaoferowania nic więcej…

Zero no Tsukamia

Adaptacja serii opowiadań dla młodzieży doczekała się już 3 serii, a świat „Harry’ego Pottera” po japońsku ma licznych fanów. Tej komedii fantasy z elementami romansu i fanserwisem w najlepszym wydaniu faktycznie trudno odmówić uroku i można się przy niej naprawdę nieźle ubawić. Perypetie wyjątkowo pechowej czarodziejki Luise i Saita są już swego rodzaju klasyką. Trzeba przyznać, że każdy sezon kończy się w dość „okrągłym” momencie, a fabuła zawsze dość spójnie się zamyka. Jednak z sezonu na sezon pojawia się coraz więcej wątków, które aż proszą się o ciąg dalszy, a gromadka oryginalnych postaci rośnie. Do tego dochodzi jeszcze kwestia ewidentnego zazębiania się świata magii i naszej rodzimej Ziemi oraz ewentualnej podróży między światami, a to tylko dodaje pikanterii. Co będzie dalej z tajemniczymi, ukrytymi mocami Luise i Saita? O co chodzi tajemniczej organizacji magów, która wzbudza coraz to nowe niepokoje w magicznym świecie? I najważniejsze: czy bohaterom w końcu uda się zbudować normalny związek? :D Trzeci sezon tego anime ujrzał światło dzienne w 2008 roku i od tego czasu nie pojawiły się żadne informacje dotyczące ewentualnego ciągu dalszego…


Kolejne serie można oczywiście wymieniać bardzo długo. Jaskrawymi przykładami są tasiemce serie takie jak Bleach czy Naruto, które adaptuje się na zasadzie „nakręćmy co jest, potem dajmy autorowi trochę czasu na narysowanie kilku rozdziałów mangi, a lukę zapchajmy byle czym”. Wymieniać można jeszcze długo… a każdy fan ma pewnie swoją listę anime, którym zabrakło ciągu dalszego i wymienianie kolejnych tytułów przerodzi się pewnie w długą dyskusję. W tym momencie przychodzą mi jeszcze na myśl dwie serie. Kannagi to świetna szkolna komedia z ciepłym humorem na najwyższym poziomie, który sam w sobie zapracowuje na wysoką notę dla tego anime. Wydaje się wręcz, że fabuła tylko przeszkadza… jest ona z resztą tak szczątkowa, że widzowi dość łatwo przychodzi ignorowanie jej. Z kolei Nyan Koi! jest wyjątkowo uroczą komedią romantyczną, w której niemałą rolę odgrywają koty (jakiś czas temu pokusiłem się z resztą o napisanie recenzji tej serii). W swojej naiwności ciągle nie tracę nadziei, że zapowiadany w ostatnim odcinku drugi sezon kiedyś ujrzy światło dzienne…

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: